Cześć wszystkim... pisząc to mam strasznego doła ![]()
Za tydzien wychodzę za mąż a ja czuje straszny niepokój. Nie przed slubem, przed sama decyzją. W domu pojawiły sie problemy (mieszkamy z rodzicami) on ciagle sie z nimi kłóci. a jak jest pijany to naprawde okropnie sie zachowuje. Nie zwraca uwagi na mnie, co ja mówie, żeby sie uspokoił, żeby przestał. Może troche go rozumiem bo moze ma tez powód zeby sie zdenerwowac, ale to jak on sie zaczyna zachowywać, przeraża mnie. nie wiem jak sobie to tłumaczyc, może to stres przed slubem też, ale jak go pytam czy sie denerwuje przed slubem to twierdzi ze nie. Zawsze wiedzialam ze jest wybuchowy, tak, zdarzało mu się to, ale poza tym jest dobrym człowiekiem. Ale nie wiem dlaczego zaczynam sie go bać
Moja siostra tez chwilowo mieszkali z nami zanim sie wyprowadzili i pamietam ze trudno im tez bylo, też byly kłótnie z rodzicami, ale to wszystko przez to ze kazdy chce po swojemu. z taka różnica ze szwagier jest bardziej ustepliwy, a ten sobie nie da w kasze dmuchać. Mówi do mnie ze to wytrzymuje ale czasami juz nie może. Jednak to jak on sie zachowuje po pijaki - przeraza mnie. U nas w domu nigdy nie bylo takich nieporozumień, ale nie moge go o wszystko obwiniać. Ciągle tłumacze mu ze skoro narazie mieszkamy u rodziców to my sie musimy dopasować. to jest ich dom. On ma 32 lata i wiem ze jest mu ciężko., Tym bardziej ze on wychowywal sie bez ojca i teraz nie bedzie nikogo słuchał. Ja początku mówił ze wytrzymuje to dla mnie, ale teraz. Ciągle sie kłócimy, on przezywa przy mnie moja rodzine, mojego ojca nienawidzi, mojej mamy tez nie lubi i po pijaku mmówi do mnie ze wszyscy jestesmy tacy sami. Co bardzo mnie rani. Jak jest pijany nie zwraca na mnie wogóle uwagi. Czasami dzialało jak sie rozpłakałam ale to tak nie moze przeciez być. Dziewczyny co ja mam zrobić. Przeciez to jest nienormalne. Ja teraz powinnam być szcześliwa ze za mąz wyhodze
a co jeśli po slubie bedzie gorzej:( Jego ojciec ich bił i ich matke, ale zawsze wierzylam ze on taki nie bedzie.
Boje sie
Pomózcie mi prosze co ja moge teraz zrobic? Brałam nawet pod uwagę rozstanie, ale wesele juz wszystko gotowe przecież ;( 250 osób ;( Czasami przez te kłótnie juz sie zastanawiam czy ja napewno go kocham - wiem to jest nienormale ;( nie wiem dlaczego tak sie dzieje. Ale widze ze on ma tego wszystkiego juz dość. Wczoraj mu powiedzialam ze czuje ze przez te kłotnie sie oddalamy, a on na to ze on tez to czuje. A jak pytam go czy jest świadomy tego ze się żeni to on odpowiada tym samym pytaniem. Zwariuje zaraz - pomóżcie mi błagam ;(