Logika a feminizm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-07-04 03:25:34)

Temat: Logika a feminizm

Już na początku należy wyjaśnić, że logika i feminizm to dwie przeciwległe (i samo-wykluczające się), orbity. Nie można być feministką, będąc jednocześnie wierną logice. Dlaczego tak jest? Dlatego - że feminizm (jak wszystkie agresywne ruchy totalitaryzujące), po prostu wyklucza (lub zaciera), logikę ludzkich działań. Przykład: otóż kobiety, które wybierają dom - teoretycznie są traktowane na równi z tymi które wybierają pracę zarobkową (żadna feministka oficjalnie nie przyzna, że taką "kurę domową" uważa po prostu za zdrajczynię "świętej wiary"). Natomiast realnie - kobiety wybierające dom i dzieci (czyli naturalne kobiece odruchy związane z macierzyństwem), są oskarżane właśnie o "kurostwo domowe".

Jednak to zrodziło się teraz? Już bowiem ikona i guru (chyba raczej "gurzyca"? aby było zgodnie z feminopoprawnością politycznej nowomowy) - Simone de Beauvoir, tak pisała o kobietach:


"Żadnej kobiecie nie wolno pozwolić, by pozostawała w domu i wychowywała dzieci"


A właściwie dlaczego należałoby zapytać - ale pani feminazistka nas nie zawodzi i wyjaśnia:


"Kobiety nie powinny mieć takiej możliwości, ponieważ kiedy taka możliwość się pojawia, to ją wybierają"


Otóż to - feministki wiedzą o tym że kobiety rzadko (same z siebie), decydowałyby się na pracę zarobkowa, jeśli tylko mężczyzna byłby w stanie sam zarobić na utrzymanie rodziny. Wiedzą o tym doskonale i...jest to powód ich ogromnej frustracji. Myślą sobie tak: Jak to jest, przecież cel jest słuszny, program i kierunek ideologiczny jest słuszny, to dlaczego więc tak mało kobiet popiera nasze postulaty?" Odpowiedź oczywiście jest prosta (i tradycyjna wśród feministek) - kobiety po prostu jeszcze nie dojrzały umysłowo i intelektualnie, by zrozumieć piękno i wspaniałość naszych idei - równość wszystkich ludzi świata - piękne prawda? Swoją droga powiem tylko że według komunistów robotnicy i chłopi też byli "niedojrzali" do rewolucji i potrzebowali tych "nawiedzonych" - by im powiedzieli co mają zrobić.

A dlaczego kobiety są niedojrzałe do programu feministek? Znów odpowiedź wydaje się tylko jedna - dlatego że to mężczyźni gnębią je codziennie, a już szczególnie w rodzinach, w których, jak pisze kolejna feministka Marta Nasbom: "dochodzi do najokrutniejszej dyskryminacji kobiet". Mimo to paradoksalnie (oto kolejny dowód że feministyczna ideologia jest totalnie na bakier z JAKĄKOLWIEK logiką) - nie przeszkadza to feministkom dążyć do wprowadzenia małżeństw homoseksualnych.

Zresztą wszystko co męskie jest złe i powinno być przedmiotem oficjalnej krytyki - zawsze i wszędzie. Pisząc wszystko mam na myśli naprawdę wszystko (gdyż niewiele jest rzeczy wymyślonych przez kobiety), w to grono zalicza się także wszelką naukę, szczególnie zaś naukę ścisłą. Masza Arbatowa, rosyjska feministka tak wyjaśnia ową kwestię:


"Nasza kultura, nie wyłączając tego, czego uczy się w szkołach i uniwersytetach, na tyle jest przesiąknięta patriarchalnym myśleniem, że powinna zostać wyrwana z korzeniami i spalona, aby mogły się dokonać prawdziwe zmiany. Wszystko powinno zostać usunięte, nawet takie uniwersalne dyscypliny, jak logika, matematyka, intelektualne wartości obiektywizmu, klarowność, i wręcz takie wartości, które określiły całą przeszłość"


Czym więc jest dla feministek nauka? "Nauka to męski sposób znęcania się nad naturą kobiety" - jak pisze Arbatowa i rzesza jej podobnych sfiksowanych femi-wojowniczek.

Należy więc "wyrwać to z korzeniami i spalić". Proszę przeczytajcie to jeszcze raz, do czego nawołują feministki? Do cofnięcia społeczeństwa nie do okresu średniowiecza, lecz jeszcze dalej - do czasów jaskiniowych, do prymitywizmu.

Zauważcie bowiem że wszystkie kultury matriarchalne, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi - były kulturami prymitywizmu, zastoju i atrofii społecznej. Dlaczego doszło do zwycięstwa patriarchatu? Dlatego że mężczyźni podnieśli te społeczeństwa na wyższy poziom ewolucji - poprzez takie męskie cechy jak: "odpowiedzialność, męstwo, odwaga, honor, uparte dążenie do celu (czytaj: do zwycięstwa i pokonania przeciwnika/wroga) - to wszystko zaowocowało wytworzeniem się pierwszych silnych i zinstytucjonalizowanych społeczeństw - które wchłonęły te pierwotne, tkwiące jeszcze w matriarchacie. Mężczyźni byli więc w tym przypadku katalizatorami postępu a te wszystkie męskie cechy dały początek cywilizacji i społecznemu rozwojowi . Można się na to oburzać - ale wystarczy spojrzeć na istniejące do dziś ludy, które zachowały system matriarchalny i (często) matrylinearny - te ludy, to prymitywne plemiona ludzkie, żyjące tak jak przed kilkudziesięcioma wiekami ich przodkowie.

Gdyby dziś zwyciężyły feministki - świat cofnąłby się do epoki kamienia łupanego (szybko bowiem zapomniano by jak naprawiać najróżniejsze sprzęty elektryczne i ludzkość w konsekwencji musiałaby opuścić miasta by szukać innego schronienia - w lasach, górach, jaskiniach...?


I znów potrzebni byliby mężczyźni by odwrócić ten proces - wprowadzić ponownie elementy racjonalizmu, logiki i nauki.

Lecz wówczas historia zaczęłaby się już na nowo.




"SAMIEC TWÓJ WRÓG"

"Całe zło świata zawdzięczamy wam, począwszy od wojen religijnych a skończywszy na...raku macicy" - jest tu pięknie przytoczona ideologia feministek.

https://www.youtube.com/watch?v=Cb4u9FF3wzU

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 12:54:04)

Odp: Logika a feminizm

Bo przecież kobiety jaskiniowców nie musiały siedzieć w domu(a raczej w zimnej, obskurnej jaskini) lol:lol::lol:

3

Odp: Logika a feminizm

Mysle, ze masz problem z feminizmem wiekszy niz feministki z mezczyznami czy kurami domowymi.

4

Odp: Logika a feminizm
NinaLafairy napisał/a:

Mysle, ze masz problem z feminizmem wiekszy niz feministki z mezczyznami czy kurami domowymi.

Myślę że ze współczesnym feminizmem My wszyscy zaczynamy mieć poważny problem!

Odp: Logika a feminizm
Primus napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Mysle, ze masz problem z feminizmem wiekszy niz feministki z mezczyznami czy kurami domowymi.

Myślę że ze współczesnym feminizmem My wszyscy zaczynamy mieć poważny problem!

Przesadzasz, istnieją na tym świecie problemy znacznie większej wagi.

6 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-07-05 15:57:00)

Odp: Logika a feminizm

K. Szczuka. M. Środa - feministki znane i popularne. Nie uważam  ,że nie mają zdolności logicznego myślenia, mimo ze nie koniecznie w 100% zawsze i za każdym razem podzielam ich pogląd, jednakże  nie powiem ,ze do logiki im daleko ,bo czasami wiele racji gloszą , ma to ręce i nogi

A ty Primus  głosisz kazanie  prawicowe jak Prymas KK

7 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-07-05 15:48:05)

Odp: Logika a feminizm
mortisha napisał/a:

K. Szczuka. M. środa - feministki znane i popularne. Nie uważam  ,ze nie mają zdolności logicznego myślenia, mimo ze nie koniecznie w 100% zawsze i za każdym razem podzielam ich pogląd, jednakże  nie powiem ,ze do logiki im daleko ,bo czasami wiele racji gloszą , ma to ręce i nogi

A ty Primus  głosisz kazanie  prawicowe jak Prymas KK

Nie prawicowe droga Mortisho - jedynie zgodne ze zdrowym rozsądkiem.

Muszę Cię rozczarować, tak na prawdę to bliżej mi do ideałów lewicowych niż prawicowych. Nie mogę na przykład ścierpieć ONR-u, czy wszelkich "falangujących" radykalnych ruchów prawicowych. Zresztą w ogóle daleko mi od radykalizmu (każdego radykalizmu lewicowego i prawicowego), ja propaguję zdrowy rozsądek. Wiem jednak że zarówno po prawej jak i po lewej stronie, wzajemnie się zwalczających "brygad", są ludzie, którzy potrafią odrzucić ideologię własnych stronnictw i skupić się na tym co jest naprawdę ważne dla naszego kraju.

Nie cierpię jednak lewactwa (tego agresywnego, ideologicznego, podobnie zresztą jak i wspomnianego "prawactwa") i marzę o prawdziwej lewicy, wolnej od tych wszystkich genderowo-parytetowych dziwactw, a skupionej na trosce o byt i pracę dla najuboższych. Marzę o takiej lewicy, która zrodziła się w 1892r. - jako Polska Partia Socjalistyczna i której główny kierunek (niepodległościowo-patriotyczny), nadali ludzie tacy jak Bolesław Limanowski czy Józef Piłsudski!


A współczesny feminizm jest naprawdę niebezpieczny i należy dążyć do odizolowania tych ideologicznych szaleńców od reszty społeczeństwa i zostawić im niszę, gdzie będą mogli kreślić swoje wariactwa - na marginesie społeczeństwa - wśród szumowin, szmat i zdzir - tam gdzie ich miejsce i do którego sami po trochu dążą.

Tyle droga Mortisho!

8

Odp: Logika a feminizm

Ja jestem feministka.
JK Rowling jest feministka i bardzo mi sie to w niej podoba.

Odp: Logika a feminizm

Jako deklarowana feminista. Zupełnie zgadzam się ze zdaniem: Żadnej kobiecie nie wolno pozwolić, by pozostawała w domu i wychowywała dzieci!
Bo nigdy nie uwierzę, ze ktoś kto siedzi w domu wykonuje te wszystkie czynności domowe za wszystkich, do tego ugania isę z dziećmi może być szczęśliwy. Nie rozumiem jak w ogóle ktoś może wykorzystywać kogoś żeby ten prał mu, sprzątał, gotował, prasował! LUDZIE RĄK NIE MACIE?!!!!!!!!! Moim zdaniem każdy w domu i każdy z osobna wie jak obsłużyć pralkę, powinien umieć sobie prać gacie i skarpetki bo to wstyd i hańba żeby ktoś pozwolił żeby drugi mu prał bieliznę!!!!! Ugotować tez każdy powinien potrafić, przyznaję, że na ogół nie umiem gotować no ale zupkę z proszku, czy kanapki czy pizze zamówić to chyba dzieci umieją a co mówić dorośli. Co to za głupie pytanie co na obiad niech każdy sam za siebie się martwi. Owszem trzeba umieć prać, prasować coś w domu ogarnąć. Ale nigdy nie uwierzę, ze osoba z której zrobiono jelenia i w domu robi wszystko sprawia jej to jaką kolwiek przyjemność. Jak gospodyni to tylko na etacie. Czyli pomoc domowa, zatrudniona. Wtedy tak to jest wtedy praca bo opodatkowana,  się liczy do emerytury i robi się to za pieniądze niezależność finansowa jest. Ale tak żeby w domu za służącą to wg powinno być zabronione! Bo taka osoba tylko wpada w depresję, jest nieprzystosowana społecznie.

I takie zdanie: feminizm kończy się jak trzeba pralkę wnieść na 5 pięto. Cóż tu powinien zadziać dżentelmenizm Prawdziwy dżentelmen bez proszenia i bez komentarza wnosi pralkę i nie robi z tego halo. Zresztą prawdziwa feministka to kobiet niezależna, pracująca i zaradna. Płaci za pralkę z transportem i podłączaniem i bez łaski panowie!!!!

