witam.... nie wiem od czego zaczac, bo pierwszy raz pisze cos takiego. od trzech lat jestem raczej mało szczesliwa mężatką. mam 2,5 letniego synka- najcudowniejszego na swiecie... wyszłam zamąż mając 19 lat... powód- wpadka. no ale nie oszukujac sie byłam ślepo zakochana w moim męzu. nie wiem co w nim takiego widziałam... ciagle mnie wyzywał, olewał, traktował jak śmiecia. noi co najważniejsze na pierwszym miejscu byli zawsze kumple. Do pewnego czasu...................... Gdy byłam juz pewna tego, ze jestem skazana na to nieszczescie do konca zycia, nie czujac juz w sobie zadnej kobiecosci... wbita przez meza do ziemi i niewierzaca w to ze jeszcze kiedykolwiek usłysze od kogos ze jestem piekna, wspaniała, inteligentna..... jedyna w swoim rodzaju........poznałam mężczyzne.. Najwiekszym problemem jest to ze on tez ma zone i dziecko... a ja nie potrafiłabym odebrac dziecku ojca. znamy sie juz 6 miesiecy, utrzumujemy ze soba kontakt telefoniczny i od czasu do czasu sie spotykamy... ale jest mi z nim tak wspaniale... dla niego jestem najpiekniejsza, nacudowniejsza a co najwazniejsze zawsze słucha jak niego mówie... i pamieta kazde moje słowo... jestem nim zafascynowana.. uwielbiam go. a najwiekszym moim problemem jest to ze co rano budze sie obok mojego meza na którego patrze z taka oschłością, i zadaje sobie pytanie czy naprawde bede musiała cierpiec całe zycie za błedy młodości... czy powinnam postawic na jedna karte i byc z mezczyzna którego kocham. on tez chce zostawic swoja zone... nie wiem co mam zrobic jestem zagubiona w tym wszystkim. prosze o jakakolwiek rade, bo napewno jest was tu wiele z takimi doświadczeniami... A moze poprostu życ chwilą i niech sie wszystko samo toczy????
1 2009-09-15 13:26:29 Ostatnio edytowany przez szisza22 (2009-09-15 13:51:04)
Może będę wredna, że to napiszę-ale nie toleruję kobiet rozbijających małżeństwa. Mój mąż mnie zostawił i chyba tak jak Ty z kimś się spotyka co jakiś czas i kontaktuje się z "nią" telefonicznie, więc zaraz jesteś tą, która może mi go "zabrała".
Uważam, że na czyimś nieszczęściu własnego szczęścia się nie zbuduje.
Z jednej stony usprawiedliwiłabym Cię-bo masz okrutnego męża, ale czy jestes pewna, że on chce żonę zostawić? Ile on ma lat-jesteście w podobnym wieku?
Liwia wiem ze masz duzo racji.......... on ma 29 lat. I wiele razy próbowałam to zakończyc. chyba potrzebuje takiego duuuzego kopa zeby sie z tego otrzasnac. ale tak sobie mysle ze jezeli to on jest mi pisany??? to powinnam to zaprzepaścic...??? wiem ze nie jestem fair wobec jego zony, i ze raczej sama nie chciałabym byc na jej miejscu, ale mam takie motylki w brzuchu, ze nawet nie potrafie racjonalnie myslec:(:(
4 2009-09-15 14:02:14 Ostatnio edytowany przez shania (2009-09-15 14:06:31)
Jeśli chcesz odejść od męża ,zrób to ale dla siebie nie dla tego mężczyzny.Zrób to bo Twoj mąż Cie nie szanuje ma Cie gdzieś> Nie rób tego bo tamten jest taki cudowny, łatwo wpasc z deszczu pod rynne-Twoj mąż też kiedyś zapewne był cudowny.Który facet nie jest cudowny na początku???Zastanów sie co by było gdyby tamten nie zrezygnował ,z małzenstwa i rodziny.Czy dalej chcesz odejść,bo jeśli tak tzn ,ze robisz to dla siebie,a jesli lepiej przy męzu to zrobiłabys to pod wpływem tamtego. iZnow ktoś lub cos zdecyduje o Twoim losie -kiedyś była to wpadka.musisz sama kierować swoim ,zyciem
Do zawierania tego typu związków mam podobne zdanie, jak Liwia.
