Witam! Jak w temacie. Chciałabym wyżalić się z tego...sama nie chwaląc się nie jestem jakąś brzydką (według siebie też...choć różnie to bywa ale o tym zaraz) dziewczyną, ale obserwuję sytuacje, z których wynika, że mój chłopak jest tym, który podoba się bardziej niż ja, i otoczenie mi daje o tym dotkliwie poznać. Z tego powodu miewam kompleksy tym bardziej, że jego własna rodzina mnie utwierdza w jego wspaniałości, prawie za każdym razem jak się z nią widzimy. I zdaje się sugerować (moja nadinterpretacja??) że on jest ode mnie po prostu lepszy.
A tutaj garść przykładów opiewania przez otoczenie wspaniałości mojego mężczyzny:
byliśmy kiedyś w kawiarni, on, ja, jego kuzyn i dziewczyna kuzyna. I była tam pewna dziewczyna, która uparcie ciągle patrzyła na mojego chłopaka, po czym jego kuzyn powiedział przy mnie: "No no, a jak byłeś w toalecie to nic od ciebie nie chciała ta kelnerka, nie spotkałeś jej? Bo tak patrzy i patrzy na ciebie".
Innym razem bylismy wszyscy w kinie i moj chłopak zamówił popcorn, nie wiedzieć czemu dostał go więcej niż jego kuzyn, choć zapłacili tyle samo. Oczywiście wtedy dziewczyna kuzyna znowu wypaliła z komentarzem tego typu: "O, dostałeś więcej kukurydzy, przyznaj się, musiałeś się chyba uśmiechać do tej ekspedientki skoro ci dała więcej niż mojemu lubemu". I to wszystko przy mnie.
Niby to żarty, ale takie komentarze powtarzają się. Od jego matki jakieś pochwały, że jest on najcudowniejszy. Od chrzestnej, że to wzór.
Do tego jeszcze miałam np. taką sytuację, że moja bliska koleżanka (już nie bliska) zaczęła wyciągać mi jakieś rzeczy z przeszłości mojego faceta, mówić mi z kim chodził, że z siostrą jej faceta kiedyś kręcił parę lat temu, itd. Powiedziała mi to wiedząc, że on mi przedstawił wersję że nic większego nie miał do tamtej osoby nawet te kilka lat temu (ja reaguję alergicznie na info o przeszłości faceta jak z jakimś jestem, więc wolał przeinaczyć by nie było kruszenia kopii o dawne miłości, które przecież nie powinny mnie już teraz obchodzić, skoro od 2 lat jest ze mną).
To tyle...
Dodam, że te wszystkie sytuacje (a to tylko parę przykładów, które teraz mi przychodzą na myśl), spowodowały, że mam czasem jakąś paranoję - wychodzę na ulicę ze swoim facetem i od razu mi się wydaje, że na pewno się każdej podoba. Że na pewno każda na niego leci.
To samo mam jak on na kogoś spojrzy jak mijamy kogoś: od razu mi się wydaje: o, pewnie ta mu się też podoba.
Wiem, że to bez sensu ale jak jego cioteczny brat z dziewczyną mówią takie rzeczy przy mnie nie zważając, czy będzie mi przykro, i jego rodzina też czasami opiewa jego cudowność, to zaczynam myśleć, czemu to robią przy mnie, czy rzeczywiście coś jest nie tak z nim lub ze mną, i się czuję tylko gorzej.
Czy ma ktoś z Was jakiś pomysł, dlaczego jego rodzina daje mi poznać, jaki to on jest idealny i jaki rzekomo rozchwytywany?