Problemy małżeńskie- co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy małżeńskie- co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

Temat: Problemy małżeńskie- co dalej?

Tak, wiem, że internet, to nie jest najlepszy sposób, aby rozpisywać o swoim życiu. Jednak chyba w mojej sytuacji najlepszy. Przynajmniej ktoś spojrzy na to wszystko obiektywnie. Ktoś może zrozumie, ktoś potępi, ktoś doradzi.

Może wpierw coś o nas, dla zobrazowania sytuacji.
Jesteśmy w związku od 11 lat, małżeństwem jesteśmy od ponad 5 lat, pierwsza wielka miłość, licealna miłość. Ślub wzięliśmy z miłości, gdy mieliśmy po 20 kilka lat, teraz jesteśmy przed 30tką. Dzieci nie mamy, nie licząc psa. I nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy mieć, bo jakoś tak zawsze coś innego jest ważne, zresztą teraz już sama nie wiem, czy chcę mieć z nim dzieci...
Ja pracuję, mąż tylko w okresie sezonowym ma pracę.

Dla męża liczy się tylko sex, nic więcej, najlepiej zawsze, kiedy tylko on ma na to ochotę. Ja mogłabym się z nim wcale nie kochać, nie mam ochoty, nie mam potrzeby. Traktuję to od jakiegoś czasu jako małżeński obowiązek, nic więcej i dla świętego spokoju kocham się z nim. Nie czuję pożądania, nic mnie w sexie nie pociąga. Mnie po prostu brakuje zwykłych gestów, przytulenia, pocałowania, powiedzenia kilku miłych i ciepłych słów... Mąż nie potrafi sam od siebie kupić kwiatów, zaprosić mnie na kolację czy na obiad, albo chociażby na krótki spacer wieczorem. Nie obchodzimy rocznicy ślubu, bo to ?zawsze ja mam coś wymyślać?. Nigdy nie byliśmy też na żadnych wakacjach, bo nie ma czasu i pieniędzy.

Mąż siedzi w domu, bo nie pracuje na etacie, tylko wtedy jak ma zlecenie, czasem jedzie w teren. I niestety nie potrafi nawet za sobą pochować naczyń do zmywarki czy odgrzać mi gotowy już obiad, jak wracam z pracy. Jego ubrania walają się w sypialni, nie przywiązuje do tego wagi. W domu łóżko nie zaścielone, mieszkanie nie przewietrzone. Robię to wszystko sama, gdy wracam z pracy. I nie mam już siły po raz kolejny pytać, czemu tego nie zrobił.

Jak każda kobieta chciałabym być doceniana. Mam mnóstwo kompleksów, chociaż wiem, że podobam się innym mężczyznom. To od kolegów mojego męża słyszę częściej komplementy niż od niego samego. Smutne to? Nie jestem żadną szarą myszką, ale też nie mam figury modelki, jednakże potrafię i chcę ładnie wyglądać, czuć się kobieco, nosić szpilki czy spódniczki.

Od pół roku już myślę o tym, co się z nami stało, jak tą sytuację rozwiązać, co zrobić. Kiedyś nawet oglądałam mieszkania do wynajęcia?. Mąż nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć, ale pewnie to jest przyczyna tego, że jego rodzice się rozwiedli, gdy był nastolatkiem i pewnie fakt, iż nie ma rodzeństwa. Niemniej jednak to nie powód, aby mnie tak traktować. Pamiętam, że kiedyś jego ojczym mi powiedział, że jak się rozstaniemy, to i tak ja będę winna. Do tej pory mam te słowa w pamięci i zawsze je sobie przypominam, jak jest źle i wiem, że jak cokolwiek się wstanie, to będzie moja wina, to ja będę tą złą. Teściowa i jego ojczym, a także dziadkowie są cudownymi ludźmi, mam z nimi dobry kontakt, traktują mnie jak własną córkę. Nikt nie wie, jak jest naprawdę, co się dzieje w środku naszego małżeństwa?

Mój dzień wygląda tak samo, wstaję rano do pracy, gdy on jeszcze słodko śpi. Wracam do domu popołudniu, zabierając się od razu za gotowanie obiadu, potem obowiązki domowe, wieczorem zerkam na telewizję, zabawa czy spacer z psem, coś tam rozmawiamy, zjemy wspólnie kolację i sen. W weekendy on zazwyczaj w okresie letnim pracuje, więc zostaje mi samotne siedzenie w domu. Chociaż czasem pojedziemy gdzieś do sklepu, pójdziemy na tenisa. Nie chodzimy do kina czy na spacery, nie jeździmy na wycieczki. Nie obchodzimy rocznic, walentynek, bo mąż wyznaje teorię, że powinno się kochać cały rok, a nie tylko jeden dzień w roku, że to święto jest przereklamowane i wszyscy szaleją?

Sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Kocham go, bo to mój mąż, ale nie tak wyobrażałam sobie moje małżeństwo. Zważywszy, gdy spojrzę na innych znajomych, którzy całkowicie inaczej żyją niż my. Gdy słyszę koleżanki, jak opowiadają mi o tym, że mąż zrobił im niespodziankę i zabrał do głupiego zoo albo przygotował kolację czy poświęcił się i poszedł z nią do sklepu z ciuchami. Jest mi cholernie przykro, czasem mi wstyd, że nie mam kogoś takiego przy swoim boku, tak strasznie to boli?

Próbowałam też wzbudzić w nim zazdrość. Stwierdził, że się nie boi, bo nikt mu do pięt nie dorasta albo kto to w ogóle jest. Pewnie nie wierzy, iż jestem w stanie kogoś innego mieć, bo dla niego każdy jest kimś gorszym niż on. I nawet nie widzi, iż kogoś próbuję kokietować. Nie zauważa zmiany w moim sposobie ubierania się, w nowym makijażu, nowej bluzki czy butów. Każda próba rozmowy kończy się tym, że to ja jestem winna, on nie. Że jak mi jest źle, to droga wolna, nikt mnie tutaj nie trzyma. Jakakolwiek terapia małżeńska nie wchodzi w grę, bo jak to? On i terapia, my i terapia, przecież jest dobrze?

