Witam Was serdecznie. Mam nadzieje , ze znajde tu kogos z kim moglabym poromawiac chociaz virtual.. mam 24 lata , rok temu urodzilam cudownego chlopca:) od zajscia.w.ciaze czuje sie bardzo samotna, pierwsza przeprowadzka, teraz kolejna. A ja sama jak palec, mam tylko meza, ktory wciaz jest w pracy. a Ja? ja wciaz sama z dzieckiem w domu rodzina 100 km ode mnie a pryjaciele wyparowali.. jezeli znajdzie sie tu kots w podobnej sytuacji zapraszam i pozdrawiam:)
cześć... skąd ja znam to co opisałaś? no tak, to również moje życie, po części. mam 22 lata, mamą jestem od prawie 4 lat (bliźniaczki
:)), rozwiedziona, w nowym wspaniałym, nie będę kryć, związku. rodzina 120 km ode mnie, bez kontaktu. nowa w mieście (Grudziądz), poświęcam się dzieciom i partnerowi. przyjaciele również wyparowali jak to określiłaś a brak kontaktu z innymi ludźmi, nie licząc najbliższych coraz bardziej doskwiera... próbuję swoich sił na tym forum ![]()
To wlasnie brak kontaktu z ludzmi jest tak meczacy, Dziecko nie wyslucha, a partner, Maz to jednak nie to samo co kolezanka czy tez przyjaciolka, nowe miejsca, niby tyle ludzi w tych metropoliach a my same:) Niestety czlowiek potrzebuje innych ludzi, towarzystwa. Mi coraz bardziej doskwiera samotnosc gdy Maz jest w pracy
pozdrawiam:)
Wiosna się robi, po parkach całe tabuny takich jak wy spacero-wózkowiczek.Możecie założyć osiedlowy gang młodych matek.
dobry pomysł z tym "gangiem" ale niestety nawet częste spacery na plac zabaw z dziećmi nie owocują w nowe znajomości. wiele mam wybiera się tam w celu pokazania się, normalnie rewia mody, a babcie przewrazliwione, biegają za dziećmi nie dając im swobodnie się bawić. śmieszy mnie to niezmiernie
Koniusia co Cię wygnało do poznania? skąd się przeprowadzilas?
Pitagoras, o znajomych nie jest tak łatwo. Tym bardziej o takich z piaskownicy ![]()
Przeprowadziłam się tu z Jarocina ponieważ Mąż ma tu pracę.
Pozdrawiam ![]()
7 2014-05-26 15:07:43 Ostatnio edytowany przez Sasza (2014-05-26 15:10:04)
Cześć dziewczyny!!!
Ja na forum jestem od dawna, długo tutaj nie bywałam, teraz wróciłam, szukając dziewczyn w podobnej sytuacji do mnie.
Mi głównie chodzi o przeprowadzkę w ciąży, problemy związane ze zmianą lekarza, UP, brakiem stałego zameldowania w mieście do którego zamierzam się przeprowadzić itd. Miała któraś z Was taką sytuację?
W tej chwili nurtuje mnie to najbardziej, choć pewnie po urodzeniu dziecka czeka mnie podobne życie do Waszego
Ja właśnie pochodzę z Grudziądza
Tam się urodziłam i wychowałam. Jakieś 5 lat temu wyjechałam na studia do Poznania i od tej pory tu mieszkam. Jestem zameldowana tutaj, pracowałam tu, razem z partnerem zdecydowaliśmy "związać się" z tym miastem, kupiliśmy tutaj kawalerkę.. Ostatnimi czasy mój narzeczony jest wiecznie w delegacji, a ja w 17 tygodniu ciąży - marzę o powrocie do rodzinnego miasta. Oboje stamtąd pochodzimy.
