kammiś napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Sprawa jest prosta. Jest wykladnia prawno-etyczna dla takich prezentow i sa pewne zwyczaje. Zwyczajowo kupuje sie nauczycielom rozne prezenty, w tym kwiaty, niektorzy sie z tym zgadzaja inni nie. Natomiast z etyczno-zawodowego punktu widzenia sytuacja jest dosc jasna. Przyjmowanie prezentow przez nauczyciela, cokolwiek by to nie bylo, poza kwiatami (ktore sa wyrazem wdziecznosci) jest nieetyczne i jest oczywista forma rozpowszechnionej w Polsce łapówki. W szkołach poziomu podstawowego, gimnazjalnego mało się na to patrzy, lepiej jest w liceach a już na uczelniach wyższych przyjęcie takiego "prezentu" może zakonczyć się karą dyscyplinarną. Czyli, dawanie prezentów nauczycielom jest nieetyczne ale wiekszosc rodzicow tak robi i wiekszosc nauczycieli je przyjmuje. Z prawnego punktu widzenia jest to lapowka.
Natomiast dla mnie szokujaca sytuacja to jest taka, ze rodzice dzieci jednoczesnie "skacza" wokol nauczyciela w czasie zakonczenia roku szkolnego, z prezentami, a jednoczesnie przed i po obgaduja dosadnie taką osobę. Jest to wyrazem jakiejs takiej ogolnej obludy ludzkiej (przepraszam jesli kogos urazilem) ale tak to jest i slyszalem ten "fakt" od wielu osob, ktorych to razilo.
Ksiazka tez raczej za lapowke nie zostanie uznana. Nie tylko kwiaty.
dziwnym trafem nie lecimy do pielegniarki z ksiazka w prezencie. Nawet nie z kwiatami.
Moze nie zrozumiales. Dyskusja z powszechnoscia danego zjawiska, ktorego bedzie bronic wielu nie ma sensu bo wiekszosc, podobnie jak Ty, bedzie tego zjawiska bronic, twierdzic ze jest nieszkodliwe, itp. Nie da sie tego zwalczyc czy zmienic myslenia ot tak od razu (przykladem tego jest zjawisko sciagania, gdzie w Polsce sie to toleruje a np. w USA wylatuje automatycznie ze szkoly). Natomiast wykladania etyczna, ktorej podstawa moze byc to jak sie traktuje takie zjawisko na uczelniach wyzszych, jest jednoznaczna. Poza kwiatami nauczycielowi akademickiemu nie wolno przyjmowac od studentow, rodzicow studentow niczego innego. Oczywiscie sa i tacy, ktorzy tego nie przestrzegaja ale nie oznacza to ze jest to ok czy do przyjecia.
Podam Ci przykladowy urywek z kodeksu etycznego nauczyciela, ktory znalazlem w internecie dotyczacy szkoly nizszego szczebla (bo jak mowilem w przypadku uczelni sytuacja jest klarowna):
"1) Nauczyciel nie może wykorzystywać swojej pozycji dla osiągania kosztem ucznia i jego rodziców lub opiekunów korzyści osobistych. W trosce o godność zawodu nauczyciel jest szczególnie odpowiedzialny za to, aby rozpoznawać i eliminować wszelkie sytuacje, które mogą być przez ucznia lub inne osoby interpretowane jako korupcyjne, np.:
- przyjmowanie i wręczanie łapówek,
- przyjmowanie korzyści finansowych materialnych i niematerialnych,
- przyjmowanie prezentów, podarunków w kwocie wyższej niż 30 złotych np. kwiatów, alkoholu, zegarków.
"
W tej szkole okreslono nawet kwote dla kwiatow!!!!
Z etycznego punktu widzenia wiec sytuacja jest jasna. Sa to praktyki korupcyjne. Ale czym innym etyka a czym innym praktyka. Oczywiscie w konkretnym przypadku np. Sad czy komisja dyscyplinarna moze stwierdzic ze jest to niska szkodliwosc, albo udzielic ostrzezenia, nagany. Dyrekcja wrecz moze tolerowac takie praktyki majac z tego okreslone korzysci. Oczywiscie w praktyce nikt na nikogo w takich sytuacjach nie donosi.
Nie wiem moze problem jest w tym ze nie umiemy sie przyznac sami przed soba ze postepujemy nieetycznie? Bo? Nas to bruka? Ale fakty sa takie ze wiekszosc postepuje nieetycznie (sam tak tez posepowalem czy postepuje) i bedzie zwalczac zdanie wytykajace im to.
Zeby nie byc goloslownym w tym roku nie zgodzilem sie na danie pieniedzy dla dzieci na nic poza kwiatami dla nauczyciela z czym nie bylo problemow w jednej klasie:
o to fragment emaila od skarbnika:
"na zakończenie roku szkolnego zostały zakupione upominki dla chłopców
oraz zostaną zakupione kwiaty od całej klasy dla pani..."
Prosze zobaczyc, to dzieci dostaly upominki a nauczyciele... tylko kwiaty. Mozna? Mozna!
W innym przypadku (drugiego dziecka) pieniedzy na prezent klasowy po prostu nie dalem. Chyba z godzine rozmawialem z synem na temat etyki takiego postepowania.