Jestem tu chwile na tym forum smile
Teraz ja opowiem moja historię ...
Mam dużo czasu gdyż pracuje w internet cafe,,
W moim Zyciu zawiodlo mnie wszystko mama, tata (ktorego niemialam), rodzenstwo
Tata i brat poddali sie wybierając śmierć...
Mama całe życie pretensje obelgi itp.
Więc postanowiłam walczyc o szczęście...
1,5 roku temu poznalam faceta który zaimponował mi pod względem kultury osobistej i całą swoją osobą...mialam wtedy 18lat...więc chciałam sprobować...
Nie minął miesiąc jak zaczęłam pomieszkiwać u niego ...
To jest to-to jest ta wielka miłość to jak się mną opiekuje, poświęca...
Wiedzialam ze mnie kocha a ja jego....
Pomimo tego pojawiały sie problemy brakowalo sił...
WALCZYŁAM DALEJ!!!
Rok temu przenieśliśmy sie 300km od domu od znajomych od wszystkiego
Duze ryzyko obce miasto inni ludzie szukanie pracy i szkoly, mieszkania.....
Poradzilismy sobie jednak co chwile pojawialy sie nowe komplikacje....
Od wczoraj jestem sama:( spakowalam sie i wyniosłam do kolezanki...(chwilowo)
Zaczęlypojawiac sie problemy finansowe w sumie od zawsze ale teraz dodatkowe kłotnie
Najwiekszy problem jest w tym iż osoba która kocham jest niezrównoważona emocjonalnie byle rzecz potrafi doprowadzic do do furii wtedy nie patrzy na mnie na to co nieszczy na nic .....
Aż do wczoraj ...Już niewytrzymalam...
Pakowalam sie wiele razy jednak zawsze ubłagał bym wróciła...
Wczoraj w nocy przyszedł i błagał na kolanach pozniej siedzial na klatce pozniej spał w samochodzie twierdząc ze musi byc blisko mnie i beze mnie sie nieruszy nigdzie....
Co mam dalej robic?mam tylko jedną kolezanke ktora ma ciezkie zycie...
mam tutaj szkole i prace(bylejaka ale zawsze jest)
Bardzo go kocham, ale boje sie znów wrócić......
Nawet jego mama powiedziala ze jesli zdecydowalam sie odejsc to mam juz niewracac bo on sie niezmieni....JA niedam rady żyć bez niego a on beze mnie........ i mamy żyć dalej w tej chorej miłości?
i mam dalej czekac az zmądrzeje ?Moze sie stac ze przypadkiem zrobi mi wieksza krzywde i co wtedy ?
ale cielesna jest prostsza do pokonania niz duchowa czy sercowa...
Co robić!!!!! wiem ze dzis pewnie bedzie pod moja pracą.....i co dalej? niemam gdzie mieszkac nie mam jak wrocic i niemam gdzie wrocic:(sadsad W życiu przezylam wiele wiele porażek ale tej juz niezniose...
Dlaczego to wlasnie ja n ajmłodsza i najglupsza z rodziny mam sobie radzic w zyciu ?a inni sie poddali??
Można dużo pisać ale to na poczatek wystarczy...
A najlepsze jest to ze ide teraz na psychologie:(sad
WIEDZIALAM MUSZĘ SOBIE SAMA RADZIC
:(
3 2009-09-07 17:36:11 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-07 17:41:12)
Studiujesz psychologie i pytasz co robić.
Przecież sama doskonale wiesz ,że ten związek jest wręcz toksyczny.Skoro jego matka,osoba,która byc może zna go najlepiej doradza abyś odeszło bo on się nie zmieni to może warto posłuchać...A wyobraź sobie teraz dom, dzieci i jego nieuzasadnione napady furii , ja bym nie narażała siebie na taką huśtawkę emocjonalną a tym bardziej dzieci.
Co z tego ,że wystaje pod domem, pracą.masz motywację,żeby zmienić mieszkanko , stac sie niezależną. Przecież nie odeszłaś bez powodu.Z tego co opisujesz masz strasznie niską samoocenę i dlatego zapewne boisz sie co dalej. dalej kochana możę byc juz tylko lepiej.Zmień mieszkanko, zakończ ten rozdział i zacznij od nowa. Moim zdaniem podjęłaś słuszna decyzję i w tym wytrwaj.Powodzenia))))))))))))))
Piszesz, że nie dasz rady żyć bez niego, a on beż Ciebie. Jeżeli tak rzeczywiście jest, musicie znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Porozmawiaj z nim, jak tak za Tobą szaleje, przemów mu do rozumu. Jeśli jednak twierdzisz, że z tym człowiekiem łączy Cię tylko toksyczna miłość, to odejdź, jakoś przecież sobie poradzisz.
