Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Nie lubię zbytnio pisać o tych sprawach.
Zastanawiałam się długo czy w ogóle napisać tutaj coś na forum. Mimo wszystko jednak postanowiłam się otworzyć, być może któraś z was miała podobne doświadczenia?

Zanim poszłam do podstawówki żyło mi się całkiem nieźle. Miałam jedną zaprzyjaźnioną kumpelę, z którą spędzałyśmy niemal całe dnie. Nie miałam jakichś kompleksów. Zawsze byłam ładna i pełna życia. Byłam urwisem i nie mogłam usiedzieć długo w miejscu.
Wszystko się zmieniło, kiedy poszłam do szkoły. Rozwijałam się szybciej niż rówieśniczki, byłam silna i "duża". Nie miałam brzucha czy jakichś fałd. Byłam zbudowana proporcjonalnie. Niemniej jednak wyróżniał mnie jeden szczegół - mocne - dobrze zbudowane i grube nogi :-(((((
Nie można powiedzieć żebym była otyła, miałam sylwetkę kobiecą ale nogi niestety stały się powodem wiecznych docinków ze strony kolegów z klasy. Wychodząc z podstawówki, w VIII kl. ważyłam 78 kg.
Dla wielu z was taka waga to pewnie koszmar koszmarów, jednak niestety choćbym się odchudzała nigdy nie udałoby mi się uzyskać np wagi 55 kg - byłabym szkieletem, mam mocny, ciężki kościec :-P.
Ale wracając do tematu.
Pomimo, że nie byłam nieśmiała, docinki kolegów robione z wielką złośliwością zapadły mi bardzo głęboko w serce. Chodzenie do szkoły stało się dla mnie koszmarem. Każdego dnia bałam się, że znowu usłyszę docinki w stylu: "gruba", "tłusta oliwa", etc.
Kiedy wspominam te czasy nadal się wstydzę.
Początkowo docinali mi tylko chłopcy, później także dziewczyny z klasy, tworzące paczkę "extra lasek".
Żeby było ciekawiej, nikt nigdy nie twierdził, że byłam nieśmiała. Wręcz przeciwnie. Uważano mnie za silną, męską (może coś w tym było ale bez przesady).
To fakt, czasem zachowywałam się złośliwie aby ukryć lęk i gniew.
Sprawę dodatkowo komplikował fakt, że byłam znana z wielu uzdolnień artystycznych i dobrych stopni. Tutaj z kolei spotykałam się z zazdrością koleżanek.
Wyobraźcie sobie, że od czasów podstawówki nie miałam na sobie nigdy spodenek ani spódniczki (a minęło już wiele, wiele lat).
Moi faceci (obecny i były) są zadowoleni z mojej sylwetki ale ja nie potrafię siebie zaakceptować.
W liceum, pomimo, że nikt nie robił mi już nieprzyjemnych uwag, nie potrafiłam nawiązywać. Zawsze czułam się gorsza i uważałam, że muszę być "naj" żeby być w ogóle o.k.
Unikałam szkoły jak ognia.
Nagminnie wagarowałam i spóźniałam się. Siedziałam coraz więcej w domu.
Również na studiach wyższych nie potrafiłam się znaleźć w grupie.
Do dzisiaj tego nie potrafię.
Bardzo chciałabym się uodpornić psychicznie aby nie być tak nadwrażliwa na swoim punkcie.
Czytałam post pewnej dziewczyny, że nikt jej nie lubi w pracy.
Miałam dokładnie to samo, tyle że na odwrót ;-).
Na pierwszym spotkaniu zawsze robię dobre wrażenie, natomiast jak już gdzieś pracuję dłużej, to ciągle chodzę zastrachana (wewnętrznie), że znów mnie nikt nie polubi. PO pewnym czasie zauważam, ze ludzie się odsuwają.
Zawsze zazdrościłam ludziom, że mają swoje "paczki znajomych". Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Miałam zawsze jedną, dwie koleżanki. Czasem wychodziłam z nimi na dyskotekę.
I w całej mojej historii może dwa razy jakiś chłopak zaprosił mnie do tańca! (chociaż dziewczyny mówiły, że jestem bardzo ładna.
Nie wiem, jak wy ale ja z dyskotek wyniosłam doświadczenie mówiące, że jedynie laski z chudymi nogami i w mini mają powodzenie :-(.
Jako kobieta nie potrafię poruszać się w świecie damsko-męskich sygnałów. Nie wiem jak zwrócić na siebie uwagę. I uwaga! Nie jestem już od dawna ostra czy arogancka. Często się uśmiecham i jestem ogólnie serdeczna dla ludzi, tyle że cholernie nadwrażliwa. Kiedy czuję, że ktoś mnie nie lubi, mam przemożną chęć uciekać, po prostu uciekać.
I tak uciekałam całe życie, mając o sobie jak najgorsze zdanie.
Czasy szkolne są dla mnie niemiłym koszmarem, którego skutki odczuwam o dziś.
Kiedy odwiedziłam naszą klasę stwierdziłam, że nigdy się do niej nie "zapiszę".
To była szkoła życia, która nauczyła mnie jak nienawidzić siebie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Teraz jesteś już dorosłą kobietą i żyj tym życiem,które masz teraz. Nie zadręczaj się przeszłością, po co Ci to?? Mnie w szkole wyśmiewano ze względu na kolor włosów, ale już od bardzo dawna mam to gdzieś i jestem pewną siebie kobietą.
Tego życzę również Tobie. smile