Jestem bezradna, zagubiona i zła. Nie wiem, co mam zrobić. Jestem tutaj sama, przeprowadziłam się w jego strony. Prócz jednej mojej koleżanki, wspólnych znajomych i jego rodziny nie mam tutaj nikogo. Nie chcę wracać do swojej rodziny, taka opcja nie wchodzi w gę. Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, bo zarabiam raptem 1500zł netto, a perspektyw na podwyżkę nie ma, umowa też niepewna. Cieszę się, że mam prace, a nie siedzę w domu. Nie mamy żadnych oszczędności, mieszkanie mamy użyczone od osoby z jego rodziny.

Nie wymagam od męża tego, aby mnie na rękach nosił, aby codziennie kupował kwiaty czy drogie prezenty. Ja chcę być tylko kochana, doceniana, czuć się bezpiecznie. Chcę mieć w nim wsparcie, opiekę i chcę aby mnie zrozumiał. Chyba, że za dużo wymagam...

Proszę o jakieś sugestie, wskazówki. Sama nie wiem, czy to ja jestem przewrażliwiona, czy ze mną jest problem. Wiem, że nie będzie to obiektywne, bo potrzebna jest wersja z dwóch stron, a nie tylko z jednej, niemniej jednak proszę o wypowiedzi, o trzeźwe zerknięcie na mój problem.
Pozdrawiam i dziękuję.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Masz w sobie dużo żalu do męża, mam wrażenie że obwiniasz go za to, że wam się nie układa. A czy pomyślałaś, jak on się czuje mając żonę, która odmawia mu seksu? Która jest zimna jak lód? To działa w dwie strony i jeśli wspólnie nie popracujecie nad związkiem (i każde nad samym sobą z osobna), to ciężko będzie o porozumienie.

3

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
Anemonne napisał/a:

Masz w sobie dużo żalu do męża, mam wrażenie że obwiniasz go za to, że wam się nie układa. A czy pomyślałaś, jak on się czuje mając żonę, która odmawia mu seksu? Która jest zimna jak lód? To działa w dwie strony i jeśli wspólnie nie popracujecie nad związkiem (i każde nad samym sobą z osobna), to ciężko będzie o porozumienie.

Wychodzę z założenia, że jak coś się dzieje, to jest to winna dwóch osób, nigdy jednej.
Wiadomo, ja też nie jestem idealna, bo ideałów nie ma, też oczywiście odpowiadam za to, że jest między nami jak jest...

Kochamy się mniej więcej raz w tygodniu, czasem częściej lub rzadziej, zależy, różnie to wygląda. To nie jest tak, że jestem oziębła, że nie ma z mojej strony żadnych uczuć, bo też czasem mimo wszystko mam ochotę na sex. 
Często podchodzę do niego bezinteresownie, przytulam go, całuję, prowokuję do czegoś więcej. A dla niego liczy się tylko sex i nic więcej, jakby zrobić, co zrobić, zaspokoić swoje potrzeby, dziękuję i do widzenia, wracam do swoich obowiązków. Nie ma żadnej gry wstępnej, od razu przejście do celu, a na koniec żadnych pytań, jak były, podobało się... grunt, że było, że ma to, co chciał.
I nie wydaje mi się, aby sex był tym głównym problemem w naszym małżeństwie.

4

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
Anemonne napisał/a:

Masz w sobie dużo żalu do męża, mam wrażenie że obwiniasz go za to, że wam się nie układa. A czy pomyślałaś, jak on się czuje mając żonę, która odmawia mu seksu? Która jest zimna jak lód? To działa w dwie strony i jeśli wspólnie nie popracujecie nad związkiem (i każde nad samym sobą z osobna), to ciężko będzie o porozumienie.

No przecież ona mu seksu nie odmawia http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Chyb źle zrozumiałaś autorkę.

5

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Anemonne,

a do kogo ma miec zal????Przeczytaj jeszcze raz co dziewczyna pisze.
Facet chyba nie zauwazyl, ze sie ozenil. A wlasciwie to zauwaza to - wtedy gdy ma ochote na sex. Zauwaza, bo ma sex w tym samym mieszkaniu i nigdzie nie musi wychodzic.

6

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Ricordo, ewidentnie widać, że Twoja sytuacja nie jest łatwa. Ciężko tu coś doradzić, zważywszy jak i tak zareaguje na to Twój mąż... Może na początek spróbuj jednak z nim o tym jakoś porozmawiać, a jeśli to nie przyniesie efektów może jednak warto samemu zaczerpnąć rad specjalisty?

7

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Masz problem i to bardzo duży.
Niestety trafiłaś na perfidnego egoistę, który myśli tylko o sobie.
Czarno widzę przyszłość Twojego związku.
Mam obawy czy wytrzymasz http://emotikona.pl/emotikony/pic/19icon_sad2.gif.

8 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-04 16:55:57)

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
lucielle napisał/a:

Ricordo, ewidentnie widać, że Twoja sytuacja nie jest łatwa. Ciężko tu coś doradzić, zważywszy jak i tak zareaguje na to Twój mąż... Może na początek spróbuj jednak z nim o tym jakoś porozmawiać, a jeśli to nie przyniesie efektów może jednak warto samemu zaczerpnąć rad specjalisty?

Ze strony męż jest zero reakcji ma to wszystko w http://emotikona.pl/emotikony/pic/05icon_ass.gif.
Próbowała rozmawiać, ale do niego nic nie dociera.
Co mu brakuje NIC.
Ma ugotowane, uprane, posprzątane i jeszcze pobzykać może kiedy chce.
Też bym tak chciał.
To jest życie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0sad.gif

9 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-04 17:11:31)

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Nie wiem skąd pomysł i tak daleko idące (moim zdaniem błędne) wnioski, że autorka jest zimna jak lód.
Są wyjątki, ale z reguły kobiety nie traktują seksu mechanicznie tak jak robią to, lub potrafią robić mężczyźni. Tutaj ewidentny, książkowy wręcz przykład- autorce brakuje czułości i ciepła ze strony męża, więc seks, w jakiej formie by nie był nie daje jej tego, co z bliskości fizycznej powinna czerpać.

10 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-04 17:15:47)

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
Abizer napisał/a:

Nie wiem skąd pomysł i tak daleko idące (moim zdaniem błędne) wnioski, że autorka jest zimna jak lód.
Są wyjątki, ale z reguły kobiety nie traktują seksu mechanicznie tak jak robią to, lub potrafią robić mężczyźni. Tutaj ewidentny, książkowy wręcz przykład- autorce brakuje czułości i ciepła ze strony męża, więc seks, w jakiej formie by nie był nie daje jej tego, co z bliskości fizycznej powinna czerpać.