I nie denerwuj się, że ktoś od razu nie odpisuje na Twojego posta - to nie gorąca linia.
Co do psychologii to jeszcze niezaczełam, a teraz ja potrzebuje takiej pomocy
Życie duzooo juz mnie nauczyło i wiem że muszę być silna bo inaczej zgine w tym podłym świecie .... Jestem teraz nieporadna wiem...... ale to ten stan przejsciowy... Rozmawiam codziennie z chlopakiem... i narazie tylko tyle mogę mu ofiarowac ... on to rozumie... jeśli będzie codziennie sie tak starał i będe widzieć poprawe będe sie z nim spotykała...Ja rozumiem to w ten sposób że to dla nas jest wielka próba i jeśli jej podołamy to z nim zostane...I wiem ze macie racje ze pod żadnym pozorem niepowinnam wracać .... Ale powiedzcie dziewczyny, czym jest miłość? czy miłość daje tylko szczescie? z pewnoscią nie.. Czuje się troszke lepiej dziś, i czytając inne wypowiedzenia widzę że nie mam jeszcze najgorzej...I teraz jak sie użalam nad sobą myśle sobie? CHOLERA ! przecież ja dam sobie rade, los sam mi powie co mam robic dalej ... czas pokaże inni nie maja na chleb (chodź czasem tez brakuje) ale jakoś muszę sie pocieszać...
Bardzo się cieszę, że mogę popisac na takim forum gdzie widzę zrozumienie i problemy innych ..
Dziękuje za odpowiedzi ![]()
Pozdrawiam gorąco
mam nadzieje ze bedziemy w kontakcie
A własnie powiedzial również tak "" widzisz kochanie, człowiek dopiero po stracie uświadamia sobie co stracił.... i czasem jest za późno by to odbudować.. Ale ja będe walczył... """
słuchaj jesteś jeszcze bardzo młodziutka dopiero wkraczasz w dorosłe życie SWOJE.
Ile ma lat ten Twój chłopak?
jesteście razem ok 1,5 roku, to jeszcze nie jest dużo. Wydaje mi się również że jesteś nim tak zafascynowana bo nikt wczesniej się o Ciebie nie troszczył i nie martwił, ten facet pokazał że można być miłym , kulturalnym i opiekunczym.
zaczniesz studiować psychologię to zobaczysz dlaczego tak bardzo go kochasz, niestety Twoje dzieciństwo burzy normalny porządek tego świata. Wiem coś o tym.
DDA
A własnie powiedzial również tak "" widzisz kochanie, człowiek dopiero po stracie uświadamia sobie co stracił.... i czasem jest za późno by to odbudować.. Ale ja będe walczył... """
NO no postarał się chłopak ![]()
mam nadzieję że wszystko będzie dobrze
ja niedlugo bede miec 21lat a Tomek 22... on wie i rozumie, że jeszcze jest gowniarzem itp oczywiscie wczoraj doszedl do takiego wniosku.... szkoda ze dopiero od wczoraj wszystko rozumie ....
Wiem, że moje zycie sie powinno zaczynać dopiero... ale ja w wieku 15 lat starałam sama sobie radzic ... gdy dostalam tente po tacie matka mi kazala placic za mieszkanie za to ze z nia mieszkam i sama radzic sobie ze szkola i sama kupowac jedzenie.... a gdy jej niezaplacilam zabierala mi to co sobie kupowalam np DVD.... i wtedy wlasnie pojawil sie Tomek powiedział ze mnie zabiera na własną odpowiedzialność i koniec ....
A teraz jest kochaną mamusią!!!! Ona mnie bardziej krzywdziła nic moj chłopak! mimo to udaje ze jest wszysyko ok... wczoraj dzwonila do mnie mowiac ze cala noc niespala i czuje ze jest cos nie tak.... oczywiscie zaprzeczyłam łzy mi sie cisnęly do oczu ale dałam rade..ale pewnie sobie mysli ze jest cos nie tak.... Moj drugi brat też szaleje ma zone dziecko i niepotrafi myslec racjonalnie ucieka w alkoholizm i szalej rozbijajac sie samochodami... Ja wiem że on jest taki jak i ja tylko troche bardziej zycie dalo mu popalic i teraz sie wszystko odbija... ii boje sie ze ja w koncu tez niewytrzymam i zle sie to skonczy dla mnie ![]()
sorka ze nie pisze żźćśąę
ale tak szybciej pisze a teoretycznie jestem w pracy wiec rozumiecie ![]()
no kochana moje zycie też mi dało w kość, też pracowałam i chodziłam do liceum jednocześnie, jestem niezależna już od dawna itd.