3

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

W dzieciństwie byłem mylony z dziewczynką smile Wpływ na to miały moje blond włoski pięknie kręcone. Taki cherubinek w spodniach, hehe. W podstawówce aż do 7 klasy byłem najniższy z chłopaków i to nie był powód do dumy. Nie umiałem tańczyć więc na dyskotekach raczej podpierałem ściany. Nieśmiałość powodowała problemy w komunikacji z dziewczynami, które mi się podobały. Uff, dużo tego było. No i co ciekawe odmianę zacząłem zauważać w LO.  Wytłumaczyłem sobie, że przecież jestem zdrowy, pogodny, wygadany, kulturalny i jeszcze wiele zalet, ktorych przez skromność nie wymienię. Najbardziej działa pogoda ducha, poczucie humoru i DYSTANS do siebie. Nie mam problemu pośmiac się sam z siebie. Akceptuję w sobie kilka mankamentów starając się odwrócić kota ogonem i czyniąc z nich atut smile

4

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Ezer, część twojego postu, to jakbym o sobie czytała.... tyle, że wyzwiska gorsze. No i uraz został na długo. Też nie mam paczki znajomych, nie mam z kim wyjść, a straconych wspomnień z liceum już nie nadrobię niczym... jak o tym myślę to aż wyć się chce. Nie wiem co ci powiedzieć, bo jakbym wiedziała, to próbowałabym sobie jakoś tłumaczyć to wszystko. Ale nie umiem, tylko chciałam ci powiedzieć, że nie jesteś jedyna...

5

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Ja w pełni rozumiem ezer i Szczurunię, też miałam podobnie. Czytając to wszystko czuję jakby to była moja historia... Może trochę inne powody dla których reszta chciała mnie zniszczyć, ale historia ta sama. I wiem jak cholernie ciężko jest to wyrzucić z pamięci. Nie chcę nikogo załamywać ale w moim mniemaniu pokonanie tych lęków, kompleksów nabytych w czasach szkolnych jest niemożliwe. Można je trochę przyćmić ale one ciągle tam będą w podświadomości. To jest właśnie super podejście rodziców do dzieci, ludzie decydują się na dzieci po czym nie potrafią im przekazać żadnych prawdziwych wartości. Potem takie potwory idą do szkoły i męczą innych swoim upośledzeniem.

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

A mi zawsze dokuczli z powodu piersi. Mam ogromne. Rozmiar 75G, a jestem szczupla. Zaczely mi one rosnac jak mialam 9 lat big_smile
Cale zycie bylam "cycata","uszata", "balon", "melon" itp itd. Zakladalam zawsze szerokie i za duze bluzy zeby ukryc swoj rozmiar...
Ale do pewnego czasu...
Az zaczelam nosic duuuuze dekolty. 
Pokazywac cos czego sie najbardziej wstydzilam.
I pomoglo.
Faceci zaczeli mi komplementy mowic, kobiety zazdroscic - nawet te kolezanki z klasy co mnie wyzywaly.
I powoli, powoli pozbylam sie kompleksow.