Zgadzam się z Tobą w 100%.
Autorka nie czuje się kobietą i jej wartość spada do zera.
Wiem coś na ten temat, bo znam z autopsji, moja żona to przeżywała.

11

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

To brzmi tak smutno...

Chciałem już to zostawić i nic nie napisać, ale...

Wydaje mi się, że jesteś bardzo zależna emocjonalnie od męża, i bez podparcia poza związkiem, to nic w środku nie zmienisz.
Do tego są Ci potrzebni nowi znajomi. Jakieś inne środowisko. Mówisz, że nie macie dzieci, że on pracuje w wyjazdach.
To powinno Ci dać dużo czasu na coś innego. Na pewno wyeksplorowałaś wszystkie możliwości towarzyskie ?

12

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

nie macie dzieci wiec jeśli czujesz ze już wszystkiego próbowałaś rozmów z nim to niestety rozejdź się z nim na początek wyjedz gdzieś, nie musisz od razu się rozwodzić itd. ale po prostu odseparuj się od niego, może zatęskni, ale wydaje mi się ze on nie umie inaczej ale chyba wiedziałaś za kogo wychodzisz, chyba inny nie był przed ślubem, nie był romantyczny wylewny w uczuciach,
a właściwie dlaczego nie macie dzieci?
no i kwestia jego pracy pewnie nie czujesz się bezpiecznie finansowo ze głownie ty zarabiasz

na pewno nie doradzam zajścia w ciążę jako panaceum na kłopoty małżeńskie bo jeszcze się poglebia,

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Od znajomego wyprowadziła się żona do rodziców zostawiając mu list - przeczytał, zrozumiał  - stara się inaczej postępować, wprowadziła się ponownie  i chyba jest lepiej między nimi. List jest dobry bo można stanowczo , łagodnie i bez lęku przedstawić swoją sytuację, nie zapomnij dodać że wciąż go kochasz ale nie możesz tak dalej żyć. Od niego będzie zależało czy zechce ją zrozumieć.  W rozmowach jest za dużo emocji.

14

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Witam wszystkich.
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

lucielle napisał/a:

Ricordo, ewidentnie widać, że Twoja sytuacja nie jest łatwa. Ciężko tu coś doradzić, zważywszy jak i tak zareaguje na to Twój mąż... Może na początek spróbuj jednak z nim o tym jakoś porozmawiać, a jeśli to nie przyniesie efektów może jednak warto samemu zaczerpnąć rad specjalisty?

Podejmę jeszcze raz kolejną już próbę rozmowy. Nie wiem, czy już nie ostatnią.
Po rozmowie potem jest jakiś czas dobrze. Mąż przeprasza, obiecuje, że nad sobą popracuje, prosi, abym mu w tym pomogła i za jakiś czas dalej jest to samo. Szczerze, nie mam już siły po raz kolejny się produkować sad

Abizer napisał/a:

Nie wiem skąd pomysł i tak daleko idące (moim zdaniem błędne) wnioski, że autorka jest zimna jak lód.
Są wyjątki, ale z reguły kobiety nie traktują seksu mechanicznie tak jak robią to, lub potrafią robić mężczyźni. Tutaj ewidentny, książkowy wręcz przykład- autorce brakuje czułości i ciepła ze strony męża, więc seks, w jakiej formie by nie był nie daje jej tego, co z bliskości fizycznej powinna czerpać.

Dokładnie, brakuje mi zwykłego przytulenia, pocałowania, komplementu.
Ostatnio na imprezie od wspólnego znajomego (żonaty, dzieciaty) usłyszałam, że ładnie wyglądam w nowej fryzurze, że mi pasuje i pewnie wielu facetów zazdrości mu żony... Siedział obok, pewnie usłyszał, ale nic nie zareagował.

Lexpar napisał/a:

Zgadzam się z Tobą w 100%.
Autorka nie czuje się kobietą i jej wartość spada do zera.
Wiem coś na ten temat, bo znam z autopsji, moja żona to przeżywała.

Tak niestety jest. Staram się dla męża, ładnie wyglądam, ubieram się modnie, tylko zwracam uwagę obcych mężczyzn, niż własnego męża...

marghul napisał/a:

Wydaje mi się, że jesteś bardzo zależna emocjonalnie od męża, i bez podparcia poza związkiem, to nic w środku nie zmienisz.
Do tego są Ci potrzebni nowi znajomi. Jakieś inne środowisko. Mówisz, że nie macie dzieci, że on pracuje w wyjazdach.
To powinno Ci dać dużo czasu na coś innego. Na pewno wyeksplorowałaś wszystkie możliwości towarzyskie ?

Po ślubie przeprowadziłam się w jego strony. Większość moich znajomych to jego znajomi, w większości płci męskiej. Moja rodzina mieszka ponad 100km ode mnie, pozostali moi znajomi rozproszyli się po całym świecie.

mariola856 napisał/a:

nie macie dzieci wiec jeśli czujesz ze już wszystkiego próbowałaś rozmów z nim to niestety rozejdź się z nim na początek wyjedz gdzieś, nie musisz od razu się rozwodzić itd. ale po prostu odseparuj się od niego, może zatęskni, ale wydaje mi się ze on nie umie inaczej ale chyba wiedziałaś za kogo wychodzisz, chyba inny nie był przed ślubem, nie był romantyczny wylewny w uczuciach,
a właściwie dlaczego nie macie dzieci?
no i kwestia jego pracy pewnie nie czujesz się bezpiecznie finansowo ze głownie ty zarabiasz

na pewno nie doradzam zajścia w ciążę jako panaceum na kłopoty małżeńskie bo jeszcze się poglebia,

Ogólnie to myślenie w kwestii dzieci mamy takie, że będzie to świadoma decyzja, gdy będziemy mieć odpowiednie warunki, aby to dziecko utrzymać- co pewnie nigdy nie nastąpi. Po prostu zawsze są ważniejsze rzeczy niż posiadanie dzieci i mam wrażenie, że przez jego ojca i rozstanie ich rodziców, on w ogóle się na ojca nie nadaje. Do dzieci podchodzi z dystansem, po prostu inni je mają i tyle. Na ten moment nie wyobrażam sobie być w ciąży i zostać z tym wszystkim sama. Nie mam też sytuacji zawodowej na tyle stabilnej, aby móc po ciąży potem wrócić do pracy, bo mam umowę na czas określony. Poza tym co z mężem? Wątpię, że pod wpływem ciąży się zmieni, że będzie czułym facetem, tylko dlatego, że zostanie ojcem. On nie jest na to gotowy- takie mam wrażenie.
I na pewno nie zamierzam zachodzić w ciążę, aby uratować swoje małżeństwo. To byłby nonsens i strzał w kolano.
Naszym (bardziej moim) oczkiem w głowie jest nasz pies, więc to na niego przelewam swoje uczucia. Jest on tak rozpieszczony, jak nikt inny...

