Witam,jestem po rozwodzie juz poltorej roku a ja nadal płacze....
Ale o co płaczesz o niego , czy z samotności ?
placze bo mi go brakuje,bylismy 18lat malzenstwem a on w kryzysie malzenskim spakowal sie i poszedl zeby miec inną....:(to juz trwa poltorej roku
Płaczesz , bo zostałaś sama , a on jak widać tylko czekał na kryzys źeby nogę dać . A macie dzieci ?
tak,mamy jedna corke,ma 19lat w tym roku,chcialam drugie dziecko jeszcze 5 lat temu a on nie chcial a teraz ma kobiete mlodsza siebie o 6 lat ktora ma 6letnie dziecko z facetem ktorego wygonila od siebie za picie i ktory siedzi teraz w wiezieniu za alimenty bo nie placil alimentow innym kobietom.Mam taki ogromny zal do niego a jednoczesnie tesknie za nim.zdaje sobie sprawe ze nie ma skutku bez przyczyny i wina jest po dwoch stronach-mojej tez ale kazdy przeciez popelnia bledy w zyciu.....nie chcialam mu dac rozwodu ale zaszantarzowal mnie tym ze bede sama po rozwodzie placic dlugi-szedl po rozwod po trupach:(
Wspomnienia zawsze wracają , ale musisz być cierpliwa , powoli oddzwyczaisz się od niego . Byłoby dobrze , żebyś poznała jakąś przyjaciółkę w Twoim typie , albo nowego partnera .
Witam serdecznie na forum.
Rozwód to nowy początek, a nie koniec świata!
Musisz być cierpliwa i spojrzeć na to jak na szansę dla siebie.
Dlaczego?
Ponieważ i tak nic nie zmienisz nie zawrócisz czasu pozostaje tylko iść do przodu i cieszyć się życiem.
Trzymaj się ![]()
Ja rozwiodłam sie po prawie 19 latach małżeństwa.
Mój mąż to pijak i hazardzista.Nie interesowało go co do garnka włoże dzieciom.
Stwierdziłam że nie ma sensu tego ciągnać przez kolejne lata i pare miesięcy później byliśmy już po rozwodzie.
Po tylu wspólnie spędzonych latach jest trudno,bardzo trudno sie rozstać ale ja wzięłam się w garść i jakoś to przeżyłam.
Teraz jestem inną kobietą,bardziej pewną siebie,zadowoloną z życia.Od 4 lat jestem w nowym związku i jestem szczęsliwa.
Tobie z czasem też się uda,zobaczysz ![]()
WITAM;)
Czasem jedynym sposobem, by przełknąć pigułkę rozstania, jest separacja z życiem i rozwód z rzeczywistością. Rozwód to czasem ostateczność w nie miłości.
Dajesz potem gaz do dechy i wiesz, że żyjesz.
))
czy próbujesz ułożyć sobie życie na nowo?
co ci przeszkadza w odcięciu się od przeszłość?
jak możesz sobie pomóc zamknąć drzwi za małżeństwem, które się już zakończyło? jesteś aktywna zawodowo, masz swoich przyjaciół, znajomych?
kto może pomóc ci wyrwać się z tego stanu?
Danika, ale stało się. Chciał odejść, odszedł. Dla ciebie już go nie ma. Płakać możesz. Nie wdzę nic złego w płaczu. Jednak trzeba żyć, zaakceptować rzeczywistość. Wierzę, że przyjdzie taki dzień, że zdecydujesz dosyć. Będzie to koniec twojej " żałoby". Swoje myśli będziesz kierowac na to co jest i ku przyszłości. Pomyśl sobie, czy biorąc pod uwagę całe nasze życie, póltora roku to dużo? Mnie się wydaje, że dla jednych bardzo dużo, dla innych niewiele. To zależy tylko od ciebie.
danika, nie wiem, nie miałam nigdy rozwodu ale wydaje mi się że to nowe życie, rozpoczęłaś nowe życie, wolna i zdolna do pokochania na nowo.