10

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Jako deklarowana feminista. Zupełnie zgadzam się ze zdaniem: Żadnej kobiecie nie wolno pozwolić, by pozostawała w domu i wychowywała dzieci!

Cóż, mimo, że uważam się za feministkę, absolutnie się z tym nie zgadzam.
To jest wybór. O ile jest to dobrowolny wybór kobiety, to wyłącznie jej sprawa. I jej prawo.

Insurmountable_Woman napisał/a:

Bo nigdy nie uwierzę, ze ktoś kto siedzi w domu wykonuje te wszystkie czynności domowe za wszystkich, do tego ugania isę z dziećmi może być szczęśliwy.

To uwierz. Takie kobiety istnieją i są szczęśliwe.

Mnie najbardziej przeszkadza kreowanie (raczej próba kreowania) świata wg własnych poglądów.
Nie znoszę uszczęśliwiania na siłę, wg jedynego słusznego (?) poglądu.

11 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-07-09 02:42:20)

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

I takie zdanie: feminizm kończy się jak trzeba pralkę wnieść na 5 pięto. Cóż tu powinien zadziać dżentelmenizm Prawdziwy dżentelmen bez proszenia i bez komentarza wnosi pralkę i nie robi z tego halo. Zresztą prawdziwa feministka to kobiet niezależna, pracująca i zaradna. Płaci za pralkę z transportem i podłączaniem i bez łaski panowie!!!!

Muszę Cię rozczarować Insurcio...:D, ale w dzisiejszych czasach ideologia feminizmu zmienia mężczyzn szybciej niż kobiety. Zresztą faceci bardzo szybko adaptują się do tych zmian i przystosowują je do swego otoczenia. Dziś całowanie rączek nie jest już "w modzie" (bo jakieś zwariowane feminiówy uznały że całowanie rączek upokarza kobiety - HAHAHA - normalnie bomba), w modzie nie jest przepuszczanie kobiet jako pierwszych (przez drzwi lub do środków komunikacji publicznej), w modzie nie jest nawet składanie kobietom komplementów, bo można trafić na jakąś "feminiówę", która się obrazi. Tak jest już powszechnie w USA.

Przytoczę pewien szczegół z jednego z tamtejszych ośrodków akademickich. Mianowicie pewna pani - feministka (co ważne), postanowiła sprawdzić na kampusie reakcje męskiej części studentów i ubrała się w wyzywający strój, krótka spódniczka, odsłaniająca nogi, cienka bluzeczka i buty na wysokim obcasie i tak sobie chodziła przez pewien czas po całej uczelni w poszukiwaniu "ofiary". Owszem widziała spojrzenia mężczyzn którzy się jej przyglądali, ale jej było za mało, czekała, szukała i doczekała się. Jakiś dureń powiedział jej że ma bardzo ładne nogi i...się zaczęło. Bardzo szybko wyskrobała na niego donos do władz uczelni (w USA pisanie na siebie donosów jest praktykowane POWSZECHNIE, nawet pomiędzy sąsiadami np. za skoszony ogródek. Co ciekawe ten, który chwilę wcześniej napisał i wysłał donos na swego sąsiada, nazajutrz powita go z uśmiechem szczerząc się radośnie - Hallo Billy, how are you?). Tak więc owa feministka opisała w tym donosie że chłopak...powiedział jej komplement - czyli jest męską szowinistyczną świnią. Władze uczelni znusiły go by ją publicznie przeprosił. No to ją przeprosił i powiedział że wcale nie uważa ją za piękną lecz wręcz przeciwnie...za paskudną lol HAHAHA

Amerykańskie uniwersytety są prawdziwą wylęgarnią tej feministycznej plagi, która stanowi prawdziwe zagrożenie przede wszystkim dla rozumu i logiki. Zauważmy jedną rzecz - dziś na uniwersytetach dominuje płeć piękna - prawda. Kobiety dominują (na niektórych amerykańskich uniwersytetach stanowią nawet 70 % wszystkich studentów). Mimo to - zauważcie jak mało jest kobiet naukowców o światowej sławie (nie malowanych z papierkiem wyższej uczelni lecz prawdziwych, takich które samemu coś stworzyły). Na uczelniach te proporcje też są odwrócone, bo jeśli chodzi o kadrę akademicką to wśród nauczycieli także przeważają kobiety, ale...wśród doktorów, profesorów te proporcje są na korzyść mężczyzn i to w sposób porażający - nawet do 80-85 % wyższej kadry uniwersyteckiej). Jak myślicie dlaczego tak jest? Dlatego że ci mężczyżni nie dopuszczają do swego grona kobiet? W dzisiejszych czasach - feministki by ich rozjechały gdyby tylko spróbowali jakiejś kobiecie w tym przeszkodzić. Nie ma kobiet wśród wyższej kadry naukowej, gdyż po ukończeniu studiów kobiety najczęściej rezygnują z dalszej nauki (nie ma co się wcale dziwić, z reguły bowiem czas spędzany na studiach, pokrywa się z najlepszym czasem dla kobiety na urodzenie dziecka), poświęcając się pracy bardziej odpowiedzialnej - lecz jednocześnie zgodnej z ich osobistymi i naturalnymi predyspozycjami - czyli wychowaniem dzieci.

Jest też druga strona tego medalu. Zauważyłem że kobiety, które są otoczone przez mężczyzn i pracują w zespołach złożonych z samych mężczyzn (no może są tam góra dwie, trzy kobiety), to radzą sobie bardzo dobrze, wykonują te same zadania co ich koledzy i dorównują im w pracy (a niekiedy - choć rzadko ich przeganiają). Problem zaczyna się w momencie gdy owe panie znajdują się w zespole złożonym z samych kobiet - tutaj wychodzi cały mezalians wszelkich kobiecych cech - plotkarstwo, podpierdzielanie za plecami, obgadywanie, niezdrowa konkurencja itd.

Zresztą jakiś czas temu przeprowadzono w USA badania, mające na celu sprawdzenie w praktyce tego co głoszą feministki w odniesieniu do ideologii gender. Mianowicie w grupach bardzo małych dzieci, przeprowadzono eksperyment by sprawdzić jak zareagują. Zauważono że wśród małych dziewczynek (tak jak i wśród chłopców), na bardzo wczesnym etapie zaczyna pojawiać się element wzajemnej konkurencji. Działo się tak w grupach złożonych z samych dziewczynek i samych chłopców. Ale gdy do takiej "dziewczyńskiej" grupy włączono kilku chłopaków - konkurencja wśród płci przeciwnej zanikała (mam tu na myśli konkurencję podobną do chłopięcej), a zaczynał się element przypodobania chłopcom (a były to bardzo małe dzieci, które jeszcze nie zostały "społecznie urobione" przez kulturę). Wśród grup chłopięcych, gdy weszły tam dziewczynki rywalizacja jaka była na początku nie osłabła lecz wręcz...spotężniała.

Tutaj dochodzimy do pewnego podsumowania który brzmi: mężczyzna dominuje nad kobietą prawie pod każdym względem, czy to fizycznym czy umysłowym. I to jest główny powód iż nie ma wśród wyższej kadry naukowej zbyt wielu kobiet. I bardzo łatwo to udowodnić. Zauważcie że feminizm wymusił obniżenie wymogów edukacyjnych i sprawnościowych, by większość kobiet weszła do struktur, do których nigdy same o "własnych siłach" by się nie dostały (i nie mówmy tutaj o wyjątkach, które były są i będą zawsze). Gdyby ustalić jednakowe wymogi fizyczne dla mężczyzn i kobiet pragnących pracować np. w policji czy wojsku (w ramach równości), kobiety stanowiłyby w tych strukturach nawet nie pół procenta członków. No ale przecież upokarzającym jest dla kobiety gdy bezwładnie "dynda" na drążku, podczas gdy faceci swobodnie się na nich podciągają - należy więc obniżyć im próg trudności. I to właśnie to - obniżanie wymogów i kryteriów nauczania i ćwiczeń - stało się powodem zwiększenia liczby kobiet, tam gdzie kiedyś w ogóle ich nie było. To samo w nauce i innych dziedzinach wiedzy. Lecz to my wszyscy - społeczeństwo cierpimy na tym najbardziej - dlatego też stwierdzam że przejęcie władzy przez feministki byłoby powolnym (lecz nieubłaganym), powrotem ludzkości do stanu naturalnego - pierwotnego, do stanu prymitywizmu.


Co to jest body - czyli jak faceci postrzegają świat cool

https://www.youtube.com/watch?v=Q06uUdjIRIU

12

Odp: Logika a feminizm

A wiecie że są takie kobiety którym udaje się wyjść z tej feministycznej sekty?

Jakiś czas temu czytałem francuską relację dziewczyny (zapomniałem nazwiska), która była kiedyś członkinią FEMENU (czyli organizacji w której wysyła się dziewczyny by robiły z siebie pośmiewisko obnażając piersi i wykrzykując różne wcześniej dobrane im hasła). Opowiadała że codziennie poddawano ją prawdziwemu praniu mózgu - wszystkiemu są winni faceci, ty jesteś tylko ofiarą - więc idź i krzycz siostro, krzycz głośno - my będziemy dzięki tobie zarabiać kasę. Podobno pranie mózgu było na tyle powszechne, że codziennie praktykowano tam spędy nienawiści - czyli maglowano te dziewczyny tak długo, nim nie "obrobiono" je całkowicie do pożądanej konsystencji - bezwolnego i sterowalnego przez władze tej sekty - obiektu, reagującego na hasła idź, krzycz, zrób to, pokaż piersi itd. Tak to opisała owa dziewczyna - a wyjście z organizacji było dla niej niczym wydostanie się z sekty, poczuła ogromną ulgę - wreszcie poczuła się wolna.

Inna była (amerykańska) feministka - Christine Sommers, tak opisuje feminizm (a wie o czym pisze, gdyż sama w młodości była zagorzałą feministką): "Współczesny feminizm to odmiana totalitaryzmu. U wielu młodych kobiet z feministycznych klik pojawia się zlepek dwóch czynników - upór łączy się z fałszywymi informacjami. W swoich sektach przyswajają one sobie katechizm uciemiężenia. Uczą je, że co czwarta kobieta jest ofiarą gwałtu, że kobieta zarabia tylko 59 centów na dolara zarobionego przez mężczyznę, że kobiety są maltretowane przez mężczyzn w dniu finałowych rozgrywek superbaseballa w niedzielę (...) To wszystko jeden wielki mit".

Takich przykładów byłych feministek, które wyszły z tego bagna można by przytoczyć bardzo wiele.

A wiecie o co tak naprawdę chodzi w feminizmie? O równouprawnienie, pomoc maltretowanym przez mężczyzn kobietom i ich dzieciom itd.? Nie moi drodzy - to wszystko jest tylko propagandowym dodatkiem, by przyciągnąć i ogłupić kolejne rzesze młodych, naiwnych i idealistycznie myślących osób. Tak naprawdę w tych organizacjach nie ma mowy o równouprawnieniu - jest tylko podporządkowanie (i to całkowite, a jeśli kobieta się buntuje - stosuje się represje - mogę nawet przytoczyć konkretne przykłady), codzienne (obowiązkowe) pranie mózgu, podczas którego wmawia się kobietom że to dla ich dobra, że nie wolno im opowiadać tego co usłyszą nikomu innemu spoza organizacji, że mężczyźni to krwawe monstra, czyhające na bezbronne kobiety, że tylko organizacja zapewni im bezpieczeństwo - pod warunkiem oczywiście...całkowitego podporządkowania się sekcie. Podczas takich terapii kobiety reagują bardzo różnie - jedne krzyczą i przekrzykują się nawzajem wygrażając mężczyznom, inne płaczą, jeszcze inne bujają się na krzesłach jak opętane i mruczą coś pod nosem - ale właśnie o to chodzi. Chodzi o to by zrobić z nich bezwolne laleczki, łatwo sterowalne (do tego służą owe OBOWIĄZKOWE codzienne spędy nienawiści i przykaz by nie rozpowiadać nikomu co tutaj usłyszały).

Tak naprawdę chodzi tylko o jedno - o kasę. Tylko o to. Lecz by te organizacje mogły istnieć i trzepać kasiorę, potrzebują kogo...? WROGA! Każdy totalitaryzm potrzebuje wroga, by mógł z kim walczyć, by skutecznie rozbijał rodziny i tworzył wzajemną nienawiść pomiędzy ludźmi. Chodzi tylko o pieniądze - po to są te wszystkie akcje, spędy, by pokazać że organizacja istnieje i walczy nadal. Najbardziej tylko szkoda tych biednych ogłupianych kobiet, które święcie wierzą że odnalazły prawdę - tak samo jak w sekcie.

