Wracam znowu z moim zwiazkiem. Ale teraz... wiem Jeden watek na jeden zwiazek. Tylko to juz jest koniec.
Dwa lata związku. Po miesiącu lub dwóch zaczęły się kłamstwa, stwierdził, że go kontroluję, jak zadawałam niewygodne pytania lub złapałam go na kłamstwie to twierdził, że czepiam się słówek i od razu zaczynał na mnie krzyczeć i się denerwować. Coś zawsze mnie musiało podkusić żeby sprawdzić wiadomości. Kilka razy sprawdzilam jego facebooka. Jak zamiast mowic mi gdzie idzie konkretnie, slyszalam "lece na miasto". Potem okazalo sie ze mi nie mowil, np. ze idzie do znajomej oddac jej gitare. Dlaczego nie powiedzial? Przeciez to nic takiego... Potem zaraz po pierwszej powaznej klotni, napisal do dawnej milosci z ktora mu nie wyszlo. Skad wiem? Przypadkiem otworzyl wiadomosc. A gdy na jego mailu zauwazylam wiadomosc z jakiegos sex portalu to... zalozyl nowego maila. Dzis cos mnie wzielo zeby posprawdzac stara poczte, znam jego hasla. Na jeden z takich portali logowal sie jak juz mnie znal... Jak bylismy ze soba ponad rok. Jak wczesniej pisal mi ze kocha, ze teskni... Juz myslalam ze sie poklocilismy i w nerwach czegos szukal. Ale nie. Wszystko miedzy nami bylo w porzadku. Po prostu pozegnalam sie na GG i poszlam spac. A on...
Wszystko sie zmienilo gdy przeczytalam wiadomosci od dawnej kochanki. Pisal jej ze nie wierzy w wiernosc, ze ma mnie, ale jednak czegos brakuje. Ze trzeba sobie odpowiednio dobrac towarzystwo zeby wszystko "gralo i buczalo". I umawial sie z nia na wodke. Pisal ze "było na co popatrzec". A ile nagich zdjec jakich dziwnych lasek znalazlam w jego rzeczach? Teraz. Dopiero teraz. I teraz wiem skad te zdjecia. Z roznych dziwnych portali. Z jednego sie nawet dowiedzialam ze jest osoba biseksualna. Podejrzenia mialam, ale jak widac teraz mam pewnosc.
Jak sie przyznal, ze cnote stracil w wieku 14 lat, wiedzialam juz ze bedzie problem. Ale zakochana to sobie wmawialam, ze wszystko bedzie w porzadku. Wiec kto by chcial byc z takim "PROBLEMEM"? No wlasnie. Decyzja jest prosta.
Piszę to by ostrzec. Gdy intuicja Wam mówi, że coś jest nie tak, nie udawajcie. Nie wmawiajcie sobie, że będzie w porządku. Bo nie będzie. Wiem tylko, że jestem naiwna i głupia, ze dawałam mu się zwodzić słowami. Wiedziałam, że kłamie a gdzieś tam w środku wmawiałam sobie, że to wszystko jest prawdą. I wiecie co... Kocham go. Chcę mu pomóc. Chcę mu wskazać problem. Ale nie chce być już "jego kobietą".
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę się teraz wybrać do ginekologa i zrobić wszelkie badania na choroby przenoszone drogą płciową. Zastanawiam sie też czy mu nie wręczyć rachunków za te badania oraz... Można kogoś za to podać do sądu? Jeśli mnie czymś zaraził oczywiście.