Szisza, ten, w którym teraz się zadurzyłaś/zakochałaś, ma rodzinę, więc, o jakich dylematach mu tu rozmawiamy? Nawet, jeśli Ci mówi, że tamto małżeństwo się nie układa, nie masz pewności, ze to prawda!! Poza tym, tej żony nie szanuje, chce ja zostawić, to dlaczego Tobie miałby być wierny?
Natomiast Ty, jak widać, postawiłaś już kreskę na swoim małżeństwie, bardzo krótkim małżeństwie... Czy rzeczywiście jest tak źle, czy też nowa znajomość pomogła Ci w tej decyzji? Może warto to przemyśleć. Piszesz, że byłaś tak bardzo zakochana w mężu. Kiedy zaczęło się psuć miedzy Wami, przed ślubem, czy po? Nie dostrzegasz, że swoją nową znajomością możesz sprawić, że zepsuje się kolejne małżeństwo, kolejna rodzina??
/Może znowu ktoś opisze, ze się pastwię, ale nie będę owijać w bawełnę, wyraziłam swoje zdanie. /
szisza
podpisauje sie pod slowami shanii ale dodam jeszcze cos od siebie,poweim tak,myslisz ze jak teraz on mowi takie rzeczy tobie ,majac zone i dziecko/ktorymijest znudzony zmeczony itd to za jakis czas nie powie tego innej ,jakjuz znudzi sietoba ,bo w czym jestes taka nadzwyczjna??????jestes pprostu nowa,a nowe inne ciagnie,ciagnie dopoki nie spowszednieje
ja to wszystko chyba rozumiem... tylko nie wiem jak to zrobic zeby było dobrze...
Celia- kreske na moim małzenstwie postawiłam jeszcze zanim poznałam jego. A dzieki tej znajomości znowu nabrałam takiej siły i odwagi ze wiem ze sobie poradze bez meza. a z mezem miałam rózne przejscia... poczawszy od alkoholu. skonczywszy na jakiegos typu przemocy fizycznej i psychicznej... chyba poprostu chce temu powiedziec STOP tylko boje sie ze nie mam na tyle odwagi... a siły tez juz nie mam, aby dalej o to walczyc.... tak czy tak wiem ze z mezem sie rozstane, a to jest poprostu kwestia czasu. a nie wiem jak uwolnic sie od tej znajomosci... on mnie tak omotał ze ja juz nie wiem co jest dobre a co zle...
kochana rozumiem Cie doskonale,jesteśmy w podobnej sytuacji(moje podwójne życie lub dlaczego kochamy a nie potrafimy być razem) wiesz co czytając koleżanki,odbieram że są strasznie zrażone do mężczyzn,ja nie twierdze na pewno każda ma na swój sposób rację,ale trzeba pamiętać że każdy jest inny i każdemu trzeba dać szanse na wykazanie się,ja tkwie też w podwójnym życiu dobrych pare msc i kochana przeżyłam narodziny jego synka małżenstwo bolący czas ale nie żałuje żadnej z chwil kiedy jesteśmy razem,próbowałam odejść ale na chwilę obecną nie potrafie on jest dla mnie jak tlen bez którego się duszę
ja juz nie wiem co mam robic... nie potrafie zyc w takim ciagłym kłamstwie. a jednoczesnie nie potrafie sie z nim raz na zawsze rozstac.. miedzy nami do niczego jeszcze nie doszło, ale własnie tego sie boje ze kiedys wkoncu dojdzie a wtedy juz nie bede potrafiła sie od niego uwolnic.
