Hej!
Jestem tu nowa, z góry przepraszam za wszystkie ewentualne pomyłki.
Postaram się wszystko opisać w największym skrócie - od pewnego (dosyć krótkiego) czasu spotykam się z facetem (ja 21 lat, on 28). Wszystko było ok... aż do wczoraj. Tak wyszło, że po imprezie (rozluźnieni po alkoholu, ale pijani nie byliśmy, zupełnie świadomi tego co robimy) uprawialiśmy seks. Był czuły, delikatny (i dobry w łóżku, to - mimo wszystko - zauważyłam
), rano przyniósł mi kawę do łóżka (jako że śniadań nie jadam
). Problem w tym, że to było dopiero nasze 8 spotkanie, a ja nigdy nie szłam z facetem do łóżka tak wcześnie... jak dla mnie za wcześnie. Dzisiaj jak się "żegnaliśmy" to było nam obojgu chyba trochę niezręcznie (mnie na pewno). Wyszło tak, bo jestem zakochana, cały czas przy pocałunkach, pieszczotach mówiłam sobie w głowie: "zaraz powiem stop, ale jeszcze chwilka" no i się skończyło jak się skończyło. Jeszcze - co zawstydza mnie najbardziej - się "darłam". Wiem, że to głupio brzmi, ale po tym winie chyba całkiem straciłam zdrowy rozsądek. Boję się, że pomyśli, że jestem jakąś łatwą nimfomanką - mówiąc wprost.
Wreszcie czułam, że to facet, z którym chciałabym zostać naprawdę na dłużej - może nawet na zawsze. Ale teraz boję się, czy wszystkiego nie zepsułam. Przecież żaden rozsądny facet (a on taki jest) nie chciałby mieć kobiety, która idzie do łóżka już na początku znajomości.
Co robić? Tłumaczyć mu się jakoś?
1 2014-06-29 00:56:44 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 01:01:17)
2 2014-06-29 01:01:50 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-29 01:04:38)
Tłumaczenie = słabość. Jak chcesz sie pogrążyć to prosze bardzo. Niektorzy chodza na 1 randce i zyją.
Tamto sie juz stało, czasu nie cofniesz.
Czyli co robić? Tylko czekać?
4 2014-06-29 01:09:39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-29 01:09:49)
Raczej robić to na co masz ochotę. Mnie by odrzuciły gadki typu "ja nie jestem taka, to był impuls, nie mysl o mnie zle! naprawde z innymi to ja nic nigdy, albo dopiero na 72 randce!".
No bo taka jest prawda. Znaczy nie na 72, ale nie po 2,5 tygodnia randkowania
Odrzuciły? Lepiej, żeby myślał, że wszystkim wchodzę do łóżka po 2 tygodniach?
6 2014-06-29 01:14:43 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-29 01:15:12)
A skąd wiesz, że on mysli tak jak Ty? To jest facet, nie bierze sie za analizę zazwyczaj. Jak bedzie chciał drugi raz zrobic to z Tobą to to zrobi. Jak nie, to zadne wytlumaczenia tu nie pomogą.
Pół miecha i zakochana po uszy. Ah te dzisiejsze kobiety ![]()
Ale mi nie chodzi tylko o seks - w tym problem. I nie chodzi o to czy zrobimy to kolejny raz, ale raczej o to co wyjdzie z tego związku.
No może nie zakochana, ale zauroczona
i wiem, że to sensowny facet, nie jak gówniarze (za przeproszeniem), z którymi dotychczas miałam (niestety) do czynienia. Więc dlatego się spinam ![]()
No bo taka jest prawda. Znaczy nie na 72, ale nie po 2,5 tygodnia randkowania
![]()
Odrzuciły? Lepiej, żeby myślał, że wszystkim wchodzę do łóżka po 2 tygodniach?
A czy to wazne po ktorej randce,jesli facet mysli o waszym zwiazku powaznie to nie ma to znaczenia,jesli sie nie bedzie odzywal do Ciebie od tego czasu,to trudno.Nastenym razem bedziesz bardziej powsciagliwa z innym:-)
Hej!
Jestem tu nowa, z góry przepraszam za wszystkie ewentualne pomyłki.
