[i]"...lata 30 lata 40.."[/i] - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-09-09 00:41:24)

Temat: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Przebywając w pewnym miasteczku, przechodząc ulicą usłyszałam muzykę i zapach kadzidełek wydobywające się z podcieni prowadzacych do ... jak się okazało -  pięknie urządzonego, obszernego klubu, z mnóstwem przytulnych lóż i salek.
Klub grupował koła zainteresowań z całego miasteczka. Był wygodnie i pięknie wyposażony, nastrojowo oświetlony, a w tle sączyła się relaksacyjna muzyka.
Serdecznie przywitała mnie barmanka i ekipa klubowiczek, którym najwygodniej było właśnie w pierwszej salce w pobliżu drzwi wejściowych i przy barze jednoczesnie.   
Bywałam tam chętnie i często - choć szybko okazało się, że barmanka ma bardzo rubaszne, (jak dla mnie, zbyt folwarczne) poczucie humoru, a jej śmiech niósł się echem po całym klubie. Aż czasami nieznacznie zerkałam, czy to aby nie przeszkadza pozostałym gościom. Jednak byłam nowa w towarzystwie, (a klubowiczki z tej salki w większości nie miały zastrzeżeń), więc absolutnie nie wypadało mi  w jakikolwiek sposób dać jej odczuć, że mnie to razi.

Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać, że intencjami .. to u barmanki tak naprawdę ....róznie bywa, a uśmiech często ma nie serdeczny, a sarkastyczny.  Coraz większą niechęć czułam do przebywania z nią - jednak nie chciałam tracić kontaktu ze wszystkimi  klubowiczkami .....  nie wiedziałam, jak wybrnąć z sytuacji, więc postanowiłam zrobić sobie przerwę w odwiedzaniu Klubu i przemysleć sprawę.
Czasem jednak czytałam w miejscowej gazecie o odbywających się wydarzeniach kulturalnych w klubie, o próbach chóru, o występach grupy Tap Dogs etc i myślałam, że chętnie bym tam wpadła na pogawędkę, gdyby był sposób na wejście inną stroną budynku ... nie przez ten bar ! - bo tam znowu "dorwie" mnie ta barmanka.
Ona zawsze tkwiła za barem i miała na wszystko oko - jak Wielka Oddziałowa z "Lotu nad kukułczym gniazdem".
Mimo wszystko bardzo nie chciałam jej urazić mówiac wprost , że po bliższym poznaniu - jako mój rozmówca traci na atrakcyjności - i że tak na poważnie - to nie mamy wspólnych tematów do rozmów, niewiele nas łączy itp - no bo po co miałabym robić jej przykrość. Postanowiłam zachować moje spostrzeżenia dla siebie.
Krótko po tym, jak wyjechałam na odpoczynek,  przeczytałam na jakimś portalu, że przy barze tego Klubu doszło do przepychanek - barmanka doprowadziła do zamieszania przed wejściem do Klubu, w niezbyt parlamentarnych słowach odsyłając nastoletnie cheerleaderki z radą, by zajęły się swoją dyskoteką raczej, a nie klubem dla pań.
Utarczka była tak nieprzyjemna, że gdy czytałam sprawozdanie z niej .. robiło mi się niedobrze. Byłam szczęśliwa, że jestem daleko. Poczułam, że nigdy nie będę w stanie wrócić do tego miejsca i rozmawiać z barmanką jak gdyby nic się nie stało.
Wiedziałam na pewno, że nie jest to właściwe dla mnie miejsce.

Dni płyneły, obowiązki zmusiły mnie do wyjazdu w inne strony - ale czasem czytałam wiadomości z tamtejszej gazety, by dowiedzieć się, co słychać w tym pięknym  Klubie, jaki program na weekend, jak wiedzie się pewnej chórzystce bywającej w pierwszej salce, której kibicowałam - gdy jej chór wyjeżdżał na konkurs...
Po pewnym czasie nieoczekiwanie pojawiła się pomyślna dla mnie nowina : Klub się rozbudowuje!!!.
Trwają prace nad dobudową dwóch nowych skrzydeł do istniejącego budynku!!! Każde skrzydło będzie dysponowało osobnym wejściem !
Huraaaaa - pomyślałam.
Zapiszę się do innego stowarzyszenia działającego w obrębie Klubu używając imienia od bierzmowania. Barmanka mnie nie zobaczy (myślałam-naiwna..), nie będę musiała jej mówić - że jej sposób bycia i traktowania innych był powodem mojego odejścia - będzie wilk syty i owca cała .Bo kłamać nie umiem - taka wada :)
Pewnego dnia jednak wpadłam na nią w części Klubu wydzielonej dla działalności mojego nowego stowarzyszenia.
Jak to ona - walnęła mnie na powitanie "przyjacielsko" w plecy, aż sobie język przygryzłam.
Na szczęście - nie krwawił ;) 