Piotr Introwertyk napisał/a:

Od znajomego wyprowadziła się żona do rodziców zostawiając mu list - przeczytał, zrozumiał  - stara się inaczej postępować, wprowadziła się ponownie  i chyba jest lepiej między nimi. List jest dobry bo można stanowczo , łagodnie i bez lęku przedstawić swoją sytuację, nie zapomnij dodać że wciąż go kochasz ale nie możesz tak dalej żyć. Od niego będzie zależało czy zechce ją zrozumieć.  W rozmowach jest za dużo emocji.

Ja się nie boję żadnej rozmowy z mężem, nie boję się emocji temu towarzyszących. Po prostu pewnie powie, że nikt mnie nie trzyma przy nim albo obieca, że się postara zmienić swoje zachowanie.
Myślałam też o wyprowadzce, ale na dłuższą metę nie wiem, jak to logistycznie rozegrać. Mieszkamy sami, moi rodzice 100km ode mnie, teście z 10km. Musiałby się on wyprowadzić do matki i ojczyma albo ja wynająć mieszkanie, z czym pod względem finansowym może być problem. Do rodziców wracać nie chcę. I musiałabym ze sobą zabrać psa.

Ostatnio obraził moją matkę, nie potrafię mu tego wybaczyć. Moja matka jest osobą dosyć bezpośrednią, wygadaną i mającą mniemanie, iż wszystko wie lepiej niż inni. Mój ojciec jest w jej cieniu, w domu rządzi matka, ale to nie przeszkadza temu, bo dogadują się, kochają się i są małżeństwem od ponad 30 lat. Ja mam z rodzicami kontakt często, po kilka razy w tygodniu, mąż czasami, bo zazwyczaj rodzice rozmawiają ze mną, ale pytają, co u nas, dają męża pozdrowić. Kiedyś moja matka poprosiła go o pomoc w zrobieniu prospektu, a że to jego branża, to jest to dla męża bułka z masłem. Zrobił, matka podziękowała jak mogła i tyle. Ostatnio znów się odezwała, w tej samej sprawie, aby tylko coś zmienić. I się zaczęło... Nasłuchałam się, że ona tylko dzwoni, jak coś potrzebuje, że ma ją gdzieś i że nie chce mieć do czynienia z takimi pojeb... osobami. Nogi się pode mną ugięły, dosłownie. W życiu mi by przez gardło nie przeszły takie słowa, nawet w kierunku największego wroga. Można tak nazwać pedofila, zabójcę, ale nie własną teściową, która może fakt, dzwoni jak tylko coś potrzebuje i jest charakterystyczna, ale to nie powód, aby kogokolwiek tak nazywać.

A najgorsze jest to, że wszyscy myślą, że jesteśmy idealnym małżeństwem, że się kochamy i dogadujemy.
Tak naprawdę nikt nie wie, jak jest między nami. Na pozór wszystko jest w porządku, ale tylko na pozór...
Winę upatruję cały czas w tym, że ojciec go zostawił i od tego wszystko się zaczęło. Fakt, nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć, ale kiedyś potrafił pokazać, że mu na mnie zależy, dbał o mnie...

Ja na razie pasuję, mam tego wszystkiego dosyć. W domu ciche dni, służbowa rozmowa.
Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, co dalej robić. Pewnie potrzebuję czasu.
Chociaż od jakiegoś okresu czasu jestem świadoma tego, że moje małżeństwo nie jest bajką, że tkwię w toksycznym związku. Moja wartość jako kobiety spadła do zera, czuję się niekochana i niepotrzebna. Nie szukam przygód na boku, nie mam kochanka. Chcę po prostu być kochana przez najbliższą mi osobę, z którą ślubowałam miłość aż po grób. Czy to aż tak wiele...?
Z drugiej strony mam takie chwile, rzucić to wszystko w cholerę i do widzenia. Nie wiem, czy mieć jeszcze nadzieję, że coś się zmieni, skoro były obiecywania i dalej to samo. Tylko najgorsze jest to, że mam świadomość, iż będę tą najgorszą, tą wredną babą, co zostawiła po prostu męża, bo on jej nie dawał tego, co chciała...

15

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Hej Ricordo
wysłałam Ci maila na adres z Twojego podpisu

16

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Witam ponownie.
Rozmawiałam z mężem. Powiedziałam mu, co mi na sercu leży, że mi się nie podoba układ między nami, jakie są moje odczucia.
Postawiłam sprawę jasno, że z mojej strony to ostatnia szansa, że jeżeli teraz nam się nie uda, to widzę jedyne rozwiązanie- wyprowadzkę jednego z nas. I że nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem, bo czuję się jak niewolnik. Dałam mu czas, aby się zastanowił, co mu się w moich zachowaniu nie podoba, co go denerwuje. Nie potrafił od razu tego powiedzieć.

Mąż miał sytuację przemyśleć. Powiedział, że godzi się na wszystko, tylko nie na wyprowadzkę kogokolwiek z nas, że dla niego to żadne rozwiązanie. Poprosił też, abym mu pomogła się zmienić, z tym, że on nie okazuje mi uczuć. Nie potrafił określić jaki mam być w tym mój udział, jak mam mu pomóc. Przyznał, że przez swojego ojca, który go zostawił z matką samego ma z tym problem. Poprosił, abym wzięła urlop w pracy, abyśmy wyjechali gdzieś na kilka dni, aby na spokojnie odpocząć od tego wszystkiego, spędzić nieco czasu ze sobą.

Kolejnego dnia zabrał mnie na wycieczkę. Na początku się nie kleiło, wzajemnie się oskarżaliśmy o wszystko, ale jednak znaleźliśmy wspólną nić porozumienia. Oboje staramy się rozwiązać naszą sytuację. Szukamy dobrego psychologa dla męża, aby on mógł rozwiązać swoje problemy, aby mógł zachowywać się jak kochający mężczyzna i pokazywać uczucia. A także rezygnujemy z wyjazdu weekendowego na rzecz wyjazdu w późniejszym terminie gdzieś nad Adriatyk.

