prosze pomóżcie... :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » prosze pomóżcie... :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: prosze pomóżcie... :(

Witajcie.

Śledzę Wasze historie od dość dawna. nie miałam odwagi napisac bo nie wiem czego mam się spodziewać. rady? pomocy? a może przemówicie mi do rozsądku.
zacznę od początku. otóż w styczniu 2012 roku zaczęłam być ze swoim chłopakiem. to był bardzo intensywny związek. widzieliśmy się codziennie. cale noce spedzalismy razem. w wakacje 2012 wyprowadziłam się od rodzicow do większego miasta. sama bez niego. opuscilam dom rodzinny bo  nie dogadywalam się z rodzicami w ogóle. i tak spotykaliśmy się u mnie ale stwierdziliśmy po miesiącu ze chcemy jednak zamieszkac razem. u niego w domu. tak wiec przeniosłam się tam. było super. jego mama - cudowna kobieta. mówila ze jestem idealna dla jej syna. ale pomyśleliśmy sobie ze jednak wróce do domu bo za szybko to wszystko poszlo. tak wiec wróciłam. ale i tak większość czasu spedzalam u niego. w końcu w lutym tego roku rodzice znowu zaczeli mi robic różne problemy. tak wiec spakowałam się i poszlam mieszkac z nim. i sielanka trwala 3 miesiące. podjęłam w międzyczasie prace w miejscu dość mało ambitnym. praca w magazynie. ale chciałam mieć własne pieniądze. i do tej pracy dojezdzalismy busem. siadałam obok kierowcy. rozmawialiśmy dość dużo. o rodzinie mojego chłopaka. o mojej. jego zona pracuje z bratowa mojego chłopaka wiec sporo już wiedział. w pewnym momencie za bardzo zaczał się spoufalać. ja dalam mu wyraźnie do zrozumienia ze nie jestem zainteresowana jakims romansem. i tak zylismy sobie. zaczelam z chłopakiem planować slub. wspólna przyszlosc. no i koniec. to nie moglo trwac zbyt długo. moje wyobrażenia ze wszystko jest  ok to jedno wielkie  nieporozumienie. pewnego dnia wróciłam z pracy owym busem, chłopak czekal na mnie na przystanku z miną jak na pogrzebie i powiedział ze cos się stało. okazało się ze kierowca mojego busa był u mojej teściowej w domu i moje słowa przedstawił w taki sposób, jakbym ich okropnie obrazała, obgadywała, zebrał informacje na temat mojej przeszłości i powiedział ze "ruchałam" się z jakims kolesiem, ale nie powiedział z kim i kiedy to było. a ja wcześniej bylam w 4 letnim związku. tesciowa jest samotna kobieta wiec chodzi na randki a on powiedział ze "powiedziała ze przyjezdzaja tu jakies chłopy", powiedziałam mu ze jak jestem z nocy to tesciowa nie chce mnie budzic a on przedstwawił to w takim kontekście ze wychowałam ją sobie ze chodzi kolo mnie jak przy francuskim piesku. i wiele wiele innych rzeczy. i w ten sposób zaczęły się moje problemy. tesciowa jest uczulona na takie rzeczy. "co ludzie powiedzą" jest dla niej najważniejsze. wróciłam do rodziców. mój chłopak mi wierzy. wie ze nie miałam nic zlego na myśli nigdy. od tego czasu minał miesiąc. ta kobieta nie chce mnie widzieć. mało tego powiedziała ze jeśli mój chłopak będzie ze mna to straci rodzine. umowilismy się ze zakończymy ten związek ale nie potrafimy. chcemy przeczekać do września. wtedy będziemy już niezależni finansowo. ale co to za zycie? pobierzemy się a jego rodzina będzie i tak przeciwko nam.... wiem ze zle zrobiłam mowiac cokolwiek.... zaluje strasznie ale czy to jest az taki grzech którego nie można wybaczyć? wyzwala mnie, moja rodzine. nie mam zadnych znajomości, zadnego majątku.... a z tego co wiem to teraz nie podoba się jej we mnie wszystko. starałam się a tu wyszlo zupełnie odwrotnie.... mam wrazenie ze jestem w jakims filmie.... to jest takie totalne nieporozumienie.... teraz w sobote miałam slub siostry. a o 17 mój chłopak zadzwonił do mnie. placzac powiedział ze już nie ma siły i nie chce tam isc bo mu ciężko. postanowiliśmy wyjechać gdzies chociaż na jeden dzien. wynajelismy pokoj i plakalismy. z bezsilności. nie wiemy co dalej... dodam ze mamy 23 i 24 lata

