utracona nadzieja w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » utracona nadzieja w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: utracona nadzieja w związku

Witam. Mam 25 lat i jestem 2 lata z chłopakiem. Między nami jest 6 lat różnicy i od roku mieszkamy razem. Ostatnio się kłócimy ale moim zdaniem to nie są normalne kłótnie. Przychodzę do domu z pracy, robię obiad a on pracuje nawet w domu i nie rozmawia ze mną często o planach. Zazwyczaj dowiaduję się jakie ma plany na życie przy kłótniach. Jest kochany, zbieramy na nasze gniazdko, pomagał mi czasami, teraz wszystko sama robię. Po paru miesiącach mieszkania ze sobą kłóciliśmy się, że ciągle jest przy kompie, że mi nie pomaga, jak wspomniałam o dziecku to była odpowiedź, że muszę też mieć dobrą pracę bo mnie nie utrzyma. Z początku miałam wrażenie, że nie chce tego dziecka. Pół roku temu przez parę miesięcy nie pracowałam. Ciągle chciałam zdobyć pracę, gdzie będzie stać mnie na dziecko. ale po ostatniej kłótni straciłam nadzieję, nie chcę dziecka. nie teraz. Gdy wspomniałam, że nie ma dla mnie czasu, że ja nie jestem dla niego najważniejsza tylko praca, bo mi ciągle dawał do zrozumienia gdy nie miałam pracy że muszę pracować, bo ciężko będzie. Rozumiałam go, i też bardzo chciałam pracować ale odczuwałam ciągły nacisk że muszę mieć pracę nawet byle jaką - ale ja nie chciałam byle jakiej, tylko taką żebym też mogła dobrze pracować i mieć komfort psychiczny a nie tak żebym chodziła do pracy i miała całego życia dość. Gdy byłam na wolnym, nie miałam pomocy, nic. miałam tylko drobne pieniądze, w domu musiałam wszystko robić, nawet talerz po obiedzie jego odnieść do kuchni bo on ciągle pracował i pracuje i na takie rzeczy nie ma czasu. Aż w końcu kłótnia była taka że powiedział że to nie ma sensu, że ja ciągle uważam że on nie ma dla mnie czasu bo musi pracować żeby uzbierać na dom a ja nic nie robię, że powinnam zacząć myśleć. powiedziałam mu żeby nie wywyższał się bo ja wtedy czuję się niepotrzebna, zrównana z ziemią, miał do mnie pretensje o wszystko. nawet mówił że jego eks były lepsze bo się tak nie kłóciły ale jak mu powiedziałam że mi na nim zależy bardzo, i boję się jak do domu wraca późno bo różnie może być to on się wściekał na mnie bo tamte jeszcze życzyły udanej zabawy a ja spać nie mogłam dotąd aż nie wrócił. Później starałam się nic nie mówić jak gdzieś wychodził ale przy kłótni zwraca uwagę tylko na ten czas gdzie bałam się o niego i pytałam jak było. Wyzywał mnie przy kłótni że jestem głupia, że powinnam się leczyć - nie potrafiłam nic z siebie wydobyć, mówił chciałaś rozmawiać to teraz rozmawiajmy, bo on juz nie widzi w tym sensu, ze juz nic nie chce
płakałam bo jeszcze nigdy tak mnie nie obrażał, mówił że jak kobiety nie traktuje się jak szmaty to do niej nic nie dociera..... nie wiedziałam co mam robić. zadawał mi pytania a ja ledwo mogłam odpowiadać. Wiem że on chce dobrze, chce żeby nam nic nie brakowało ale przez to że ja chciałam tylko trochę jego czasu żeby ze mną porozmawiał, i bałam się że jak nie będę miała pracy to dziecka też nie będzie a później się rozejdziemy bo pieniędzy nie będę miała. Z każdym dniem się bałam że nie mają pracy, po jakimś czasie mnie zostawi. Nie potrafię go nienawidzić, kocham go ale po tym co mi powiedział - chciałam usłyszeć jego decyzje czy chce jeszcze żebyśmy byli razem - powiedział że nie odpowie bo zacznę ryczeć. zaczęłam płakać jeszcze bardziej więc chciałam żeby podjął decyzję przez to że go tak ranię, mówiąc że nie ma dla mnie czasu, że przy znajomych to mówię ale to tylko przez to że jak ja powiem do niego bezpośrednio to on nie słucha, dopiero jak ktoś inny zwróci na to uwagę to przestaje się do mnie odzywać, mówił że ma nie chęć do mnie a ja tylko chciałam poczuć się potrzebna. Nie wiem co mam robić.

Daliśmy sobie jeszcze czas, żeby wszystko przemyśleć żeby naprawić jeśli się da naprawić. ;(

Proszę o pomoc. czy to ja wszystko psuję czy jak mam postępować z tym wszystkim bo tracę nadzieję i sens życia.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: utracona nadzieja w związku

Pominę kwestie szacunku, a właściwie jego braku i Twojego uzależnienia od gościa.
Facet wygląda na pracoholika i to się nie zmieni, ale finansowo w przyszłości będzie lepiej niż gdyby był inny. Kwestia taka czy jesteś w stanie to zaakceptować czy też nie... Jeśli nie to wiadomo, szukaj kogoś innego.

