Kurde mamy mały problem. Z pewnych względów jedno z nas musiało mieć zabieg chirurgiczny i potem przez kilka miesięcy trzeba było się wstrzymać ze "śliskimi" tematami
Problem (właściwie to nie wiem czy jest to problem ale doskwiera to jednak obojgu z nas) zaczęliśmy rozwiązywać pośrednio - jakoś cała ta namiętność poleciała w masę jakiejś takiej fizycznej namiętności - całowania się, gryzienia, przytulania... ale jest to kompletnie nieseksualne, dodatkowo żona przelewa na mnie część jakiegoś instynktu macierzyńskiego (z czego jest często niezła kupa śmiechu btw xD)
Z jednej strony jest to super, z innej oboje zaczęliśmy kolokwialnie mówiąc trzepać się w swoim zakresie (zdrady nie wchodzą w grę tutaj absolutnie ale pojawiają się u nas fantazje o byłych partnerach) jakby odcinając seks z naszej relacji. I nie mam pomysłu jak z tego wybrnąć, moja połówka też. Czytałem trochę o uzależnieniu od pornografii ale nie znalazłem tam nic godnego uwagi, tzn. jak odwrócić jakoś mechanizm od przeżywania frustracji seksualnej osobno i radzenia sobie z nią osobno bo nie mamy żadnych barier przed gadaniem ze sobą o tych tematach czy fantazjach jak sie pojawiają.
Kurde jest cholerna miłość, jest zakochanie, jest chemia ale się jakoś odseksualizowała. Miał ktoś kiedyś podobny problem i zna jakąś metodę żeby to jakoś to przywrócić albo jakiegoś porzadnego seksuologa z okolic Warszawy któy byłby na tyle kompetentny żeby do niego pójść?