Historia nie jest może niesamowita, ale niosła ze soba ładunek emocji większy, niż w tej piosence : ...: lata dwudzieste, lata trzydzieste" ,  wiec dodałam po dziesiątce do tytułowych cyferek :);)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Trochę sobie czytam to i owo na forum...
Myślę sobie, że nie tylko ja dopatrzę się w tej historii tzw. "drugiego dna", czyli prawdziwych intencji...
Kobiety, (bo chłopaki zachowują się na razie spokojnie), niech wreszcie powróci na forum spokój bez insynuacji i dwuznaczności!
A komu to nie pasuje, niech przeczyta dzisiejszy post Admina w "Nasze kobiece forum"

3

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Fajna historia - dwuznaczna, ale też sadzę, że to trochę taka próba wołania o pomoc - więc odpowiem wink Bo to normalne- czasem z kimś jest nam lepiej czy gorzej. Bo takie jest życie ? Bo tak po prostu jest ? Nie można mieć o to żalu czy pretensji. Ale po co też być stratną w tym wszystkim? Zawsze są inne kluby w tym pewnym miasteczku, można też założyć  swój własny klub smile Podejmiesz wyzwanie ? smile Sama stań za barem swojego własnego klubu smile Zobaczysz - na pewno zaczną przychodzić i zainteresowani i chętni, a że będzie to twój własny klub to będziesz miała wpływ i na jego atmosferkę i tych którzy przybędą smile Czy to nie fantastyczny pomysł ? Zapiszę się pierwsza smile

4 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-09-17 14:50:54)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]
Pola34 napisał/a:

.../../ można też założyć  swój własny klub smile Podejmiesz wyzwanie ? smile Sama stań za barem swojego własnego klubu smile Zobaczysz - na pewno zaczną przychodzić i zainteresowani i chętni, a że będzie to twój własny klub to będziesz miała wpływ i na jego atmosferkę i tych którzy przybędą smile Czy to nie fantastyczny pomysł ? Zapiszę się pierwsza smile

Pola, miło mi Cię poznać.:)
Wiesz co ? - czytasz w moich myślach.
Właśnie to zamierzam zrobić. Będę u siebie serwowała czego dusza zapragnie smile
Jeśli przyszłe klubowiczki poczekają na moją "wenę" - na pewno w krótkim czasie zrealizuję ten zamiar.Bo teraz muszę znikać. Wrócę pojutrze - 9-go, więc, albo poczekajcie, albo zakładajcie smile)))
Pozdrawiam smile


Przed wyjazdem mam chwilę, dopiszę dowcip :

Brytyjczyk do recepcjonistki  : two teas to room two two
a ona na to - param pam pam

5 Ostatnio edytowany przez Marysieńka (2009-09-08 12:30:32)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]
Marilyn napisał/a:

Przebywając w pewnym miasteczku, przechodząc ulicą usłyszałam relaksacyjną muzykę i zapach kadzidełek wydobywające się z podcieni prowadzacych do ... jak się okazało -  pięknie urządzonego, obszernego klubu, z mnóstwem przytulnych lóż i salek.
Klub grupował koła zainteresowań z całego miasteczka. Był wygodnie i pięknie wyposażony, nastrojowo oświetlony, a w tle sączyła się relaksacyjna muzyka.
Serdecznie przywitała mnie barmanka i ekipa klubowiczek, którym najwygodniej było właśnie w pierwszej salce przy drzwiach wejściowych i przy barze jednoczesnie.   
Bywałam tam chętnie i często - choć szybko okazało się, że barmanka ma bardzo rubaszne, (jak dla mnie, zbyt folwarczne) poczucie humoru, a jej śmiech niósł się echem po całym klubie. Aż czasami nieznacznie zerkałam, czy to aby nie przeszkadza pozostałym gościom. Jednak byłam nowa w towarzystwie, (a klubowiczki z tej salki w większości nie miały zastrzeżeń), więc absolutnie nie wypadało mi  w jakikolwiek sposób dać jej odczuć, że mnie to razi.

Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać, że intencjami .. to u barmanki tak naprawdę ....róznie bywa, a uśmiech często ma sarkastyczny raczej, niz serdeczny.  Coraz większą niechęć czułam do przebywania z nią - jednak nie chciałam tracić kontaktu ze wszystkimi  klubowiczkami .....  nie wiedziałam, jak wybrnąć z sytuacji, więc postanowiłam zrobić sobie przerwę w odwiedzaniu Klubu i przemysleć sprawę.
Czasem jednak czytałam w miejscowej gazecie o odbywających się wydarzeniach kulturalnych w klubie, o próbach chóru, o występach grupy Tap Dogs etc i myślałam, że chętnie bym tam wpadła na pogawędkę, gdyby był sposób na wejście inną stroną budynku ... nie przez ten bar ! - bo tam znowu "dorwie" mnie ta barmanka.
Ona zawsze tkwiła za barem i miała na wszystko oko - jak Wielka Oddziałowa z "Lotu nad kukułczym gniazdem".
Mimo wszystko bardzo nie chciałam jej urazić mówiac wprost , że po bliższym poznaniu - jako mój rozmówca traci na atrakcyjności - że na poważnie - to nie mamy wspólnych tematów do rozmów, niewiele nas łączy itp, no bo po co miałabym robić jej przykrość. Postanowiłam zachowac moje spostrzeżenia dla siebie.
Krótko po moim wyjeździe na odpoczynek przeczytałam na jakimś portalu, że przy barze tego Klubu doszło do przepychanek - barmanka doprowadziła do zamieszania przed wejściem do Klubu, w niezbyt parlamentarnych słowach odsyłając nastoletnie cheerleaderki z radą, by zajęły się swoją dyskoteką raczej, a nie klubem dla pań.
Utarczka była tak nieprzyjemna, że gdy czytałam sprawozdanie z niej .. robiło mi się niedobrze. Byłam szczęśliwa, że jestem daleko. Poczułam, że nigdy nie będę w stanie wrócić do tego miejsca i rozmawiać z barmanką jak gdyby nic się nie stało.
Już wiedziałam, że nie jest to właściwe dla mnie miejsce.

Dni płyneły, obowiązki zmusiły mnie do wyjazdu w inne strony - ale czasem czytałam wiadomości z tamtejszej gazety, by dowiedzieć się, co słychać w tym pięknym Klubie, jaki program na weekend, jak wiedzie się pewnej chórzystce, której kibicowałam - gdy jej chór wyjeżdżał na konkurs.
Po pewnym czasie nieoczekiwanie pojawiła się pomyślna dla mnie nowina : Klub się rozbudowuje!!!.
Trwają prace nad dobudową dwóch nowych skrzydeł do istniejącego budynku!!! Każde skrzydło będzie dysponowało osobnym wejściem !
Huraaaaa - pomyślałam.
Zapiszę się do innego stowarzyszenia działającego w obrębie Klubu używając imienia od bierzmowania. Barmanka mnie nie zobaczy, nie będę musiała jej mówić - że jej sposób bycia i traktowania innych był powodem mojego odejścia - będzie wilk syty i owca cała .Bo kłamać nie umiem - taka wada smile
Pewnego dnia jednak wpadłam na nią w części Klubu wydzielonej dla działalności mojego nowego stowarzyszenia. Jak to ona - walnęła mnie na powitanie "przyjacielsko" w plecy, aż sobie język przygryzłam.
Na szczęście - nie krwawił wink 

Historia nie jest może niesamowita, ale niosła ze soba ładunek emocji większy, niż w tej piosence : ...: lata dwudzieste, lata trzydzieste" ,  wiec dodałam po dziesiątce do tytułowych cyferek smilewink

Ja  też wiem o co chodzi w tej historii - teraz tylko nabrałam pewności.
Ciągle piszesz to samo -  i tak wiedziałam - ale mnie upewniłaś smile

A poważnie mówiąc bardzo mi było przykro czytać w ostatnich dniach kafejkę. (Ja od dawna wsiąkłam w swoje forum - ale tu regularnie zaglądam, poczytać smile Bo było tu co czytać w tych czterdziestoletnich.   Co będę czytać - gdy takie ciekawe osoby poddadzą się natarciu .... .... innych osób, które mylą animowanie kafejki z prowokacją, trolowaniem czy czymś tam równie "mądrym inaczej". Przecież to jasne - że troll - to ta od "szatana, który wymyślił internet.
Kobiety - nie dajcie się zakrakać i wróćcie.