Postaram się wszystko opisać w największym skrócie - od pewnego (dosyć krótkiego) czasu spotykam się z facetem (ja 21 lat, on 28). Wszystko było ok... aż do wczoraj. Tak wyszło, że po imprezie (rozluźnieni po alkoholu, ale pijani nie byliśmy, zupełnie świadomi tego co robimy) uprawialiśmy seks. Był czuły, delikatny (i dobry w łóżku, to - mimo wszystko - zauważyłam), rano przyniósł mi kawę do łóżka (jako że śniadań nie jadam
). Problem w tym, że to było dopiero nasze 8 spotkanie, a ja nigdy nie szłam z facetem do łóżka tak wcześnie... jak dla mnie za wcześnie. Dzisiaj jak się "żegnaliśmy" to było nam obojgu chyba trochę niezręcznie (mnie na pewno). Wyszło tak, bo jestem zakochana, cały czas przy pocałunkach, pieszczotach mówiłam sobie w głowie: "zaraz powiem stop, ale jeszcze chwilka" no i się skończyło jak się skończyło. Jeszcze - co zawstydza mnie najbardziej - się "darłam". Wiem, że to głupio brzmi, ale po tym winie chyba całkiem straciłam zdrowy rozsądek. Boję się, że pomyśli, że jestem jakąś łatwą nimfomanką - mówiąc wprost.
Wreszcie czułam, że to facet, z którym chciałabym zostać naprawdę na dłużej - może nawet na zawsze. Ale teraz boję się, czy wszystkiego nie zepsułam. Przecież żaden rozsądny facet (a on taki jest) nie chciałby mieć kobiety, która idzie do łóżka już na początku znajomości.
Co robić? Tłumaczyć mu się jakoś?
Hej.
Jak dla mnie nie ma sensu takie wyliczanie która randka itp. Jeśli chcą dwie osoby to ok. No i to wcale nie świadczy, że im nie wyjdzie. Ja poszłam z moim facetem do łóżka po 2 tygodniach i nie liczyłam która randka nawet, więc nie wiem, może 8 to randka, była może 10, ale ogólnie po 2 tygodniach. A jesteśmy razem prawie 6 lat. Moim zdaniem to wcale nie musi mieć żadnego wpływu, a wręcz wpływ ma nie taki duży, bo wszystko zależy od ludzi. Nam już wtedy na sobie zależało, nikt z nas o sobie źle nie pomyślał, bo to byłaby niezła hipokryzja
U Ciebie też wydaje się ok, nie uciekł po seksie, dał Ci kawę. Gdyby chodziło mu tylko o seks, to pewnie szybko by uciekł, nie byłby taki czuły, miły. Czekaj na dalsze wydarzenia i nie analizuj tyle
No bo naprawdę wydaje się, że jest wszystko ok, a Ty chyba chcesz zamknąć się w jakieś ramki. Ok, nie sądziłaś, że będziesz uprawiać z nim seks, ale był seks i nie to, że się dałaś, też miałaś ochotę i nie widzę w tym nic złego. No i może być z tego związek, dla mnie to tego nie wyklucza.
kammiś napisał/a:No bo taka jest prawda. Znaczy nie na 72, ale nie po 2,5 tygodnia randkowania
![]()
Odrzuciły? Lepiej, żeby myślał, że wszystkim wchodzę do łóżka po 2 tygodniach?A czy to wazne po ktorej randce,jesli facet mysli o waszym zwiazku powaznie to nie ma to znaczenia,jesli sie nie bedzie odzywal do Ciebie od tego czasu,to trudno.Nastenym razem bedziesz bardziej powsciagliwa z innym:-)
No napisał dzisiaj pod wieczór smsa jak mi dzień minął. Ale boję się, że to będzie dla niego tylko seks i nic więcej, a w międzyczasie będzie się rozglądał za taką, co jest bardziej powściągliwa.
A trzecia będzie lepiej gotowała...
co tu wiecej napisac. Żaden wyznacznik do związku. Jak bedzie chciał seksu to ten "zwiazek" bedzie trwał i beda sie liczyc jeszcze inne aspekty.
Jak się jest dorosłym, to seks się uprawia jak się ma na niego ochotę... Np na pierwszym spotkaniu.
A trzecia będzie lepiej gotowała...
co tu wiecej napisac. Żaden wyznacznik do związku. Jak bedzie chciał seksu to ten "zwiazek" bedzie trwał i beda sie liczyc jeszcze inne aspekty.
No właśnie zastanawiam mnie to - czy on na chwilę obecną myśli tylko (lub prawie tylko) o seksie. Bo dla mnie związek to jest jednak coś innego, a seks jest tylko jednym elementem, ważnym, ale nie jedynym. A nie chciałabym, żeby spotykał się ze mną tylko dla seksu... w takim celu to się chyba do domu publicznego chodzi ![]()
Jak się jest dorosłym, to seks się uprawia jak się ma na niego ochotę... Np na pierwszym spotkaniu.
No oczywiście, tylko o skutki chodzi, a nie o sam seks ![]()
Ale to i tak pewne, że jeśli wam nie wyjdzie to i tak zwalisz wine na seks. Problem jednak bedzie gdzies indziej. Jak poczujesz sie wykorzystana to tylko z własnej woli, bo robicie na co macie ochote, a nie jest to zadne przyrzeczenie milosci na zawsze i zwiazku do grobowej.