Zresztą czeka na nas tam większe mieszkanie i rodzina, a mojemu facetowi i tak obojętne gdzie będzie zjeżdżał co 2-3 tygodnie. Cieszę się na tą przeprowadzkę, że dość już tej samotności w obcym mieście, że będzie blisko rodzina, przyjaciele, że wreszcie będzie do kogo iść na kawę i z kim wyjść coś zjeść
Cieszę się, ale też martwię... Bo tutaj jestem zameldowana, mam stałego lekarza, poza tym Urząd Pracy i to wszystko... To jest odległość ponad 200 km, a ja nie mam prawa jazdy, mogę przyjechać jedynie pociągiem - to jest jakieś 3,5-5 godzin jazdy... Więc nie chciałabym kursować między Poznaniem, a Grudziądzem, a nie wiem jak to wszystko dograć.
Poradzcie, napiszcie co myślicie
blestemata jak już będę w G-dzu, to możemy wyskoczyć razem na jakiś spacer
Pozdrawiam :*
witaj,
ciąża? pięknie
jak ją znosisz? dokucza?
ja z bliźniaczkami bardzo dobrze wszystko zniosłam
17 tydzień to jeszcze nie aż tak zaawansowana ciąża żeby nie móc się przeprowadzić
tym bardziej, że masz dokąd wrócić. meldunek można załatwić tymczasowy, wtedy zarejestrować się w UP, do lekarza bez problemu można przenieść kartę. wizja powrotu do rodziny, przyjaciół i szansy na większe mieszkanie, mnie osobiście długo by nie trzeba by przekonywać
sama zostawiłam w rodzinnym mieście rodziców, siostrę, przyjaciół a nawet pracę. do Grudziądza pojechałam z córkami za miłością i jesteśmy przeszczęśliwe
chociaż brak znajomych wciąż doskwiera
Twój partner także jest chętny na przeprowadzkę? działajcie póki masz czas ![]()
Witam Was serdecznie. Mam nadzieje , ze znajde tu kogos z kim moglabym poromawiac chociaz virtual.. mam 24 lata , rok temu urodzilam cudownego chlopca:) od zajscia.w.ciaze czuje sie bardzo samotna, pierwsza przeprowadzka, teraz kolejna. A ja sama jak palec, mam tylko meza, ktory wciaz jest w pracy. a Ja? ja wciaz sama z dzieckiem w domu rodzina 100 km ode mnie a pryjaciele wyparowali.. jezeli znajdzie sie tu kots w podobnej sytuacji zapraszam i pozdrawiam:)
Małego w wózeczek i na cytadelę! ![]()
Witajcie
))
Od razu sprostowanie - mając na myśli problemy z przeprowadzką nie miałam na myśli ciąży, że będzie mi ciężko się przeprowadzać czy coś. Ciążę znoszę idealnie, prawie zero dolegliwości, czuję się świetnie - fizycznie rzecz jasna. Psychicznie bywa różnie, jak wiadomo - w ciąży to norma, miewam huśtawki nastrojów, albo inaczej - jestem zwyczajnie wrażliwsza i mniej odporna na wszystko niż wcześniej. Zawsze byłam "wyszczekana", pewna siebie i potrafiłam walczyć o swoje
Ciąża sprawiła, że jestem spokojna, cichutka, ugodowa, a jak ktoś ma coś do mnie - to mogę się co najwyżej rozpłakać
heheh
Źle nie jest. Najbardziej przerażają mnie urzędy... No i grudziądzka służba zdrowia...
Tutaj jestem zameldowana i zarejestrowana w UP. I z doświadczenia wiem, że będą problemy z przeniesieniem się, bo kiedyś było na odwrót - żyłam, mieszkałam w Poznaniu, a byłam zameldowana w Grudziądzu. A oczywiście zależy mi na UP, z racji zasiłku, który pobieram i ubezpieczenia. Boję się, żebym nie musiała z brzuchem jeździć w te i z powrotem po parę godzin pociągiem.