Znam tylko podstawy - ale wystarczyło, by mnie ubawić tym dowcipem o herbatach. Jak to (napiszę fonetycznie) : fruu - sru, fruu - sru - z tej reklamy z rysunkowym kotem w TV .

6 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-09-08 22:45:33)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]
Marysieńka napisał/a:

Znam tylko podstawy - ale wystarczyło, by mnie ubawić tym dowcipem o herbatach. Jak to (napiszę fonetycznie) : fruu - sru, fruu - sru - z tej reklamy z rysunkowym kotem w TV .

No patrz !, podobno rzeczywiste zbiegi okoliczności bardzo rzadko występują w naturze smile
A w reklamie, o której Ty mówisz Marysieńko, występuje kot Simona - linki do filmików z nim wkleiłam jakiś czas temu w 40-kach smile
Bardzo się cieszę, że pomimo swojego ulubionego forum znalazłaś czas, na czytanie naszego. Chętnie poczytałabym Twoje smile, czasami.
Pozdrawiam serdecznie.

7 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-10-16 12:53:15)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]
Pola34 napisał/a:

Fajna historia - dwuznaczna, ale też sadzę, że to trochę taka próba wołania o pomoc - więc odpowiem wink Bo to normalne- czasem z kimś jest nam lepiej czy gorzej. Bo takie jest życie ? Bo tak po prostu jest ? Nie można mieć o to żalu czy pretensji. Ale po co też być stratną w tym wszystkim? Zawsze są inne kluby w tym pewnym miasteczku, można też założyć  swój własny klub smile Podejmiesz wyzwanie ? smile Sama stań za barem swojego własnego klubu smile Zobaczysz - na pewno zaczną przychodzić i zainteresowani i chętni, a że będzie to twój własny klub to będziesz miała wpływ i na jego atmosferkę i tych którzy przybędą smile Czy to nie fantastyczny pomysł ? Zapiszę się pierwsza smile

.
Będę Twoją barmanką (wiem, wiem - kobiety lubią facetów za barem wink ) , ale podam Ci, co zechcesz.

8

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Marilyn, ciekawość twojej osoby przywiodła mnie za tobą i w to miejsce.

BRAWO, i do tego jeszcze taka wyobrażnia!!!!!!!!!Naprawdę fajna historia. Co prawda dopiero w połowie twojej opowieści zrozumiałam co naprawdę masz na myśli ale teraz doskonale cię rozumiem i naprawdę podziwiam twój pomysł. Chętnie napiję się margarity w twojej prawdziwej kawiarni, tylko gdzie ona jest?
Wpadnij do czterdziestek pa

9 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-09-17 14:49:34)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Oj, dopiero zobaczyłam, że tu byłaś - pospiesznie loguję się jeszcze raz:)
Karmelo - ja tam nie napiszę juz ani słowa. Howgh
I nie mówmy juz o tym. Płyńmy.
Pisz więcej w Dorosłych. Mam nadzieję, że lepiej się poznamy. A jeśli się polubimy - na pewno tylko kwestią organizacji będzie spotkanie.
Nie udało się nam urządzić "ogólnego zlotu" w 40-kach - ale niektóre z nas nawiązały kontakt mailowy a następnie osobisty.

.

10

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Dzięki Marilyn, na razie tylko pozdrawiam ciebie i pozostałe koleżanki

11 Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-10-16 12:38:21)

Odp: [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Wklejm fragment posta z "dorosłych" :


Osoby z którymi zaprzyjaźniłam sie tutaj maja do mnie "namiary". Ale jest też parę kobietek, które polubiłam - ale jeszcze nie zdążyłyśmy się poznać. Dla nich utworzyłam przed chwilą to konto : xxxxxx
................
Kasuję już konto.
Wyjaśniłam w innym wątku.
Pa smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » [i]"...lata 30 lata 40.."[/i]

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024