To chyba dobrze że znalazł się Tomek , pokazał Ci że mu na Tobie zależy. Może usiądźcie razem i pogadajcie szczerze o Waszych uczuciach, o tym co boli- chłopak się stara więc może jest wart szansy. Zazdroszczę Ci że masz kogoś obok siebie- ja zostałam sama po 4 latach, tylko mój ex mnie nie szanował, oszukiwał i olewał więc dobrze że ten koszmar się już skończył.
Trzymam kciuki będzie dobrze ![]()
Jedyne czego jestem pewna to to ze mnie niezdradził.. i w sumie dla mnie zawsze to było najgorsze...
Wiem że mu zależy jednak że strasznie boje sie bo gdy znów sytuacja się powtorzy to juz niemam gdzie wracac kolezanka mi juz niepomoze bo ma dosyc ciaglych wyprowadzek moich ;/ poza tym musze decyzje podjac na dniach bo niemoge byc dluzej u kolezanki
Wszystko było by prostsze gdybym miala swoj dom tutaj niedaleko... wtedy bym przetrzymala bym go ile sie da i gdybym zobaczyla naprawde poprawe (bo kilka dni to za malo by wiedziec ze bedzie dobrze) to bym wrocila... a tak caly czas sie zastanawiam ....Niby obiecał ze bedzie i przynosil zaswiadczenie ze uczeszcza na terapie itp ale czy tak zrobi tego niewiem ...
faktycznie ciężko masz. A na jaką terapię on chodzi?
hmm na żadną... obiecał że zacznie chodzić do terapeuty by pomogł mu panować nad emocjami .... do psychologa lub psychiatry))
jejQQQ...bo widzisz czasami tak jest ze stoimy w miejscu i nie potrafimy i okolicznosci nie sprzyja by wybrac ta odpowiednia droge...hmm a teraz pisze,odzywa sie?? a moze spotkajcie sie na neutralnym terenie np w jakijs kafejce i pogadcie powiedz co czujesz i czego oczekujesz...
A ja i tak wierze że wszystko sie dobrze ułoży
Nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy, ale Twój chłopak to chyba w końcu zrozumiał i teraz mam nadzieje będzie już tylko lepiej ![]()
NIE M \A KOMPA BO ZABRAŁAM NIEMA TELEFONU BO MU ROZWALILAM KARTE ZABRALAM
WIEC CODZIENNIE CZEKA PRZED DOMEM KOLEZANKI I ODWOZI MNIE DO PRACY WCZORAJ BYLISMY NA KROTKIM SPACERZE OCZYWISCIE MUSIALAM PŁAKAĆ BO NIE DALAM RADY BYC TWARDA PRZYTULIL MNIE I POCALOWAL..I TYLE OD PRZED WCZORAJ CODZIENNIE CZEKA NA MNIE TAM GDZIE JESTEM CZY W PRACY CZY W DOMU ... EHHHH KURCZE WIEM TYLE ZE W KONCU SIE ZŁAME:/
Napewno jak sie ułoży to będe z wami w kontakcie
super jestescie i chociaz jak pisze to sie niesmutam
a wczesniej myslalam ze nie ma sensu sie wyplakiwac na jakims forum:P aajjj
Ale uwierzcie to co działo sie w sobote przeszło samą mnie.... wpadłam w taką furiee ze szok. Najgorsze to to ze przez komputer.... <bo sorki ale tyle tego jest >zapomnialam dodac ze jest maniakiem gry on line//// i nie moge dac sobie z tym rady .... Oczywiscie obiecal ze to zmieni... ale jak mam mu wierzyc skoro tyle razy zawodzil przez to nigdzie niewychodzimy razem nic komletnie nic! jedynie co to spimy razem bo mamy jedno łoóżko... no i to trzeba mu przyznać ze w łóżku był niesamowity i niezastąpiony.... ale to niejest dla mnie najważniejsze:P
kochana mam podobna sutuacje tyle ze mój maz mnie zdradzil ale niestety ja go kocham on twierdzi ze mnie tez i tez niewiem co zrobic czy dac mu sznse czy raz na zawsze zamkną ten rozdzial jestesmy w tej samej sutuacji niby dwa razy sie nie wchodzi do tej samej rzeki i to prawda ale zawsze mozna dac milosci druga szanse
Calkieminna jsteśmy z Tobą , tylko nie wybaczaj mu tak od razu, trudno jak musisz to zamieszkaj z nim, ale on musi Ci udowodnić, nie tylko pięknymi słowami-ale czynami.
Może dobry dzieciak z niego jest !!!!!!!!