Jeżeli Twój mąż jest takim degeneratem jak tu o nim piszesz-to rozstanie będzie najlepszym wyjściem, nawet dla dziecka, który musi dorastać w takiej atmosferze. Jednak, czy warto wchodzić od razu w drugi związek? Wydaje mi się, że powinnaś dać sobie trochę czasu na bycie samej ze sobą...Może to zauroczenie innym jest powodem niskiej samooceny..mąż Cię nie doceniał jako kobiety i stąd fascynacja tym drugim...
szisza22 myślę, że powinnaś się skoncentrować najpierw na jednej sprawie - swoim małżeństwie, zastanów się jakie kroki powinnaś podjąć jak rozwiązać najpierw Twoją sytuację. Jak już jedna sprawa się rozwiąże wtedy pomyśl o tej drugiej..chociaż wydaje mi się, że jak znowu będziesz wolna troszeczkę lepiej rozejrzysz się po świecie i znajdziesz kogoś z kim wszystko będzie dużo prostsze....
oj kochana jeżeli do niczego nie doszło i Ty już tak czujesz jak czujesz,to wiedz że jak dojdzie do bliższego kontaktu popłyniesz wkradna sie uczusia i to bardzo glebokie
wiesz kaszmirka ze to bedzie silniejsze??? i pewnie popłyne, a wtedy moze za jakis czas okaze sie czy było warto.... najbardziej boje sie tego ze skrzywdze w jakis sposób mojego synka tymi decyzjami... ale mysle ze i dla niego najlepiej bedzie jezeli nie bedzie sie wychowywał patrzac jak mama z tata sie kłuca, przezywaja a co najwazniejsze nie kochaja...
cały czas zyje kolejnym spotkaniem- to juz w czwartek... ciesze sie ze sa osoby które mnie rozumieja:)
a pomyslals chociaz przez chwile o tamtym dziecku ,o tamtej kobiecie,moze zrob to ,najpierw zanim w cos wdepniesz,pamietaj jedno facet jesli w jednym zwiazku szuka czegos nowego w kolejnym bedzie to samo,oczywiscie bedzie ci tlumaczyl ze zona go nie rozumie,ze miedzy nimi nic juz niema,albo ze musial sie z nia ozenic,albo z jest z nia tylko dla dziecka,ale pamietaj jedno jak juz ty bedziesz jego zona czy konkubina innej bedzie sie tlumaczyc tak samo,niemiej zludzen ,mam syna prawie w twoim wieku ,wiem co mowie
zgadzam sie z shanią i kaszmirką. To jest Twoje życie i sama musisz zadbac o to żeby bylo ono jak najbardziej szczęśliwe. Nie ma co na tym świecie być drugą Matką Teresą, nikt nad nikim się nie lituje, zawsze jest ktoś nieszczęsliwy a po co do tego udawać ze jest wszystko w porządku skoro nie jest. Każdy sam nie stety musi zadbac o własne szczęście, ale jak powiedziała karola81 najpierw rozwiaz właną sytuację.
dokładnie,więc bierz z życia co dla Ciebie najpiękniejsze,kochana żyj tak jakby ten dzień miał być ostatnim,słonko jeżeli chodzi o synka ja też mam dziecko i wiesz mi w żaden sposób się to na nim nie odbija jest moim szczęściem i jak tylko mogę okazuje mu to,a jeżeli masz na tyle siły żeby odejść od męża zrób to zobaczysz jak piękny może wtedy być świat żyj dla siebie
szisza22 ja uważam, że w tej sytuacji najlepiej dla Ciebie i Twojego dziecka będzie to, że odejdziesz od męża tyrana... bardziej bedziesz krzywdzic siebie i dziecko jak z nim bedziesz.... a co do tego drugiego faceta to ja bym sie z nim nadal spotykała skoro jest Ci przy nim dobrze i masz w nim wsparcie... trzeba miec takiego kogos... ale pamietaj nbajwazniejsze rozwiązać sprawe Twojego małżeństwa... powodzenia:)
w głebi serca wiem ze itak nigdy nie bede z tym drugim...bo nigdy nie bede miała na tyle odwagi... ale chce choc przez troche czasu poczuc sie naprawde szczesliwa i kochana, choc licze sie z tym ze bede kiedys bardzo przez to cierpiec, ale co tam mam nadzieje ze bedzie warto:):)
szisza, skoro wiesz, że nie będziesz z tym drugim...nie warto teraz się w to wplątywać.