Odp: Logika a feminizm

Ale nie mówmy tu o badaniach naukowych czy przypadkach w Ameryce. Porozmawiajmy o codzienności. To nawet nie feminizm to równouprawnienie. Nawet prosty przykład z forum. Grupa dla niewyspanych mam, dla mam których dzieci nie chcą jeść, grupa dla mam...itditd. Zaraz, zaraz a gdzie tu jest facet. Moim zdaniem to prawdziwy odpowiedzialny związek polega na tym, ze obwoje pracują zababrają dziecko albo ma nianię albo przedszkole i obydwoje równo za to płaca. Wtedy to to jest równouprawnienie. A nie że kobieta siedzi z dzieckiem w domu, do tego pierze i gotuje i ma wszystko na głowie. A facet się mdrzy bo przecież on pracuje i zarabia na dom. Oj drodzy panowie nie ma się tu czym szczycić. Bo jakby Wam przyszło najać nianię i chociaż jeszcze żeby mieć ugotowane, uprane to trzeba by było jeszcze gospodynię nająć. Bo nie ma takiej oferty dwa w jednym niania-gosposia. I co wystarczyło by wam wypłaty!? Żeby to wszytko opłacić. Chyba mało któremu Więc tak to najlepiej zrobić z kogoś jelenia niech wszystko ogarnia. A samemu sobie schlebiać, ze niby ja zarabiam. Wstyd. Co gorsza, ze takie ,,jelenie'' się trafiają. Sorry ale jak to inaczej nazwać. Jak ktoś na własne życzenie służy we własnym domu.
Nie, że ja mam coś do facetów. Bo sama mam męża. I dzieci. Ale u nas w domu obowiązuje coś takiego jak samodzielność. Czyli nikt nikomu nie pierze i nie gotuje. Nikt nie nadskakuje. Mamy pralkę automatyczną i każdy tam wrzuca swoje rzeczy jak jest już pełno to obojętnie kto odpala sprzęt i się pierze. Ale robimy to na zmianę. To samo ze sprzątaniem. A z zakupami to zazwyczaj jest tak, że żadne z nas nie chce wyjść na frajera tragarza co dźwiga siaty. Ale większość sklepów ma fajne oferty z dostawą do domu. I to w cenie zakupów. Obydwoje pracujemy więc na obiad zazwyczaj albo zamawiamy coś albo idziemy na miasto zjeść. I to tez nie kosztuje dużo. Pod warunkiem, ze dwie osoby zarabiają. Nie lubię jak ktoś kogoś finansowo wykorzystuje. Najlepiej mieć własne pieniądze, mieszkanie i samochód na własność, choćby to było kosztem innych rzeczy. Dla mnie ot znaczy wolność i niezależność, ze pracuję i spełniam się zawodowo,  mam własny samochód i własne mieszkanie mój mąż ma tak samo. Intercyzę mamy, żeby nie było ze któremuś chodzi o kasę. Także możemy być spokojni i nie mamy sobie nic do zarzucenia pod względem materialnym a to dużo. Bo zazwyczaj wspólnoty psują związki.
Po drugie ja mam męża a nie konserwatora którego potrzebuję do rzeczy technicznych a mój mąż ma żonę a nie gosposię do spraw domowych. Przede wszystkim łączy nas miłość.
Jej ty piszesz o jakiś sektach a nie o feministkach. Ja znam feministki do których należę, ale my przede wszystkim spotykamy się w salonie piękności, u fryziera, u kosmetyczki, jeździmy do spa. Rozmawiamy o samochodach, ciuchach, modzie, kulturze, polityce. Łączy nas  niezależność. Owszem czasem rozmawiamy o partnerach, o związkach ale bardziej wymieniamy wspomnienia z wakacji czy coś w tym stylu. Nigdy nie ubliżamy  mężczyzną.  Bo nie musimy żadna z nas nie ma problemu z facetami bo jet od nich niezależna i każda podobnie jak ja ma równouprawnienie w związku. W większości to szczęśliwe mężatki.

14

Odp: Logika a feminizm

Znam panie , ktorym sie podoba siedzenie w domu, pranie gotowanie i zajmowanie sie dziecmi.
To ich sprawa co chca robic.
Feminizm to wolnosc wyboru.

15 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-09 20:56:39)

Odp: Logika a feminizm

Uważam, że dla niektórych panów  feminizm jest pretekstem żeby nie być przypadkiem dżentelmen. I to z lenistwa i własnego nieudacznictwa. Podam kilka sytuacji:

a) Jest dużo osób na plaży. Wiadomo dziewczyny w strojach kąpielowych, opalają się. Jest luźna atmosfera. W lato bardzo dużo czasu spędzam na plaży i obserwuje rożne zjawiska. Zawsze praktycznie, znajdzie się jakiś kompletny kretyn, który w ramach swojego kretyństwa wrzuci dziewczynę do wody. Zazwyczaj towarzyszy temu szereg innych chorych podchodów, zabawa w ganianego, chlapanie wodą i oczywiście ten moment wrzucenia do zimnej wody. Jak dla mnie to jest kompletny idiotyzm. Nie wiem jak głupim, prymitywnym, znudzonym, bez pojęcia głąbem trzeba być żeby wrzucić kogoś do wody i uważać to za kawał. Jak dla mnie facet który łapie i wrzuca kobietę do wody z zaskoczenia to kompletnie skończony idiota, bałwan i bez mózg. Przypadek beznadziejny. Tym pokazuje, że nic sobą nie reprezentuje, skończony burak który nie ma nic innego do zaoferowania. Mój mąz ma mnóstwo rzeczy mi do zaoferowania na plaży: kochanie chodźmy przepłyńmy się motorówką, namówił mnie na przejazd bananem, i takim fotelem wodnym. Gramy w piłkę w wodzie, pływamy, razem i mnóstwo innych. A takie wrzucenie do wody to prymityw. W ogóle prawdziwy mężczyzna to stawia kobiecie na plaży: lody, kukurydzę, i kupuje co tylko ona zechce namawia do wspólnej zabawy jest kreatywny i pełen pomysłów. A prawdziwa kobieta to docenia i chwali. I tu przykład z mojego doświadczenia. Jesteśmy kiedyś na plaży ja i moje córki, one są już pełnoletnie.  A jakies gówniarze w podobnym do nich wieku grają w siatkę najpier jakieś glupie komentarze, potem proponują im by dołączyły do gry, one kategorycznie odmawiają. A tu za chwilę lezy ma kocu, a ci raz piłka w jedną rzuci, złośliwie odrzuciliśmy piłkę, za chwię w drugą, i wtedy moja córka taka zła: wzieła z cąłej siły wyrzuciła z pięści tą piłkę w morze. Moje dziewczyny lubią grac w siatkę więc jak zaserwowała to tak, że piłka była 1km od brzegu i nikt nie mógł po nią popłynąć. Trudno trafiony zatopiony. A tamci z gębą żeby im piłkę odkupiła bo dużo za nią zapłacili. I coś mamrotają Jak się podniosłyśmy to zrobiliśmy im taką awanturę we trzy, że ze wstydu zaraz się zawinęli. Jak się zaczęłyśmy z nimi awanturować to ciche myszki były juz nie takie zadziorne koguty. Potulnie do wyjścia pomaszerowali, i coś pod nosem co z głupimi babami gadać. I kto tu jest głupi?! Raczej oni, my ani nie zaczynałyśmy ani nie prowokowałyśmy awantury. W ogóle jakby ich nie było. Nie zauważałyśmy ich obecności. To oni zaczeli i mieli za swoje tyle w temacie.

b) Zima. Nacieranie śniegiem. Kto mądry rzuca kogoś w śnieg i bez opamiętania rzuca w niego pigułami. Kompletny debil. Moje córki jak chodziły do gimnazjum nie było zimy żebym nie była na dywaniku u wychowawczyni, że pobiły kolegów z klasy. Cóz chłopcy sami się prosili o mordobicie. Moje dziewczyny nie znoszą żartów i traktują to jako zniewagę. A tu po szkole jakiś głupi cham zabrał jednej czapkę i rzucał do drugiego. Jak isę wnerwiły we dwie bliźniczki to chłopaki takie lima miały i gęby podrapane, że normalnie masakra. Ale na własne zycznie. Bo one im zapowiedziały, że sobie nie życzą żeby w nich rzucać. Wychodziły normalnie nic nie zaczepiały a ci takie końskie zaloty. No to oberwali.  I jeszcze byli tak bez honoru, ze pani się poskarżyli. A pani dzwoni do mnie. Ok poszłam a tamci mądrale swoich rodziców przyprowadzili i była konfrontacja. Ojciec moich córek też był to ze śmiechu się zanosił jak zobaczył, jakie te zuchy upłakane, umazane. Chcieli publicznych przeprosin: to byla kpina. Wyśmialiśmy ich: on do nich coś takiego: no chłopaki naprawdę nie macie za grosz honoru, żeby za własną głupotę jeszcze przeprosin żądać???!!!! No może jeszcze Was w gazecie przeproszą?! Pani dyrektor trzymała z nami bo dziewczyny wzorowe uczennice a tamci no cóż... To był cyrk nie konfrontacja. I cóż dobrze wychowani chłopcy nosili by im plecaki ze szkoły, i w zimę zaproponowały lepienie bałwana. A nie taki atak cóż atak vs atak. To tylko kilka moich przykładów.

Ale właśnie panowie nie lubią kobiet niezależnych i  wymagających bo wrzucić kogoś do wody, obrzucić pigułami, klapnąć w d.. to każdy cham potrafi. A żeby kobietę zaskoczyć to postarać się trzeba. Tak więc kobieta zależnie od sytuacji dla chamów i debili feministka dla dżentelmenów wspaniałomyślna księżniczka. Tak więc może trochę więcej kreatywności panowie.

Primus a tak naprawdę?! Nie uogólniaj. Powiedz otwarcie. Dlaczego jesteś takim wrogiem feminizmu. Co jakaś feministka spuściła Ci łopot czy złamała serce? Co ty do tego masz?! Co Kobiety są od Cb lepsze w pracy czy dominują nad tobą?!
Powiedz wprost. Bo tu tak wyolbrzymiasz i uogólniasz.

16 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-07-10 00:56:16)

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Primus a tak naprawdę?! Nie uogólniaj. Powiedz otwarcie. Dlaczego jesteś takim wrogiem feminizmu. Co jakaś feministka spuściła Ci łopot czy złamała serce? Co ty do tego masz?! Co Kobiety są od Cb lepsze w pracy czy dominują nad tobą?!
Powiedz wprost. Bo tu tak wyolbrzymiasz i uogólniasz.

Feminizm jest bardzo niebezpieczną konstrukcją o totalitaryzujących cechach, to co tu opisujesz Insurcio..., to odnosi się do Twoich osobistych doświadczeń i pojęć - ty tak po prostu definiujesz feminizm, jako niezależność kobiety - OK. ale niestety to nie takie jak Ty kształtują współczesny feminizm. Tworzą je nawiedzone wariatki, przekonane o swych ideologicznych prawdach, które polegają na walce, bezwzględnej walce z wszystkim co męskie. Jakiś czas temu słyszałem taką historię z USA (wiem tutaj jest Polska, ale przecież małpujemy wszystko co przychodzi z Zachodu, więc i to być może kiedyś tutaj dotrze). Pewna pani "nauczycielka", która miała uczyć tematu związanego z ludzką seksualnością (czy coś takiego), rozkraczyła się przed studentkami (same kobiety), na krześle i zaczęła się publicznie przy nich masturbować, opowiadając o przyjemnościach jakie płyną z takiej formy zaspokajania seksualnego. Lecz nie to było najdziwniejsze, ona potem dodała że najlepsza sprzętem, jaki można użyć do wykonania kobiecego fellatio - jest...kobiecy język. Po prostu namawiała te młode studentki do praktyk homoseksualnych, aby oderwać je od męskich związków i rozbić rodziny. 