Zresztą to nie jest tylko sielska perspektywa powrotu do rodziny, znajomych. To też się wiąże z wieloma kłopotami, z narażaniem finansów itd. Tutaj mamy mieszkanie, jak się nie uda od razu wynająć albo będą jakieś problemy - to może nas czekać płacenie za dwa mieszkania plus hipoteka. Możemy nie dać rady finansowo. Druga rzecz, że to mieszkanie, do którego teraz się wyprowadzamy jest rodziców mojego A. Też nie wiadomo czy nie będą nam siedzieć na głowie i się wtrącać. Chociaż mają dom na wsi, ale niezbyt chętnie w nim siedzą... A o meldunku, nawet tymczasowym póki co nie ma mowy. No chyba, że weźmiemy ślub. A mój A. jest chętny. On jest tam nadal zameldowany, też stamtąd pochodzi. Zresztą on i tak jest tygodniami w delegacji i zjeżdża co dwa trzy tygodnie, więc mu wszystko jedno.
Mnie nie cieszy ta przeprowadzka w sensie większego mieszkania. Bo co z tego, jak to mieszkanie nie jest moje? Ja go nie urządzałam, nawet rzeczy tam nie są moje... Wątpię czy kiedykolwiek poczuję się tam jak u siebie. Tutaj mieszkam 5 lat, urządziłam wszystko sama, od postaw. Kocham to mieszkanie, okolice, widok z okna, wszystko. Jedyne co mnie cieszy, to to, że będę miala blisko rodzinę i znajomych. Wiem też, że tak trzeba, bo tu nie ma miejsca; tak będzie lepiej. To wszystko.
blestemata a mozna wiedziec skad sie przeprowadzilas? i jak ci się Grudziądz podoba:) ? Zależy gdzie mieszkasz, ja mieszkałam w centrum, ale zawsze warto przejść się na spacer nad Wisłę
Uwielbiam widok płynącej Wisły, uspokaja mnie, wprawia w zadumę
Do tego rozświetlone spichrze wieczorem.... ah, ile wspomnień
!!! Pozdrawiam
mieszkam dokładnie w centrum i nad Wisłę mam parę kroczków
także ją uwielbiam. lubię wieczorem zabrać tam córki i popatrzeć na zachód słońca
zresztą bardzo dużą część dnia spędzamy tam. mimo, że po ostatnim zalaniu błonia jeszcze dochodzą do siebie. może i nie jest to miasto marzeń ale dla mnie w sam raz
przeprowadziłam się z małego miasta pod Płockiem w mazowieckim.
12 2014-06-04 12:56:22 Ostatnio edytowany przez Sasza (2014-06-04 12:57:49)
Ja też będę mieszkać w centrum
Niedaleko lodziarni Francuz
A propo's polecam ich lody, jadłaś? Pychaaaa <3 ![]()
No i fajnie, Wisła jest the best, w Poznaniu mi jej strasznie brakuje... A Błonia nawet nie wiedziałam, że zalało. Ostatnio byłam tam z rok temu... Warta się do Wisły nie umywa
No nie jest to miasto marzeń, ja spędziłam w nim 21 lat życia
Jest stare i na dobrą sprawę nie ma tam za bardzo co robić. Poznań na pewno jest inny pod tym względem, jest dużo więcej ciekawych miejsc, zieleni, atrakcji... Ale za to ludzie mają inną, nieco gorszą mentalność... Nikt nikogo nie zna; anonimowy, szary, obojętny tłum. I ja osobiście się przekonałam, że do mieszkania, do życia mniejsze miasta są lepsze niż duże. I myślę, że decyzja o powrocie jest dobra
A wszystko już zwiedziłaś
? Parki nasze piękne, Alfę
? Moja siostrzenica ostatnio znalazła sobie hobby - co rusz namawia mamę żeby iść pojeździć ruchomymi schodami
Hahaha
No i Hopland jest na strzemięcinie. Rudnik w lecie. Nie jest tak tragicznie
p.s. a "jo" już się nauczyłaś mówić
?