Ale to i tak pewne, że jeśli wam nie wyjdzie to i tak zwalisz wine na seks. Problem jednak bedzie gdzies indziej. Jak poczujesz sie wykorzystana to tylko z własnej woli, bo robicie na co macie ochote, a nie jest to zadne przyrzeczenie milosci na zawsze i zwiazku do grobowej.
Nie czuję się wykorzystana
gdybym pijana - może. ale robiłam to, co zrobić w danej chwili chciałam. Teraz się tylko zastanawiam, czy była to dobra decyzja i obawiam się skutków i tego, co on o tym myśli.
Wprowadziłaś sobie jakieś sztuczne wytyczne, które sama Twoja podświadomość uznała za zbędne i zignorowała. Radziłabym też je zignorować. Tak to już jest, że z jedną osobą się pójdzie po paru godzinach znajomości do łóżka, a z inną po paru latach.
Z tym po paru latach to chyba też jakiś fetysz. Coś jak z aseksualnym przyjacielem i to w amoku.
20 2014-06-29 01:43:19 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-06-29 01:44:14)
Dlaczego? Są przecież takie sytuacje, że ludzie przez lata znają się, ale nie myślą o sobie w kategoriach erotycznych, a po X lat kumplowania się bach! coś zaskoczy i nagle zostają kochankami czy tam parą. ![]()
PS.
Absolutnie nie chodziło mi o randkowanie ze sobą do ufajdanej śmierci przez X lat, żeby się "upewnić, że to ten jedyny/a". ![]()
No wiem, wiem, z tym że podobno jeżeli za szybko pójdzie się do łóżka, to szanse dalsze kontynuowanie znajomości są niewielkie.
Może faktycznie macie rację i niepotrzebnie panikuję (swoją drogą często mi się to zdarza
). W sumie jego zachowanie nie wskazywało na to, że chce się mnie szybko pozbyć (to było u niego w domu), mówił żebym została i że zrobi coś do jedzenia, ale ja sama wolałam się zmyć i przemyśleć sprawę...
No wiem, wiem, z tym że podobno jeżeli za szybko pójdzie się do łóżka, to szanse dalsze kontynuowanie znajomości są niewielkie.
Ja z każdą osobą, z którą związałam się długoterminowo (od dwóch lat do 7), poszłam do łóżka szybciej niż Ty.
Od razu była fascynacja, pożądanie, to po co i na co czekać?
No wiem, wiem, z tym że podobno jeżeli za szybko pójdzie się do łóżka, to szanse dalsze kontynuowanie znajomości są niewielkie.
Ja z każdą osobą, z którą związałam się długoterminowo (od dwóch lat do 7), poszłam do łóżka szybciej niż Ty.
Od razu była fascynacja, pożądanie, to po co i na co czekać?
No nas do siebie ciągnęło, ale się hamowałam.
Właśnie nie bardzo rozumiem jak może kilkuletnich znajomych najść ochota, kiedy wcześniej traktowali siebie jak suche drewno.
kammiś jak sie zbyt szybko angażuje/wyznaje uczucia to też szanse sie zmniejszają. Jest sporo takich niby wytycznych, ale które nie zawsze mają zastosowanie do konkretnych osób.
Właśnie nie bardzo rozumiem jak może kilkuletnich znajomych najść ochota, kiedy wcześniej traktowali siebie jak suche drewno.
kammiś jak sie zbyt szybko angażuje/wyznaje uczucia to też szanse sie zmniejszają. Jest sporo takich niby wytycznych, ale które nie zawsze mają zastosowanie do konkretnych osób.
My sobie uczuć nie wyznaliśmy ![]()
Ty mu wyznałaś, choc moze nie przez słowa.
Ty mu wyznałaś, choc moze nie przez słowa.
Przez seks - to masz na myśli?
Też, ale to 28 latek raczej powinien wiedzieć.
Też, ale to 28 latek raczej powinien wiedzieć.
Teraz to jeszcze bardziej zastanawiam się co on o tym myśli ![]()
A ja myśle, że nie myśli. Było miło i koniec myśli.
A ja myśle, że nie myśli. Było miło i koniec myśli.
Wy faceci, to jesteście okropni ![]()
Właśnie nie bardzo rozumiem jak może kilkuletnich znajomych najść ochota, kiedy wcześniej traktowali siebie jak suche drewno.
A tak, że
a) ludzie się zmieniają
b) zmieniają im się priorytety, cele, spojrzenie na życie.