Wszystko co męskie jest poddane totalnej krytyce, przez tamtejsze koła feministyczne. A wierzcie mi, jeśli mężczyźni wciąż będą tylko o sobie słyszeć że są gwałcicielami, potworami, bestiami w ludzkiej skórze - to...wcześniej czy później takimi się staną. Jeśli facet nie popełnił gwałtu, lecz doszło do zbliżenia fizycznego za zgodą kobiety, a ona potem oskarżyła go o gwałt (feministki wymusiły na Clintonie rozszerzenie pojęcia gwałtu do rozmiarów wprost nieprawdopodobnych). Mianowicie obecnie wystarczy by dziewczyna w USA podczas stosunku np. powiedziała takie zdanie: "Chyba powinnam już pójść do domu" - to będzie koronnym dowodem gwałtu, mimo iż wcześniej sama na zbliżenie wyraziła zgodę. Według sądu gdy powie takie dziwne zdanie to mężczyzna powinien natychmiast przerwać dalszą penetrację i pozwolić jej "pójść do domu". A jeśli nie zdąży, a jeśli jej nie usłyszy? A co gdy dziewczyna powie: "Może powinnam odmalować pokój?" - to co, chłopak w tym momencie ma lecieć jej po farby do sklepu? Faceci, gdy i tak istnieje podejrzenie że mogą zostać oskarżeni o gwałt, mimo iż gwałtu się nie dopuścili - wcześniej czy później zgwałcą naprawdę. I o to właśnie chodzi tym szalonym feminazistkom, o całkowite odseparowanie kobiet od mężczyzn.

Wydaje mi się że feministki cierpią na syndrom "braku penisa" - tak bym to nazwał. One naprawdę chcą być takie jak faceci, pod każdym względem, ale nie są dlaczego nie są bu-bu-bu-bu. Należy więc (wedle ich chorych poglądów), upodobnić mężczyzn do kobiet a kobiety do mężczyzn pod praktycznie każdym względem. Ostatnio coraz częściej spotykam w ubikacjach najróżniejszych instytucji publicznych w Polsce (w Niemczech - skąd pochodzę - to już jest naprawdę regułą), iż na drzwiach wisi karteczka, skierowana do męskiej części personelu (najczęściej), o takiej m.in.: treści: "Drodzy panowie, prosimy abyście oddawali mocz na siedząco" - Na siedząco! A to dlaczego? Bo ochlapuje się deskę, a panie księżniczki nie chcą potem siadać na mokrym. Ale podobnież i w drugą stronę też im nie pasuje. Mianowicie gdy faceci podnoszą klapę to też jest niedobrze. Dlaczego? bo zapominają jej ponownie opuścić - a potem panie księżniczki...no właśnie, tak źle i tak niedobrze. Najlepiej niech faceci sikają jak baby - to nie będzie problemów ani z opuszczona, ani z podniesioną klapa - chore prawda?

Ale jest coś jeszcze lepszego. Mianowicie istnieje instrument, który umożliwia dziś już kobietom sikanie na stojąco - nazywa się shewee, czyli lejek do moczu można by to tak nazwać. W Ameryce na forach dziewczyny wymieniają się opiniami na temat jego użycia, mianowicie jedna pisze: "Mnie wciąż krople się rozpryskują i nigdy nie wiem w którą stronę polecą" - "Ja mam tak samo, nie mogę skierować strumienia moczy w tę stronę w którą chcę -lecz zawsze gdzieś obok" -mówi druga, a trzecia dodaje: "Nie martwcie się (siostry), mężczyznom zajęło całe dekady nim nauczyli się kierować mocz w odpowiednim kierunku a i tak nie zawsze im się to udaje". No ręce opadają - "nie zawsze się udaje?" - dobre lol

Ale wracając do Twoich pytań Insurcio...czy kobiety nade mną dominują, czy są lepsze etc, etc, etc.

Nie mam problemów z pewnymi łagodnymi feministycznymi breweriami, ale jeśliby moja kobieta chciała narzucić mi jakieś kretyńskie feministyczne projekty - nie znalazłaby we mnie nawet cienia zrozumienia. Moja dziewczyna (Francuzka z pochodzenia notabene), jest inteligentną i piękną niewiastą. Owszem, bywa dosyć samodzielna i niezależna - mnie to nie przeszkadza, a nawet to lubię. Ale nigdy nie pozwoliłbym jej wejść sobie na głowę. Zresztą jak badam pewne społeczne preferencje kobiet i mężczyzn (amatorsko - ale z profesorską dokładnością i starannością), to zauważyłem że procent mężczyzn posiadających cechy dominujące, jest zawsze większy od procenta mężczyzn bardziej uległych, lub neutralnych pod tym względem. U kobiet jest na odwrót - to właśnie uległość jest podstawową ich cechą społeczną.

Nie spotkałem jeszcze kobiety z którą bym mógł konkurować w mojej branży (prowadzę firmę transportowo-turystyczną). Po prostu przeraża mnie nastawienie współczesnych kobiet - bardziej wulgarnych (we własnym gronie), niż mężczyźni. To jest dla mnie przerażające, gdy widzę śliczną blondyneczkę, która klnie jak szewc i co drugie słowo używa przerywnika - ku...a, ja pier...ę. To jest coś okropnego, ja sam słysząc coś takiego od razu przestaję szanować takie niewiasty.

Zawsze podchodzę do kobiet z ogromną galanterią (często same się temu dziwią), uważam że zasługują na specjalne względy i należy się z nimi obchodzić jak z pięknymi kwiatami - okazywać szacunek, całować ręce (dziś całowanie rąk jest przedstawiane jako upokarzanie kobiet - ale powiem wam w tajemnicy - marzę o tym by kobiety zaczęły mnie całować po rękach. Te wszystkie feminidiotki nie wiedzą że całowanie rączek, jest symbolem okazywania szacunku i wierności - kiedyś tak poddani okazywali swoje przywiązanie do monarchy czy pana. Męskie całowanie kobiecych rączek jest symbolem uległości mężczyzn przez pięknem wyrażającym się w kobiecości). Dziś te pryncypia odchodzą do lamusa, zaś znaczenie zyskują panny rzucające na prawo i lewo wszelkie k... i ch... Jak faceci maja je szanować - dla mnie nie stanowią one już ideału kobiecości - można więc je potraktować tak, jak same się o to proszą - czyli jak szmaty niestety.

Odp: Logika a feminizm

Fakt, że jestem feministką ale może taka bardziej ,,delikatną''. Mój mąż jest wojskowym i rzeczywiście narzeka na kobiety na siłę robice wojskowa karierę. Szczerze mówiąc większość tych kobiet jest z mety dyskwalifikowana. Bo rzeczywiście kobiet są słabsze fizycznie no i po drugie tak jak w wosku na ćwiczeniach czy na treningach sztuk walki jakoś tak mu niezręcznie walczyć z kobietami. Szczerze mówiąc to podziwiam takie kobiety które chcą się realizować w wojsku, policji itd. Ja jestem taką  bardziej ,,księżniczką'' uwielbiam eleganckie stroje, szpilki, nie wyobrażam siebie siebie w jakimś mundurze. Podczas kiedy ja nawet adidasów nie lubię nosić. Chociaż mam czarny pas, uprawiam dużo sportów, jestem za niezależnością pod każdym względem, to stawiam na kobiecość! I lubię dżentelmenów. Ja bardzo sobie chwale, panów którzy w rękę pocałują, i w drzwiach przepuszczą.
Moim zdaniem kobiety są lepszymi humanistkami a panowie mają lepszy umysł ścisły.  Generalnie porządna kobieta i dżentelmen zawsze się dogadają. Pod warunkiem, że będzie szacunek i zrozumienie.

No ale nie każdy facet zasługuje na łaskawość kobiety. Podam tu konkretny przykład bohatera filmowego, którego wszyscy znamy- Paweł Zawada z Kogel Mogel. TYPOWA SZOWINISTYCZNA ŚWINIA!!!! Burak który dzięki rodzicom usamodzielnił się skończył studia za granicą, miał trochę majątku i myślał, ze to daje mu prawo do niszczenia życia innym. Przecież to jak on zniszczył te młodą dziewczynę to nawet jak na film to jest duża przesada. Ten film w ogóle, obraża kobiety, ludzi ze wsi, z miasta, i zniechęca do facetów. To nie jest komedia to tragedia!!! Bo co w tym jest śmiesznego. No pomyślmy?! Hmm młoda dziewczyna ma ojca psychopatkę, ucieka z domu przed ślubem do którego zostaje zmuszona. Ląduje w domu profesora i jego zony którzy jak na inteligentnych ludzi zachowują się jak kompletne świry. Nikt Kasi nie kocha i nie szanuje, nikt się z nią nie liczy. Ale to jest nic w porównaniu z koszmarem jaki ja czeka w małżeństwie z szowinistyczną świnią. Na samym początku omal nie zostaje zgwałcona, potem ma kompletnie zmarnowane życie, jej wszystkie marzenia i plany legną w gruzach przez debila który nie wiem jakim prawem niszczy innym życie. Jeszcze biedną Kasie wykorzystuje inteligencji z Warszawy, ojca jakby opętało, nadaje się tylko do zakładu zamkniętego. Wolańscy naciągają ją, i na koniec jeszcze kopią w... psychiczny mąż z tego kpij, a bohaterka na domiar swego nieszczęścia zachodzi w niechcianą ciążę. I to ot jest śmieszne? przeicez to dramat śmieszny tylko dlatego, że sa w nim śmieszne dialogi i niektóre sytuacje. Głowna bohaterka ciągle płacze, jest nieszczęśliwa. Prze męża i ojca. I taki film leci ciągle  w telewizji i co on sobą przedstawia?! Jaką ten film ma wartość?! Przecież to propaguje szowinizm. To obraża kobiety. W grupach feministycznych ten film jest zabroniony i znienawidzony. Ten film budiz złe emocje i agresję. Tylko, że kiedyś w czasach kiedy ten film był kręcony nie zastanawiano się nad tym jaką on robi szkodę. Bo osoby takie jak Zawada i Solski aż proszą się o to, żeby agresywne feministki pokazały im miejsce w szeregu. Ja takim to bym taką militarkę na chacie zrobiła, ze by maszerowali jak w szwajcarskim zegarku i ruski miesiąc pamiętali. Ci panowie to postaci filmowe ale właśnie takie postawy mężczyzn aż prowokują do tego żebym im feministki wpier...spuściły.  W przypadku tego filmu to właśnie faceci są winni wszelkich nieszczęść. Dlatego moim zdaniem ten film w  ogóle  nie powinien być puszczany w tv. Bo jest szowinistyczny, antykobiecy, obraża ludzi zarówno z miasta jak i ze wsi. Ten film bardzo zniechęca, do małżeństw, facetów i rodziny. To jest prowokacja feministek. A w realu jest podobnie feministki takie jak ja są ogólnie normalne, stateczne, dobrze nastawione do mężczyzn kobiety, ale sprowokowane potrafią zamienić się w rozjuszonego lwa i nie jednego kota na drzewo pogonić!

18 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-07-12 03:21:25)

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Podam tu konkretny przykład bohatera filmowego, którego wszyscy znamy- Paweł Zawada z Kogel Mogel. TYPOWA SZOWINISTYCZNA ŚWINIA!!!! Burak który dzięki rodzicom usamodzielnił się skończył studia za granicą, miał trochę majątku i myślał, ze to daje mu prawo do niszczenia życia innym. Przecież to jak on zniszczył te młodą dziewczynę to nawet jak na film to jest duża przesada. Ten film w ogóle, obraża kobiety, ludzi ze wsi, z miasta, i zniechęca do facetów. To nie jest komedia to tragedia!!! Bo co w tym jest śmiesznego. No pomyślmy?! Hmm młoda dziewczyna ma ojca psychopatkę, ucieka z domu przed ślubem do którego zostaje zmuszona. Ląduje w domu profesora i jego zony którzy jak na inteligentnych ludzi zachowują się jak kompletne świry. Nikt Kasi nie kocha i nie szanuje, nikt się z nią nie liczy. Ale to jest nic w porównaniu z koszmarem jaki ja czeka w małżeństwie z szowinistyczną świnią.