Później następny złamie Ci serce? Skup się na synku i sobie-jak już wcześniej Ci pisałam. Miłość przyjdzie z czasem, ale potrzebujesz tego czasu aby wiedzieć, że to właśnie ta miłość ![]()
moze jednak znajde w sobie na tyle siły, zeby jutro zakonczyc ta znajomosc....
kochana ja wlasnie czekam na swojego romea,zaraz spotkanie,napewno wiesz co sie czuje i jak jest wspaniale nie rezygnuj z marzeń żyj chwilą
A co potem?? Kiedyś? Za parę lat? Tak już chcecie na zawsze? Czytając Was zastanawiam się, czy wrócić do niego? Jest facetem mojego życia i nie mam co do tego wątpliwości i może warto dla tych chwil...ale co później? Tego najbardziej się boję. Może jestem trochę starsza od Was i tkwiłam w tym prawie 4 lata, może to że mieszkaliśmy razem jest trochę inne? Nie wiem czy ktoś potrafi mi doradzić co robić? Na razie wydaje mi się, że nie chcę bez niego żyć..
hmmm. narazie o tym nie mysle- co za pare lat... carpe diem...
Zycie jest zbyt krótkie i mam zamiar cieszyc sie tymi krótkimi chwilami:):) kaszmirka dzieki za wsparcie:):) zycze udanego spotkania
karola a Tobie po częsci zazdroszcze, chociaz nie wiem co Ci doradzic. Zazdroszcze Ci tego, ze chociaz moze to juz naprawde koniec to za kilka czy kilkanascie lat bedziesz miała co wspominac... Najcudowniejsze trzy lata:) I to sie liczy..., ze przezyłas cos wspaniałego, czego nie zamieniłabys na nic innego:)
hmmm. narazie o tym nie mysle- co za pare lat... carpe diem...
Zycie jest zbyt krótkie i mam zamiar cieszyc sie tymi krótkimi chwilami:):) kaszmirka dzieki za wsparcie:):) zycze udanego spotkania
kochana własnie wróciłam i czuję się cudownie,nie żałuje ani chwili,życie jest zbyt krótkie i trezba go brać takim jakim jest,a co ma byc to będzie
A co potem?? Kiedyś? Za parę lat? Tak już chcecie na zawsze? Czytając Was zastanawiam się, czy wrócić do niego? Jest facetem mojego życia i nie mam co do tego wątpliwości i może warto dla tych chwil...ale co później? Tego najbardziej się boję. Może jestem trochę starsza od Was i tkwiłam w tym prawie 4 lata, może to że mieszkaliśmy razem jest trochę inne? Nie wiem czy ktoś potrafi mi doradzić co robić? Na razie wydaje mi się, że nie chcę bez niego żyć..
doskonale Cię rozumiem co się czuje kiedy zaczyna się dusić bez niego,dlatego ja nie potrafie zrezygnować ja kochana mam29lat,więc wiekow jestesmy podobne,chwile są ulotne ale warto dla nich zyc buzka
hmmmm.... minął czwartek i nie spotkałam sie z nim. dzieli nas prawie 200km... i ponoc zepsuł mu sie samochód w drodze do mnie... moze to był jakis znak, ze nie powinnam sie z nim spotykac?? jestem dobita... mam takiego doła... nie wiem co mam robic:(:(
kochana mnie atakują z każdej strony,ja cieszę się tym co jest dość duża różnica was dzieli może faktycznie się auto zepsuło takie rzeczy się zdażają,nie wiem juz sama może faktycznie jestem naiwna,ale wcale sie tak nie czuję wierze mu czy to grzech,trzymaj się kochana
przełozylismy spotkanie naprzyszły tydzien... mam nadziejeze tym razem nic sie nie zepsuje:) nie potrafie sie od tego uwolnic.... o niczym innym nie mysle tylko o nim.. Kaszmirka, pytanie do Ciebie- gdy wracasz ze spotkania ze swoim kochanym jak spoglądasz swojemu facetowi w twarz??? czy te wyrzuty sumienia za którymś razem znikaja???
kochana szczerze Ci powiem że może z raz miałam jakieś wyrzuty,mój mąż bardzo lubi się znęcać psychicznie więc jakie mam mieć wyrzuty,oboje wiemy że wielkie wcześniejsze uczucie już dawno wygasło,teraz jesteśmy bardziej rodzicami niż partnerami
szisza22 te chwile są najcudowniejsze jakie mogą się nam przytrafić, motylki itd. Wiem co piszę bo sama je przeżywałam. Teraz niestety dochodzę do normalności a to jest totalna porażka. Zakochałam się a teraz płacę za to słono. Ale pamiętaj że facetowi nigdy nie można wierzyć do końca. Twój mąż jest okropny-to nie ulega wątpliwości, ale ten drugi-zdystansuj trochę, daj na luz, nie angażuj się tak szybko i bardzo mocno, bo kubeł zimnej wody jaką ci może później wylać na głowę może cię zabić psychicznie.