Nie znasz nikogo, kto parę lat wcześniej był np. nieśmiały a potem stał się asertywny i pewny siebie, albo ktoś był imprezowym błaznem, a potem spoważniał i zrobił się odpowiedzialny? Szczególnie ludzi w wieku naście - 30 lat to dotyczy.
33 2014-06-29 02:09:39 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 02:11:19)
Zgadzam się z Vian, można na kogoś spojrzeć inaczej w trakcie trwania znajomości ![]()
Eh, ciekawe czy jemu chociaż trochę zależy...
Dobra, nie nakręcam się już ![]()
Ale mam głupią chęć, żeby do niego napisać... chociaż o tej porze to nie jest zbyt dobry pomysł ![]()
Bez tej okropności często nie umiałybyście przeżyć
Tak, najlepiej zadzwon, zaspiewaj serenadę i wyznaj milosc, a takze spytaj czy on tez czuje to co Ty ![]()
I nie zapomnij przeprosic za wszystko i zgodzic sie na wszystko ;p
Znałem ludzi którzy zmienili się powiedzmy na przestrzeni 15-20 lat, ale później już raczej stagnacja. Może za 10 lat będe widział więcej.
Bez tej okropności często nie umiałybyście przeżyć
![]()
Tak, najlepiej zadzwon, zaspiewaj serenadę i wyznaj milosc, a takze spytaj czy on tez czuje to co Ty
I nie zapomnij przeprosic za wszystko i zgodzic sie na wszystko ;pZnałem ludzi którzy zmienili się powiedzmy na przestrzeni 15-20 lat, ale później już raczej stagnacja. Może za 10 lat będe widział więcej.
Tak, i jeszcze obiecam, że go nie opuszczę aż do śmierci, choćby mi piekło zgotował
![]()
Później ludzie się może i niewiele zmieniają, ale ich cele owszem np. osoba, która wcześniej celowała w imprezowiczów, bo w głowie jej była zabawa może zapragnąć stabilizacji i zainteresować się kimś zupełnie przeciwnym. ![]()
37 2014-06-29 02:20:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-29 02:21:05)
Chocby pił, bił, grzmocił i wyzywał ;p wszystko dla niego zrobisz i nigdy nie odejdziesz, choc bedziesz go straszyc, ale tylko tyci! ![]()
Hm moze rzeczywiscie od zmiany celow zyciowych to tez wychodzi. To mam szansę, że pani imprezowiczka przypomni sobie o mnie jak zapomni o imprezach ![]()
38 2014-06-29 02:21:13 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 02:23:38)
Eh no, jest jeszcze jedna rzecz, która dotyczy tej znajomości i mnie męczy - ale to nie jest z seksem związane, tylko z opinią otoczenia. I, szczerze mówiąc, trochę się boję co będzie jak ktoś z moich znajomych ze studiów nas zobaczy razem...
Wiem, mocno się wszystkim przejmuję, ale taki już mam charakter, nic nie poradzę! ![]()
Niedługo on pomyśli że jestem jakąś wariatką-panikarą
(ale na razie nic o tym nie wie
)
39 2014-06-29 02:21:50 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-06-29 02:23:01)
Chocby (...) bił, grzmocił
Zastanawia mnie słowo "grzmocił" w tym kontekście, skoro obok jest "bił"... ![]()
Eh no, jest jeszcze jedna rzecz, która dotyczy tej znajomości i mnie męczy - ale to nie jest z seksem związane, tylko z opinią otoczenia. I, szczerze mówiąc, trochę się boję co będzie jak ktoś z moich znajomych ze studiów nas zobaczy razem...
Nie ogarniam... Dlaczego miałby nie widzieć? Gdzie problem?
40 2014-06-29 02:22:39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-29 02:22:59)
No coz. Ja takie jak Ty spotykam ciągle, nic nowego ;p stara spiewka.
A opinia, że co? Ze "stary"?
A to grzmocenia z biciem nie mozna połączyć
?
41 2014-06-29 02:29:38 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 02:31:40)
Nigdy się nie mogę przełamać, żeby to powiedzieć, no dobra - on jest doktorantem u nas na wydziale. Niby to też student, ale jednak... I wątpię, żeby taka relacja była mile widziana przez moich kolegów i koleżanki ![]()
Że "stary" (chociaż dla mnie absolutnie) pewnie też byłaby mowa ![]()
Chociaż, z tego co wiem, to jest na 5. roku dziewczyna, która ma narzeczonego-doktoranta. Co więcej, nawet zajęcia mieli razem i nie zmieniła grup (ja na jej miejscu bym zmieniła). Trochę jej dogryzali, ale dała radę (wiem od kolegi, który jest z nią na roku). z tym, że oni byli razem jeszcze długo wcześniej przed tym, jak on poszedł na doktorat.