TO PRZECIEŻ TYLKO FILM

Zresztą, mnie zawsze on nudził, ale jak możesz napisać że Kasia ma ojca psychopatę, ja uważam że postać ojca jest najlepsza w całym filmie - po prostu niekiedy boki idzie zrywać

Ojciec to swój chłop, co prawda trochę nerwowy, ale porządny gość - wie kiedy i komu należy przypie...ić, kiedy trzeba, a jak słusznie twierdzi: "Z babami to tylko kłopot" - HAHAHA http://emotikona.pl/emotikony/pic/0rofl.gif
https://www.youtube.com/watch?v=UpRJgF0ETjY

Co się zaś tyczy Pawła Zawady, to jest on dla mnie zupełnie neutralną postacią, ale też ma niektóre niezłe teksty, jak choćby to: "Pojechałaś odwieść dzieciaka a w zamian przywiozłaś jego tatusia - to ja już wolałem pierwsze rozwiązanie" , albo "Moja żona nie pije kawy przez sen", albo najlepsze: "Żona ma słuchać męża" http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif

https://www.youtube.com/watch?v=ZaHABWOOxxc


A tak na poważnie, ten film mi w ogóle w niczym nie przeszkadza, uważam go co prawda za śmiertelnie nudny (choć posiadający ciekawe i śmieszne dialogi), ale cenzurować - zakazywać? Bo co, komuś się nie podoba - na to z mojej strony nigdy nie byłoby zgody. Nie można ograniczać ludziom kontaktu z kulturą, nawet tak marna jak ten film.


Ale mam do Ciebie Insurcio... inne pytanie. Mianowicie, skoro tak bardzo nie spodobała Ci się postawa mężczyzn w tym filmie (zresztą aktor grający Pawła Zawadę - Dariusz Siatkowski zmarł kilka lat temu), to jak opiszesz inną męską rolę, tym razem z teatru telewizji.

A szczególnie kobiecą rolę innej - KASI

Chodzi mi o sztukę Williama Shakespeare'a: "Poskromienie Złośnicy".

Muszę się szczerze przyznać, że choć istnieje wiele filmów opowiadających o tej sztuce - raczej żadna z nich mnie do siebie nie przekonała - żadna...prócz tej jednej.

Mam tu na myśli spektakl teatru telewizji z 1990r. z udziałem Janusza Gajosa (Petruchio) i Joanny Szczepkowskiej (Katarzyna). Ten spektakl bez wątpienia zrobił na mnie duże wrażenie. Pamiętam że jeszcze jako dziecko...podziwiałem Gajosa w roli Petruchia i marzyłem by w przyszłości być choćby w połowie do niego podobny.

Co powiesz na to Insurcio..., szczególnie chodzi mi o moment od 1:18:30 minuty.


https://www.youtube.com/watch?v=9srqj4MA8sU


Petruchio: "Na miłość boską - naprzód w odwiedziny do ojca - Boże jak jasno lśni księżyc"
Katarzyna: "Nie księżyc, słońce to nie blask księżyca"
P: "Mówię że księżyc tak jasno przyświeca!"
K: "Ale to słońce tak jasno przyświeca"
P: "Na syna matki mej, czyli na mnie - będzie to księżyc, gwiazda i co zechcę, zanim dom ojca Twego odwiedzimy. Skocz chłopcze konia odprowadź z powrotem - przeczy i przeczy, nic tylko przeczy!"
K: "Idźmy, jeżeli zaszliśmy aż tutaj. Niech będzie księżyc, słońce i co zechcesz - a jeśli zechcesz nazwać to kagankiem, będzie i dla mnie kagankiem. Przysięgam!"
P: "Księżyc powiadam!"
K: "Wiem, że to jest księżyc"
P: "Kłamiesz! To słońce jest błogosławione"
K: "Błogosław Boże mu, gdyż jest to słońce, lecz nim nie będzie - jeśli Ty nie zechcesz. A księżyc zmieni się tak jak Twój umysł - tym będzie, czym Ty zechcesz go nazywać. A Katarzyna nazwie go jak zechcesz.


Dlaczego podoba mi się szczególnie ta scena? Nie chodzi tutaj o to że on, czyli Petruchio zdominował Katarzynę i narzucił jej swój własny obraz świata. Chodzi tutaj o coś zupełnie innego - mianowicie o zgodność małżeńską w odniesieniu do innych ludzi. Mąż powinien (wręcz musi), traktować żonę z godnością, czcią i powagą na jaką zasługuje jako kobieta, ale również żona powinna wiedzieć że niewskazanym jest podważać wolę i zdanie męża (np. w towarzystwie, co bardzo ważne).

Jest jeszcze jeden, końcowy moment (od 1:35:30 minuty a szczególnie od 1:37:40 minuty), który to przez większość feministek może zostać uznany za szczególnie szowinistyczny. 

Przytoczę tutaj cały końcowy monolog Katarzyny:

"Wstyd! Wstyd! Rozchmurzyć masz to gniewne czoło. Przestań już miotać wzgardliwym spojrzeniem, pragnącym zranić twego Pana, Władcę i Króla. Niszczy to twoją urodę, jak mróz gryzący niszczy pąki młode i cześć twą złamie jak wichura drzewo. Odrażająca to rzecz i ohydna, bo zła kobieta jest jak mętne źródło - błotniste, brzydkie, pozbawione piękna. Z takiego nawet najbardziej spragnieni nie będą chcieli wypić ani kropli"

"Mąż - jest twym Panem, Życiem, Żywicielem, Głową twą, Władcą, Opiekunem twoim, który dla ciebie naraża swe ciało. W trudzie niezmiernym, na lądzie i morzu - czuwa, wśród burzy, nocą, za dnia, marznie - gdy ty spoczywasz w cieple swego domu - bezpieczna. Nie chce od ciebie niczego - tylko Miłości, miłego Wejrzenia i...Posłuszeństwa. Mała to zapłata, za dług tak wielki, gdyż powinność równą tej, którą winien poddany monarsze - kobieta oddać ma swemu mężowi"

"Lecz gdy jest krnąbrna, mroczna, gniewna, kwaśna i nieposłuszna Jego Świętej Woli - kim jest? Niewdzięcznym, nędznym buntownikiem. Bezradnym zdrajca najlepszego Pana. Wstyd mi, gdy patrzę na głupotę kobiet bój wszczynających, gdy winne na klęczkach prosić o pokój. Lub pragnących rządzić, przewodzić, pysznić się chełpić sądzić - gdy winne Kochać, Służyć, być Posłuszne"

"I cóż, wy nędzne, bezradne robaki? Mój umysł też był podobny do waszych, me serce równie pyszne, miałam podłe usposobienie każące oddawać słowo za słowo - groźbę za groźbę. Dziś wiem, że wyłącznie nasze są to słoki. Że jest słabością nasza marna siła, która nam tylko nieszczęść przyczyniła. Czemu tak miękkie, kruche i słabe są nasze ciała, niezdolne do trudów. Ta miękkość sercom też by się przydała - by upodobnić je do reszty ciała"

"Pychę odrzućcie i wasz zysk ubogi - a Mężów waszych ujmijcie pod nogi. Ja, stopy męża chętnie ucałuję - jeśli mi powie, że go to raduje".

Ten monolog jest ważny, gdyż pięknie opisuje feministyczne fantasmagorie, miast skupić się na tym - co naprawdę w małżeństwie ważne.


POZDRAWIAM

Odp: Logika a feminizm

Spektakl nawet fajny, ciekawy. Aktorzy wczuli się w rolę. Ale moim zdaniem to oderwane od rzeczywistości i szowinistyczne. A nawet w niektórych momentach obraża samych mężczyzn. Np "Pychę odrzućcie i wasz zysk ubogi - a Mężów waszych ujmijcie pod nogi. Ja, stopy męża chętnie ucałuję - jeśli mi powie, że go to raduje". No jakbym taki tekst mężowi zapodała to chyba by z mety wniósł o rozwód. Chyba mało który facet lubi takie cackanie.

"Mąż - jest twym Panem, Życiem, Żywicielem, Głową twą, Władcą, Opiekunem twoim, który dla ciebie naraża swe ciało. W trudzie niezmiernym, na lądzie i morzu - czuwa, wśród burzy, nocą, za dnia, marznie - gdy ty spoczywasz w cieple swego domu - bezpieczna. Nie chce od ciebie niczego - tylko Miłości, miłego Wejrzenia i...Posłuszeństwa. Mała to zapłata, za dług tak wielki, gdyż powinność równą tej, którą winien poddany monarsze - kobieta oddać ma swemu mężowi"- Cóż za desperacja, szczerze to może sa faceci romantycy którym się takie ,,wierszyki'' podobają. Ale jako kobieta nie znoszę takich desperackich wyznań miłość czy to ze strony kobiet czy mężczyzn. Ja jako kobieta bym się do tego nie poniżyła, ale też jakby mi jakiś facet na gitarce pod balkonem brzdąkał to bym go miała za pośmiewisko. Wolę normalne partnerskie związki. I normalność.

Dlaczego podoba mi się szczególnie ta scena? Nie chodzi tutaj o to że on, czyli Petruchio zdominował Katarzynę i narzucił jej swój własny obraz świata. Chodzi tutaj o coś zupełnie innego - mianowicie o zgodność małżeńską w odniesieniu do innych ludzi. Mąż powinien (wręcz musi), traktować żonę z godnością, czcią i powagą na jaką zasługuje jako kobieta, ale również żona powinna wiedzieć że niewskazanym jest podważać wolę i zdanie męża (np. w towarzystwie, co bardzo ważne)- Nie no super, wziąć kogoś na siłę wynieś z przyjęcia jak worek kartofli i to ma być szacunek. I ty mówisz o szacunku w towarzystwie?!
Petruchio wyniósł Katarzynę z wesela wbrew jej woli. A ten Zawada w taki sam sposób omal nie zgwałcił żony.
Jak dla mnie takie pokazani siły łapiąc kogoś jak worek kartofli, wbrew jego woli to całkowite złamie godności człowieka.
  Primus jak byś się poczuł jakby dajmy na to jesteś na przyjęciu mocno zakrapiasz nie chcesz wyjść, a tu nagle ktoś silniejszy od cb obojętnie czy żona, dziewczyna, ojciec czy przyjaciel obojętnie ktoś silniejszy łapie Cię jak worek kartofli i wynosi, bo on chce już iść, a ty zostać. Moim zdaniem to czy to małżeństwo czy rodzina nikt nie jest do nikogo przyspawany. My z mężem jak jesteśmy gdzieś razem a jedno chce wyjść a drugi jeszcze zostać to jedno wychodzi a drugie zostaje. I każdy zadowolony.
Zresztą co mi isę nie podoba w tych obydwu Przypadkach to ten nacisk na ślub.  Wiadomo to jest film a to sztuka no bo w rzeczywistości to chyba mało która Kasia dałby sobą zarządzać przez ojców i bandę jakiś ,,ślubofobów''.

"Wstyd! Wstyd! Rozchmurzyć masz to gniewne czoło. Przestań już miotać wzgardliwym spojrzeniem, pragnącym zranić twego Pana, Władcę i Króla. Niszczy to twoją urodę, jak mróz gryzący niszczy pąki młode i cześć twą złamie jak wichura drzewo. Odrażająca to rzecz i ohydna, bo zła kobieta jest jak mętne źródło - błotniste, brzydkie, pozbawione piękna. Z takiego nawet najbardziej spragnieni nie będą chcieli wypić ani kropli"

"Mąż - jest twym Panem, Życiem, Żywicielem, Głową twą, Władcą, Opiekunem twoim, który dla ciebie naraża swe ciało. W trudzie niezmiernym, na lądzie i morzu - czuwa, wśród burzy, nocą, za dnia, marznie - gdy ty spoczywasz w cieple swego domu - bezpieczna. Nie chce od ciebie niczego - tylko Miłości, miłego Wejrzenia i...Posłuszeństwa. Mała to zapłata, za dług tak wielki, gdyż powinność równą tej, którą winien poddany monarsze - kobieta oddać ma swemu mężowi"

"Lecz gdy jest krnąbrna, mroczna, gniewna, kwaśna i nieposłuszna Jego Świętej Woli - kim jest? Niewdzięcznym, nędznym buntownikiem. Bezradnym zdrajca najlepszego Pana. Wstyd mi, gdy patrzę na głupotę kobiet bój wszczynających, gdy winne na klęczkach prosić o pokój. Lub pragnących rządzić, przewodzić, pysznić się chełpić sądzić - gdy winne Kochać, Służyć, być Posłuszne"

"I cóż, wy nędzne, bezradne robaki? Mój umysł też był podobny do waszych, me serce równie pyszne, miałam podłe usposobienie każące oddawać słowo za słowo - groźbę za groźbę. Dziś wiem, że wyłącznie nasze są to słoki. Że jest słabością nasza marna siła, która nam tylko nieszczęść przyczyniła. Czemu tak miękkie, kruche i słabe są nasze ciała, niezdolne do trudów. Ta miękkość sercom też by się przydała - by upodobnić je do reszty ciała"

"Pychę odrzućcie i wasz zysk ubogi - a Mężów waszych ujmijcie pod nogi. Ja, stopy męża chętnie ucałuję - jeśli mi powie, że go to raduje".- CÓŻ ZA CUDNA METAMORFOZA!!! I to błyskawicznie. Szczerze to nie wierze, że ktoś w rzeczywistości tak nagle mógł się zmienić. No może to takie chwilowe zaćmienie. Ta ostatnia scena to od razu widać, ze to sztuka nie rzeczywistość. Szczerze mówiąc to zupełnie nie zgadzam się z ostatnim monologiem Katarzyny. I wielu mężczyzn się z tym nie zgadza. Bo może taki facet który ma niską wartość potrzebuje ,,służącej żeby podbudowała chociaż trochę jego ego. Ale prawdziwy mężczyzna zna swoja wartość i nie potrzebuję na siłę uganiać się za buntowniczką żeby  podbudować własne ego.