pozdrawiam
jo, jo
z początku się z tego śmiałam, a teraz mój się śmieje, że jestem jak tutejsza
mieszkałam w małym mieście, ale "jo" było słyszane tylko na wsi. i moje córki sobie upodobały Alfę
jazda schodami obowiązkowo kilka... kilkanaście razy
nam się to nie nudzi
Rudnik, byłam z moim, z małymi jeszcze nie. teraz dużo tam się dzieje. koncert szant, Nordic walking itd. Park Botaniczny, raj dla mnie. biorę książkę i znikam. bardzo mi się tam podoba
na Cytadeli jeszcze nie byliśmy w sumie. ale góra zamkowa... uwielbiam widok z niej
ograbiliśmy ją z bzu hehe
u Francuza zajadaliśmy ciacha ale to za czasów moich weekendów u partnera. pani nam podała nie to, o które prosiliśmy ale i tak było smaczne
lody też próbowaliśmy ale wolę te z InterMarche
albo tu koło mnie, jest włoska knajpka, no te lody to ja mogę jeść, jeść i jeść
w weekend wyłożyli trawę na rynku, dzieciaki miały frajdy co niemiara
nie nudzimy się tu ![]()
Hhehehehe
Widziałam zdjęcia tej trawy na rynku na Facebooku, super to wygląda!! Włoska knajpka?? To nie jest przypadkiem naprzeciwko szkoły CKU?? A przy okazji - w tych okolicach mieszkałam wcześniej z mamą i siostrami:) A w Intermache lody?
Tam jest jakaś knajpka, coś?
Cytadela jest trochę straszna, jak ci mogę doradzić - wybierz się sama ze swoim, bo dziewczynki i tak będą tam zabierane na wycieczki ze szkoły, z profesjonalną opieką... Ja bym się osobiście bała sama zabrać tam dzieci. Słyszane były różne przypadki... Że ktoś szedł, szedł i nagle znikał. I faktycznie są osoby, które się tam zgubiły, a których do dziś nie odnaleziono. Nie wiem jak teraz, może coś się zmieniło, ale za czasów mojego dzieciństwa i wczesnej młodości Cytadela była miejscem, gdzie się szło grupami, gdzie każdy czuł dreszczyk emocji i strachu. Głównie przesiadywali tam ćpuny z workami i jacyś narkomani. Podziwiałam ich w pewnym sensie
Musieli mieć mega wypasione tripy
hehe
Może w tej chwili to ogarnęli i jest dużo lepiej dla zwiedzających. Nie mam pojęcia. Muszę spytać mamy jak będziemy gadać przez tel ![]()
Na Rudniku jeszcze lepiej będzie niedługo, w okresie wakacji
A Góra Zamkowa, masz rację, widok niepowtarzalny
Chodziłam tam zawsze po szkole na spacer...
Nie wiem czy się orientujesz gdzie jest jednostka wojskowa? Ja właśnie mieszkałam niedaleko niej kiedyś. Tam też warto się przejechać na jakiś piknik. Jest lasek i dojście do Wisły, ta góra mocno ku niej schodzi. Można znaleźć fajną polankę, blisko rzeki i lasu. Chodziliśmy tam w dzieciństwie z mamą i ojczymem. Ponadto z tego co pamiętam można było tam znaleźć czysty, dziki szczaw na zupkę, nie obsikany przez psy ani nie zabrudzony spalinami
I jeszcze więcej bzu... I orzechy laskowe i jarzębinę
Pozdrawiam
Trawę zabrali, brudy zostały. dzień czy dwa sprzątali po tym
knajpka włoska na rogu Pańskiej i Rynkowej
centralnie na głównym rynku. a w Intermarche jest taka jakby cukiernia i lody z maszyny
oj obłędne mniam mniam. można tam też kupić cukrowe kwiatki itp. pierdołki na torty. Cytadela straszna? ja tam chcę iść
słyszałam, że jest fest strzeżona. Jednostkę wojskową widziałam tylko koło Carrefoura... kawałek dalej są konie
małe uwielbiają wypady tam ![]()
łee a ja myślałam, że ta trawa na trochę zostanie
eee tam. Na Pańską "za młodziaka" chodziłam na solarium
A knajpki nie znam, pewnie nowa albo to dlatego, że wcześniej jak przyjeżdżałam do CG to tylko wychodziłam na piwo, dopiero teraz się zaczną lody i inne pyszności <3