babeczki dziekuje wam bardzo za wsparcie:) duzo łatwiej jest mi podejmowac jakiekolwiek decyzje, wiedzac ze sa osoby, które mnie doskonale rozumieja:) szkoda, ze sa to tylko internetowe pogaduszki:( ale macie racje... chyba zaryzykuje i pójde na całosc, bo moze akurat tego jednego kroku na przód brakuje mi do zasmakowania prawdziwego szczescia...
33 2009-09-19 15:55:50 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-09-19 15:58:07)
Ale pamiętaj że facetowi nigdy nie można wierzyć do końca.
Ja nie mogę!!!
I te słowa padają w dyskusji kobiet, które albo zdradzają swoich mężów, albo rozbijają cudze małżeństwa.
Czasem trzeba sie puknąć w głowę, zanim się coś powie!
Odrobinę krytycyzmu albo oleju w głowie życzę.
koma
dokladnie ,rece opoadaja,nieglupi ktos chyba powiedzial,ze madrosc przychodzi z wiekiem
schisza
nastepnym razem to moze nie zepsje sie samochod ale moze zona malowanie zarzadzi albo porzadki,hehe ale co ci mial powiedziec ze tak wlasnie bylo,albo byl z dzieckiem w kinie,albo w cyrku,albo u tesciowej na obiedzie
każdy potrzebuje czasu żeby jakieś wnioski wyciągnąć,ale zanim sam nie zrozumie nikt ani nic nie pomoże trzymaj sie ciepło kochana
no tylko zeby dojsc do wlasciwych wnioskow trzeba myslec kobiety,myslec
myśleć oczywiście ale nie zawsze się da myśleć racjonalnie
no jasne,ale oprocz tego trzeba wiedziec co jest w zyciu najwazniejsze ,miec jakies priorytety nie rozmieniac sie na drobne
dokładnie,ale jak już powiedziałam ja tez rozróżniam dobro od zła,ale czasem za póżno się widzi co było złe
szisza22 napisał/a:hmmm. narazie o tym nie mysle- co za pare lat... carpe diem...
Zycie jest zbyt krótkie i mam zamiar cieszyc sie tymi krótkimi chwilami:):) kaszmirka dzieki za wsparcie:):) zycze udanego spotkaniakochana własnie wróciłam i czuję się cudownie,nie żałuje ani chwili,życie jest zbyt krótkie i trezba go brać takim jakim jest,a co ma byc to będzie
tez tak mówiłam i czułam po spotkaniach kaszmirka jak Ty
miłe uczucie...
miłe i cudowne,ale to niestety tylko chwile,szkoda że czasem wspomnień nie można wymazać
z jednej strony tylko chwile ale jakie piekne i chcemy je przeżyc a z drugiej nie chcemy ich pamietac.... i kto Nas zrozumie ;P
jesteśmy jako kobiety dziwnie skonstruowane i tak zle i tak nie dobrze...........co lepsze nie wiadomo
"razem ciężko życ, osobno źle..."
dokladnie..
jak zyc normalnie po rozstaniu ? eh nie potrafie:(((
która potrafi........:( chyba troche czasu musi upłynąć..