Się ciesz, że nie jest brzydki, biedny i nie ma złej opinii typu alkoholik/krętacz/podrywacz. Musialabys zerwac z powodu opinii społecznej ![]()
Twoje zycie, pamietaj. Oni moga Ci skoczyc, ze tak sie wyraze.
44 2014-06-29 02:55:25 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 02:56:37)
Się ciesz, że nie jest brzydki, biedny i nie ma złej opinii typu alkoholik/krętacz/podrywacz. Musialabys zerwac z powodu opinii społecznej
Twoje zycie, pamietaj. Oni moga Ci skoczyc, ze tak sie wyraze.
A na pewno będą gadać, co gorsza - miałam z nim zajęcia na 1 roku, dawno i ani jedno ani drugie chyba nie zwracało na siebie uwagi (tylko raz powiedziałam koleżankom że jest przystojny, ale nie tylko o nim to mówiłam
). Że ze mnie jest trochę kujon (dobra, nie trochę
), to byłam dosyć aktywna na zajęciach, z kolokwium dostałam 4. Kazał mi przyjść na konsultacje i poprawić na 5. Teraz będą mendy gadać, że niby 5 dostałam niesprawiedliwie (chociaż przepytał mnie normalnie). I potem przez rok nie miałam z nim kontaktu wcale. Dopiero teraz, jak współpracowaliśmy przy konferencji (bo jako kujon muszę się oczywiście angażować w kole naukowym
) i jakoś tak wyszło ![]()
Złej opinii nie ma
brzydki nie jest, do portfela nie zaglądam, ale nie wygląda
ładne marynarki i koszule miał na zajęciach zawsze
teraz też, chociaż wolę go bez koszuli ![]()
45 2014-06-29 03:15:51 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-29 03:33:55)
thepass napisał/a:Ale to i tak pewne, że jeśli wam nie wyjdzie to i tak zwalisz wine na seks. Problem jednak bedzie gdzies indziej. Jak poczujesz sie wykorzystana to tylko z własnej woli, bo robicie na co macie ochote, a nie jest to zadne przyrzeczenie milosci na zawsze i zwiazku do grobowej.
Nie czuję się wykorzystana
gdybym pijana - może. ale robiłam to, co zrobić w danej chwili chciałam. Teraz się tylko zastanawiam, czy była to dobra decyzja i obawiam się skutków i tego, co on o tym myśli.
To źle, bo jak Ci piszemy, jak ma Wam wyjść, to wyjdzie. A jak nie wyjdzie, to wątpię, by winą tego było łózko. Jakby miał źle o Tobie pomyśleć, to co z tego? On też poszedł z Tobą do łóżka i wtedy okazałby się niedojrzały tak oceniając. No więc sama pomyśl, niepotrzebnie analizujesz ![]()
Edit: Co do opinii innych, to nie ma co się przejmować. Ja tam myślę, że może nawet nic nie będą myśleć. Zajęcia mieliście już jakiś czas temu, a nie teraz, myślisz, że będą tak analizować? Niemniej, jak będą, to wiesz, dla mnie szkoda czasu, po prostu to jest Wasza sprawa i jeśli Wam będzie na sobie zależeć, to nie ma co się przejmować.
46 2014-06-29 03:58:35 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 04:01:54)
Wiecie co? Macie racje! Wyciagnelam wnioski ![]()
1. Jakby zle sobie o mnie pomyslal to bylaby czysta hipokryzja - sama ze soba do lozka nie poszlam. A ze nie okazywalam niesmialosci - no chyba nie tylko facet ma prawo do przyjemnosci ![]()
2. Lepiej doktorant niz ciagle pijacy student ktory nie wie co zrobic ze swoim zyciem (nie wszyscy tacy sa, ale czesto sie trafiaja)
3. Ten seks to byl naprawde mily koniec sesji i rozpoczecie wakacji
On sie zachowywal pozniej wzorowo, wiec nie ma sie czym przejmowac
w sumie ani jeden, ani drugi ex nie zachowywal sie tak dobrze (jeden to porazka, 5minut i odwrocil sie plebcamj i zasnal, a rano poszedl do kumpla) mimo ze czekalam o wiele dluzej. Wiec wszystko zalwzy od faceta a nie od czasu oczekiwania ![]()
Dobre wnioski moim zdaniem. Właśnie tak uważam. Otóż to.