3

Odp: utracona nadzieja w związku

Hej,
powinniscie wiecej razem rozmawiac o wszystkim i nabrac do siebie szacunku, widze Twoj chlopak jest na tyle dorosly ze wie ze musicie tez byc samowystarczalni z dzieckiem czy bez, zaczekajcie jeszcze z ta decyzja i teraz sa wakacje moze zorganizujcie sobie razem jakies wspolne wczasy dalej od domu zebyscie mieli czas tylko dla siebie. A jezeli nie macie funduszy na to to odloz jakas sumke pieniedzy i jedzcie gdzies na koniec roku. smile

4

Odp: utracona nadzieja w związku

Może Twój chłopak trochę za ostro to wszystko potraktował, ale ma poniekąd rację.

Jesteś do niego przyklejona jak bluszcz i wcale się nie dziwię, że facet się wścieka. Jesteś totalnie od niego uzależniona.
Wywlekanie prywatnych spraw i pretensji na forum znajomych, to podły cios. To są WASZE sprawy, a nie Ty się poskarżysz przy znajomych i ktoś mu zwróci uwagę... Dorosła jesteś?!

Ogarnij się dziewczyno, bo czarno to widzę.

Odp: utracona nadzieja w związku

Dzięki za wsparcie wink dziecka na razie nie chcę mieć. Wcześniej bardzo tego pragnęłam ale jak się o to pokłóciliśmy to teraz tak szybko się do tego nie przekonam. mam nadzieję, że uda mi się dojść do porozumienia z nim i mam nadzieję, że jesli będziemy się o coś kłócić to nie będzie mnie wyzywać i obrażać....

6

Odp: utracona nadzieja w związku
utracona_nadzieja napisał/a:

Dzięki za wsparcie wink dziecka na razie nie chcę mieć. Wcześniej bardzo tego pragnęłam ale jak się o to pokłóciliśmy to teraz tak szybko się do tego nie przekonam. mam nadzieję, że uda mi się dojść do porozumienia z nim i mam nadzieję, że jesli będziemy się o coś kłócić to nie będzie mnie wyzywać i obrażać....

Będzie jak mu na to pozwolisz i będziesz dalej zachowywać się jak uległy bluszcz.

7

Odp: utracona nadzieja w związku

facet wyzywa cię od głupich, twierdzi że kobietę trzeba traktować jak szmatę, mówi, że byłe lepsze a ty twierdzisz że on chce dobrze?? Ręce opadają. Sama siebie nie szanujesz więc jak on ma cię szanować?

Odp: utracona nadzieja w związku

wyzywał mnie podczas kłótni ale ...... nie potrafię mówić że on jest zły, pierwszy raz tak do mnie mówił podczas ostatniej kłótni aż się przeraziłam. tłumaczył mi później że jak ja krzyczałam to on już nie potrafił do mnie przemówić sad nie chciał mnie słuchać dlaczego powiedziałam że nie ma dla mnie czasu, upierał się tylko przy tym jak on to odebrał a chciałam mu wytłumaczyć.....

nie mogę wszystkiego skreślić tylko przez taką kłótnie. zabaloło mnie to bardzo ale nie uderzył mnie i tylko za dużo słów poleciało, może się zmieni. mam nadzieję ....... wiem że nie powinno być wyzwisk ani żadnych tego typu rzeczy ale widocznie oboje się pogubiliśmy w tym wszystkim.... może ja za dużo chcę... albo dostrzegam za mało od niego.... nie wiem jak mam to rozumieć ale ja nie chciałam źle i mam nadzieję że on też nie chciał źle. tylko czy przeprosi.... aj to wszystko mnie przerasta

9

Odp: utracona nadzieja w związku

Na pewno. Twoja wina, Twoja bardzo wielka wina. Zasłuzyłaś sobie, tak sobie mów. Daleko zajedziesz:)

10

Odp: utracona nadzieja w związku

thepass nie zartuj tak nawet bo jeszcse uwierzy :-D

Odp: utracona nadzieja w związku

wiem, że nikt na to nie zasługuje ..... a ja nie wiem co mam robić ale nie chce tego wszystkiego skreślać. wolałabym rozwiązać problem niż ciągle uciekać i zaczynać od nowa

12

Odp: utracona nadzieja w związku

Do naprawienia zwiazku jest potrzebne zaangazowanie obu osob, sama Wisly kijem nie zawrocisz. Jesli on nie wykazuje takiej inicjatywy to i tak za ktiryms razem Ci sie to naprawianie znudzi i stracisz tylko wiecej czasu.

13

Odp: utracona nadzieja w związku
utracona_nadzieja napisał/a:

tłumaczył mi później że jak ja krzyczałam to on już nie potrafił do mnie przemówić sad nie chciał mnie słuchać dlaczego powiedziałam że nie ma dla mnie czasu, upierał się tylko przy tym jak on to odebrał a chciałam mu wytłumaczyć.....

A czemu mu chciałas tłumaczyć, kiedy on Ci próbował cos wytłumaczyć? Ty go nie słuchasz. Zwyczajnie. Nie dociera do Ciebie co on mówi.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » utracona nadzieja w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024