Hejka, nie miałam gdzie tego napisać i komu wylać swój żal. Mój chłopak nie odzywa się do mnie od wczorajszej nocy, wg mnie - powinien mnie po tym rzucić na dobre. Zaraz napiszę, po czym. Od dłuższego czasu gdy tylko pomyślę o jego byłej, jestem strasznie zazdrosna i czuję się jak śmieć. Jest w Jego wieku, był z nią 4 lata, czyli tyle, co teraz ze mną. Ale napisałam, że jest w Jego wieku, ponieważ ja jestem od Nich o 5 lat młodsza. To mój pierwszy chłopak. Oni nie mają żadnego kontaktu, ale ja po prostu, czuję że On przez nią nie jest do końca Mój. Wiem, mam coś z głową. Do rzeczy: Wczoraj wypiliśmy trochę, oglądaliśmy serial. W pewnym momencie facet powiedział coś o seksie ze swoją byłą. I zaczęłam swoje. Mój chłopak nienawidzi, gdy o niej wspominam, uważa, że to przeszłość, która była beznadziejna i że to zamknięty rozdział. Ale ja musiałam zacząć ZNÓW temat. Kiedyś już po alkoholu miałam takie akcje. Zawsze mi wybaczał. Jednak tym razem przegięłam i powiedział mi coś, o ich seksie, coś, co mnie zabolało. Wpadłam w furię. Uderzyłam Go. Powiedział, że chce iść do domu (był u mnie). Nie pozwoliłam Mu.
Ja na Niego krzyczałam, a On robił coś w telefonie i mnie olewał. Wkurzyłam się, zaczęłam okładać Go pięściami. Zadawać Mu intymne pytania o nią. Nie kontrolowałam tego. Powiedział więcej przykrych rzeczy, ale nic o niej. Siedzieliśmy tak chyba z 3 godziny (nie pozwoliłam Mu wyjść) nie mogąc się dogadać, chciałam się nawet zabić. A On tylko iść do domu. Nie chciałam żeby sobie poszedł, chciałam, żeby mnie przytulił i pogodził się ze mną. Ale mimo to dalej robiłam wszystko, żeby miał mnie dość. To może się teraz wydać dziwne, ale ja Go naprawdę szanuję, kocham i uważam za swojego przyjaciela (JEdynego). Czasem jednak mam wrażenie, że Go również nienawidzę. Gdy myślę o tym, że może chciałby być znów z tamtą, mam ochotę rzucić się pod pociąg. Nasz związek ma czasem okropne upadki, ale gdy jest zwykle dobrze, jesteśmy dla siebie najlepsi na świecie, planujemy wspólną przyszłość. Nie chcę Go nigdy stracić, co mam zrobić, żeby mi wybaczył wczorajszy napad.
Aha dodam, że mam jakieś problemy z psychiką, czytałam o tym dużo w internecie. On jednak uważa, że to wymyślone problemy. A ja myślę, że źródło Naszych. Mam wrażenie że nie jestem dla Niego zbyt dobra, choć On powtarza mi, że jestem Jego ideałem.
( Uważam, że dużo brakuje mi do ideału. Proszę, nie zakrzyczcie mnie, że jestem okropna, bo Go szczerze kocham i On o tym dobrze wie. Tylko nie panuję nad sobą, czuję, że mam tylko Jego, że jest jedyną taką osobą na świecie, a mimo to Go ranię. Martwię się tym, że wczoraj Go biłam. ;( Jest mi z tym okropnie, tak bardzo tego żałuję.
Czasem nienawidzę samej siebie i chciałabym umrzeć. ;(
On teraz chyba jeszcze śpi. Napisałam Mu już pełno sms-ów, wiem, że to niedobrze. Powinnam dać Mu czas na przemyślenia i odpoczynek. Nie wiem, jak to rozegrać. Proszę, niech ktoś inteligentny się wypowie i mi pomoże. ![]()