48 2014-06-29 04:48:24 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 04:50:13)
Nie moge zasnac (az trudno uwierzyc ze organizm w sesji potrafi sie tak rozregulowac i przyzwyczaic do siedzenia w nocy i spania w dzien!), leze i przemyslalam sobie jego drobne gesty, ktore dobrze o nim swiadcza i dobrze wroza - niepotrzebnie panikowalam
po pierwsze "w trakcie" sie staral - nie spieszyl sie itp. Juz "po" przytulil i trzymal za reke. Rano pozwolil mi spac do 11:30 (az mi bylo glupio, ale moj organizmzdecydowal za mnie i sie nie obudzil), on siedzial i cos czyta, ubranie mialam idealnie poskladane (bo oczywiscie je rozrzucilam). jak zobaczyl ze sie obudzilam, to podszedl, poglaskal mnie po glowie.i poszedl zrobic kawe. Potem stwierdzilam, ze musze isc wiec odwiozl mnie do domu. w sumie zaden facet nigdy nie zachowal sie tak przyzwoicie (jeszcze z tym skladaniem unrania...) glupiapanika i myslenie o liczbie randek w ogole przeslonilo mi te wazne drobne rzeczy. i zapomnialam o tym jak sie zachowal - duzo lepiej niz moich dwoch bylych., mimo ze czekalam i robilam wszystko zeby "nie wyjsc na latwa". A zdarzylo sie, ze raz na wyjezdzie musialam oba lozka skladac, bo "jemu sie spieszylo"... macie racje, czas sie nie liczy! ![]()
49 2014-06-29 14:28:30 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-06-29 14:41:05)
Gary napisał/a:Jak się jest dorosłym, to seks się uprawia jak się ma na niego ochotę... Np na pierwszym spotkaniu.
No oczywiście, tylko o skutki chodzi, a nie o sam seks
Jak nie jessteś w ciąży ani chora, to nie ma złych skutków.
Związek można ocenić dopiero jak się upraiwa seks... Pewien mistrz mówił: "chciałem już mieć seks za sobą, abyśmy się mogli NORMALNIE zachowywać".
Wg mnie faceta lepiej oceniać po wszystkim ZA WYJĄTKIEM seksu, bo potem są dylematy w stylu "skoro tak od razu chce seksu, to pewnie będzie zdradza", "facet chce seksu, to pewnie jest lekkoduch, imprezowicz".
50 2014-06-29 14:45:39 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-06-29 14:46:56)
kammiś napisał/a:Gary napisał/a:Jak się jest dorosłym, to seks się uprawia jak się ma na niego ochotę... Np na pierwszym spotkaniu.
No oczywiście, tylko o skutki chodzi, a nie o sam seks
Jak nie jessteś w ciąży ani chora, to nie ma złych skutków.
Związek można ocenić dopiero jak się upraiwa seks... Pewien mistrz mówił: "chciałem już mieć seks za sobą, abyśmy się mogli NORMALNIE zachowywać".
Spokojnie, zabezpieczyliśmy się i nic nie pękło ![]()
Chodziło mi raczej o skutki jakie powstały w głowie mojej i jego ![]()
Dzwonił dzisiaj "rano" i mnie obudził (tak to jest, jak się wstaje o 13
). Proponował, żebyśmy gdzieś wyszli (sobie kino wymyślił), ale powiedziałam mu (zupełnie szczerze!) że nie mam ochoty dzisiaj nigdzie wychodzić (najchętniej cały dzień odsypiałabym sesje, ale pokrzyżował mi plany). No to się uparł, że wpadnie do mnie z jakimś filmem (ciekawe jakim) i winem. Mam tego "pecha", że mieszkam zupełnie sama (wiem, dziwne w tym wieku, ale mieszkanie po dziadkach zostało, więc skorzystałam, blisko na uczelnię i w ogóle
), nie licząc kota
.
Nawet nie wiem jak się ubrać. Póki co siedzę w piżamie, ale do 20 mam na szczęście masę czasu ![]()
Edit: Lekkoduch i imprezowicz to nie jest na pewno. Czego chce - na razie nie wiem.
Kammiś, sama widzisz że nic złego on sobie nie myśli
Jeśli nie masz dziś ochoty na "powtórkę", to ubierz się normalnie. Tak jak chodzisz ubrana w każdą niedzielę i kontroluj dzisiejsze "oglądanie filmu", tak aby na miłym oglądaniu się skończyło. ![]()
Kammiś, sama widzisz że nic złego on sobie nie myśli
![]()
Jeśli nie masz dziś ochoty na "powtórkę", to ubierz się normalnie. Tak jak chodzisz ubrana w każdą niedzielę i kontroluj dzisiejsze "oglądanie filmu", tak aby na miłym oglądaniu się skończyło.
Rozsądek mówi nie, a podświadomość tak
(jakaś niewyżyta jestem po roku abstynencji
)
Lepiej nie ubierać się normalnie jak w niedzielę, dres i podkoszulek by go chyba przeraził
chociaż to taki dres w którym chodziłam na step w tym semestrze, więc ładny i obcisły ![]()
Ale nie no, może wezmę jakąś spódnicę, zastanawiam się nad mgiełką do ziemi (uwielbiam ją
) i bluzkę na ramiączkach.
