Już na początku należy wyjaśnić, że logika i feminizm to dwie przeciwległe (i samo-wykluczające się), orbity. Nie można być feministką, będąc jednocześnie wierną logice. Dlaczego tak jest? Dlatego - że feminizm (jak wszystkie agresywne ruchy totalitaryzujące), po prostu wyklucza (lub zaciera), logikę ludzkich działań. Przykład: otóż kobiety, które wybierają dom - teoretycznie są traktowane na równi z tymi które wybierają pracę zarobkową (żadna feministka oficjalnie nie przyzna, że taką "kurę domową" uważa po prostu za zdrajczynię "świętej wiary"). Natomiast realnie - kobiety wybierające dom i dzieci (czyli naturalne kobiece odruchy związane z macierzyństwem), są oskarżane właśnie o "kurostwo domowe".
Jednak to zrodziło się teraz? Już bowiem ikona i guru (chyba raczej "gurzyca"? aby było zgodnie z feminopoprawnością politycznej nowomowy) - Simone de Beauvoir, tak pisała o kobietach:
"Żadnej kobiecie nie wolno pozwolić, by pozostawała w domu i wychowywała dzieci"
A właściwie dlaczego należałoby zapytać - ale pani feminazistka nas nie zawodzi i wyjaśnia:
"Kobiety nie powinny mieć takiej możliwości, ponieważ kiedy taka możliwość się pojawia, to ją wybierają"
Otóż to - feministki wiedzą o tym że kobiety rzadko (same z siebie), decydowałyby się na pracę zarobkowa, jeśli tylko mężczyzna byłby w stanie sam zarobić na utrzymanie rodziny. Wiedzą o tym doskonale i...jest to powód ich ogromnej frustracji. Myślą sobie tak: Jak to jest, przecież cel jest słuszny, program i kierunek ideologiczny jest słuszny, to dlaczego więc tak mało kobiet popiera nasze postulaty?" Odpowiedź oczywiście jest prosta (i tradycyjna wśród feministek) - kobiety po prostu jeszcze nie dojrzały umysłowo i intelektualnie, by zrozumieć piękno i wspaniałość naszych idei - równość wszystkich ludzi świata - piękne prawda? Swoją droga powiem tylko że według komunistów robotnicy i chłopi też byli "niedojrzali" do rewolucji i potrzebowali tych "nawiedzonych" - by im powiedzieli co mają zrobić.
A dlaczego kobiety są niedojrzałe do programu feministek? Znów odpowiedź wydaje się tylko jedna - dlatego że to mężczyźni gnębią je codziennie, a już szczególnie w rodzinach, w których, jak pisze kolejna feministka Marta Nasbom: "dochodzi do najokrutniejszej dyskryminacji kobiet". Mimo to paradoksalnie (oto kolejny dowód że feministyczna ideologia jest totalnie na bakier z JAKĄKOLWIEK logiką) - nie przeszkadza to feministkom dążyć do wprowadzenia małżeństw homoseksualnych.
Zresztą wszystko co męskie jest złe i powinno być przedmiotem oficjalnej krytyki - zawsze i wszędzie. Pisząc wszystko mam na myśli naprawdę wszystko (gdyż niewiele jest rzeczy wymyślonych przez kobiety), w to grono zalicza się także wszelką naukę, szczególnie zaś naukę ścisłą. Masza Arbatowa, rosyjska feministka tak wyjaśnia ową kwestię:
"Nasza kultura, nie wyłączając tego, czego uczy się w szkołach i uniwersytetach, na tyle jest przesiąknięta patriarchalnym myśleniem, że powinna zostać wyrwana z korzeniami i spalona, aby mogły się dokonać prawdziwe zmiany. Wszystko powinno zostać usunięte, nawet takie uniwersalne dyscypliny, jak logika, matematyka, intelektualne wartości obiektywizmu, klarowność, i wręcz takie wartości, które określiły całą przeszłość"
Czym więc jest dla feministek nauka? "Nauka to męski sposób znęcania się nad naturą kobiety" - jak pisze Arbatowa i rzesza jej podobnych sfiksowanych femi-wojowniczek.
Należy więc "wyrwać to z korzeniami i spalić". Proszę przeczytajcie to jeszcze raz, do czego nawołują feministki? Do cofnięcia społeczeństwa nie do okresu średniowiecza, lecz jeszcze dalej - do czasów jaskiniowych, do prymitywizmu.
Zauważcie bowiem że wszystkie kultury matriarchalne, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi - były kulturami prymitywizmu, zastoju i atrofii społecznej. Dlaczego doszło do zwycięstwa patriarchatu? Dlatego że mężczyźni podnieśli te społeczeństwa na wyższy poziom ewolucji - poprzez takie męskie cechy jak: "odpowiedzialność, męstwo, odwaga, honor, uparte dążenie do celu (czytaj: do zwycięstwa i pokonania przeciwnika/wroga) - to wszystko zaowocowało wytworzeniem się pierwszych silnych i zinstytucjonalizowanych społeczeństw - które wchłonęły te pierwotne, tkwiące jeszcze w matriarchacie. Mężczyźni byli więc w tym przypadku katalizatorami postępu a te wszystkie męskie cechy dały początek cywilizacji i społecznemu rozwojowi . Można się na to oburzać - ale wystarczy spojrzeć na istniejące do dziś ludy, które zachowały system matriarchalny i (często) matrylinearny - te ludy, to prymitywne plemiona ludzkie, żyjące tak jak przed kilkudziesięcioma wiekami ich przodkowie.
Gdyby dziś zwyciężyły feministki - świat cofnąłby się do epoki kamienia łupanego (szybko bowiem zapomniano by jak naprawiać najróżniejsze sprzęty elektryczne i ludzkość w konsekwencji musiałaby opuścić miasta by szukać innego schronienia - w lasach, górach, jaskiniach...?
I znów potrzebni byliby mężczyźni by odwrócić ten proces - wprowadzić ponownie elementy racjonalizmu, logiki i nauki.
Lecz wówczas historia zaczęłaby się już na nowo.
"SAMIEC TWÓJ WRÓG"
"Całe zło świata zawdzięczamy wam, począwszy od wojen religijnych a skończywszy na...raku macicy" - jest tu pięknie przytoczona ideologia feministek.
https://www.youtube.com/watch?v=Cb4u9FF3wzU