A nie, ta jednostka to całkiem w drugą stronę... hmm... wiesz gdzie jest Biblioteka Miejska? To tam pod górę uliczką, a potem caaaaały czas pod górę
heheh
Możliwe, że teraz się pozmieniało i na tej Cytadeli jest bezpieczniej... Albo nas tak tylko straszyli za dzieciaka... No albo właśnie dlatego jest tak strasznie strzeżona, bo nie powinno się samemu tam wchodzić
A spytaj się swojego, jeśli jest miejscowy to powinien co nieco słyszeć o tym miejscu
Albo poczytaj w internecie o tych zaginięciach, może coś będzie - ja też poszukam
Jak dla mnie jest straszna
Jak byłam zbuntowaną nastolatką to szłam tam pierwsza, teraz z bejbikiem w brzuchu bym nie poszła choćby mi dopłacali
hehehe
coś o tych tajemniczych zaginięciach nie wyczytałam nic
Marcin też mówi, że pierwsze słyszy, a 35 wiosen tu żyje
Biblioteka hmm... gdzieś widziałam
jedną na pewno w okolicach Kauflanda
a drugą jakby na Legionów, coś mi świta. odkryty basen też widziałam
dzieciaki nie mogą się doczekać kiedy tam pójdziemy na dłużej
nawet nie wiem czy już wodę tam puścili. chwilowo zadowalamy się Wisłą. masakra ile ludzi dziś tam wybyło... cycki tu, cycki tam. wszyscy się opalają
ufff jak gorąco
Na 100% kiedyś zaginęła tam dziewczynka, potem ją znaleźli koło wisły w krzakach na wysokości cytadeli. Ale ona nie była do końca normalna, była troszkę jakby upośledzona, więc szybko sprawa przycichła. Te rzeczy się działy wcześniej, jakieś 20 lat temu, jak ja byłam kilkuletnim dzieckiem, znajomi wojskowi opowiadali - no chyba, że to były tylko mity ku przestrodze, bo kiedyś cytadela była otwarta i można było tam normalnie wejść. Może też zdarzały się wypadki i zaginięcia przez duży natłok ćpunów ćpających klej, o czym wcześniej już wspominałam. Trochę pogadałam tu i tam ze znajomymi, trochę z mamą, w internecie nie znalazłam nic. A zresztą nigdy się nie dowiemy, to teren wojska, oni mogą tam mieć tysiące trupów,a nam zwykłym szarakom nic do tego
!!!
Biblioteka właśnie na Legionów. A basen pewnie już czynny.
A dla mnie ten dzień masakra jakaś... wyrwany z życiorysu. Ból brzucha, nudności i straszne rozwolnienie z rana, chyba po całej puszce ryby w oleju, którą łakomie zjadłam
albo po ogórkach kiszonych z mlekiem... kto wie
W każdym razie pół dnia spędziłam w łóżku, a jeszcze tak gorąco... Już się bałam, że może wyrostek atakuje - boli w prawym boku, aż po nogę
Ale piję meliskę i trochę lepiej. Oby jutro było już dobrze, bo boję się o dzidzię.
ja jakoś wyjątkowo dobrze zniosłam ciążę
tyle, że waga pozostała
ale to moja zasługa. nie chciało się wziąć za siebie to teraz mam
tylko raz przez całą ciążę zwróciłam śniadanie. ogórki z mlekiem? no nie, jaka mieszanka
sama wcinałam dużo kwaśnego, w szkole od razu mówili, że dziewczyny będą hehe ![]()
Ja też jak do tej pory super się czułam. Ale na szczęście jeden dzień i przeszło, to po tej rybie - jakaś niestrawność. W ogóle od ryb mnie strasznie odrzuca, co dziwne, bo przed ciążą uwielbiałam pod każdą postacią... Teraz jem trochę z przymusu, bo wiem, że zdrowe i się powinno...
Ale to był ostatni raz. Do końca ciąży nie wezmę ryby do ust. Albo i dłużej. Blee ![]()
Ja myślę, że też będzie kreseczka. Cicho marzę o synusiu, ale nie wydaje mi się... Wszyscy w rodzinie same "dziurki" mają ![]()
dziewczynki fajna sprawa
stroić można
chociaż moje to już same się stroją. spinek we włosach kilkanaście, sukienka i na bal idą ![]()