Szacun dla faceta, że mu się do 8ej chciało czekać. Max 3 a potem albo wóz albo przewóz.
Szacun dla faceta, że mu się do 8ej chciało czekać. Max 3 a potem albo wóz albo przewóz.
Że niby długo czekał? Bez przesady. Pod koniec drugiej randki dopiero sie pozwoliłam pocałować
Mimo wszystko - to był dla mnie prawie obcy człowiek!
A to na pierwszej nie próbował całować
?
Rozsądek mówi nie, a podświadomość tak
(jakaś niewyżyta jestem po roku abstynencji
)
Lepiej nie ubierać się normalnie jak w niedzielę, dres i podkoszulek by go chyba przeraziłchociaż to taki dres w którym chodziłam na step w tym semestrze, więc ładny i obcisły
Ale nie no, może wezmę jakąś spódnicę, zastanawiam się nad mgiełką do ziemi (uwielbiam ją) i bluzkę na ramiączkach.
Z tym dresem to nie o to mi chodziło
"Normalnie", czyli tak jak wychodzisz z domu w niedzielę na miasto na przykład
Jak dla mnie "mgiełka i koszulka na ramiączkach" może rozpraszać chłopaka podczas filmu. Ja bym nie szalała z ubiorem i nie odstrzeliła się zbytnio, gdybym chciała posłuchać rozumu a nie podświadomości.
Jednak uważam, że jeśli coś między wami iskrzy, to nie ma sensu na siłę się powstrzymywać. Co ma być to będzie... Jeśli liczy jedynie na seks, to nawet jak go "przetrzymasz" i z dwa miesiące, to i tak skończy się tym samym. Jeśli ma być z tego coś więcej, to i tak będzie...
Że niby długo czekał? Bez przesady. Pod koniec drugiej randki dopiero sie pozwoliłam pocałować
Mimo wszystko - to był dla mnie prawie obcy człowiek!
Hm...tak generalnie to ludzie całują się na powitanie czy pożegnanie a łączy ich co najwyżej koleżeństwo. Zawsze całuję w policzek koleżanki żony tak samo jak ich mężowie całują moją, chyba bym zaczął coś podejrzewać gdyby nagle to się zmieniło ![]()
kammiś napisał/a:Rozsądek mówi nie, a podświadomość tak
(jakaś niewyżyta jestem po roku abstynencji
)
Lepiej nie ubierać się normalnie jak w niedzielę, dres i podkoszulek by go chyba przeraziłchociaż to taki dres w którym chodziłam na step w tym semestrze, więc ładny i obcisły
Ale nie no, może wezmę jakąś spódnicę, zastanawiam się nad mgiełką do ziemi (uwielbiam ją) i bluzkę na ramiączkach.
![]()
Z tym dresem to nie o to mi chodziło"Normalnie", czyli tak jak wychodzisz z domu w niedzielę na miasto na przykład
Jak dla mnie "mgiełka i koszulka na ramiączkach" może rozpraszać chłopaka podczas filmu. Ja bym nie szalała z ubiorem i nie odstrzeliła się zbytnio, gdybym chciała posłuchać rozumu a nie podświadomości.
![]()
Jednak uważam, że jeśli coś między wami iskrzy, to nie ma sensu na siłę się powstrzymywać. Co ma być to będzie... Jeśli liczy jedynie na seks, to nawet jak go "przetrzymasz" i z dwa miesiące, to i tak skończy się tym samym. Jeśli ma być z tego coś więcej, to i tak będzie...
mhm... w tej spódnicy i bluzce to ja w upały na uczelnie chodzę (no bo przecież nie założę dżinsów), na miasto też
chociaż faktycznie może rozpraszać, bo jeden wykładowca (swoją drogą złoty człowiek) strasznie sie gapił przy prowadzeniu zajęć, aż mi głupio było. Ale oni to mają na co dzień - u nas na wydziale każda się stroi przed egzaminem, więc mój (doktorant) też się pewnie napatrzył (bo u nas doktoranci pilnują, żeby studenci nie ściągali)
co najśmieszniejsze, to nawet faceci się stroją przed egzaminami u pań profesor ![]()
kammiś napisał/a:Że niby długo czekał? Bez przesady. Pod koniec drugiej randki dopiero sie pozwoliłam pocałować
Mimo wszystko - to był dla mnie prawie obcy człowiek!