20

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Spektakl nawet fajny, ciekawy. Aktorzy wczuli się w rolę. Ale moim zdaniem to oderwane od rzeczywistości i szowinistyczne. A nawet w niektórych momentach obraża samych mężczyzn. Np "Pychę odrzućcie i wasz zysk ubogi - a Mężów waszych ujmijcie pod nogi. Ja, stopy męża chętnie ucałuję - jeśli mi powie, że go to raduje". No jakbym taki tekst mężowi zapodała to chyba by z mety wniósł o rozwód. Chyba mało który facet lubi takie cackanie.

Szczerze mówiąc to zupełnie nie zgadzam się z ostatnim monologiem Katarzyny. I wielu mężczyzn się z tym nie zgadza. Bo może taki facet który ma niską wartość potrzebuje ,,służącej żeby podbudowała chociaż trochę jego ego. Ale prawdziwy mężczyzna zna swoja wartość i nie potrzebuję na siłę uganiać się za buntowniczką żeby  podbudować własne ego.

Ależ Insurcio.., stwierdzenia: "A Mężów waszych ujmijcie pod nogi" - nie należy brać dosłownie - to jest jedynie metafora prawidłowych relacji damsko-męskich. Nie chodzi o nadskakiwanie, a o szacunek zarówno jednej jak i drugiej osoby względem siebie. Ale mądra kobieta wie, że nierozsądnie jest podważać mężowskie zdanie (np. w towarzystwie), nawet jeśli ów maż nie ma racji w tym co mówi. Tu chodzi o zaufanie- dlatego też przytoczyłem ów dialog Petruchia z Katarzyną w drodze do jej ojca - gdy mówi że to księżyc a nie słońce świecie nad nimi. Jest to dokładne odniesienie do tego co napisałem - mądra żona nie powinna podważać mężowskiego zdania, nawet jeśli to co mówi jest bez sensu.

A co się tyczy wyniesienia jej z wesela - to...była to najlepsza metoda nauczenia jej posłuszeństwa i poskromienia tego "potworka", który tam, gdzieś w niej tkwił. Gdyby się z nią cackał - ona bardzo szybko "weszłaby mu na głowę".


A co do cackania to tu też (w formie komediowej), pokazane jest "poskromienie" żony przez męża:

https://www.youtube.com/watch?v=zUVAByW_y64


A tutaj na odwrót - o facetach mających wielkie ego (boki zrywać  lol)

https://www.youtube.com/watch?v=suof8I29Qc4

21 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-16 17:24:32)

Odp: Logika a feminizm

Primus to, że w towarzystwie  należy ,,się zachować''. Powinien wiedzieć każdy przystosowany do życia człowiek czy to mężczyzna czy kobieta. I chyba wiem co masz na myśli, kobiety często przeginają, faceci czasem też bo to jest nie do pomyślenia żeby którekolwiek z małżonków w gościach opowiadało o wspólnym pożyciu czy to żartem czy serio. Czasem można się osobę najbardziej zaufanej z czegoś zwierzyć ale to na rozmowie w cztery oczy ale takie publiczne opowiadanie jest bardzo nie w porządku wobec drugiej osoby. To samo tyczy się publicznego złapania za  tyłek za piersi czy coś w tym stylu. Powiem szczerze bardzo nie lubię jak jakieś osoby się tak zachowuję tak ,,głupieją'' przy innych jak dla mnie to lekceważenie i kompletne chamstwo. Czasem w gościach kobiety przeginają i same prowokują do kłótni to zauważyłam. Bo wiadomo faceci zazwyczaj nie wylewają za kołnierz, a jak już się napiją to nie chcą w ogóle wyjść. I powiem tak faceci jak są pijani niesprowokowani zachowują się całkiem w porządku. To kobiety zazwyczaj są winne wszelkich awantur i bijatyk po alkoholu. Bo się wydzierają, robią publiczny skandal, niekiedy pierwsze podnoszą rękę, a ile wyzwisk przy tym. Kompletne chamstwo. Osobiście znam taką skandalistę ona jest chyba ze 40 lat po ślubie a ja się dziwię, jak jej mąż wytrzymuje. To starsze małżeństwo ale z tego co mi wiadomo już od dnia ślubu się wyzywali. I ona jest taka, ze jak się zdenerwuje to wyzywa, kopie nie patrzy, że ktoś widzi. I wiele razy dostała bo sama się naraziła. Na imprezie jej mąż wraz z moim mężem i innymi panami sobie nieźle ,,dali''. Po prostu schlali się kompletnie.
A ona koniecznie chciała być w centrum zainteresowania i wyjść na taką mocną silną babę. Zaczęła się drzeć ,,w tej chwili do domu!'' itd ty...... i wy ku....  zaczęła ich wyzywać tego swojego tarpać. Tylko, że panowie typu mój mąż sobie nie pozwolą i jak wstali, podwinęli  rękawy to się za mnie schowała bo jeszcze jej nie dotknęli a już się przestraszyła. No i zaraz wzięła tego swojego siłą i wyszła. A mój mąż zaraz  za nimi, wstał i mówi ,,on idzie ratować Romka'' przestraszyłam się bo to było 4 piętro. Ona taka głupia, rozdarta, oni wypici nie no do nieszczęścia by doszło na tych schodach. I go na spokojnie zatrzymuję ,,kochanie, daj spokój, nie leć za nimi nie warto, Romek sobie poradzi'' ,,nie idź bo ja Cie proszę''. I odpuścił. Ale był jeszcze wnerwiony na te babę ale na spokojnie, go ogarnęłam, coś z innymi jeszcze wypili. Spokojnie ,,pożar'' był ugaszony. Sama jestem za tym, żeby taka pyskata baba dostała nauczkę, aż się prosi o to żeby dostać w pysk za przeproszeniem. No ale wtedy dla dobra całokształtu bo na pewno by pospadali, jej się udało. Także tak jak mówisz kobieta powinna umieć zachować się z klasą jak dama. Wtedy facet na pewno to doceni i poszanuje.

Co do tego ,,poskromić złośnicę'' tu była całkiem inna sytuacja bo to jest fikcja i tu z jakiegoś powodu ta Katarzyna musiała wyjść za mąż. Zresztą który szanujący się facet tak się ugania za kobieta NIE TO NIE, BEZ ŁASKI!!!!!
Bo tak w realu taka charakterna Katarzyna to jakby kopnęła w du.... takiego Petruchio to by leciał i leciał i prosił pana Boga o zakręt. Bo nie da się nikogo zmusić do miłości. Można kogoś zmusić żeby był nieszczęśliwy i udawał miłość ale w drugą stronę nie da rady. A tu i ta Kasia i ta miały ojców świrów które wybierąły za nich. Tylko obydwie sceny kończą się zbyt szybko i nie pokazują konsekwencji. Bo w rzeczywistości to w obydwu przypadkach zapewne obydwie były bardzo nieszczęśliwe i o ile nie doszło do tragedii to odbyłby się huczny rozwód za który winić mogłyby tatusiów. Wiem po sobie sama jestem rozwódka ale z tym, ze ja sama sobie męża wybrałam i to była moja decyzja. Chociaż się doszukiwałam winnych po rozwodzie to ich nie było. Tylko my byliśmy winni. A tam to całe grono powinno odpowiadać za, nieszczęście bo się wtrącali. I zmusili do ślubu.

Nie można na kobiecie wymusić by została żoną albo matką.  Primus chciałbyś taką żonę jak te Katarzyny? Którą sobie podstępem zdobyłeś, jest twoją zoną wbrew własnej woli. Musi udawać taką fajną pokorną ale to nie jest szczerość tylko wymuszone posłuszeństwo, miłość i szacunek. Chciałbyś taką wymuszoną żonę która musi być posłuszna i niby kochać a w głębi nienawidzi. Czy w ogóle dla faceta nie byłoby to obciążenie żyć z myślą, ze jest z kobietą na której wymusił to żeby z nim była. Ale tak naprawdę gdyby miała wolny wybór kopnęła by go w du...
Podczas kiedy można sobie życie ułożyć z kimś kto nas szczerze kocha nic nie musimy na nim wymuszać ani go poskramiać. Ktoś kto kocha nas bez warunków za kim nie musimy się uganiać, ktoś kto sam z siebie chce ślubu, dzieci, być z druga osobą. Ktoś kto nie musi się radykalnie zmieniać, ktoś kto daje miłość i szacunek bo kocha nie bo tak trzeba dla idei.

A w Kogel Mogel najbardziej z tych wszystkich głupot razi mnie to, że Kasia zostaje zmuszona do tego by została matką. To jest nie do pomyślenia. W tym momencie Zawada krzywdzi nie tylką ją ale i dziecko. Bo które dziecko chciałoby mieć matkę która go nie chce. Oczywiście 3 części nie nagrali ale ja Wam powiem o czym by była: Kasia rodzi dziecko ale je odrzuca, nie umie go pokochać ani się nim zaopiekować, wpada w głęboka depresję, Paweł z Solskim dra koty o ziemię. W końcu Kaśka zostawia Pawła dziecko rodziców i ucieka za granicę ewentualnie umiera ze zgryzoty. Właśnie dlatego, nie nagrali 3 bo to skończyło się tka tragicznie, że nie da się już gorzej.
Ja to sobie dzieci zaplanowałam, miałam wszystko ustalone. Ich ojciec też chciał dzieci ale to była ostatecznie moja decyzja kiedy bo ja rodzę, ja noszę ciążę i ja mam większy obowiązek. Ale ja to się cieszyłam jak wyszłam od ginekologa i ciąża się potwierdziła. To zaraz kupowałam ubranka, wyprawkę, obydwoje się cieszyliśmy. Nadal miałam te same plany marzenia. Jedno właśnie się spełniało. A ta Kaska to wyglądała jakby co najmniej ktoś umarł.
To o kwestii dziecka coś wiem. Bo urodziłam bliźniczki a ich ojciec chciał potem jeszcze syna. Ale mowy nie było, miało być dwoje i koniec! Nawet o 3 nie chciałam słyszeć. On na mnie nigdy tego nie wymuszał, nawet nie miał prawa tylko ciągle mnie słownie namawiał. Dla nas najlepszym rozwiązaniem był rozwód. Bo ja 3 dziecka nie chciałam on miał wielka potrzebę syna. On znalazł chętną mają syna, ja znów wyszłam za mąż, dzieci nie planujemy. Wilk syty i owca cała. Nikt nie może nikomu zarzucać nic. Każdy ma beret na jaki zasłużył.


Jest wiele kobiet dla których rodzina jest najważniejsza i naprawdę tylu facetów, ze można się dopasować tak aby każdy był zadowolony. Nic na nikim nie wymuszać nie poskramiać, nie robić scen. Można się dobrać. Złośnica niech będzie sama. Skoro jej tak dobrze. Kobieta uczuciowa niech założy rodzinę. A facet niech wybiera kobietę która mu odpowiada charakterem, a nie taką którą musi na siłę zmienić!

22

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Bo ja 3 dziecka nie chciałam on miał wielka potrzebę syna. On znalazł chętną mają syna, ja znów wyszłam za mąż, dzieci nie planujemy. Wilk syty i owca cała. Nikt nie może nikomu zarzucać nic. Każdy ma beret na jaki zasłużył.

