Pierwszy poważniejszy związek . W skrócie - początki były piękne jak to bywa na początku potem zaczęły się problemy głównie z mojej winy . Od zawsze miałam taki problem ,że jak kogoś poznałam i te ktoś był dla mnie bardzo ważny to ja nie koniecznie byłam tak samo ważna dla tej osoby , czy to przyjaźnie czy związki . Problemem jest też to , że może zawsze brakowało mi tej przyjaciółki czy też wsparcia rodziców i trochę mój związek jest kwestia przyzwyczajenia , tzn kocham go bardzo , ale zastanawiam się czy jeśli byśmy zerwali to bym sobie nie poradziła bez niego bo jestem przywiązana bo naprawdę spędzaliśmy mnóstwo czasu razem był ze mną w ważnych chwilach i przez ten ostatni rok , w którym sporo się działo . Wiem , że może to śmiesznie zabrzmi , ale będąc sobą ja go ranie . Próbowaliśmy robić przerwę ale ja go potrzebowałam bałam się , że przyzwyczai się jak to jest beze mnie i mu się to spodoba . Ograniczaliśmy spotkania , ja starałam się być mniej natrętna . Ja widzę , że my się różnimy , aczkolwiek zadaje sobie pytanie od miesiąca czy powinnam się z nim rozstać oszczędzić mu bólu który mu bardzo często nieświadomie sprawiam , czy być z nim dalej mimo iż kłótnie się powielają i dotyczą głównie winy z mojej strony , nie chce żeby cierpiał i to już na pewno nie przeze mnie , ale nie mogę żyć ze świadomością , że już nigdy nie przytulę się ani nie pocałuje osoby której kocham , że już nie zobaczę uśmiechu który jest skierowany dla mnie , że to nie ja będę go powodować . Sprawy doszły do tego stopnia że gdy na pytanie ,, to dlaczego ze mną jesteś ?'' odpowiadał ,, bo cię kocham '' , odpowiedział mi ,, naprawdę nie wiem '' . Powinnam wywiesić białą flagę i pozwolić by był szczęśliwszy beze mnie , czy na siłę naprawiać i wierzyć , że przecież jeszcze nie jest tak źle ?
Skoro twierdzisz, że wina leży po Twojej stronie i masz problem w relacjach interpersonalnych, wspominasz tu nie tylko o swoim związku, nie pracujesz nad swoim zachowaniem?
Twój problem nie zniknie wraz z obecnym chłopakiem i odezwie się w każdym kolejnym związku czy relacji przyjacielskiej/koleżeńskiej. Uciekając od niego nic nie zyskasz.
Sprawy doszły do tego stopnia że gdy na pytanie ,, to dlaczego ze mną jesteś ?'' odpowiadał ,, bo cię kocham '' , odpowiedział mi ,, naprawdę nie wiem ''
Rada ode mnie na przyszłość: Nie zadawaj takiego pytania chłopakowi, bez względu na to, czy to będzie ten czy inny. NIGDY. Bo sama usiłujesz takim pytaniem zrobić sobie krzywdę. Co on miałby Ci odpowiedzieć? Dla seksu? Dla korzyści majątkowych? Jeszcze coś innego? Jakiej odpowiedzi byś oczekiwała? Zwłaszcza, że nie ma nigdy dobrej odpowiedzi na to pytanie. Albo jesteś z kimś, z kim jest ci dobrze, albo nie. Po prostu. Moja była żona też mnie o to pytała po kilku większych "aferach" (bo nie nazwę inaczej tego, co nawywijała za moimi plecami). A ja nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Pytanie retoryczne ![]()
Poza tym, nie rób nic na siłę. Nie możesz go przywiązać do siebie łańcuchem na siłę. Albo będzie z Tobą z własnej nieprzymuszonej woli, albo odejdzie. Tak jak dobrze zapytał Agnik, nie starasz się poprawić swojego zachowania, żeby go nie ranić i nie mieć takich złych myśli jak teraz?
ale nie mogę żyć ze świadomością , że już nigdy nie przytulę się ani nie pocałuje osoby której kocham , że już nie zobaczę uśmiechu który jest skierowany dla mnie , że to nie ja będę go powodować
Też tak myślałem jeszcze rok temu, jak rozchodziłem się z byłą żoną. Niekiedy w gorszych chwilach nadal miewam takie myśli, bo nadal jestem sam. Próbuję swego szczęścia ale widać nie u tych kobiet, co trzeba. Też jest mi ciężko. Ale się nie poddaję i wierzę w to, że niedługo znajdę odpowiednią osobę, dla której ja będę całym światem, a ona dla mnie. Ale na pewno nikogo do niczego zmuszać nie będę. Pomyśl nad tym.
