Jakieś kilkanaście lat temu siostra załatwiła mi pracę nad morzem. Poznałam tam jej koleżankę ze szkoły, z którą bardzo się zaprzyjaźniłam, razem pracowałyśmy, mieszkałyśmy w jednym pokoju. Potem jak wróciliśmy do naszego miasta, to spotykałyśmy się , dzwoniłyśmy do siebie. Potem Ona wyjechała za granicę, jak wróciła spotkałyśmy się z dwa razy. Od jakiegoś czasu jednak mam wrażenie, że ona nie chce się ze mną spotykać, może zmieniła numer, może coś innego..Czy Wy też tak macie, że ludzie nie chcą się z wami spotykać, z czego to wynika, że niegdyś super koleżanka, po latach, nie chce już za bardzo spędzać ze mną czas.
Moja niegdyś super koleżanka, prawie siostra, tuż po mojej wyprowadzce z rodzinnego miasta, nawet telefonicznego kontaktu ze mną nie utrzymywała. Łaskawie odpisywała na moje smsy, bądź odbierała telefon. Ani maila, ani nawet głupiej wiadomości na gg, choćby raz na miesiąc...nic... I tak przez 3 lata, aż odpuściłam.
Dlaczego? Nie wiem. Zazdrościć nie miała mi czego, chyba że wyprowadzki do dużego miasta. No ale to już byłoby chyba dziecinne. Nigdy nie posądzałam jej o to.
Miałyśmy po latach kontakt. Sama się odezwała. Jednak tym razem, to ja nie pociągnęłam znajomości dalej. Odechciało mi się...
Rzadko zdarzają się znajomi na całe życie. Życie jest takie, że poznajemy szczególnie w nowych warunkach życia wielu nowych ludzi i z nimi zaczynamy budować relacje, nie zawsze starcza czasu, chęci i sił na kontynuowanie znajomości z kimś kto gdzieś został. Trzeba pamiętać, że ludzie się zmieniają co też może być przyczyną urwania kontaktu. Ja przez całą szkołę miałam super przyjaciółkę, jeszcze dwa lata po skończeniu szkoły się spotykałyśmy chociaż już rzadziej. A teraz piszemy tylko smsy i to sporadycznie. Dlaczego tak się stało nie wiem. Możliwe, że wpływ na to miała jej praca bo często musiała wyjeżdżać. Nie widziałam się z nią 3 lata i nie bardzo wyobrażam sobie, że miałabym się z nią spotkać, wydaje mi się, że tak się oddaliłyśmy i zmieniłyśmy, że nie miałabym z nią o czym rozmawiać. Mam za to teraz innych znajomych. Szczerze powiem, że trudno byłoby mi utrzymywać kontakt z wszystkim, z którymi ten kontakt kiedyś utrzymywałam bo takich osób było wiele. Trudno przecież siedzieć z telefonem w ręce i umwaiać się na spotkania pół dnia, a drugie pół dnia biegać na te spotkania.
LUDZIOM drogi się rozchodzą... tak bardziej "w przenośni"
Inne życie prowadzą, inne problemy mają... przeważnie mało kto ma głowę i czas na niezobowiązujące "tru tu, tru tu" ze znajomymi z lat beztroskich ![]()
Dorastanie tak ma. Środowiska życia się zmieniają
Mam to samo. Paczka moich najlepszych przyjaciół, z którymi jeździłam na wakacje, spędzaliśmy razem weekendy, chodziliśmy razem do szkoły - teraz mam sporadyczny kontakt z jednym chłopakiem...