7 Ostatnio edytowany przez filifionka (2009-09-07 12:50:05)

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Aż mi się przypomniało...... Jak byłam w gimnazjum to chodziłam w szerokich spodniach i miałam głównie kumpli. Wszyscy mi docinali w mojej miejscowości, nie raz oberwałam kamieniem, bo słuchałam innej muzyki i chodziłam w dziwnych ciuchach. Im bardziej mi dogryzali tym bardziej w d... ze wszystkim. Np ogoliłam pół głowy na łyso i takie tam. Heh fajne czasy były teraz nie ma nawet komu przywalić ani za co:) I wszystkie głąby gnębiące mnie zostały na poziomie zawodówek, albo podstawówek, narobili dzieci w wieku lat 17, 18. A ja sobie studiuje, nie mam jeszcze rodziny a oni są 100m pode mną. morał: Ważni są przyjaciele i najbliżsi a reszta się nie liczy. Nie istnieje

8

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

zobacz Ezer ile tu jest ludzi takich jak Ty!
swoją drogą dzieci potrafią być podłe, nie jest to oczywiście ich wina,bo nie zdają sobie sprawy z tego jaką krzywdę na długie lata mogą wyrządzić innemu dziecku, ale wydaje mi się, że powinniśmy uczyć nasze dzieci od małego akceptacj inności, chociaż nie wydaje mi się, że większe nogi czy odstające uszy były odmiennością.

Ezer idź do specjalisty może , psycholog pomoże Ci odbudować poczucie własnej wartości. i napisałaś jedno bardzo mądre zdanie., które pomogło mi spojrzeć na siebie i swoje zachowanie
" uważałam, że muszę być "naj" żeby być w ogóle o.k." 
wiem teraz na czym polega moje spojrzenie na własna osobę. dziękuję Ci za to.

9

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Dziękuję za wszystkie Wasze wypowiedzi. nie wiedziałam, że inni też przeżywali to tak podobnie do mnie.
Dziękuję zwłaszcza Szczuruni.
Wiesz co Szczuruniu? Ja od wielu wielu lat walczę ze swoimi kompleksami. próbowałam wszystkiego: pozytywne myślenie, głodówki zdrowotne (udało mi się nic nie jeść przez 8 dni i były spore efekty) ale ja kocham jeść zwłaszcza słodycze, więc na dłuższą metę posty mnie męczą. Na wiele lat wyłączyłam się z aktywnego życia i zaszyłam w świecie wróżb, horoskopów, literatury New Age. Niestety to wszystko jedynie pomieszało mi w głowie jeszcze bardziej. Nie odnalazłam siebie.
Szczuruniu, polecam Ci gorąco wysłuchać MP3 "Urzekająca" autorstwa Stasi & John Eldgredge. Znalazłam to na chomikuj pl. Mam od tygodnia i wiele wiele spraw tam jest poruszanych, kobiecych problemów.
Co jeszcze mogę dodać, to, że przez ostatnie kilkanaście lat oddaliłam się całkowicie od Boga.
Nie, nie będę tutaj nikogo nawracać. Powiem jedynie, że o wszystkie moje kompleksy obwiniałam Boga, którego swego czasu nie chciałam znać - stąd New Age.
Ale pozytywne myślenie jakoś nie wyciągnęło mnie z dołka. Zresztą nie o to mi chodziło aby stawać się lepszą i lepszą bez końca (co sobie uświadomiłam dopiero niedawno).
Chciałam odnaleźć siebie. Swoją duszę. Ale Prawdziwą Duszę.
I tak sobie teraz myślę, że te wyzwiska, przygadywanki to był fałsz.
Ja taka nie byłam. Zawsze wewnątrz czułam, że nie jestem aż taka do d...
To były kłamstwa. Lecz ja w nie wierzyłam baaardzo długo. Aż stały się prawdą...
Niestety następstwa tych kompleksów szkolnych i wcześniejszych, o których napiszę w nowym wątku, są dużo bardziej druzgocące niżby się to wydawało.
Tutaj nie chodzi tylko o wygląd. To zapada dużo głębiej w psychikę - zatruwa aż do korzeni. Zabija radość.
Jeszcze raz Wam dziękuję.
Dodałyście mi otuchy.
Więcej o sobie napiszę w nowym wątku, który łączy się z poprzednim.
Pozdrawiam serdecznie.