4 2014-05-04 09:34:51 Ostatnio edytowany przez ostatniraz (2014-05-04 09:38:45)
Niewiem jak mam się zabrać do tych zmian.. W sumie kiedyś uważałam , że zerwać z kimś dla czyjegoś dobra jest głupotą , bo przecież jeśli będzie chciał to sam odejdzie . Ja mam czasami takie wrażenie , że my po prostu do siebie nie pasujemy , nie możemy się często dogadać , a po każdej kłótni i nawet zwykłej rozmowie gdzie jedno drugiemu mówi coś co nie pasuje dochodzimy do wniosków , że nie ważne jacy byśmy byli chwilami źli dla siebie nie rozejdziemy się , bo się bardzo kochamy . Może to głupie , ale mam wrażenie , że on kocha mnie bardziej , z zasady faceci kochają bardziej i mocniej się przywiązują , ale chyba żadna miłość nie jest na tyle wielka , że można pozwalać drugiej osobie na ranienie siebie . Teraz właśnie skrytykowałam sama siebie , tylko ,że to na co on narzeka dla mnie wydaje się głupie albo niezauważalne . Chociaż wiem , że wina leży po mojej stronie. Z jednaj strony to on narzeka na to jak ja go traktuje , a zazwyczaj to ja czuje się zraniona i płacze przez niego . Co da się zaważyć na jakiejś imprezie czy nawet grillu gdzie jest mała grupka ludzi , nie ważne jak było by dobrze na koniec i tak się coś popsuje . Wiem , że to co pisze wydaje się być głupie jedno drugiemu ma coś za złe nie możemy się dogadać , a mimo tego chce coś z tym zrobić bo go kocham
Tak jakbym czytała o sobie. Mam bardzo podobną sytuację w związku. Też zwykle to ja nawalam, tez sie boje ze jest ze mna tylko z przyzwyczajenia albo, ze zrozumie ze beze mnie będzie mu lepiej. Myślę, że za dużo myśląc o tym, analizując, stwarzamy sobie same problemy, które nie istnieją. Chłopak jeżeli będzie chciał, to odejdzie. Ja również myślałam, żeby odejść. Nie chciałam go ranić swoją osobą i wiem, że z kim innym byłby bardziej szczęśliwy. Mówiłam nawet mu o tym, rozmawialiśmy na ten temat. Sama sobie stwarzałam problemy. Zrozumiałam, że trzeba trochę wyluzować. Nie awanturować się, tylko na spokojnie wszystko wyjaśniać. Jesteś z nim szczęśliwa, to staraj się żebyście tworzyli fajną parę, a problemy same odejdą
Dużo wielkich słów i głębokich nazw do nieudanego nastoletniego związku
Jakkolwiek elokwentnie byś tego wszystkiego nie pisała, to widać, że to nic innego jak nastoletnia miłość, a ta nigdy nie jest za bardzo spokojna ![]()
Jesteś psem ogrodnika, tylko nie nazwałaś tego wprost. Nie za bardzo pasuje Ci bycie z nim, bo widzisz, że nie pasujecie do siebie, ale jednocześnie nie puścisz go nigdzie, bo przecież on Twój i już.
Miotasz się, dorabiasz filozofie, robisz z tego dramat, a tak naprawdę trzeba podziękować za miło spędzony rok, dać sobie po buzi i poważnie zastanowić się nad tym czego Ty właściwie chcesz i oczekujesz.
Bardzo ,, pasuje mi bycie z nim '' , a może po prostu go kocham i chce to naprawić ? Chce jego dobra i na pewno nie będą ważniejsze dla mnie moje potrzeby tylko jego . Wiem czego chce , chce być z nim . Równie dobrze można się poddawać za każdym razem kiedy w związku pojawiają się problemy i go zakończyć.