Na razie tyle, zobaczymy, jak się dalej sytuacja rozwinie. Widać, że mąż się stara, ścieli łóżka, sprząta po sobie, stara się więcej ze mną rozmawiać i mnie przytulać...
Zobaczymy, co będzie dalej. Mam nadzieję, że to nie chwilowa zmiana, a na dłużej, na zawsze...

Ps. Znacie jakiegoś dobrego psychologa od takich spraw?
W grę wchodzi woj.śląskie.

17

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

powodzenia:) nie pozwol sobie znów wejść na głowę

18

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

a ja nie rozumiem twojej sytuacji
napiszę ci, co przeczytałam w twojej wypowiedzi:
od 11 lat jestes w związku z facetem, który nie potrafi okazywac uczuć,
od 11 lat jesteś w związku z facetem, dla którego relacja to tylko seks, a ciebie seks nie pociąga, traktujesz to jak obowiązek, mimo, że masz 30 lat 9 a to zwykle wiek, w którym kobiety rozwijają swoja seksualność) jeszcze się 'seksualnie nie rozbudziłaś"
od 11 lat jesteś z człowiekiem o kompletnie innym temperamencie, potrzebach i planach na życie
od 5 lat mieszkasz z  facetem, który zostawia brudne skarpetki na podłodze i obsikane gacie

a nawet powiem więcej - od pięciu lat KONSEKWETNIE sprzątasz jego gacie, robisz po nim łożko i myjesz pobrodzone przez niego naczynia
od 11 lat zgadzasz się na jego puste - jak twierdzisz- deklaracje pt. świeta i rocznice są do d. bo kocha cię codziennie (czego w zaden sposób nie okazuje...)
przez 11 lat nie powiedziałaś mu, że lubisz grę wstępną i lubisz, jak robi ci to, i jak on ma orgazm, to teraz ty tez bys chciała...
czyli - od 11 lat NIE POWIEDZIAŁAS MU ani razu, jakie sa twoje oczekiwania w łożku
od 5 lat żyjesz w wynajętym mieszkaniu z mężem pracującym sezonowo, w na tyle złych warunkach materialnych, że brakuje chociaż podstaowej stabilizacji, by starac się o dziecko, czyli w totalnym zawieszeniu i niepewności

11 lat zyjesz z facetem, który nie powiedział ci komplementu, który ma w nosie twoje potrzeby i oczekiwania, który nie chce z tobą rozmawiać, dla któregoi seks to około 35 ruchów frykcyjnych okresloną częscią ciała, który nie potrafi umyć szklanki, sprzątnąc gaci, i zrobić łozka


ricardo? dlaczego przez ostatnie 11 lat konsekwentnie budowałaś taki związek?

19

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

a i jeszcze jedno

jest dupkiem, bo ojciec zostawił matkę
nie p[otrafi okazywać uczuć - bo ojciec zostawił matkę
nie potrafi zaspokoić swojej kobiety ani - bo ojciec zostawił matkę
nie potrafi sprzątac gaci - bo ojciec zostawił matkę
nie potrafi podjąć dorosłych decyzji czy chce mieć rodzinę - bo ojciec zostawił matkę

ricardo = bardzo, bardzo wygodna wymówka...

20

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Bardzo dobrze postąpiłaś! Brawo! smile

21

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
ricordo napisał/a:

Witam ponownie.
Rozmawiałam z mężem. Powiedziałam mu, co mi na sercu leży, że mi się nie podoba układ między nami, jakie są moje odczucia.
Postawiłam sprawę jasno, że z mojej strony to ostatnia szansa, że jeżeli teraz nam się nie uda, to widzę jedyne rozwiązanie- wyprowadzkę jednego z nas. I że nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem, bo czuję się jak niewolnik. Dałam mu czas, aby się zastanowił, co mu się w moich zachowaniu nie podoba, co go denerwuje. Nie potrafił od razu tego powiedzieć.

Mąż miał sytuację przemyśleć. Powiedział, że godzi się na wszystko, tylko nie na wyprowadzkę kogokolwiek z nas, że dla niego to żadne rozwiązanie. Poprosił też, abym mu pomogła się zmienić, z tym, że on nie okazuje mi uczuć. Nie potrafił określić jaki mam być w tym mój udział, jak mam mu pomóc. Przyznał, że przez swojego ojca, który go zostawił z matką samego ma z tym problem. Poprosił, abym wzięła urlop w pracy, abyśmy wyjechali gdzieś na kilka dni, aby na spokojnie odpocząć od tego wszystkiego, spędzić nieco czasu ze sobą.

Kolejnego dnia zabrał mnie na wycieczkę. Na początku się nie kleiło, wzajemnie się oskarżaliśmy o wszystko, ale jednak znaleźliśmy wspólną nić porozumienia. Oboje staramy się rozwiązać naszą sytuację. Szukamy dobrego psychologa dla męża, aby on mógł rozwiązać swoje problemy, aby mógł zachowywać się jak kochający mężczyzna i pokazywać uczucia. A także rezygnujemy z wyjazdu weekendowego na rzecz wyjazdu w późniejszym terminie gdzieś nad Adriatyk.

Na razie tyle, zobaczymy, jak się dalej sytuacja rozwinie. Widać, że mąż się stara, ścieli łóżka, sprząta po sobie, stara się więcej ze mną rozmawiać i mnie przytulać...
Zobaczymy, co będzie dalej. Mam nadzieję, że to nie chwilowa zmiana, a na dłużej, na zawsze...

Jest takie powiedzenie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Czarno to widzę. Nie jest tak łatwo się zmienić i zgadzam się z Endi, że przez 11 lat tak go sobie wychowywałaś.
Jemu jest potrzebna kurcja wsztrząsowa.
Niech dotrze do niego, że możesz kopnąć go w tyłek, że całe Wasze wspólne 11 -to letnie życie pojdzie się j***ć.
Niech się obudzi z letargu.
Mówię to jako facet i wiem co taka kuracja wstrząsowa może zrobić.
Dlatego zajmij się sobą, wychodź często z domu, nie gotuj obiadków ( jaśnie pan też może ugotować, korona mu z głowy nie spadnie), nie pierz skarpatek i zasikanych majtek, sam to może spokojnie zrobić.
O seksie już nie będę nic pisał, bo mi się nóż sam w kieszeni otwiera.
A tak na marginesie to mąż Ciebie dobrze wychował Ricordo, nie ma co.

