Witam,
Ja rowniez zmagalam sie z problemem jedzenia kompulsywnego i wiem doskonale jak ciezko wyrwac sie z tego. dla mnie wszelkie proby dzialania na wlasna reke, sila woli itp nie dawaly zadnego efektu, predzej czy pozniej rzucalam sie na jedzenie, ogromne ilosci, jadlam dopoki bol brzucha nie pozwalal na wiecej i zaraz po tym pojawiala sie straszna depresja, dol z ktorego ciezko bylo sie wygrzebac i jedynie kolejny atak jedzenia dawal jakas nadzieje na lepsze samopoczucie ale...nigdy tak nie bylo, byla po prostu kolejna depresja. jedyne co moglam zrobic to pilnowac zeby w domu bylo duzo owocow i warzyw zeby jedzenie na ktore sie rzucam bylo w miare zdrowe. Moj chlopak z ktorym mieszkam wiedzial ze jedzenie jest dla mnie problemem i probowal kontrolowac mnie gdy widzial ze przesadzam zwracal mi uwage ze juz za duzo. wiec zaczelam jesc gdy go nie bylo w domu, na miescie gdziekolwiek zeby nie widzial. Sam wzrost wagi byl najmniejszym problemem dla mnie, oczywiscie wplywalo to na obnizenie poczucia wlasnej wartosci, czulam sie brzydka ale to nie to bylo najgorsze. najgorsze byly doly psychiczne jakie mialam po jedzeniu, plakalam godzinami, bywalo tez ze mialam ochote skonczyc ze soba. Mimo ze jedzenie bylo zrodlem cierpienia, bylo takze pierwsza mysla ktora pojawiala sie w mojej glowie tuz po przebudzeniu. Od rana moje mysli byly zajete tylko tym co bede dzis jesc, jak to przygotowac najlepiej, jakie skladniki, nowe przepisy, nic nie bylo wazne tylko jedzenie. Myslalam juz ze nigdy nie wyjde z tego ze to po prostu kamien ktory bede nosic cale zycie. Ale ... UDALO SIE. rozwiazanie problemu okazalo sie baaardzo szybkie i proste. Udalam sie do swietnego specjalisty psychologa, ktory wzial moj problem bardzo powaznie. Najpierw rozmawialismy o przyczynach mojego jedzenia, dlaczego kiedy itp. Chcial wiedziec co czuje przed jedzeniem, po jedzeniu, w trakcie, co mnie gryzie, gdzie mnie boli, jak okreslam ten bol. Plakalam przez cala rozmowe, powiedzialam ze jest to kamien na piersi z ktorym sobie nie radze i potrzebuje pomocy. On zapytal " A po co sobie z nim radzic, co bys powiedziala gdyby ten kamien po prostu zniknal?". Postanowil pomoc mi za pomoca hipnozy. Wejsc w podswiadomosc gdzie emocje i jedzenie sa bardzo mocno powiazane (przynajmniej w mojej glowie) wyeliminowac te negatywne emocje, ustawic jedzenie na swoim miejscu, zeby jedzenie bylo po prostu paliwem dla ciala a nie sensem zycia. Cala hipnoza trwala poltora godziny. plakalam w trakcie ale pod koniec czulam sie najszczesliwsza osoba na swiecie. Jesli ktoras z was kiedykolwiek poddala sie hipnozie to wie jak relaksujace doswiadczenie to jest. Wyszlam z gabinetu jako zupelnie inna osoba. Idac ulica do domu usmiechalam sie do wszystkich, jedzenie nie istnialo juz dla mnie. Przez pierwsze 2 tygodnie schudlam 3 kilogramy i waga powoli ale skutecznie idzie w dol (okolo 1kg na tydzien). Z poczatku niechec do jedzenia jest duza wiec patrzylam na zegarek zeby pamietac ze 4 godziny minely od ostatniego jedzenia wiec pora juz cos zjesc. kupilam tylko najzdrowsze produkty zeby nie nabawic sie jakis deficytow w organizmie. przed hipnoza jadlam z bardzo zlych powodow, hipnoza zabrala mi te powody, wiec trzeba bylo nauczyc sie jesc od nowa. przez pierwszy tydzien burczalo mi w brzuchu non stop ale przyjelam to jako normalna reakcje zoladka bo musial sie nieco skurczyc po takich akrobacjach jakie przeszedl przez ostatnie miesiace. po tygodniu burczenie ustalo, jem malo, ale zdrowo, na sama mysl o czyms tlustym, niezdrowym wzdrygam sie z obrzydzenia. jem zdrowe ziarna, owies, warzywa owoce jogurt, niedlugo mam nadzieje przekonac sie do ryb w malych ilosciach, ale mysle ze pozostane juz przy diecie wegetarianskiej. Waga idzie w dol ale dla mnie jest to tylko dodatkowy bonus calej przemiany. Najwazniejsze jest jak ja sie czuje wewnetrznie, jestem tak szczesliwa jak nigdy, fizycznie nie mozliwa do zdenerwowania. czesto znajduje sie w sytuacjach ktore pamietam ze wyprowadzaly mnie z rownowagi, zloscily, teraz sie usmiecham, mysle bardzo pozytywnie. Jestem szczesliwa, jedzienie nie jest juz problemem, trace na wadze, mam wiecej niz oczekiwalam:) wiem ze jedzenie kompulsywne jest problemem z ktorym ciezko poradzic sobie samemu, i nawet nie polecam takich prob gdyz kazda porazka tylko poglebia problem. Problem ten budowany jest latami nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Potrzebna jest pomoc specjalisty, ale musi to byc naprawde dobry specjalista. ja mialam szczescie bo od razu trafilam na czlowieka ktorego do dzis uwazam za cudotworce ktory doslownie uratowal mi zycie. Warto, naprawde warto poszukac kogos takiego, specjalista od uzaleznien, praktykujacy hipnoze, lub dluzsza terapie, choc hipnoza jest w tym przypadku wystarczajaca. Jesli udacie sie do psychologa ktory bagatelizuje wasze jedzenie opuscie gabinet natychmiast bo nie jest to powazny specjalista i nie pomoze wam. ale nie przestawajdzie szukac. Moj psycholog mieszka za granica, pojechalam na terapie az do Dublina ale warto bylo. Wierze ze sa tacy specjalisci rowniez w Polsce, nawet jesli trzeba bedzie jechac na drugi koniec kraju to warto. Nie poddawajcie sie dziewczyny, obzarstwo nie jest czyms na co jestescie skazane, nie bojcie sie szukac pomocy, problem jest duzy i wiem jaki to ciezar, ale rozwiazanie moze byc szybkie i proste. Trzymam za was kciuki, powodzenia!