Słuchajcie, pewnie spotkam się z krytyką ale mam taki problem..
Ponad pół roku temu rozstałam się z facetem, przeżyłam to fatalnie dopiero niedawno zaczełam zbierać się w kupę dzięki ilości obowiązków, które wrzuciłam sobie na garb. Ale nie o tym.
Nie czułam się jeszcze gotowa na związek. Ale w zaprzyjaźnionej firmie był ktoś kto cholernie mi się podobał z wyglądu, ale tylko tyle. Miałam go za zbyt pewnego siebie. Ale skupił swoją uwagę na mnie. Po długiej wymianie zdań nie nachalnej, chciał się ze mną umówić. Nie powiedział wprost ale, zaprosił mnie do siebie. I wiedziałam po co tam jadę. Sprawa była prosta. Oboje tego chcieliśmy.
Było na początku trochę dziwnie i niezręcznie i ja ciągle żyłam w przekonaniu, że to facet nie dla mnie:) Zbyt pewny siebie, przystojny i wgl. Zero nadziei na dalszy ciąg.
I teraz tak, gdy przeszło do meritum zrobiliśmy sobie masaż i było super ale.. no cóż słabo to wyszło. Tłumaczył się w trakcie, że dawno nikogo nie miał, że poprostu tak bardzo chciał żeby to dobrze wyszło, że nie wyszło nic:) Sami rozumiecie.Ale okazało się, że to bardzo fajny chłopak. Mam wrażenie, że stwarza wokół siebie takie pozory, że co to nie on a jest bardzo rodzinny. Poprzytulaliśmy się chwilę pogadaliśmy, zrobiło się miło. Mi też nie do końca zależało na samym akcie, choć nie ukrywam, że on cholernie mi się podoba wizualnie. Później odwiózł mnie do domu.
No i teraz oczywiście mam mieszane uczucie, bo on się nie odzywał do wczoraj po odwiezieniu mnie. Napisał wczoraj z pytaniem jak mi się udał wyjazd. Odpowiedziałam mu w kilku zdaniach. Ale od wczoraj cisza.
Jest specyficzny ale uważam, że jest fajnym gościem. Nie to, że robie sobie nadzieje bo idac do niego z takim założeniem wiedziałam, że mała szansa, że potraktuje mnie poważnie i na to nie liczyłam. Ale też boję się że on może być speszonym po tym, że słabo to wszystko wyszło. Co myślicie? Robić coś? Czy odpuścić bo on poprstu z braku zainteresowania się nie odzywa? Może panowie cos powiedzą też?:)