Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Tym razem zainspirował mnie kolega Doom:

Doom napisał/a:

Moje dziecko może złamać mi serce, może wpędzić mnie do grobu - dosłownie, ale to wszystko nigdy nie sprawi, że przestanę je kochać! Zawsze i w każdej sytuacji będę pragnął dla niej szczęścia. Nawet wtedy, gdy jej definicja szczęścia będzie biegunowo odległa od mojej.

Poruszę, jak zwykle, kilka kwestii:

Czy potraficie, tak w 100%, wyzbyć się egoizmu? Całe życie marzyłyście np. o spokojnej starości w domu z ogródkiem, wśród tupotu stópek wnuków, a tu się okazuje, że córka nie chce mieć dzieci, a syn jest gejem. Jesteście pewne, że bez cienia żalu powiecie: "Spoko, najważniejsze, żebyś był/a szczęśliwy/a"? wink

Co jeśli to szczęście dziecka tak naprawdę, z Waszego punktu widzenia oczywiście, mu szkodzi? Córka ma męża przemocowca, którego och ach tak kocha i bez niego żyć nie może. Syn zamknął się w domu jakiejś sekty. Dziecko wybiera zawód, w którym nie znajdzie pracy. Młody włóczęga świadomie wybiera życie bezdomnego. Akceptujemy bez mrugnięcia okiem? A jeśli akceptujemy, to świadczy to o naszej bezgranicznej miłości i tolerancji, czy raczej o... bezradności?

No i wreszcie - czy naprawdę miłość rodzica nigdy nie ustaje? Będziemy kochać córkę prostytutkę, syna zabójcę, córkę, która usuwa jedną ciążę za drugą (wersja dla przeciwniczek aborcji oczywiście), syna, który pije i bije żonę i dzieci? Przestępcę seksualnego?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Doom (2014-04-16 15:11:08)

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?
BabaOsiadła napisał/a:

Tym razem zainspirował mnie kolega Doom:

Doom napisał/a:

Moje dziecko może złamać mi serce, może wpędzić mnie do grobu - dosłownie, ale to wszystko nigdy nie sprawi, że przestanę je kochać! Zawsze i w każdej sytuacji będę pragnął dla niej szczęścia. Nawet wtedy, gdy jej definicja szczęścia będzie biegunowo odległa od mojej.

Poruszę, jak zwykle, kilka kwestii:

Czy potraficie, tak w 100%, wyzbyć się egoizmu? Całe życie marzyłyście np. o spokojnej starości w domu z ogródkiem, wśród tupotu stópek wnuków, a tu się okazuje, że córka nie chce mieć dzieci, a syn jest gejem. Jesteście pewne, że bez cienia żalu powiecie: "Spoko, najważniejsze, żebyś był/a szczęśliwy/a"? wink

Co jeśli to szczęście dziecka tak naprawdę, z Waszego punktu widzenia oczywiście, mu szkodzi? Córka ma męża przemocowca, którego och ach tak kocha i bez niego żyć nie może. Syn zamknął się w domu jakiejś sekty. Dziecko wybiera zawód, w którym nie znajdzie pracy. Młody włóczęga świadomie wybiera życie bezdomnego. Akceptujemy bez mrugnięcia okiem? A jeśli akceptujemy, to świadczy to o naszej bezgranicznej miłości i tolerancji, czy raczej o... bezradności?

No i wreszcie - czy naprawdę miłość rodzica nigdy nie ustaje? Będziemy kochać córkę prostytutkę, syna zabójcę, córkę, która usuwa jedną ciążę za drugą (wersja dla przeciwniczek aborcji oczywiście), syna, który pije i bije żonę i dzieci? Przestępcę seksualnego?

Odpowiadając na twoje pytanie w zupełnie odległej części forum. Proszę bardzo, można swobodnie korzystać z moich wpisów. Jednakże dodam nieskromnie, że szkoda iż zacytowałaś jedynie tak wąski cytat.

