Właśnie, pomyśl sobie jak wyobrażasz sobie Waszą przyszłość? A co jeśli za kilka lat będziecie małżeństwem, rodziną z dzieckiem, a on znowu się "odkocha"? Wybacz, ale nie myslisz racjonalnie, żyjesz nadzieją, że może się zmieni "bo kiedyś było fajnie i może znowu będzie". Wspomnienia są piękne, potrafią przesłonić rzeczywistość. Znam to doskonale - też całkiem niedawno wierzyłam w tego typu rzeczy. Teraz wiem, że to tylko marnowanie czasu.
Wiesz, gdyby mi facet powiedział, że już mnie nie kocha to zwinęłabym manatki. No bo co innego w takiej sytuacji robić, żebrać o uczucie? Latać za nim, udawać, że się nic nie stało? Zauważyłam, że u mężczyzny czym bardziej się starasz kiedy on nie chce - tym gorzej wychodzi i jest coraz chłodniejszy. Może musisz się zachować z jajem i go zostawić, to wtedy zrozumie, że stracił coś fajnego? Zwykle tylko takie nagłe oświecenia po rozstaniu są spowodowane samotnością, a nie uświadomieniem sobie miłości. Bo albo się kocha albo nie - proste. Każdy kto mówi, że to pokręcone i zawiłe ściemnia.
Moim zdaniem szkoda Twojego czasu, bo to będzie tylko reanimacja trupa. Ale może sama musisz się o tym przekonać na własnej skórze i dopiero wtedy zrozumiesz, że też już nie chciałabyś trwać w czymś takim?