Ja tam też chciałbym mieć syna, chociaż córka nie jest zła - ale syn to zawsze syn.


Insurmountable_Woman napisał/a:

A w Kogel Mogel najbardziej z tych wszystkich głupot razi mnie to, że Kasia zostaje zmuszona do tego by została matką. To jest nie do pomyślenia. W tym momencie Zawada krzywdzi nie tylką ją ale i dziecko. Bo które dziecko chciałoby mieć matkę która go nie chce. Oczywiście 3 części nie nagrali ale ja Wam powiem o czym by była: Kasia rodzi dziecko ale je odrzuca, nie umie go pokochać ani się nim zaopiekować, wpada w głęboka depresję, Paweł z Solskim dra koty o ziemię. W końcu Kaśka zostawia Pawła dziecko rodziców i ucieka za granicę ewentualnie umiera ze zgryzoty. Właśnie dlatego, nie nagrali 3 bo to skończyło się tak tragicznie, że nie da się już gorzej.

Niekoniecznie musiałaby porzucić dziecko (dlaczego miałaby go porzucać - bo wcześniej go nie planowała - totalna głupota). Mogłaby przecież być szczęśliwa - nasze życie nie jest pisane jednym scenariuszem, mamy bardzo wiele dróg, którymi możemy podążać. To my decydujemy o własnej życiowej drodze (choćby nawet ta droga była wcześniej zaplanowana przez kogoś innego - np. właśnie ojca...czy matkę). Katarzyna Solska vel Zawada, mogłaby rozmiłować się w macierzyństwie i urodzić jeszcze gromadkę takich "bobasków" - i najprawdopodobniej właśnie taki byłby koniec 3 części tego nudnawego filmu.

Insurmountable_Woman napisał/a:

Co do tego ,,poskromić złośnicę'' tu była całkiem inna sytuacja bo to jest fikcja i tu z jakiegoś powodu ta Katarzyna musiała wyjść za mąż. Zresztą który szanujący się facet tak się ugania za kobieta NIE TO NIE, BEZ ŁASKI!!!!!
Bo tak w realu taka charakterna Katarzyna to jakby kopnęła w du.... takiego Petruchio to by leciał i leciał i prosił pana Boga o zakręt. Bo nie da się nikogo zmusić do miłości. Można kogoś zmusić żeby był nieszczęśliwy i udawał miłość ale w drugą stronę nie da rady.

A wiesz droga Insurcio... jak potoczyły się dalsze losy Petruchia i Katarzyny? William Shakespeare napisał "Poskromienie złośnicy" w 1592r. (jest to data ukończenia dzieła, którego napisanie zajęło Shakespeare'owi ok. dwóch lat). Po raz pierwszy zostało wystawione w 1594r., choć wówczas nie zyskało jeszcze popularności. Dopiero pierwsze wystawienie tego dzieła na królewskim dworze w 1633r. (w obecności króla Karola I i królowej Marii Henrietty), spowodowało niezwykłą (światową), popularność "Poskromienia złośnicy".

Ale...William Shakespeare nie opisał nam dalszych losów Petruchia i Katarzyny, uczynił to dopiero w 1611r. (najbardziej prawdopodobna data napisania dalszej części "Poskromienia złośnicy"), John Fletcher. Swe dziełko zatytułował: "Nagroda kobiety czyli poskromiony pogromca". Po raz pierwszy zostało wystawione w 1647r.

Fletcher opisuje tam dalsze losy Petruchia i Katarzyny. Ona jest mu wierna i posłuszna, taka, jaką sam "sobie poskromił". Lecz po kilkunastu razem spędzonych latach - Katarzyna umiera. Petruchio postanawia ponownie się ożenić i zakochuje się w pięknej Marii. Maria jest podobna z charakteru do dawnej Katarzyny, więc Petruchio ponownie postanawia poskromić kobietę i posiąść ją za żonę. Udaje mu się to (biorą ślub), lecz tylko połowicznie. Maria bowiem w żaden sposób poskramiać się nie daje, a sztuczki, jakie stosował przy Katarzynie, w jej przypadku całkowicie zawodzą. Więcej, sama postanawia zdobyć wpływ na Petruchia, uciekając się do chytrego planu. Mianowicie, wzorem antycznej Lizystraty, która postanowiła zakończyć wojnę pomiędzy Atenami i Spartą (oczywiście jest to postać fikcyjna - z komedii Arystofanesa p.t.: "Lizystrata"). Namawia więc inne kobiety, by dopóki ich mężczyźni nie złożą broni i nie zaczną żyć w pokoju - odmawiały im dostępu do swego łoża. Po jakimś czasie wyposzczeni mężczyźni zawierają pokój (no - gdy wszystko mogło być tak łatwe).

Podobnie Maria, odmawia dostępu Petruchio do swego łoża. Aby go złamać, zaczyna ubierać się w bardzo wyzywający sposób (podobnie jak on ubrał się na swój ślub z Katarzyną), oraz flirtować z jego przyjaciółmi - lecz wciąż odmawia mu dostępu do swej sypialni.  Wreszcie Petruchio oznajmia że ma już dość małżeństwa z nią i wyjeżdża, na co ona...namawia go by odbył długa zagraniczną podróż i tym samym poszerzył swe horyzonty myślowe i stał się lepszym człowiekiem. Wreszcie Petruchio próbuje ostatniego fortelu. Wraz z przyjaciółmi kładzie się do trumny (którą oni przynoszą) i oznajmiają Marii że jej maż nie żyje. Ona wybucha płaczem (o to chodziło Petruchiu), lecz...nie nad nim samym a nad jego: "nędznym, głupim życiem". Wtedy Petruchio podnosi się "z martwych", czym przeraża Marię i wzbudza u niej konsternację. Koniec utworu jest następujący - odtąd postanawiają żyć jak maż i żona - on godzi się traktować ja z szacunkiem, a ona otwiera przed nim bramy swej sypialni. Tak (w dużym skrócie) kończy się sztuka Fletchera.


A co do męskości to jeszcze mały filmik

Pozdrawiam

https://www.youtube.com/watch?v=B8klxy-cqx0

23 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-18 10:02:16)

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Jako deklarowana feminista. Zupełnie zgadzam się ze zdaniem: Żadnej kobiecie nie wolno pozwolić, by pozostawała w domu i wychowywała dzieci!
Bo nigdy nie uwierzę, ze ktoś kto siedzi w domu wykonuje te wszystkie czynności domowe za wszystkich, do tego ugania isę z dziećmi może być szczęśliwy. Nie rozumiem jak w ogóle ktoś może wykorzystywać kogoś żeby ten prał mu, sprzątał, gotował, prasował! LUDZIE RĄK NIE MACIE?!!!!!!!!! Moim zdaniem każdy w domu i każdy z osobna wie jak obsłużyć pralkę, powinien umieć sobie prać gacie i skarpetki bo to wstyd i hańba żeby ktoś pozwolił żeby drugi mu prał bieliznę!!!!! Ugotować tez każdy powinien potrafić, przyznaję, że na ogół nie umiem gotować no ale zupkę z proszku, czy kanapki czy pizze zamówić to chyba dzieci umieją a co mówić dorośli. Co to za głupie pytanie co na obiad niech każdy sam za siebie się martwi. Owszem trzeba umieć prać, prasować coś w domu ogarnąć. Ale nigdy nie uwierzę, ze osoba z której zrobiono jelenia i w domu robi wszystko sprawia jej to jaką kolwiek przyjemność. Jak gospodyni to tylko na etacie. Czyli pomoc domowa, zatrudniona. Wtedy tak to jest wtedy praca bo opodatkowana,  się liczy do emerytury i robi się to za pieniądze niezależność finansowa jest. Ale tak żeby w domu za służącą to wg powinno być zabronione! Bo taka osoba tylko wpada w depresję, jest nieprzystosowana społecznie.

I takie zdanie: feminizm kończy się jak trzeba pralkę wnieść na 5 pięto. Cóż tu powinien zadziać dżentelmenizm Prawdziwy dżentelmen bez proszenia i bez komentarza wnosi pralkę i nie robi z tego halo. Zresztą prawdziwa feministka to kobiet niezależna, pracująca i zaradna. Płaci za pralkę z transportem i podłączaniem i bez łaski panowie!!!!

uwierz kobieto ze sa kobiety które zostają w domu z własnej woli, które chcą wychowywać same swoje dzieci nie za pomocą niani
nie możesz narzucić innym kobietom swojego stylu zycia, swoich pogladow
zyj jak chcesz i daj zyc innym
kazda kobieta ma wolnsc wyboru,  ma możliwość isc do pracy, mieć dzieci , nie brac slubu czy co jej się zamarzy, poswiecic się karierze naukowej
te prawa wywalczyly nam feministki
a to co ty piszesz to po prostu twoje poglądy co tobie się wydaje

,,Ja znam feministki do których należę, ale my przede wszystkim spotykamy się w salonie piękności, u fryziera, u kosmetyczki, jeździmy do spa. Rozmawiamy o samochodach, ciuchach, modzie, kulturze, polityce. Łączy nas  niezależność. Owszem czasem rozmawiamy o partnerach, o związkach ale bardziej wymieniamy wspomnienia z wakacji czy coś w tym stylu. Nigdy nie ubliżamy  mężczyzną.  Bo nie musimy żadna z nas nie ma problemu z facetami bo jet od nich niezależna i każda podobnie jak ja ma równouprawnienie w związku. W większości to szczęśliwe mężatki,,
nie mogę feministki spotykające się w spa, to nie jest feminizm, a pomagacie kobietom maltretowanym, bitym, gwałconym? nie no pewnie ze nie, raczej pewnie nimi pogardzasz no bo jakie one głupie prawda? obym się mylila

24 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-07-18 14:13:40)

Odp: Logika a feminizm
Insurmountable_Woman napisał/a:

Ale nie mówmy tu o badaniach naukowych czy przypadkach w Ameryce. Porozmawiajmy o codzienności. To nawet nie feminizm to równouprawnienie. Nawet prosty przykład z forum. Grupa dla niewyspanych mam, dla mam których dzieci nie chcą jeść, grupa dla mam...itditd. Zaraz, zaraz a gdzie tu jest facet. Moim zdaniem to prawdziwy odpowiedzialny związek polega na tym, ze obwoje pracują zababrają dziecko albo ma nianię albo przedszkole i obydwoje równo za to płaca. Wtedy to to jest równouprawnienie. A nie że kobieta siedzi z dzieckiem w domu, do tego pierze i gotuje i ma wszystko na głowie. A facet się mdrzy bo przecież on pracuje i zarabia na dom. Oj drodzy panowie nie ma się tu czym szczycić. Bo jakby Wam przyszło najać nianię i chociaż jeszcze żeby mieć ugotowane, uprane to trzeba by było jeszcze gospodynię nająć. Bo nie ma takiej oferty dwa w jednym niania-gosposia. I co wystarczyło by wam wypłaty!? Żeby to wszytko opłacić. Chyba mało któremu Więc tak to najlepiej zrobić z kogoś jelenia niech wszystko ogarnia. A samemu sobie schlebiać, ze niby ja zarabiam. Wstyd. Co gorsza, ze takie ,,jelenie'' się trafiają. Sorry ale jak to inaczej nazwać. Jak ktoś na własne życzenie służy we własnym domu.
Nie, że ja mam coś do facetów. Bo sama mam męża. I dzieci. Ale u nas w domu obowiązuje coś takiego jak samodzielność. Czyli nikt nikomu nie pierze i nie gotuje. Nikt nie nadskakuje. Mamy pralkę automatyczną i każdy tam wrzuca swoje rzeczy jak jest już pełno to obojętnie kto odpala sprzęt i się pierze. Ale robimy to na zmianę. To samo ze sprzątaniem. A z zakupami to zazwyczaj jest tak, że żadne z nas nie chce wyjść na frajera tragarza co dźwiga siaty. Ale większość sklepów ma fajne oferty z dostawą do domu. I to w cenie zakupów. Obydwoje pracujemy więc na obiad zazwyczaj albo zamawiamy coś albo idziemy na miasto zjeść. I to tez nie kosztuje dużo. Pod warunkiem, ze dwie osoby zarabiają. Nie lubię jak ktoś kogoś finansowo wykorzystuje. Najlepiej mieć własne pieniądze, mieszkanie i samochód na własność, choćby to było kosztem innych rzeczy. Dla mnie ot znaczy wolność i niezależność, ze pracuję i spełniam się zawodowo,  mam własny samochód i własne mieszkanie mój mąż ma tak samo. Intercyzę mamy, żeby nie było ze któremuś chodzi o kasę. Także możemy być spokojni i nie mamy sobie nic do zarzucenia pod względem materialnym a to dużo. Bo zazwyczaj wspólnoty psują związki.
Po drugie ja mam męża a nie konserwatora którego potrzebuję do rzeczy technicznych a mój mąż ma żonę a nie gosposię do spraw domowych. Przede wszystkim łączy nas miłość.
Jej ty piszesz o jakiś sektach a nie o feministkach. Ja znam feministki do których należę, ale my przede wszystkim spotykamy się w salonie piękności, u fryziera, u kosmetyczki, jeździmy do spa. Rozmawiamy o samochodach, ciuchach, modzie, kulturze, polityce. Łączy nas  niezależność. Owszem czasem rozmawiamy o partnerach, o związkach ale bardziej wymieniamy wspomnienia z wakacji czy coś w tym stylu. Nigdy nie ubliżamy  mężczyzną.  Bo nie musimy żadna z nas nie ma problemu z facetami bo jet od nich niezależna i każda podobnie jak ja ma równouprawnienie w związku. W większości to szczęśliwe mężatki.