22

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Lexpar!!!!
Czy ty czytać nie umiesz?? Czego mi wrzucisz teksty ze ja gdziekolwiek powiedziałam ze ricardo sobie męża wychowała?? Naprawdę staram się ignorować twoje teksty ale czasami nie daje rady...
Czytaj ze zrozumieniem.

23

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

No i dobrze. Daj znać autorko, jak poszła ta wyjazdowa integracja.
Pieprznąć lata spędzone razem i poszukać innej drogi to każdy głupi i prawie zawsze może. Ale to nie sztuka.

24

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
End_aluzja napisał/a:

Lexpar!!!!
Czy ty czytać nie umiesz?? Czego mi wrzucisz teksty ze ja gdziekolwiek powiedziałam ze ricardo sobie męża wychowała?? Naprawdę staram się ignorować twoje teksty ale czasami nie daje rady...
Czytaj ze zrozumieniem.

Noale Lexpar ma racje - ona TAK go sobie wychowała, tak nauczyła i tak ma. A to, ze zrobila to nie do konca swiadonie to juz inna bajka.

25 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-17 21:23:45)

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
End_aluzja napisał/a:

Lexpar!!!!
Czy ty czytać nie umiesz?? Czego mi wrzucisz teksty ze ja gdziekolwiek powiedziałam ze ricardo sobie męża wychowała?? Naprawdę staram się ignorować twoje teksty ale czasami nie daje rady...
Czytaj ze zrozumieniem.

Endi a czy ja coś takiego powiedziałem http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Odniosłem się tylko do Twojego postu w którym piszesz co robiła przez te 11 lat.
Może faktycznie nie zbyt trafnie to ujęłem w zdaniu, ale taką miałem intencję.
Twoje ostatnie zdanie w tym poście mówi o tym wyraźnie.

26

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

End_aluzja, widzę, że wiesz dużo lepiej, jak moje życie wygląda i jak wyglądało rok, pięć czy dziesięć lat temu. Nie wiem, skąd wzięłaś rewelacje, iż mój mąż szcza w majtki, które walają się w mieszkaniu (jeżeli to była metafora, to tandetna), co mu mówię, a co nie w kwestii swoich fascynacji i potrzeb seksualnych i skąd masz takie info odnośnie mieszkania. Poza tym nigdzie także nie napisałam, iż wcześniej było tak źle i całe 11 lat mojego życia z jednym człowiekiem to jedna wielka tragedia i nieporozumienie.

Na ten moment widzę, że się stara, że mu zależy i dobrze on o tym wie, że to ostatnia szansa, że kolejnej nie będzie.
Wie, czego od niego oczekuję, co chcę zmienić w naszym małżeństwie, w naszym życiu.
Czy to wykorzysta? Nie wiem, jednak dobrze sobie zdał z tego sprawę, co może stracić.

27 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-18 09:43:17)

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

no i dobrze ricordo warto zawalczyć o małżeństwo, powodzenia

28

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
ricordo napisał/a:

Dzieci nie mamy, nie licząc psa. I nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy mieć, bo jakoś tak zawsze coś innego jest ważne, zresztą teraz już sama nie wiem, czy chcę mieć z nim dzieci...
Ja pracuję, mąż tylko w okresie sezonowym ma pracę.

Dla męża liczy się tylko sex, nic więcej, najlepiej zawsze, kiedy tylko on ma na to ochotę.

Traktuję to od jakiegoś czasu jako małżeński obowiązek, nic więcej i dla świętego spokoju kocham się z nim. Nie czuję pożądania, nic mnie w sexie nie pociąga.

Mnie po prostu brakuje zwykłych gestów, przytulenia, pocałowania, powiedzenia kilku miłych i ciepłych słów...

Mąż nie potrafi sam od siebie kupić kwiatów, zaprosić mnie na kolację czy na obiad, albo chociażby na krótki spacer wieczorem.


Nie obchodzimy rocznicy ślubu, bo to ?zawsze ja mam coś wymyślać?. Nigdy nie byliśmy też na żadnych wakacjach, bo nie ma czasu i pieniędzy.

Mąż siedzi w domu, bo nie pracuje na etacie, tylko wtedy jak ma zlecenie, czasem jedzie w teren.

I niestety nie potrafi nawet za sobą pochować naczyń do zmywarki czy odgrzać mi gotowy już obiad, jak wracam z pracy.

Jego ubrania walają się w sypialni, nie przywiązuje do tego wagi.

W domu łóżko nie zaścielone, mieszkanie nie przewietrzone.

Robię to wszystko sama, gdy wracam z pracy.

JMąż nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć, ale pewnie to jest przyczyna tego, że jego rodzice się rozwiedli, gdy był nastolatkiem i pewnie fakt, iż nie ma rodzeństwa.


Wracam do domu popołudniu, zabierając się od razu za gotowanie obiadu, potem obowiązki domowe,

Nie obchodzimy rocznic, walentynek, bo mąż wyznaje teorię, że powinno się kochać cały rok, a nie tylko jeden dzień w roku, że to święto jest przereklamowane i wszyscy szaleją?

.

sama to napisałaś

29

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
End_aluzja napisał/a:

sama to napisałaś

Nigdzie nie ma wzmianki o tym, co próbujesz mi wmówić.
Czytać potrafię, ze zrozumiem także i doskonale pamiętam, co pisałam.

30

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

ricordo:"Na razie tyle, zobaczymy, jak się dalej sytuacja rozwinie. Widać, że mąż się stara, ścieli łóżka, sprząta po sobie, stara się więcej ze mną rozmawiać i mnie przytulać...
Zobaczymy, co będzie dalej. Mam nadzieję, że to nie chwilowa zmiana, a na dłużej, na zawsze..."
Ważne że ze soba rozmawiacie :-) Możecie wspólnie ustalić sobie grafik obowiązków, zrobić listę "życzeń możliwych do spełnienia"  wspólnie przeczytać i przedyskutować ją;rozmawiać o uczuciach i odczuciach;pisać do siebie listy; być dla siebie życzliwymi i mieć szacunek do siebie; swoje "rytuały małżeńskie"-wspólnie spędzać czas-mieć jakieś hobby; edukować się w temacie udanego małżeństwa-czytać książki,artykuły.;obserwować siebie wzajemnie i być uważnym. Małzeństwo to ciężka "praca" nad relacjami i sobą- swoimi słabościami,wadami; to "wychowywanie wzajemne siebie". Niestety, na tej "drodze" mogą pojawić się "rafy", więc bądzcie czujni i uważni.
Uważam że w związku ważna jest" świadomość" bycia razem , akceptacja,stawianie granic.Jeszcze raz zachęcam was do przeczytania literatury psychologicznej np. coś z psychologii milości i komunikacji. Życzę wam powodzenia.
Ps.poszukajcie pychoterapeuty np.w Krakowie-A.Nehrebecki,M.Karlińska lub inni z PTP z waszej okolicy.