10 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2009-09-08 22:09:33)

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Dziękuję Ezer. Poszukam tego mp3. Ja też probuje wciąż walczyć i efekty są średnio zadawalające raczej. W tym tygodniu idę do psychologa i też się stresuję strasznie, bo co ja powiem, obcemu człowiekowi. Ale zmuszam się, bo chcę wreszcie normalnie żyć, nie chcę całego życia być obok wszystkiego przez moje kompleksy. Częściowo przez nie rozpadł się mój związek.
Chociaż moje 'poszukiwania siebie' przyniosły też trochę pozytywów: wegetarianizm, empatię, moje szczury...
Ezer, masz rację z tymi kłamstwami. Ja na początku też jeszcze myślałam trzeźwo, ale później sama uwierzyłam w to, co mówią, że jestem grubą krową, bo i byłam 'przy kości'. Schudłam dość drastycznie, w skutek ciężkiej grypy żołądkowej (10 kg w tydzień). Byłam wręcz wychudzona, ale wciąż słyszałam za sobą, że jestem tłuściochem, widać sprawiało im to przyjemność.. potem jeszcze doszła deska...
Czas rozprawić się z tym na dobre.

11

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Trzymam kciuki za Ciebie Szczuruniu.
P.S. Kiedyś miałam całą hodowlę szczurków :-)
Psychologa się nie bój, on już nie jedno w życiu słyszał.
Daj znać, jak poszło.
Pozdrawiam

12 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-07 23:35:32)

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

...

13 Ostatnio edytowany przez Ezer (2009-09-18 23:59:42)

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Piszę, ponieważ chcę się z Wami podzielić moją nieśmiałą na razie ale jednak - radością.
Jak wiecie, od lat wielu wielu mam straszne kompleksy na punkcie nóg, ponieważ są mocno zbudowane i jak zawsze myślałam po prostu za grube. Przez całe lata, co może niektórych dziwić lub śmieszyć, nie nosiłam spodenek, sukienek. Nic, tylko spodnie, spodnie, spodnie.
W ogóle miałam tyle kompleksów odnośnie swojej urody i osoby, że w żaden sposób nie starałam się podkreślać swojej kobiecości. Bałam się, że będę śmieszna lub narażę się innym babkom, że eksponuję siebie.
Jednak od kilku dni coś się we mnie zmienia.
Zaczęłam więcej o siebie dbać, dogadzać sobie.
Od ponad roku nie kupiłam sobie żadnego ciuszka, butów, nic ponieważ jak tylko urodziło mi się dziecko praktycznie każdy grosz przeznaczaliśmy na jego potrzeby.
Jednak z okazji obchodzonego niedawno roczku małego postanowiłam i dla siebie coś zafundować.
A więc postarałam się o ładną bluzkę, spodnie, sweterek. Kupiłam cienie do powiek w kolorze biało złotym - który uwielbiam. Kupiłam złoty lakier do paznokci, kupiłam fajne efektowne kolczyki.
Odwiedziłam fryzjerkę i zmieniłam całkowicie fryzurę.
Jednak czeka mnie coś szczególnego. Zamierzam kupić sukienkę!
Wczoraj przymierzałam w domu nowe buty postanowiłam założyć ładną sukienkę mamy, tak dla próby, która odsłania nieco moje (jak myślałam fatalne) nogi.
Założyłam do niej moje nowe buty i nieśmiało zaprezentowałam się tak przed moim facetem.
Spytałam, czy mu się podobam.
Powiedział szczerze, że nie widzi nic brzydkiego w moich nogach, że bardzo podobam się mu w sukience i nie może zrozumieć dlaczego przez tyle lat nigdy nie mógł mnie namówić na założenie jej.
Powiedział, że moje nogi sa bardzo zgrabne, pomimo, że nie są szczupłe a pełne.
On uważa, że mam kobiece kształty i o dziwo, w sukience moja sylwetka wygląda lżej i szczuplej niż w spodniach, w których widywał mnie od dwóch lat.
Bardzo się wzruszyłam i zrobiłam mu w domu małą rewię mody, przymierzając różne sukienki i buty.
On obiecał, że nie długo kupi mi sukienkę o jakiej marzę.
Jestem bardzo szczęśliwa, choć boję się publicznie pokazać - wiecie, nie każdy będzie patrzył n mnie tak przychylnie jak on.
Ale nie zamierzam się już poddawać czarnym myślom i chcę pokazać wreszcie siebie, taką jak zawsze chciałam.
Dzień, w którym wyjdę na miasto w sukience pokazującej nogi będzie dla mnie przełomem dziejowym.
Boję się, więc trzymajcie kciuki wink