Dla pełniejszego obrazu. Napisałem również:

"Ja jestem ojcem i kocham swoje dziecko BEZWARUNKOWO! Nie ma takiej rzeczy, która by to zmieniła. Moje dziecko może złamać mi serce, może wpędzić mnie do grobu - dosłownie, ale to wszystko nigdy nie sprawi, że przestanę je kochać! Zawsze i w każdej sytuacji będę pragnął dla niej szczęścia. Nawet wtedy, gdy jej definicja szczęścia będzie biegunowo odległa od mojej. Piszę to wszystko, będąc świadomym zagrożeń, jakie dzisiaj czyhają na młodych ludzi. Nie zrozumcie mnie źle, robię wszystko, by dziecko przed nimi chronić. Jeśli moje dziecko będzie złym człowiekiem, to pretensje i olbrzymi żal, będę miał przede wszystkim do siebie."

Pozdrawiam

3 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-16 15:11:20)

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Świetny temat.

Mnie się wydaje, że każdy w głębi siebie jest trochę egoistą - czyli rodzice zawsze będą próbować ''popychać'' swoje dzieci w kierunku dla rodziców słusznym. Ale jeśli dzieciaki pójdą w drugą stronę, to miłość i tak nie przeminie.


Gdzieś też wyczytałam, że często, gdy mówimy, że robimy coś dla czyjegoś dobra, to tak naprawdę robimy to dla nas...

4

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Kwestia pierwsza. Kocham swoje dziecko i jestem w stanie zaakceptować każdy jego wybór. Pod warunkiem ze nie będzie krzywdził przy tym innych ludzi. Gej czy nie, chęć dziecka czy nie... Nie ważne. Kocham i będę kochać mimo wszystko.

Jeśli mój syn będzie miał chęć dokonać złych wg mnie wyborów, mogę ewentualnie uświadomić go że źle robi i wytłumaczyć mu dlaczego. Jeśli mimo moich rad będzie stawiał na swoim... Ok... My też dokonywaliśmy wyborów, niektóre z nich były bądź nadal są niesłuszne ale przynajmniej nasi rodzice pozwalali nam zyc po swojemu i tak też chcę wychować dziecko. Szkołę zawsze może zrobić inną. Jeśli byłby w niebezpieczeństwie jeśli chodzi o sektę bądź innego typu problemy ZAWSZĘ mu pomogę jeśli tylko będę widziała że potrzebuje mojej pomocy.

Ostatnia kwestia. Kocham i kochać będę bezwarunkowo. Wychowam go tak jak najlepiej potrafię... Pewnie popełniam nie jeden błąd ale jeśli ktoś będzie cierpiał przez moje dziecko to na pewno nie pozostawię tego bez odzewu. Jeśli kogoś zabije.. Cóż takiej myśli nie dopuszczam aczkolwiek co mi pozostaje... Kochać będę mimo wszystko. Oddałabym nawet własne serce żeby go ratować w końcu to moje dziecko...

5

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Dziękuję, Doom. Pozdrawiam serdecznie smile

6 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-16 15:26:23)

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Obserwujac pare osob z mojego otoczenia, czasem dochodze do wniosku, ze kiedy dziecko nie spelnia naszych oczekiwan kocha się jej jeszcze bardziej niż te "wzorowe".

Nie umiem sobie wyobrazic, ze moja corka stalaby się bandyta. Mysle, ze wiekszosc zachowan destrukcyjnych u dzieci bierze się z bledow rodzicow - w takim razie jak moglabym przestac kochac swwoje dziecko dlatego, ze okazalam się miernym rodzicem?

7 Ostatnio edytowany przez oksydaza (2014-04-26 20:21:00)

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Trudno mi powiedzieć, bo dzieci nie mam i mieć nie zamierzam, chyba bym się nie odnalazła w roli Matki, ale odpowiem teoretycznie.
Patrzę na moich rodziców, którzy byli - i są - naprawdę najfajniejszymi rodzicami, jakich sobie mogłam wymarzyć  ( choć oczywiście wady też mają i mieć będą wink). Patrzę i wydaje mi się, że bezwarunkowe kochanie dzieci to takie kochanie "za nic", czyli  niewywieranie presji,  wybaczanie błędów, rozmawianie z nimi  i poszanowanie dla ich indywidualności, prywatności i wyborów życiowych. Ale NIE przechodzenie do porządki dziennego nad tym, że dziecko robi krzywdę innym ludziom. W którymś momencie trzeba się ustosunkować do ich zachowania i powiedzieć - nie umiem zaakceptować tego, co robisz, uważam, że robisz źle, nie będę Cię w tym wspierać.