31

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Witam ponownie.
Sprawy nieco przyspieszyły i aktualnie sytuacja ma się tak, że nasze małżeństwo wisi na cienkim włosku.
Po kolejnej już kłótni i miłych chwilach powtórka z rozrywki, ale już z jakimś tam wnioskiem.
Ponoć mąż zrozumiał, jak bardzo mnie ranił i ile bólu mi zadał.
Chce powalczyć o nas, o nasze małżeństwo, chce się zmienić.

A ja nie wiem, co dalej, nie wiem już czy mi zależy na nim, na nas.
Nie wiem, czy będę mogła mu znów zaufać, bo na razie prócz dystansu nic do niego nie czuję.
Wydaje mi się, że moja cierpliwość się do niego skończyła. Na pewno stałam się przez to wszystko silniejsza i nieuległa.
Nie wyobrażam sobie na ten moment, jak ma wyglądać nasze życie za jakiś tydzień, miesiąc czy rok.
Nie wiem, czy wyobrażam sobie z nim dalej wspólne życie- wiem, straszne to jest, ale nie wiem czy potrafię...

Jednak jakkolwiek by to nie zabrzmiało, postanowiłam ostatni raz dać sobie, mu i po prostu nam szansę i pójść do jakiegoś specjalisty.
Nie wiem, co będzie dalej, bo nie wiem, czy będę mogła się przełamać i czy ma to w ogóle sens...
Dawno takiego mętliku w głowie nie miałam sad

32

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Podczas ostatniej naszej kłótni mąż mnie uderzył, oberwałam w głowę.
Za kilka dni po wspólnej decyzji się wyprowadził do rodziców.
Nie potrafię mu tego wybaczyć, że mógł podnieść na mnie rękę.
Jak potem stwierdził, nie wie dlaczego, nie myślał, że jest zdolny do takiego czynu.

Rozmawiamy normalnie ze sobą, ustaliliśmy, że potrzebujemy czas, aby to wszystko się uspokoiło.
Ja wiem, że tego niby teoretycznie czasu potrzebuję, on niby chce walczyć o nasze małżeństwo.
Wiele mogłabym wybaczyć, ale po sytuacji, gdy mnie uderzył po prostu się boję, że znów dostanę po głowie, bo coś mu nie będzie pasować...
Na prawdę nie wiem, co mam zrobić.
Aktualnie jest w domu z psem, rzucam się w wir obowiązków domowych, mam co robić.
Nie brakuje mi męża, czuję do niego obojętność, po tym, co zrobił.

Możecie na to spojrzeć neutralnym okiem?
Myślicie, że moja (nie wspólna) wizyta u psychologa pomogłaby?

33

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Spojrzałam neutralnym okiem. Ricordo, moim zdaniem na podstawie tego, co napisałaś, jesteś uzależniona od męża. Sprzyja temu ogólna sytuacja, w której jesteś.
Czy psycholog pomoże? Nie wiem. Od Ciebie zależy, czy  dasz radę to zmienić. Swojego męża to akurat nie zmienisz.  Nie masz się co łudzić, że nagle jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki zacznie prać, sprzątać, gotować.  Na początku wydawało mi się, że pasuje ci taka rola w małżeństwie. Przyjść z pracy, ugotować, posprzątać, wyjść z psem. Każde z was pełni swoją przypisaną rolę.Potem zobaczyłaś u innych, że mężowie mogą być inni i zapragnęłaś, żeby Twój też taki był.  Ale jemu tak dobrze i  Tobie do tej pory też było tak dobrze. Przyzwyczaiłaś się przez tyle lat. Przynajmniej tak okazywałaś.
Sama wysnuj wnioski.

34

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
Summerka napisał/a:

Spojrzałam neutralnym okiem. Ricordo, moim zdaniem na podstawie tego, co napisałaś, jesteś uzależniona od męża. Sprzyja temu ogólna sytuacja, w której jesteś.
Czy psycholog pomoże? Nie wiem. Od Ciebie zależy, czy  dasz radę to zmienić. Swojego męża to akurat nie zmienisz.  Nie masz się co łudzić, że nagle jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki zacznie prać, sprzątać, gotować.  Na początku wydawało mi się, że pasuje ci taka rola w małżeństwie. Przyjść z pracy, ugotować, posprzątać, wyjść z psem. Każde z was pełni swoją przypisaną rolę.Potem zobaczyłaś u innych, że mężowie mogą być inni i zapragnęłaś, żeby Twój też taki był.  Ale jemu tak dobrze i  Tobie do tej pory też było tak dobrze. Przyzwyczaiłaś się przez tyle lat. Przynajmniej tak okazywałaś.
Sama wysnuj wnioski.

Dziękuję.

Wydaje mi się, że jestem już na tyle silna, aby zacząć żyć na własny rachunek, sama dla siebie. Ta decyzja o odejściu od męża chyba we mnie powoli dojrzewa od jakiegoś czasu. A teraz mamy moment kulminacyjny...i mętlik w głowie.

Mam wszystko przekalkulowane pod względem finansowym, oglądałam już kilka mieszkań do wynajęcia.
Lekko nie będzie, najwyżej popołudniami podejmę dodatkową pracę, ale dam radę, nie mam wyjścia.

Nie wiem, czy potrafię mu wybaczyć, to, że mnie uderzył. Boję się, że w przyszłości będzie znów do tego zdolny, tym bardziej, że on sam nie wie, co nim wtedy kierowało... Wiem, że człowieka nie zmienię, jak już ma jakieś utarte przyzwyczajenia i schematy, ani też nie wierzę w nagłą zmianę tylko dlatego, aby ratować nasze małżeństwo...

Ja po prostu chcę być z kimś, kto mnie kocha, szanuje, docenia i dla którego jestem też kobietą, a nie kurą domową.