14

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

a tam ja tez mam duże nogi w szczegolności od kolana w dół smile i tudno mi buty kupić smile bo za wąskie itp big_smile i duzy rozmiar....w sukienkach chodzę rzadko ale nie wstydze sie smile nikt nie jest idalny ja przezyłam taki koszmar w gimnazjum wyzywanie itp i w tedy powiedziałam dość- oni sami nie są lepsi to tylko szkoła zawsze z nimi chodzić przecież nie będę smile i co i dzis niech sobie gadają co chcą ja wiem swoje smile a jak mówią to zazdroszczą smile
ostatnio jechałam pociągiem i 2 laski mnie wyzywały tak perfidnie, siedziały na przeciw mnie i lukały na mnie gdadały śmiały sie i komentowaly mnie od stóp do głów. jechalam tak 3 godziny, gotowałam sie cała z nerwów ale myslę nie zrobie siary w pociagu i tez nie będe ich wyzywać, niech gówniary się smieja póki mogą smile widać na świecie zyją takie dziwaki... i tylko im współczuć że mają tyle kompleksów a sami obgaduja innych.... to jest ich taka obrona... siebie nie widzę, lub odciagnąć uwage od siebie i obgadac inną osobe, proste...

15

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?
Bliźniaczka22 napisał/a:

a tam ja tez mam duże nogi w szczegolności od kolana w dół smile i tudno mi buty kupić smile bo za wąskie itp big_smile i duzy rozmiar....w sukienkach chodzę rzadko ale nie wstydze sie smile nikt nie jest idalny ja przezyłam taki koszmar w gimnazjum wyzywanie itp i w tedy powiedziałam dość- oni sami nie są lepsi to tylko szkoła zawsze z nimi chodzić przecież nie będę smile i co i dzis niech sobie gadają co chcą ja wiem swoje smile a jak mówią to zazdroszczą smile
ostatnio jechałam pociągiem i 2 laski mnie wyzywały tak perfidnie, siedziały na przeciw mnie i lukały na mnie gdadały śmiały sie i komentowaly mnie od stóp do głów. jechalam tak 3 godziny, gotowałam sie cała z nerwów ale myslę nie zrobie siary w pociagu i tez nie będe ich wyzywać, niech gówniary się smieja póki mogą smile widać na świecie zyją takie dziwaki... i tylko im współczuć że mają tyle kompleksów a sami obgaduja innych.... to jest ich taka obrona... siebie nie widzę, lub odciagnąć uwage od siebie i obgadac inną osobe, proste...

