Lawendowa;) napisał/a:Spotkałam się z chłopakiem starszym od siebie, który wyraznie okazał zainteresowanie moją osobą i odwrotnie. Chciał przyjaźni, a nie związku - przynajmniej tak mówił (i na razie tak miało być). Układało się wszystko do pewnego czasu... parę dni temu odkryłam, że chyba jest inna, (lecz nie wiem czy to tylko koleżanka czy ktoś więcej), więc moje pytanie jest takie: po co zaufał mi na początku znajomości, chciał przyjaźni, spotykał się, wiedziałam że moge liczyć na niego a teraz mnie zawiódł?
Faceci, po co Wy klamiecie? Nie umiecie z nami porozmawiać szczerze, zamiast chować głowę w piasek?
Powiem szczerze, że nie widzę w jego postępowaniu żadnego kłamstwa. Wręcz przeciwnie, to on mógłby poczuć się oszukany - zaakceptowałaś "reguły gry", zgodziłaś się, że to tylko przyjaźń, a teraz zachowujesz się jak pies ogrodnika. Ty z nim nie jesteś, ale on nie może z nikim być, bo... No właśnie, czemu?
Myślę, że to nie jest problem prawdomówności jako takiej, ale szczerości w temacie własnych oczekiwań. Jeżeli potakujesz komuś, kto mówi o przyjaźni, a jednak liczysz na związek to nie jesteś szczera wobec siebie, a w dalszej kolejności wobec niego.
Wydaje mi się też, że pewnie jak w większości takich historii to nie on dał Ci do zrozumienia, że jest szansa na związek, ale Ty doszukiwałaś się tej "nadziei" w jego zachowaniu.
Może być i tak, że facet igrał z Twoimi uczuciami i wycofał się z tej zabawy, gdy znalazł kogoś "lepszego" dla siebie. Ale tego nie wiemy, a warto rozważyć wszystkie opcje 