Więc naprawiaj. Staraj się tak nie kłócić, nie analizuj. Postaraj się być dobrą, fajną dziewczyną dla niego
vincent25 czemu twierdzisz zeby nie zadawala takich pytan sa one potrzbne w zwiazkku chyba trzeba wiedziec z jakiego powodu ktos jest z nami, jak by kobiet abyl az toba dla kasy albo z nudow czy inny powod to chcialbys byc z kism takim kto cie nie kocha ??
mar3, nie chcę urazić Twoich uczuć ani poglądów, więc na wstępie powiem, że jeśli używasz często tego pytania w swoim związku (tak mniemam, że jesteś w związku) i druga osoba nie widzi w tym nic złego, to luz. Ja z reguły patrzę głębiej na drugiego człowieka, więc takich pytań zadawać nie muszę. Bo przecież to widać, kiedy kobieta jest z Tobą dla kasy, kiedy z nudów itp, prawda? Chyba, że to tylko ja mam taką umiejętność, choć szczerze w to wątpię, żebym był jedyny. Nie muszę o to pytać. Widzę i czuję to, z jakiego powodu druga osoba może chcieć ze mną być. Jeśli powód byłby czysto materialny, to taki związek nie miałby sensu dalej istnieć.
Bardzo ,, pasuje mi bycie z nim '' , a może po prostu go kocham i chce to naprawić ? Chce jego dobra i na pewno nie będą ważniejsze dla mnie moje potrzeby tylko jego . Wiem czego chce , chce być z nim . Równie dobrze można się poddawać za każdym razem kiedy w związku pojawiają się problemy i go zakończyć.
Oczywiście, że go kochasz i chcesz być tylko z nim! Masz 18 lat! To oczywiste, że jesteś przekonana, że to ten jedyny, ten wiek tak ma
Z jednej strony chcesz być z nim, bo nie znasz świata bez niego, a z drugiej wiesz, że się nie dogadujecie i chcesz żeby wygladało to inaczej.
vincent25 nie jestem w zwiazku mowie tylko ogolneie , wiem ze niektore to wiadc od razu ze dla kasy i tak dalej, jezeli w zwiakzu jets ok nie pytan sie to nie jest tak ze ciagle ale jzeeli zauwazasz ze cos sie psuje w zwiazku czy sa inne powody dl aktorych zaczynasz sie zastanawiac takie pytanie powinno byc zadane moim zdaniem. Wprost mowiac chodilo mi ze nie powinno sie unikac tego pytanai i czasami jest ono potzrebne wszytsko zalezy od sytuacji.
A tak wogoel to czasami ludzie niezle udaja jak bys nie wiedzial i nieraz czy to z nudow czy z innego powodu sa w zwiakzu a przy pytaniu sie zacinaja np. Tak smao jak ci ktos bedzei mowil ze cie kocha a nie bedzei okazywal i ty tego nie bedziesz czul co wtedy robisz tez nie prowadzsiz rozmowy o co chodzi ?.
13 2014-05-04 12:52:14 Ostatnio edytowany przez Vincent25 (2014-05-04 13:01:07)
Chce jego dobra i na pewno nie będą ważniejsze dla mnie moje potrzeby tylko jego.
Przestań tak myśleć. To nie jest dobre myślenie. Sam się o tym przekonałem na własnej skórze. Widzę, że już jesteś od niego uzależniona, a każde uzależnienie szkodzi zdrowiu, czy to prywatnemu czy też związkowi. Nie możesz być dla niego, za przeproszeniem, "szmatą od podłogi", mówiąc, że Twoje potrzeby się nie liczą, za to jego są najważniejsze. Są to pierwsze symptomy toksycznego związku, w którym Ty jesteś nieszczęśliwa, ale znajdujesz własne, swoiste poczucie bezpieczeństwa we własnym nieszczęściu. Nie na tym polega szczęśliwy związek. Powinniście być sobie równi, wasze potrzeby powinny być na równo ważne dla Was obojga, każde z Was powinno dążyć do szczęścia tego drugiego.
