Przed wieloma laty zostałem upokorzony (zdradzony?) zwał jak zwał . Pewnym jest i to po upływie kilku lat zrozumiałem że gdy w związku jest miłość , harmonia i zrozumienie , szczerość (swoją drogą od cholery tego musi być) Nie ma prawa zdarzyć się nic nieprzewidywanego a jednak...
Moja była żona (dziś wiem że na szczęście że była) zdradziła mnie z lekka rzecz ujmując debilem. Za to miał owłosione plecy, nie umiał sklecic poprawnie zdania w języku ojczystym , ważył 2 razy tyle co ja nie pracował i nie miał żadnego wykształcenia. Wtedy był to dla mnie szok . Dziś wiem że nie wystarczy stworzyć złotej klatki. Związek to nie szmal a rozmowy, nie wspólni znajomi a podobne zainteresowania. I to coś co powinienem zauważyć że brakuje.
Dziś jestem w związku któremu daleko do pełnej harmonii choć
I właśnie zaangazowałem się w związek z ... mężatką . Pisała że jest wolna że wszystko już wygasło, rozwód tuż tuż a tu dupa . Związek jest jaki jest szału nie ma dupy nie urywa jak mawiała nasza noblistka ale JEST!!!
A ja dziś sie nie umiem z tego wycofać. I jestem jak dziwka na każde zawołanie . ( wżaden sposób nie jestem uzależniony przez cokolwiek !!) ale nie umiem .
Krzywdzę Rodzinę czy daję szczęście jednostce jedynie?
Blecko
Czyli jak dobrze zrozumiałam: ona Ci nakłamała, że zaraz bierze rozwód, a tak naprawdę prowadzi normalne życie z mężem, za to Ty jesteś teraz jej zabaweczką na urozmaicenie wieczorów? I Ty to związkiem nazywasz? To nie żaden związek, a jakiś cień tego, imitacja, miraż. Nie ma sensu żyć w takim układzie, "bo jest".
Piszesz, że nie jesteś od niej uzależniony, ale jednocześnie nie potrafisz się z tego wycofać. Dobrze, może finansowo uzależniony od niej nie jesteś, ale emocjonalnie na pewno. Zastanów się, czego od życia oczekujesz, w jakim związku tak naprawdę chciałbyś żyć. Na razie stoisz w miejscu i krzywdzisz przede wszystkim siebie.
Ja nie umiem zrozumiec osoby po przejsciach zwlaszcza zdrady malzenskie ktore koncza sie rozwodem a pozniej osoba zekomo pokrzywdzona robi to samo tylko drugiej rodzinie tzn.ze nie jestes lepszy i niczego cie tamto doswiadczenie nie nauczylo a powinno,bo zakonczyles cos co bylo trwalsze niz twoj romans terazniejszy ktory ciagniesz nie wiadomo po co. Podnies swoja samoocene tylko na mezatke cie stac...? Dalej tkwisz w zdradzie.
Niewątpliwie coś jest w tych odpowiedziach , zarówno w tym że może powinienem podniść swą samoocenę? ale i w tym że chyba poszedłem na łatwiznę. Czy krzywdzę tamtą rodzinę? To na pewno nie jest szczęśliwy związek , choć mam świadomość że nie przyczyniam się do jego poprawy (nie mam w tym interesu) i emocjonalnie uzależniony ... fakt jestem .
Asertywność się kłania .
Nie szukam pocieszenia hihihi mam świadomość tego co robię , I pewne plany odnośnie dalszego postępowania, szukałem jedynie chyba potwierdzenia że to faktycznie bez sensu
Ja nie umiem zrozumiec osoby po przejsciach zwlaszcza zdrady malzenskie ktore koncza sie rozwodem a pozniej osoba zekomo pokrzywdzona robi to samo tylko drugiej rodzinie tzn.ze nie jestes lepszy i niczego cie tamto doswiadczenie nie nauczylo a powinno,bo zakonczyles cos co bylo trwalsze niz twoj romans terazniejszy ktory ciagniesz nie wiadomo po co. Podnies swoja samoocene tylko na mezatke cie stac...? Dalej tkwisz w zdradzie.
Nie szukałem zemsty !!
Szukałem partnerki po upływie 7 lat od rozwodu. Mój błąd polegał na tym że nie sprawdziłem Kogoś , ale czy powinienem zakładać żę ktoś od początku oszukuje?? Nie czuję się z tym dobrze. I tak ostatnio ciągle się łapię na tym że zaczynam się zachowywać conajmniej irracjonalnie i wszystko jest dla mnie w związku podejrzane
Jak to mowia przewaznie chcac czegos innego w zwiazku jakiejs odmiany to powinno sie zmienic tok myslenia i szukac w miejscach gdzie wvzesniej bys nie szukal bo tak zawsze wychodzi ze znalazlo sie ale cos co ma wiele wspolnego z tamtym zyciem.
Dziś jestem w związku któremu daleko do pełnej harmonii choć
I właśnie zaangazowałem się w związek z ... mężatką .Blecko
Brawo !!
Pamiętasz swoje uczucia, kiedy zostałeś zdradzony?
Pamiętasz złość, strach, upokorzenie?
Jeśli pamiętasz to pomyśl, że osoba z którą teraz jesteś będzie się czuła dokładnie tak samo.
A swoją drogą...dziwne te twoje związki. Zastanowiłabym się na twoim miejscu, bo coś jest nie tak.
Pomyśl jakie robisz błędy bo jestem pewna, że robisz.
Krzywdzę Rodzinę czy daję szczęście jednostce jedynie?
Blecko
Laska szuka wrażeń, a ty jak gówniarz ![]()
Nie licz absolutnie na nic i pamiętaj...karma wraca.
Dziś wiem że nie wystarczy stworzyć złotej klatki. Związek to nie szmal a rozmowy, nie wspólni znajomi a podobne zainteresowania. I to coś co powinienem zauważyć że brakuje.
Dziś jestem w związku któremu daleko do pełnej harmonii choć
I właśnie zaangażowałem się w związek z ... mężatką .
Nie rozumiem tu wielu rzeczy.
Niby tak mądrze piszesz a jednak brak tu sensu, logicznego myślenia. Wybacz nie oceniam Cię tylko kłóci mi się wszystko w Twej wypowiedzi...
No i wyszło z deszczu pod rynnę...
( w żaden sposób nie jestem uzależniony przez cokolwiek !!)
A tu o czym piszesz?
Krzywdzę Rodzinę czy daję szczęście jednostce jedynie?
A gdzie tu Twoje szczęście? Po co się zastanawiasz?