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: prosze pomóżcie... :(

A nie mozesz jakoś porozmawiać z tym kierowcą? Zapytaj go dlaczego naopowiadał takich bzdur mamie Twojego chłopaka. On powinien teraz to wyprostować, bo do Ciebie ta kobieta straciła zaufanie. Nie będzie łatwo, ale z czasem wszysto zacznie się stabilizować. W końcu to tylko nieporozumienie, bo Ty nie miałaś złych intencji i nie wypowiadałaś się o niej negatywnie. Jak ochłonie, spróbuj z nią porozmawiać i wszystko wytłumaczyć, a na pewno jakoś się ułoży.

3

Odp: prosze pomóżcie... :(

rozmawiałam z nim. powiedział mi ze to zemsta z jego strony. ona stracila zaufanie ale mam wrazenie ze to był tylko jakiś pretekst. bo teraz mowi rzeczy które jej we mnie przeszkadzają. dostala esy z wyzwiskami i od razu stwierdzila ze to ja. ona mnie nienawidzi i to taką szczera nienawiscią.

4

Odp: prosze pomóżcie... :(

To może idź do jego żony i powiedz jakie ziółko trzyma w domu. To przez niego masz teraz problemy. Niech wie, że nie może sobie na wszystko pozwolić. Z tą nienawiścią na pewno nie jest aż tak strasznie jak mowisz, bo oznaczałoby to, że wcześniej ta kobieta też Cię nie lubiła, a nie dałoby się tego tak ukryć.

5

Odp: prosze pomóżcie... :(

no zastanawiam się właśnie, próbuje przypomnieć jakies wcześniejsze objawy tego ze mnie nie akceptuje. ale nic nie przychodzi mi do głowy. prałam, prasowałam, gotowałam, sprzatalam. przygotowałam swieta bo ona jest dość poważnie chora, wysluchiwalam jej trosk i o jej kłopotach wiedziałam dużo. teraz jak mój chłopak jej o tym mowi to ona na to ze nic jej się tak naprawdę nie podobalo i wszystko robiłam zle... nie mam sily na nią już tak naprawdę. nie chce żeby wybieral miedzy mna a swoją rodziną bo ma tylko matke i dwóch braci, których swoją drogą obrócila przeciwko mnie. nie ma dziadków, no po prostu zostalby sam. z jej słów wynika ze wyrzeknie się go. wiec musi ostro być na mnie nakręcona...

6

Odp: prosze pomóżcie... :(
netkobieta91 napisał/a:

powiedział mi ze to zemsta z jego strony.

No, ale za co on się tak mści? A czemu matka Twojego chłopaka uwierzyła obcemu i od razu znienawidziła bliską jej i jej syna osobę?
Może lepiej odsunąć sie od takich "miłych"ludzi z otoczenia...

7

Odp: prosze pomóżcie... :(
scarvive napisał/a:
netkobieta91 napisał/a:

powiedział mi ze to zemsta z jego strony.

No, ale za co on się tak mści? A czemu matka Twojego chłopaka uwierzyła obcemu i od razu znienawidziła bliską jej i jej syna osobę?
Może lepiej odsunąć sie od takich "miłych"ludzi z otoczenia...

dokładnie tez tak pomyslalam... co to za ludzie. bez zadnego dystansu do siebie. chciałabym odsunąć się od nich. nawet bardzo ale kocham go i jestem pewna ze on kocha mnie. dlatego to takie trudne... nie chce tak naprawdę już z nimi mieć nic wspólnego. mój chłopak powiedział ze oni dopóki mnie nie przeprosza to nie będzie mnie tam woził. a od września trudno. najwyżej odetniemy się od nich skoro są nieugięci...

8

Odp: prosze pomóżcie... :(

Ona jest po prostu urażona. Uważam, że chłopak powinien wytłumaczyć swojej mamie, że ona jest dla niego rodziną, a Ty będziesz dla niego rodziną i nie zamierza z żadnej rezygnować, a mama niech się z tym pogodzi.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » prosze pomóżcie... :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024