23 2009-09-08 15:09:40 Ostatnio edytowany przez Blondynka (2009-09-08 15:10:47)
bedziecie i tak razem.hmm czy ja zle zrozumialam?! ale czy Ty mu telefon rozwalilas?!
Kobieto wsiadz do tego samochodu i nie zastanawiaj sie!!!
))) ale pameitaj o rozmowie:)
NO pewnie ze rozwalilam bo byl na mnie i ja bym musiala placic abonament poza tym on pierwszy zacząl łamiac mi klawiature! to dluga historia strasznie sie mscilismy na sobie mozna pwoeidziec ze sie cali poobijalismy:( smutne wiem ale walczylam!!Pamietam o rozmowie i rozmawiam codziennie mam nadzieje ze to cos da
Fajnie ze tak mysliscie dodaliscie mi otuchy bo cala reszta mówi WRACAJ DO DOMU RODZINNEGO!!!LUB BLISKO DOMU
Wczoraj był u mnie w pracy .. czekal az skoncze i poszlismy sie przejsc bylo mi strasznie zimno wiec pojechalismy do naszego mieszkania.... i rozmawialismy do 3rano ... a ja bylam po 15 godz pracy ... dzis juz jestem od 8 i padam .....Ale co do rozmowy wszystko było ok. Tylko gdy zaczynał mnie przytulac i całowac wpadłam w histerie i strasznie płakałam... Zauwazylam że mam takie momenty ze zaczynam lamentowac i po prostu od tak nie moge sobie z tym poradzic ....A staram sie nie płakać stałam sie odporna na płacz i ból ale teraz nie potrafie... I dalej niewiem co robic ... wszystko w walizkach niemam czasu na nic kompletnie na nic nic prawie niejem... biore antybiotyk bo z bólu zęba wytrzymac niemoge... do szpitala mi każą iśćz tym bólem a ja nawet niemam kiedy .... wszystko na raz swalilo mi sie na głowe codziennie coś nowego...
a o czym rozmawialiście, doszliście do jakiegoś kompromisu? Wydawało się że wszystko na dobrej drodze jest więc nie rozumiem, co jeszcze.
jesteś wrażliwa i dlatego na wszytsko reagujesz płaczem, cała ta sytuacja Cie za bardzo przytłacza.
zrób sobie jeden dzień tylko dla siebie uporządkuj swoje sprawy, zrób coś z tym zębem, idź coś zjedz albo sama sobie ugotuj, cokolwiek potem ciepła kąpiel przy muzyce- humor od razu Ci się poprawi.
Wtedy pomyśl co dalej z Twoim (Waszym) życiem!
Kochana...ja tez mialam takie przygody z moim Kochaniem :)posluchaj...mysle ze wiesz...a moze raczej czujesz ze bedziecie razem
wiesz ja na Twoim miejcu bym nie tracila czasu na klotnie,szkoda dni bez siebie,szkoda zdrowia,szkoda lez.
Macie zupełną rację
powoli sie zaczyna układac... ale czasu nadal mi brakuje na wszystko jak mam cos zrobic jak kurcze siedze w pracy po 12/15 godzin i pozniej juz tylko cos przekasze,szybki prysznic. i od nowa rano zawsze zaspie i szybko biore co pod ręką i lece do pracy
ehhh cale szczescie po niedzieli juz sie to zmieni ... bynajmniej mam nadzieje ... no i do szpitala musze isc ale dopiero jak dostane decyzje o przyznaniu mi t\renty rodzinnej albo umowe z pracy bo wyszlo teraz tak ze niejestem ubezpieczona nigdzie
wiec musze czekac poki co leki musza wystarczyc (co prawda jestem przez nie otumiona ale przeżyje)mam wolne od przyszlego tygodnia wiec wszystko sobie załatwie
najważniejsze by miedzy mną a Tomkiem było wszystko w porządku:) Dziękuje Wam wszystkim serdecznie
Oby więcej na świecie takich osób
:):):*
Będzie dobrze, tylko dbajcie o siebie nawzajem-reszta napewno ułoży się sama ![]()
Witam
powolutku zaczyna sie układać.. jednak mam pewien niesmak....Poza tym brak cierpliwości mu pozostał... nie potrafi spokojnie usiedziec w miejscu i po prostu być ze mną... wydaje mi sie że tego go nie nauczę
Ale bądzmy dobrej mysli, że jakoś sie to ułozży z kolei teraz do płaczu doprowadza mnie mój brat ....Strasznie glupio sie zachowuje... niechce pomocy od nikogo a on nadaje się już teraz tylko do tego by zamnąć go w ośrodku uzależnień... Boję sie ze zrobi coś glupiego... a ja juz tego nieprzeżyje....