witam.... nie wiem od czego zaczac, bo pierwszy raz pisze cos takiego. od trzech lat jestem raczej mało szczesliwa mężatką. mam 2,5 letniego synka- najcudowniejszego na swiecie... wyszłam zamąż mając 19 lat... powód- wpadka. no ale nie oszukujac sie byłam ślepo zakochana w moim męzu. nie wiem co w nim takiego widziałam... ciagle mnie wyzywał, olewał, traktował jak śmiecia. noi co najważniejsze na pierwszym miejscu byli zawsze kumple. Do pewnego czasu...................... Gdy byłam juz pewna tego, ze jestem skazana na to nieszczescie do konca zycia, nie czujac juz w sobie zadnej kobiecosci... wbita przez meza do ziemi i niewierzaca w to ze jeszcze kiedykolwiek usłysze od kogos ze jestem piekna, wspaniała, inteligentna..... jedyna w swoim rodzaju........poznałam mężczyzne.. Najwiekszym problemem jest to ze on tez ma zone i dziecko... a ja nie potrafiłabym odebrac dziecku ojca. znamy sie juz 6 miesiecy, utrzumujemy ze soba kontakt telefoniczny i od czasu do czasu sie spotykamy... ale jest mi z nim tak wspaniale... dla niego jestem najpiekniejsza, nacudowniejsza a co najwazniejsze zawsze słucha jak niego mówie... i pamieta kazde moje słowo... jestem nim zafascynowana.. uwielbiam go. a najwiekszym moim problemem jest to ze co rano budze sie obok mojego meza na którego patrze z taka oschłością, i zadaje sobie pytanie czy naprawde bede musiała cierpiec całe zycie za błedy młodości... czy powinnam postawic na jedna karte i byc z mezczyzna którego kocham. on tez chce zostawic swoja zone... nie wiem co mam zrobic jestem zagubiona w tym wszystkim. prosze o jakakolwiek rade, bo napewno jest was tu wiele z takimi doświadczeniami... A moze poprostu życ chwilą i niech sie wszystko samo toczy????
Szisza - nikt cię nie zmuszał do wyjcia za swoejgo męża , przysięgałaś więc chyba wiedziałas co przysięgasz . Możliwe ,że popełniłas błąd , ale za swoje błędy sami musimy płacić . Nie wiąż się z tym innym facetem , bo to nie ma sensu , niszczysz dwie rodziny . Stawiasz swoje szczęście na 1 miejscu , a to juz nie jest takie ważne jak szczęście twojego dziecka i dziecka twojego lewego faceta . Ty już miałas swoją szansę !
Rxana własnie zrozumiałam ten bład...przeczytaj post ,, odeszłam....". pozdrawiam:)
szisza
zrozumiec blad i sie do niego przyznac,oto sztuka
jeżeli się rozstała to chyba zrozumiała swój błąd!!!!!!!!!!!!!
kaszmirko
nie zrozumialas,to byl aplauz ,naprawde
dziewczyny jeszcze raz dziekuje za to wsparcie... jest juz coraz lepiej. mój mąz cholernie sie stara odbudowac wszystko, zaczac na nowo.... a jego starania ułatwiaja mi zapominanie o tym drugim.. mam nadzieje ze tak dobrze bedzie juz zawsze.. całuje was wszystkie:*
szisza milo slyszec ze dwudziestoletnie kobiety tez moga madrze wybrac ,bedzie dobrze
to raczej nie zalezy od wieku.....
dziewczyny jeszcze raz dziekuje za to wsparcie... jest juz coraz lepiej. mój mąz cholernie sie stara odbudowac wszystko, zaczac na nowo.... a jego starania ułatwiaja mi zapominanie o tym drugim.. mam nadzieje ze tak dobrze bedzie juz zawsze.. całuje was wszystkie:*
Szisza , dziękuje za buziaki! Miło cztac , że wszystko się układa , oby tak dalej . I nie zapominaj , że mąż cię kocha na dobre i na złe.
Witam Wszystkich:):) Dużo czasu upłynęło od mojej ostatniej wizyty....Jednak nic sie nie zmieniło:):):) Jestem teraz chyba najszczęśliwsza kobietą na świecie:) Musze powiedzieć ze decyzja o ratowaniu małżeństwa była najlepszą decyzją jaką podjęłam w dotychczasowym życiu.. Wszystko się poukładało... ż mężem dogadujemy się doskonale i przede wszystkim Kochamy się ponad wszystko.... Własnie zaczynamy budowę naszego domku,w którym mamy nadzieję razem sie zestarzeć... Dziękuję bardzo wszystkim dziewczynom, które mnie wspierały i tym które utwierdzały w przekonaniu, że powinnam walczyć... Było warto:):)Ciągle walcze, o to,żeby było jeszcze lepiej,,, a może nawet idealnie:D