Tak smao jak ci ktos bedzei mowil ze cie kocha a nie bedzei okazywal i ty tego nie bedziesz czul co wtedy robisz tez nie prowadzsiz rozmowy o co chodzi ?.
Owszem, przeprowadzam taką rozmowę, ale na pewno nie zadam takiego pytania, bo przy którymś razie z kolei, zaczyna to być męczące, jak dla mnie. Ile razy można w kółko pytać się "Dlaczego ze mną jesteś?" Po usłyszeniu n-ty raz z kolei tego pytania, sam będę się faktycznie zastanawiał, dlaczego. Tyle, że z nastawieniem negatywnym. Tak, jak mówiłem, nie słowa, a czyny zdobią człowieka.
Teo, może nie mów mi co czuje dobrze ? Nie nie jestem przekonana , że to ten jedyny nie mówię , że już chce brać z nim ślub . Wiem jak było przed nim i wiem jak wygląda świat bez niego . Może i jestem młoda , ale to nie znaczy , że jestem jakimś ,, gimbusem '' który przelewa tu swoje emocje , żeby się nad sobą użalać , gdyby tak było żaliłabym się na portalach społecznościowych typu facebook . Myślałam , że spotkam się tu z ludźmi którzy jakoś pozytywniej pomogą mi i wyrażą swoje zdanie , a nie będą mi mówić co czuje , co uważam i co wiem , albo czego nie wiem . Co niektórzy są naprawdę w porządku , ale chyba nie wszyscy.
Vincent25 ja nie mówie , że jakoś obsesyjnie zachowuje się odnośnie jego potrzeb , moje też są ważne i ja wiem o tym , on też wie i się do tego stosuje . Tylko uważam , że jeśli w związku ważniejsze jest szczęście drugiej osoby , nie należy być egoistą , oczywiście jeśli my przez to nie cierpimy . Nie uważam , że nie ma dla mnie szacunku , bo ma . Traktuje mnie dobrze mówiąc , że ważniejsze są jego potrzeby miałam na myśli drobne rzeczy takie uszczęśliwianie bardziej drugiej osoby , jeśli mamy do wyboru spacer , a np. on chciałby obejrzeć mecz to okej mogę zrezygnować raz ze swoich planów żeby sprawić mu przyjemność , bo on też tak robi . Jestem szczęśliwa , ale wiadomo , że nie każdy związek jest idealny i można naprawić cos zawsze , polepszyć , a chwilowo mamy problemy i coś bym chciała z nimi zrobić bo są wywołane z mojej winy . To chyba dobrze , że coś chce z tym zrobić , było by gorzej gdyby to on był ich źródłem i nie widział problemów , ja je widze i chce coś zrobić żeby nam było lepiej .
Dla mnie tez czyny sa waznejsze ale taski jest czlowiek ze przez mysl mu przejdzie to pytanie i tyle bo jezeli jest zle cos komus nie pasuje nie stara sie to dlaczego z nami jest, nie da sie tak wogole tego pytania nei zadac bo jets onkretne i nie raz potrzebne i daje odpowiedz na cala sytuacje. Nie mowie tu o ciaglym zadawaniu pytania tylko juz w jakiejs konkretnej sytuacji. To ty nie zadajesz pytan a jak ktos ciebie by zapytal tez nie opowiesz tej osobie ?
Teo, może nie mów mi co czuje dobrze ? Nie nie jestem przekonana , że to ten jedyny nie mówię , że już chce brać z nim ślub . Wiem jak było przed nim i wiem jak wygląda świat bez niego . Może i jestem młoda , ale to nie znaczy , że jestem jakimś ,, gimbusem '' który przelewa tu swoje emocje , żeby się nad sobą użalać , gdyby tak było żaliłabym się na portalach społecznościowych typu facebook . Myślałam , że spotkam się tu z ludźmi którzy jakoś pozytywniej pomogą mi i wyrażą swoje zdanie , a nie będą mi mówić co czuje , co uważam i co wiem , albo czego nie wiem . Co niektórzy są naprawdę w porządku , ale chyba nie wszyscy.
