witajci- jestemw trakcie rozwodu. Po 27 latach małżeństwa mój mąż znalazł sobie innąWSZystko trwa już rok a ja nie mogę sobie poradzić..Dlaczego to zrobił wydawało mi się że jesteśmy dobrym małżeństwem.Cały proces jest dla mnie koszmarem a mój luby na sprawę przyszedł ze swoją konkubiną.Mam rodzinę przyjaciół ale tak naprawdę jestem bardzo samotna.Nie potrafię się otworzyć wszyscy mi mówią że dobrze się stało a ja bardzo żałuję.Przeraża mnie samotność bezradność./boję się że wszystko co najlepsze już zamną.jak mam teraz żyć'MOŻE ktoś jest wpodobnej sytuacji i do mnie napisze.Pozdrawiam.
1 2009-09-09 22:07:40 Ostatnio edytowany przez jolanta6 (2009-09-09 22:09:10)
2 2009-09-09 22:12:30 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-09-09 22:14:25)
Nie jestem w podobnej sytuacji, ani nie jestem starszym mężczyzną. Ale może wyraże swoje zdanie na ten temat o ile można. A więc jak już wspomniałaś ma inną- więc wolisz mieć męża który ma kochankę ? Nocami nie wracać do domu, jakieś telefony, sms itd... Mieszkać razem pod jednym dachem, spać oddzielnie itd... Tak więc dobrze się stało że się rozeszliście. Bo na pewno nie chciała byś patrzeć na niego z inną. A teraz jesteś wolna, robisz co chcesz. I kto powiedział, że cale życie masz za nim płakać ? Też możesz sobie ułożyć przyszłość z innym którego pokochasz. Olej tego cwaniaka i się dużo uśmiechaj! To podstawa :-) Nie możesz pokazać nikomu, że cierpisz z powodu jakiegoś capa.
Zgadzam się z Sky-high-etris. Brat mojej mamy też odszedł z dnia na dzień. dla jego żony to był koniec świata. Teraz jest szczęśliwa i zadowolona, Ma dorosłego syna, który nie potrzebuje opieki i faceta który dba o nią tak bardzo że aż za bardzo. Gdy dowiedziała się że jej mąż (mój wujek) ma inną i odchodzi zwariowała z rozpaczy. A teraz po paru latach kwitnie i wszystko gra. Jeśli mi nie powiedzie się z moim mężem wiem że dam sobie radę, nie boję się być sama bo wolność też jest pięka i można z niej wtedy kożystać dowoli. Więc zrób to. Nie myśl o tym co złe tylko jak może być cudowne twoje życie . Trzymam kciuki i powodzenia.
Rób teraz to czego nie mogłaś jak byłaś mężatką:D
niestety albo stety nie jestem w podobnej sytuacji ale moge powiedzieć że to co napisała reszka jest dobrą radą.. jak po kazdym upadku trzeba sie podnieść i iść dalej czerpiąc ze swoich doswiadczeń nauke na przyszłość. Swiat sie moja droga nie skonczył a wręcz przeciwnie... zaczoł!! Dlatego weź sie w garść i rób to czego nigdy nie mogłaś a zawsze miałas na to ochote:) i spotykaj sie z przyjaciółmi... to naprawde pomaga.
kochajaca osoba popełnia prawie zawsze ten sam błąd, że nie czuje, kiedy druga strona przestaje kochać....zobaczysz jeszcze wszystko przed Tobą trzymam kciuki
7 2009-11-12 22:43:48 Ostatnio edytowany przez anna_maria504 (2009-11-12 22:44:36)
Ja też rozstaje się z mężem, zdradzał mnie wielokrotnie.Każdy też mi mówi, że dobrze się stało.Mam rodzinę, znajomych, dziecko.A czuję się samotna.Boję się, to wszystko mnie przygnębia.Już nic nie będzie takie samo.Pozdrawiam
witaj w klubie, jestem w podobnej sytuacji 25 lat stażu małżeńskiego, dwoje dzieci, w sumie udane małżeństwo tak postrzegali nas znajomi i nagle ukochany człowiek z dnia na dzień oświadcza mi, że chce zmienić swoje życie, chce żeby było inaczej, szok, łzy, złość frustracja , stany nerwicowe i ta bezradność , co dalej, znalazł kobietę niby miała być tylko przyjaciółką takie gadanie, codzienne znikanie wieczorami z domu, najgorsze że nic nie owijał w bawełnę, taki uczciwy względem mnie niby, według niego mogę być jedynie przyjacielem już nie kobietą, na nic nie mam już co liczyć, nic nie zrobiłam a zostałam ukarana, podobno bardzo dobrą żoną byłam i dzieci porządnie wychowałam , inteligentna, zadbana niby same superlatywy z jego strony, ale znudził bo jak brat i siostra za długo razem. Strasznie manipuluje mną emocjonalnie to zabija.
Siedzę sama przed komputerem, bo wieczory mam samotne, boję się samotności to chyba najgorsze, ale tak nie da się żyć, co robić?
jolanta6 witaj jesli mogę się wypowiedzieć ja też jestem po rozwodzie:) i też trwał rok.przechodziłam to tak jak ty ale przyszedł dzien że powiedziałam dosyć.zrobiłam tak za poradą psychologa.doprowadziłam się do pożadku i okazało się że nadal jestem atrakcyjna i faceci się za mną oglądają ,a byłemu mężowi szczeka opadła:) jak mnie zobaczył potem chciał wrócić ale ja powiedziałam NIE,korzystam ze wszystkiego co przy nim nie mogłam.i powiem ci że długo to trwało ale życie jest za krótkie by cierpiec przes faceta.toteż głowa do góry i pokaż mu co stracił...pozdrawiam
To wszystko jest łatwo powiedzieć, gorzej idzie z wprowadzeniem tego w życie.
Mnie też mąż zostawił, mieszkamy co prawda jeszcze razem, ale tylko przez miesiąc. Niewyobrażam sobie tej pustki jaka zostanie, przez tyle lat miałam się do kogo przytulić, usmiechnąć a nawet wypłakać. A teraz co? Pustka. Nawet rady psycholaoga nie są w stanie mi pomóż- przynajmniej na razie. Przy codzienności trzymają mnie tylko dzieci, bo dla nich warto żyć, a one nie są niczemu winne. Serce się tylko kraje jak patrzę na męża i jego obojętność w stosunku do nich- a mówi że je kocha.
Mi po sześciu latach powiedział- nie chce z tobą być mam inną.Jak z nią nie wyjdzie będzie następna.Dlatego nie chce dłużej mnie oszukiwać, bo jest podły. Tak o sobie mówił.Zostałam z dzieckiem na łasce rodziców, bo nie mam dokąd pójść.Mieszkaliśmy u jego rodziców, byliśmy dobrym małżeństwem( tak mi się wydawało). Teraz ,,miłość'' do drugiej się skończyła, bo chyba nie stać go było na 2 cudzych dzieci i alimenty na swoje.Przepraszał, ale ja mu nie ufam.Sprzedaje wszystko co było wspólne, bez mojej zgody.Przed rozprawą.