Hej Bliźniaczko
Poruszyłaś temat bardzo mnie ciekawiący i osobiście dotykający.
Że jakieś laski Cię obgadywały w pociągu.
Podziwiam Cię
Ja bym chyba ze strachu zwiała, serio!
Też miałam bardzo wiele takich sytuacji, że np jakieś obce dziewczyny w tramwaju, pociągu, autobusie coś tam się podśmiechiwały, dziwnie zerkały i czułam, że robi mi się gorąco.
I nigdy nie wiedziałam do końca, czy rzeczywiście się ze mnie nabijają, więc nie reagowałam.
Ale w sumie czułam, że to ze mnie.
I mam pytanie. Czy w takich sytuacjach reagować i jak?
Z tego co napisałaś, to nie reagowałaś, przetrwałaś to jakoś.
Ale ja czasem nie wiem do końca czy rzeczywiście ze mnie się śmieją.
A nawet jak wiem to mnie paraliżuje niemoc i strach choć powiedziawszy prawdę chętnie bym im dała po gębie.
Bo jak nie zareaguję to się czuję potem jak słabsza i gorsza d...
I mam do siebie żal, że jestem takim tchórzem.
Jak Ty to widzisz?

16

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

hej Ezer smile widziałam że ze mnie. jak już wychodziły na stacje (i reszta pasażerów z mego przedziału) to przerwalam milczenie i powiedziałam (przez uchylone okno) im co myslę o takim zachowaniu, a te z wyzwiskami w moja stronę itp. no cóż, ale po tych przeżyciach w gimnazjum obiecałam sobie że koniec milczenia i uciekania, mam swą godność i milczeniu mówię nie smile chociaż dla mnie jak im wygarnełam to lepiej sie poczułam smile
a z przedziału nie chciałam iść - ucieczka to sie równa i by wygrały, poza tym ja pierwsza byłam w tym przedziałe a one sie dosiadły, miejsce fajne bylo i duzo ludzi.
a czy reagować to zalezy od ciebie, wiesz istnieje ryzyko że to jakieś debilki może pobija lub coś itp. (miałam stracha czy im odpowiedzieć) no ale ja nie wytrzymałam musiałam im swoje powiedzieć smile
i na pewno nie jestes tchórzem, ja też od gimnazjum milczałam aż do tej pory w tym pociagu smile na każdego przyjdzie moment, że twój spokój odejdzie i obudzi sie w tobie siła do walki o siebie. Pozdrawiam smile

17

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Ezer,tez mam podobne doswiadczenia. Z tym,ze u mnie zaczelo sie od tego,ze zamknelam sie w sobie po tym,jak przyjaciolka sie ode mnie odwrocila. Potem zaczelam bac sie nawiazywania blizszych relacji z ludzmi. Dlugo tez wstydzilam sie tego, co czulam,jak bylam traktowana w gimnazjum,liceum.. Samookreslalam sie tym. Ale juz mi przechodzi. To juz staje sie przeszloscia,ja sie zmieniam - poza tym jak widze,ile osob mialo te same lub podobne doswiadczenia to wiem,ze to nie jest nasza wina. Nasza osoba nie ma nic do tego, o tym decyduje glownie przypadek! I nic takiego absolutnie nie swiadczy o naszej wartosci.

PS Ale to nie zmeinia faktu,ze o niektorych przezyciach (np. o jednym zdjeciu,na ktorym okropnie wyszlam,a dziewczyna,ktora niby byla ''fajna'',wrzucila na nasza-klase... ^*%& jedna ;/) nadal wstydze sie opowiedziec najblizszej mi osobie tongue

PS 2 a co do reagowania na jakiestam w pociagu czy autobusie - ja bym sprobowala na nie jakos krzywo,wyniosle popatrzec. Albo,jak jedziesz z kims,tez zaczac je obgadywac. W kazdym razie dac do zrozumienia,ze same idealne nie sa wink

18

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Zgadzam się żebyś zostawiła przeszłość za sobą.Ja też miałam dokuczającą mi dziewuchę!a teraz tam się kreuje maksymalnie a ja wiem że jest inaczej. Czy wierzysz we wszystko to co inni pokazują na naszej klasie!przecież to kreacja na użytek innych i frustracje. Ciesz się że jesteś już w innym środowisku i to nie wóci nigdy:)))))
Pozdr;))))))

19 Ostatnio edytowany przez mariah2116 (2010-02-18 00:21:01)

Odp: Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Kompleksy z czasów szkolnych/"Nasza" klasa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024