Hm...tak generalnie to ludzie całują się na powitanie czy pożegnanie a łączy ich co najwyżej koleżeństwo. Zawsze całuję w policzek koleżanki żony tak samo jak ich mężowie całują moją, chyba bym zaczął coś podejrzewać gdyby nagle to się zmieniło
Ja mówiłam o normalny pocałunku, a nie buziaku na powitanie ![]()
A to na pierwszej nie próbował całować
?
Próbował, ale się tak jakoś "uchyliłam" ![]()
Jedna zaufana przyjaciółka (jeszcze z liceum) - nikomu innemu nie miałabym odwagi powiedzieć (na pewno nie komuś z wydziału, mamy strasznie plotkujących ludzi, dziewczyny zwłaszcza) powiedziała tak:
"Co Ty myślałaś że prawie 30-letni facet będzie pół roku z seksem czekał? Przecież by go to zabiło!"![]()
Może ma rację.
mhm... w tej spódnicy i bluzce to ja w upały na uczelnie chodzę (no bo przecież nie założę dżinsów), na miasto też
chociaż faktycznie może rozpraszać, bo jeden wykładowca (swoją drogą złoty człowiek) strasznie sie gapił przy prowadzeniu zajęć, aż mi głupio było. Ale oni to mają na co dzień - u nas na wydziale każda się stroi przed egzaminem, więc mój (doktorant) też się pewnie napatrzył (bo u nas doktoranci pilnują, żeby studenci nie ściągali)
co najśmieszniejsze, to nawet faceci się stroją przed egzaminami u pań profesor
No i własnie... zastanów się teraz przez chwilę, czy chcesz aby on dzisiaj "napatrzył się" na Ciebie, czy też ma patrzeć w tv i spędzić z Tobą, grzecznie, miły wieczór przy lampce wina
Wiesz o co mi chodzi... Strojąc się w "działające na wyobraźnię" fatałaszki, dajesz niby sygnał, że to "dla niego".
Biedakowi ciężko będzie zrozumieć, że to na oglądanie filmu tak się wystroiłaś, a wcale nie zamierzasz aby wieczór był bardziej niż miły
i że to ma być taka "grzeczna randka" tylko ![]()
Jedna zaufana przyjaciółka (jeszcze z liceum) - nikomu innemu nie miałabym odwagi powiedzieć (na pewno nie komuś z wydziału, mamy strasznie plotkujących ludzi, dziewczyny zwłaszcza) powiedziała tak:
"Co Ty myślałaś że prawie 30-letni facet będzie pół roku z seksem czekał? Przecież by go to zabiło!"
Może ma rację.
Przeciez on juz by mogl na pierwszej, ale sie "odchyliłaś" (dobrze, że nie rozchyliłaś
)
kammiś napisał/a:mhm... w tej spódnicy i bluzce to ja w upały na uczelnie chodzę (no bo przecież nie założę dżinsów), na miasto też
chociaż faktycznie może rozpraszać, bo jeden wykładowca (swoją drogą złoty człowiek) strasznie sie gapił przy prowadzeniu zajęć, aż mi głupio było. Ale oni to mają na co dzień - u nas na wydziale każda się stroi przed egzaminem, więc mój (doktorant) też się pewnie napatrzył (bo u nas doktoranci pilnują, żeby studenci nie ściągali)
co najśmieszniejsze, to nawet faceci się stroją przed egzaminami u pań profesor
No i własnie... zastanów się teraz przez chwilę, czy chcesz aby on dzisiaj "napatrzył się" na Ciebie, czy też ma patrzeć w tv i spędzić z Tobą, grzecznie, miły wieczór przy lampce wina
Wiesz o co mi chodzi... Strojąc się w "działające na wyobraźnię" fatałaszki, dajesz niby sygnał, że to "dla niego".
Biedakowi ciężko będzie zrozumieć, że to na oglądanie filmu tak się wystroiłaś, a wcale nie zamierzasz aby wieczór był bardziej niż miły
i że to ma być taka "grzeczna randka" tylko
Mhm, no właśnie nie wiem. Na co dzień noszę często sukienki i spódnice, nie zdarza mi się zakładać np. dżinsów, tenisówek i podkoszulka (w tym połączeniu, dżinsy z czym innym lubię), więc dziwne by było jakbym teraz nagle się tak ubrała.
Ja się boję, że on pomyśli, że to dla niego tak wysprzątałam, a ja po prostu jestem pedantką i mam porządek 365 dni w roku ![]()
Lodówka pusta, do jedzenia nic nie robię... zresztą jestem zdecydowaną przeciwniczką gotowania facetom ![]()
I co najgorsze - ja sama już nie wiem, czego chcę (znaczy jakiego końca wieczoru).
Autorko ja poszlam na 14 spotkaniu do łóżka i dzis jesteamy szczęśliwym malzenstwem. Musisz odczekac....