35

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

A ja odnioslam wrazenie kiedy opisywalas wasza ostatnia powazna rozmowe, ze wszystkie odpowiedzi i usprawiedliwienia podalas mu na tacy. Nie wiem jak wygladala wasza rozmowa wiec to tylko moje odczucie. Powiedzialas ze moze to wina tego ze ojciec zostawil go z matka on na to przystal. Mial wygodne usprawiedliwienie.
Jemu po prostu tak bylo wygodnie. Niestety tak go nauczylas.
Sama widzisz ze rozmowy nie przynosza efektow. Psycholog jak najbardziej dla ciebie, ale zeby sie "uwolnic" od niego
Powodzenia

36

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Sytuacja na ten moment ma się tak, że w tym tygodniu podpisuję umowę na najem mieszkania.
Mąż dalej mieszka u rodziców, ja zostałam na mieszkaniu, z tym, że dopóki czegoś na wynajęcie sobie nie znajdę.

Mamy już ustalone wstępnie kwestie podziału naszych wspólnych rzeczy, omówione sprawy rozwodowe.
Zabieram ze sobą psa.

Rozmawiamy ze sobą normalnie, jak znajomi, bez emocji, bez kłótni czy podnoszenia głosu.
Zdecydowaliśmy się wspólnie na rozwód bez orzekania o winie, sami dojdziemy do porozumienia w kwestii naszego majątku, dzieci nie mamy, więc jeden kłopot z głowy. Koszty dzielimy po połowie.

Za niedługo zacznę nowe życie. Nie powiem, że się tego boję, bo się tego boję jak cholera, ale muszę dać radę- nie mam wyjścia...

37

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Chyba mam dzisiaj kryzys sad Myślę, czy dobrze robię, czy aby na pewno musi się rozwieść, bo może jeszcze jest jakaś szansa na uratowanie tego małżeństwa... Siedzę i ryczę, sama chyba się oszukuję.

Widzieliśmy się ostatnio, aby ustalić szczegóły mojej wyprowadzki, co mogę zabrać, co mu potrzebne i tak rozmawialiśmy.
Wiem, że on spokojnie sobie radzi beze mnie, jak to stwierdził może normalnie funkcjonować i żyć bez mojej osoby.
Ja praktycznie też, bo w ostatnim czasie rzadko myślałam o nim, miałam mnóstwo spraw, praca, mieszkanie itd.
Tylko czasem mam takie dni, jak właśnie dzisiaj, że się zastanawiam, czy aby to wszystko mi się nie śni. Ostatnio to w ogóle się wszystko dzieje w zastraszającym tempie. Od około miesiąca nie mieszka w domu, a tu już chcemy pozew rozwodowy składać...

Dzisiaj do niego zadzwoniłam po jakimś tam pretekstem ostatniej rozmowy i w sumie przegadaliśmy 40minut.
Jakoś mi się lepiej zrobiło, aczkolwiek wiem, że nie powinnam była do niego dzwonić.

Wiem, że muszę być silna, ale czasem mam takie chwile, że nie daję radę.
Siedzę sama w pustym mieszkaniu czy idę z psem na spacer i do głowy dostaję, tysiące myśli krążą i to różnego pokroju.

Na dniach się wyprowadzam całkowicie z dotychczasowego wspólnego naszego mieszkania. Już powoli zbieram moje rzeczy i przewożę do nowego mieszkania. Boję się tego strasznie- nowe miejsce, nowy rozdział w życiu...

Poradźcie coś, bo chyba zwariuję przez te wszystkie myśli.
Jak wy radziliście się z taką sytuacją?

38

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Lexpar
Nieco obok tematu, ale w którymś to widzę - dlaczego ty tak wszystkich podburzasz do przyjmowania postaw konfrontacyjnych w związkach?

39

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Tak dla waszej wiadomości...
Nie wiem, czy ktoś wierzył, że będzie happy end, ale sytuacja jest zupełnie inna.
Od ponad miesiąca mieszkam sama, wynajmuję mieszkanie.
Jest ciężko, szczególnie pod względem finansowym, ale daję radę, muszę bo nie mam wyjścia...
Poza tym w ciągu najbliższych tygodni składam pozew o rozwód bez orzekania o winie.
Jesteśmy zgodni w tej kwestii.

Tylko teraz pytanie, ile będziemy czekać na pierwszą rozprawę...
Jak to u was wyglądało?

40

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
ricordo napisał/a:

...Tylko teraz pytanie, ile będziemy czekać na pierwszą rozprawę...
Jak to u was wyglądało?

Śledzę "z ukrycia" Twój wątek. Współczuję... I gratuluję siły woli.
Co do pytania - wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz (małe miasto, duża aglomeracja), bo to przekłada się na czas oczekiwania... Ale zazwyczaj jest to kwestia dwóch, paru miesięcy oczekiwania... Chyba, że nastąpi jakaś epidemia rozwodów i kolejka się wydłuży.

41

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?
kosmiczny nick napisał/a:
ricordo napisał/a:

...Tylko teraz pytanie, ile będziemy czekać na pierwszą rozprawę...
Jak to u was wyglądało?

Śledzę "z ukrycia" Twój wątek. Współczuję... I gratuluję siły woli.
Co do pytania - wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz (małe miasto, duża aglomeracja), bo to przekłada się na czas oczekiwania... Ale zazwyczaj jest to kwestia dwóch, paru miesięcy oczekiwania... Chyba, że nastąpi jakaś epidemia rozwodów i kolejka się wydłuży.

Tak szczerze, to wiem, że to jest słuszna decyzja i cieszę się, że ją podjęłam, że w końcu miałam tyle siły w sobie, aby odejść od męża, z którym bym nie była szczęśliwa, z którym nie miałabym dzieci i który pewnie nigdy by się nie zmienił. Który, mimo iż nie jesteśmy już razem, to mi proponuje seks za pieniądze i podniósł na mnie wcześniej rękę...

Okazało się, że sąd w którym składam wniosek to wydział zamiejscowy sądu okręgowego, miasto liczące 140 tys mieszkańców.
Chciałabym, aby sprawa zakończyła się w tym roku...

42

Odp: Problemy małżeńskie- co dalej?

Dosłownie przed świętami Bożego Narodzenia mam I rozprawę rozwodową.
Nieco się boję, ale i czuję ulgę, że w końcu oficjalnie będę "wolna"...
A mój mąż dopiero, gdy odeszłam zdał sobie z tego sprawę, co stracił.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy małżeńskie- co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024