A kto mówi, że jesteś gimbusem? o.O Mówię tylko, że się miotasz, co jest normalne. Nie wiesz, jak wygląda świat bez niego, ponieważ nigdy się nie rozstaliście na rok, albo dłużej. Nie wiesz jak to jest jak już nie możesz zadzwonić i się spotkać, wysłać smsa. Nie wiesz po jakim czasie zaczniesz czuć się przygnębiona, albo wolna. On Ci nie pasuje i widać to w Twoich postach. Chcesz walczyć, to walcz, kto Ci broni? Jakiej rady potrzebujesz? Chcesz się dla niego zmieniać, to się zmieniaj! Kto Ci broni?
Ja wiem jedno, zmienianie się dla kogoś i ciągnięcie czegoś na siłę, to poroniony pomysł. Jeśli nie jesteś od czegoś uzależniona, albo nie masz problemów emocjonalnych, to doprawdy nie wiem, co chcesz zmieniać. Sama pisałaś, że nie możesz przy nim być sobą, bo jak jesteś, to go ranisz. Jaki z tego wniosek? On nie jest dla Ciebie, bo do siebie nie pasujecie. Drugi człowiek albo wyzwala w nas to co najlepsze, albo najgorsze, znajdź takiego, który wyzwoli Twoją dobrą stronę i to w sposób naturalny, a nie na siłę będziesz siebie zmieniać.
Vincent25 ja nie mówie , że jakoś obsesyjnie zachowuje się odnośnie jego potrzeb , moje też są ważne i ja wiem o tym , on też wie i się do tego stosuje . Tylko uważam , że jeśli w związku ważniejsze jest szczęście drugiej osoby , nie należy być egoistą , oczywiście jeśli my przez to nie cierpimy . Nie uważam , że nie ma dla mnie szacunku , bo ma . Traktuje mnie dobrze mówiąc , że ważniejsze są jego potrzeby miałam na myśli drobne rzeczy takie uszczęśliwianie bardziej drugiej osoby , jeśli mamy do wyboru spacer , a np. on chciałby obejrzeć mecz to okej mogę zrezygnować raz ze swoich planów żeby sprawić mu przyjemność , bo on też tak robi . Jestem szczęśliwa , ale wiadomo , że nie każdy związek jest idealny i można naprawić cos zawsze , polepszyć , a chwilowo mamy problemy i coś bym chciała z nimi zrobić bo są wywołane z mojej winy . To chyba dobrze , że coś chce z tym zrobić , było by gorzej gdyby to on był ich źródłem i nie widział problemów , ja je widze i chce coś zrobić żeby nam było lepiej .
Rozumiem i całkowicie popieram ![]()
nie da sie tak wogole tego pytania nei zadac bo jets onkretne i nie raz potrzebne i daje odpowiedz na cala sytuacje. To ty nie zadajesz pytan a jak ktos ciebie by zapytal tez nie opowiesz tej osobie ?
Owszem, jest konkretne. Nawet za bardzo, jak dla mnie. Wręcz sugeruje, żeby skupić się na dobrach materialnych albo przemijających i wymienić je od pierwszego do ostatniego, niczego przy tym nie można pominąć. A nie uważasz, że zmusza trochę drugą osobę do zdawkowej odpowiedzi tak jakby "na odczepnego"? Ja takiego pytania nie zadaję, choć kilka razy było mi zadane i serio zbiło mnie wtedy z tropu. Uznałem, że druga osoba potrzebuje znać konkretne odpowiedzi, że jestem z nią za to, czy za tamto... Takie sprowadzenie mnie do roli rzeczy albo też głodnego psa, który idzie za człowiekiem, bo ten niesie kości dla niego. Tak samo jest z pytaniem "Za co mnie kochasz?" Ja uważam, że nie powinno się być z drugą osobą "za coś". Jeśli już idziemy tym tropem to prędzej "pomimo czegoś". Nie: "Jestem z Tobą (lub Kocham Cię) za to, że jesteś piękna" albo "za to, że blisko mieszkasz". Powinno być: "Jestem z Tobą (bądź też Kocham Cię) POMIMO tego, że nie widzimy się codziennie" albo "pomimo tego, że jesteś strasznie uparta i zazdrosna o mnie"
Jestem z natury romantykiem i tak właśnie postrzegam miłość.