Przy czym oczywiście czym innym jest  respektowanie tego, że syn wybrał sobie zawód inny, niż sobie dla niego  wymarzyłam - szczęście dla każdego smakuje przecież inaczej   i najważniejsze, że jest zadwolony - a co innego trwanie przy synu, który zgwałcił dziewczynkę (dla mnie w tej chwili przestałby istnieć.) Decyzje dot.  miłości, partnerów, pracy, moralności to są koniec końców prywatne sprawy, ale jeśli dzieci zrobią coś naprawdę złego, czego ja bym nigdy nie zrobiła i zrozumieć nie potrafię, to mogę zadecydować O SOBIE i w jakiś sposób zredefiniować  nasze relacje. Co, być może, w praktyce nie znaczy, że nie będzie się we tliło jakieś uczucie do nich czy że nie opłacę adwokata  - ale przytulić gwałciciela? Ja bym nie umiała.

Innym, trudnym aspektem jest konieczność patrzenia na to, jak - wg mnie - dziecko niszczy sobie życie. Np. wpadając w narkotyki czy wchodząc do sekty. Myślę, że tu na pewno bym o nie walczyła, ale jednak  starając się pamiętać, że nie moge decydować za nie. Trudne sytuacje, bardzo trudne.

Tak sobie myślę, że miłości do dziecka nie zrozumie ktoś, kto dzieci nie ma:)

8

Odp: Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?
BabaOsiadła napisał/a:

Poruszę, jak zwykle, kilka kwestii:

Czy potraficie, tak w 100%, wyzbyć się egoizmu? Całe życie marzyłyście np. o spokojnej starości w domu z ogródkiem, wśród tupotu stópek wnuków, a tu się okazuje, że córka nie chce mieć dzieci, a syn jest gejem. Jesteście pewne, że bez cienia żalu powiecie: "Spoko, najważniejsze, żebyś był/a szczęśliwy/a"? wink

Oczywiście, że nie bez cienia żalu, ale jednak. Rodzic nie powinien odwracać się od własnego dziecka tylko dla tego, że nie spełniło jego oczekiwań.

BabaOsiadła napisał/a:

Co jeśli to szczęście dziecka tak naprawdę, z Waszego punktu widzenia oczywiście, mu szkodzi? Córka ma męża przemocowca, którego och ach tak kocha i bez niego żyć nie może. Syn zamknął się w domu jakiejś sekty. Dziecko wybiera zawód, w którym nie znajdzie pracy. Młody włóczęga świadomie wybiera życie bezdomnego. Akceptujemy bez mrugnięcia okiem? A jeśli akceptujemy, to świadczy to o naszej bezgranicznej miłości i tolerancji, czy raczej o... bezradności?

Odnośnie przemocy i sekty, jest coś takiego jak brak racjonalnej oceny sytuacji przez osobę tkwiącą w danym problemie. Jeżeli nie pomożemy dziecku siłą, to w przyszłości usłyszymy żal z jego strony.
Co do wyboru zawodu, a nawet włóczęgostwa, to świadome wybory życiowej drogi.
Czy pozwalamy dzieciom na własne wybory z miłości, tolerancji, bezradności?
Uważam, że po części z każdego wymienionego powody, ale przede wszystkim rodzic pragnie szczęścia dla swojego dziecka, co jest podyktowane miłością.

BabaOsiadła napisał/a:

No i wreszcie - czy naprawdę miłość rodzica nigdy nie ustaje? Będziemy kochać córkę prostytutkę, syna zabójcę, córkę, która usuwa jedną ciążę za drugą (wersja dla przeciwniczek aborcji oczywiście), syna, który pije i bije żonę i dzieci? Przestępcę seksualnego?

Życie pokazuje, że rodzice potrafią również nienawidzić z dużo błahszych powodów. Tu chyba decydują osobiste tendencje.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Chcę tylko , by moje dziecko było szczęśliwe - czy aby na pewno?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024