Kobieto zejdz na ziemię bo zyjesz w świecie gdzie liczą się tylko pieniądze,dobra materialne,salony pieknosci i spa
i odnoszę wrażenie że tym wszystkim chcesz się bardzo dowartościować
za wspaniałą się uważasz ale w innym wątku miałaś pretensje że mąż kobiecie pomógł zanieść zakupy,wiesz każdy normalny ,kulturalny człowiek
zrobiłby to samo
nie każdego stać na zakupy z dostawą do domu,spa itd
nie dla każdego szczęściem jest zjedzenie obiadu na mieście albo zamawianego do domu dzień w dzień
obyś się w tej swojej niezależności kiedyś nie zatraciła....

Odp: Logika a feminizm

mariola856 odpowiadając na pytanie. O kobiety bite i gwałcone. Zawsze mi było i jest bardzo szkoda takich kobiet. Ale często zdarza się tak, ze jak rozmawiam z taką kobieta pokrzywdzoną przez swojego faceta. To z mety jej mówię ,,a weź go rzuć, podaj do sądu, koniec z patyczkowaniem!''. A ona mi na to, ze ona go kocha i jego nie zrobi, no to cóż mogę poradzić. Jak każdy mój apel kończy się tym, ze jestem nazwana materialistką i kobieta bez serca. Nie rozumiem takich kobiet, bo często jest tak, że po jakiejś bijatyce, awanturze wzburzona wznosi o rozwód, krzyczy jak to nienawidzi. A za kilka dni pozew wycofany i jak najlepsze małżeństwo. I prosi się takie osoby, żeby odeszły a one ze nie bo dla dobra, dzieci bo gdzie pójdą, bo kochają męża, bo nie wsadza ojca dzieci do więzienia. W tej sytuacji panowie są na wygranej pozycji. Dlatego ja zawsze bałam się takich sytuacji w małżeństwie. Nie jestem materialistka po prostu dobrze znam życie. I wiele takich ,,wielkich miłości'' sypnęło się na moich oczach jak domek z kart. Tylko, ze gdy są to dwie rozsądne, niezależne osoby. To mową no coż nie udało się, trudno i rozchodzą się w zgodzie''. I intercyza bardzo temu sprzyja to nie jest przejaw egoizmu, materializmu to jest przejaw odpowiedzialności i samodzielności. Bo w razie co to możemy się rozstać bez przeszkód, rozwód na pierwszej rozprawie, bez żadnych kłótni, spraw o majątek, wzajemnych wyrzutów. Po prostu podajemy sobie ręce i życzymy powodzenia na nowej drodze życia. Owszem gdy przychodzi wielka miłość, jest osoba z którą chcemy spedizć resztę życia  to się często spełnia ale na wszelki wypadek warto się ,,zabezpieczyć'' To samo jest jak ktoś nie djae komuś odejść bo mówi, zę sobie coś zrobi jak by mi tak facet powiedział, że sie powiesi to by mu odpowiedziała ,,poczekaj zaraz Ci line przyniosę i stołeczek na te ostatnio drogę życia!'' (Jak dla mnie to oczywiste, ze tak osoba się nie powiesi ani nie ma takiego zamiaru, tylko jest tak beznadziejnie głupia, ze w najgorzej możliwy sposób chce zwrócić na siebie uwagę''). Nigdy nie byłabym z kimś na siłę, ani nikogo bym na siłę nie trzymała przy sobie. Można o kogoś walczyć, przepraszać, prosić o szansę, zmienić się. Ale jak panowie uciekają isę do takich sposobów jak ,,bo sobie ocś zrobię'' to dno i zero kompletne w ogóle nic nie warte. Jak kto kogos kocha to uszanuje kazdy jego wybór nawet jak go osba odejdzie. I przykro gdy są osoby które nabierają się na sztuczki. To smao jets z tym gdy kobieta nie chce ok niech nie pracuje.Niech seidiz w domu, bawi dizeci ok. Ale pod warunkiem, ze to jest jej i tylo jej wybór. Moim zadniem tej kwestii kiedy wraca do pracy i czy wraca, może mowić tylo kobieta. Nie akceptuję czegoś takiego ,,bo mąz mi nie da pracować'', bo on uważa, ze powinnam siedzieć w domu. Dla mnie to nie do pomyślenia. O ile sama sie zgadza to owszem ale jak to za namową faceta to skandal i facet nic nie warty. I tu kobiety, jeżeli chcecie wrócić do pracy wracajcie, jeżeli chcecie wychowywać dzeci wychowujcie. ALe nigdy nie patrzcie na zdanie faceta, i coś w stylu ,,kochanie, a może wrociłabym do pracy, co co tym sądizsz?!'' Nigdy nie pytajcie o zdanie w kwestiach gid zto tylko od Was zalezy ,,zdaniem oznajmującym proszę ,,WRACAM DO PRACY OD JUTRA'' czy tam jak wolicie ,,ZOSTAJĘ NA MACIERZYŃSKIM!'' Zdanie oznajmujące, a nie pytanie, proszenie, marudznie, jasno,krótko i na temat!!!

Co do mnie prosze nie oceniajacie mnie jak materialistki, ja jestem realistką, duzo w życiu widizalm i nic mnie nie zaskoczy stąd moje podejście i nie lubię slodizć i widzieć wszystkiego w różowcyh okulrach. Po prostu ,,prosto z mostu''. Lubię byc SZczerze i otwarcie mówić to co myślę. Proszę się tu nie obrażać, bo ja nikogo nie chce tu obrazić ani zdolowac. Po prostu pisże jak czuję.

26

Odp: Logika a feminizm

Ja sądzę że feminizm spełnił już swoją rolę, i nie ma już o co walczyć (no może nierówne pensje jeszcze, i prawo do aborcji by się sprzydały). W dzisiejszych czasach feministki wynajdują problemy tam gdzie ich nie ma, zamiast koncentrować się na tym co ważne.

27

Odp: Logika a feminizm

Ja uważam, że idea feminizmu nie jest zła, natomiast z wykonaniem... Same z siebie robią idiotki. wink Pierwszy przykład z brzegu - parytety. To ma prowadzić do równości? Jak to pokazuje wyłącznie, że bez parytetów kobiety sobie nie poradzą. To tak, jakby powiedzieć "ma być po równo odgórnie, bo inaczej nie będzie wcale równo".

28

Odp: Logika a feminizm

Primus, z góry przepraszam, ale wypowiem się, chociaż nie przeczytałam do końca żadnego Twojego posta.

Raz, że za długie, dwa, że bez sensu.

Jeśli na poważnie interesowałeś się tematem feminizmu, to wiesz, że zaistniał on w trzech odsłonach, tzw. falach. Być może feministki pierwszej fali nie akceptowały postawy kobiet, które wolały siedzieć w domach i oddać mężczyźnie tę sferę życia, jaką jest kariera zawodowa. Nawet wtedy nie szydziły one jednak z ich aspiracji, lecz potępiały przesądy wyznawane przez "kury domowe": "to mężczyzna powinien pracować i zarabiać", "miejsce kobiety jest w domu", "kobiecie, która nie ma dzieci, mózg się lasuje" itd.

Jeżeli zbyt trudno Ci odróżnić światopogląd od upodobań, zrób proste ćwiczenie: zastanów się, co wzbudziłoby w Tobie agresję? Sama wiara w Boga u ortodoksyjnych katolików, czy ich teorie, że kto nie wierzy w Boga, bezapelacyjnie będzie smażył się w piekle.

Twierdzisz, że feministki nie chcą przyznać, że "większość kobiet wolałoby siedzieć w domach". Po pierwsze, nie wiem, skąd wziąłeś tą "większość kobiet". Raczej niemożliwe, byś zapytał je o zdanie. Twoja teza to zwykła manipulacja.

Po drugie, nawet gdyby 90% kobiet rzeczywiście wolało siedzieć w domach i wychowywać dzieci, warto walczyć o prawa tych 10% do wybrania innej drogi życia. Nie zapominaj też, że równouprawnienie to nie tylko równe szanse na rynku pracy. To także możliwość kształcenia się i bycia traktowanym podmiotowo w dyskusji. Nie rozmawialibyśmy dzisiaj, gdyby kiedyś jakaś zajadła feministka nie zawalczyła o moje prawo do edukacji i o uzmysłowienie Tobie, że mam mózg nie gorszy od Twojego, więc możesz wdawać się ze mną w dyskusję.

Po trzecie, w swojej teorii, że feministki nie akceptują "kur domowych" zwyczajnie nie masz racji. Cytujesz Simone de Beauvoir. Zapewne chciałeś pokazać, że faktycznie zbadałeś zagadnienie, a nie tylko wkładasz kij w mrowisko. Muszę Cię zmartwić: masz trochę przestarzałe dane. Dyskutować o feminizmie, podpierając się teoriami z 1949  to jak kontestować technologię Android, powołując się na książkę "DOS nie tylko dla orłów."

Poczytaj sobie "Świat bez kobiet" Agnieszki Graff, zapoznaj się z biogramem i twórczością Sylwii Chutnik. Im w byciu feministkami macierzyństwo oraz prowadzenie domu jakoś nie przeszkadza. Ta druga jest prezeską Fundacji Mama, która o zgrozo WALCZY O SZACUNEK DLA KOBIET WYCHOWUJĄCYCH DZIECI oraz ich prawa do swobodnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Gdzie tu nienawiść, dla kobiet "bez ambicji", gdzie negacja instynktu macierzyńskiego i spełniania się w prowadzeniu domu?

Współczesne feministki nie tylko nie mają nic do kobiet, które nie wybrały stereotypowo męskich ról, ale wręcz agitują za tym, żeby mężczyźni też n i e  m u s i e l i  ograniczać się do roli archetypowego myśliwego, który ma obowiązek utrzymać dom i nie uroni nad sobą ani jednej łzy.

Nie chcesz zapieprzać na stołek prezesa, bo ważniejszy jest dla Ciebie kontakt z dzieckiem? Feministka wojuje o "tacierzyński" dla Ciebie i opieprza swoją mniej ogarniętą koleżankę, dla której "facet to musi być facet. W garniturze."

Męczy Cię życie i wątpisz, że wytrzymasz? Feministka zachęca, byś poszedł do psychologa i nie dusił w sobie emocji, które są  "niemęskie".

Twój syn wolałby przyprowadzić do domu kolegę niż koleżankę? Feministka drze japę na manifie, żeby nie nazywać go p e d a ł e m i dać mu spokojnie chodzić ulicą.

Twoja siostra lubi pobzykać, a Ty nie lubisz, gdy nazywają ją za to dzi*wką? Feministka uświadamia, że każdy ma prawo zaspokajać potrzeby seksualne, jak mu się podoba, dopóki nie krzywdzi innych.

Mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać. Zamiast tego podsumuję, że feminizm to nie próba ograniczania płci w imię zasad i wizerunku, ale właśnie postulat w y z w o l e n i a jej z "powinności" i "konieczności".

Polecam szczególnie interludium:

https://www.youtube.com/watch?v=jm3D3D-xSKE

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024