Pierwszy raz piszę taki post, nie wiem co mam robić. Mam 29 lat i poznałam go 3 lata temu. Nie chciałam wtedy się wiązać bo byłam po zakończonym 5-letnim związku. Dzieliło nas wiele, on był tak wpatrzony we mnie, że w końcu uległam. Mieszkaliśmy razem przez dwa ostatnie lata z przerwami na rozstania. Nas związek był burzliwy. Ja miałam problemy z nerwami, on był niecierpliwy i często zostawiał mnie w najgorszych momentach. Wracał prosił, jak nie to ja prosiłam i tak w kółko. Aż ja zaczęłam spotykać się z kimś innym i znów się pojawił, w ciężkim stanie z lekami jak ja kiedyś, błagając mnie i mówiąć mi, że już nie wyobraża sobie innego życia niż ze mną i zostawiał mnie bo myślał, ze mnie zmieni. Ale chce tylko mnie. Nie powinnam mu wybaczyć, ale był u rodziców , oświadczył się kolejny raz i wiem,że mnie kochał. Zacząl nie wracać na noc, raz , drugi , trzeci, ja zaczęłąm mu nie ufać i przez to jak mówi mnie zostawił. Teraz znów jestem porzucona, on jak zwykle imprezuje i nie chce mnie znac a ja nie mam sily. Nie chce zyc, bo tak bardzo go kocham, tak boli, ze nie wiem juz co robic. On wychodzi na imprezy, umawia sie a ja placze. Wstydze sie przed wszystkimi bo kazdy mi mowil ze nie powinnam okazywac mu serca, zawsze mu pomagalam, a on mnie zostawil jak smiecia.A najbardziej mi wstyd bo nadal go kocham i jedyne co mnie pocieszy to ze on tez to czuje nawet jakby nie wrocil. Nawet ze mna nie porozmawial tylko mnie wyzywal i koniec. Tylko za to ze mialam powodu mu nie ufac i sobie z tym nie radzilam, a on tyle razy mnie oszukal i ja wybaczalam. Nie wiem co robic, dlaczego kocham go bardziej? Ja nie wierze ze juz kogos pokocham. Co wiecej facet ktorego zostawilam dla niego wtedy jak wrocil chce ze mna byc i jest taki opiekunczy ale teraz juz nic nie czuje, ja kocham mojego eks i nie mam juz nadzieji. Wiele razy bylo tak, ze zostawial, bawil sie ,pil, został nawet aresztowany za jazde po pijaku, a wracal do mnie bo tu mu bylo bezpiecznie, wiem. Wszystko wiem, a czuje inaczej i umieram kazdego dnia. nie wiem co robic ale ja wiem ze juz nie przestane kochac.
Życie jest po to żeby się uczyć, nabierać świadomości. A ty zachowujesz się jak smarkula. Wolisz ryczeć po katach, zamiast zabrać się za siebie dojść do refleksji życiowej. Dorośnij wreszcie dziewczyno!!!
Przestaniesz, przestaniesz o ile będziesz tego chciała.
W przeciwnym wypadku bez końca będziesz taplała się w tym bagienku.
Jak dla mnie ten Wasz związek koło miłości nawet nie stał.
Skup się na sobie i bądź konsekwentna.
To nie jest milosc, tylko chore uzaleznienie... Przeczytaj ten artykul: http://zwierciadlo.pl/2013/seks/partnerstwo/jak-zakonczyc-toksyczny-zwiazek-2
Przejdzie Ci, ale potrzeba czasu i stanowczego odcięcia się od niego. A on Cię nie kocha, facet, który kocha i szanuje się tak nie zachowuje i to jest fakt. Wodzi Cię za nos, bo ma bezpieczną przystań u Ciebie i tyle.
Dla SIEBIE zerwij tą toksyczną znajomość.
Wiem ,ze macie racje, napisalam, zeby jakos sobie ulzyc jak widac nie pomaga. Jesli chodzi o artykul to nie do konca moge sie z tym identyfikowac. My bylismy zareczeni, wiem ze jest niedojrzaly, ale jego rodzina twirdzila nawet, ze tylko mnie traktowal tak powaznie i dla mnie sie zmienil. Bylam jego pierwsza powazna dziewczyna niestety. Jest typem imprezowicza i jedyne co laczy go z praca to krecenie lewych interesow. On tez musial przezyc troche ze mna, np szpital i moja depresje co trwalo pol roku. Nie wiem czy mozna tak powiedziec ze nie kochal, bo nie zrobil tego wszystkiego i nie stalby z trzesacymi nogami przed rodzicami. Wiem ze to nie ma sensu, tylko ja jestem bardzo zamknieta i jak pokochalam to z takim zalozeniem ze raz, niestety spotkalam kogos z wiekszymi problemami, tylko nikt o nim nie wie tego co ja. Nie jestem typem cichej, szarej myszki i nie wiem jak moje serce moglo wybrac Jego. Dorosnac? masz racje, tylko to ze mialam miec slub i zalozyc rodzine dawalo mi radosc to czego potrzebuje juz i to tez jest trudne.jeszcze miesiac temu planowalismy rodzine i wiem ze tez tego chcial, jak widac innych rzeczy, ktore mnie juz nie interesuja tez. jest zle, bo mam za dobre serce i zostalam skopana ponownie, nie jestem tak silna jak inni, robie co moge i bede probowac, dziekuje za zainteresowanie . Pewnie odpisalabym sobie to samo co wy, a nie potrafie sie podniesc jak kiedys bo to juz mnie przeroslo, dziekuje
Ślub z imprezowiczem i kręcącym lewe interesy. Gruszki na wierzbie.
Ślub z imprezowiczem i kręcącym lewe interesy. Gruszki na wierzbie.
Noale ŚLUB! Czaisz? ŚLUB! Nie ważne z kim, ważne, że ślub ![]()
boli ale widocznie takie kopy w dupe sa mi potrzebne, ale gdyby nie bylo wazne z kim to bym sie zwiazala z tym co oferuje mi dostatnie zycie i opieke, a ja kretynka kocham nie wiadomo za co:(
nie poddawaj się walcz o siebie, ten typ nie jest wart tego aby za nim płakać, musisz pomalutku wychodzić z tego bagna ale nie poddawaj się walcz to bardzo powolny proces ale można z tego wyjść rozumiem cię jestem w podobnej sytuacji próbuję o kimś zapomnieć i to wcale nie jest łatwe ale się staram i muszę ci powiedzieć że mimo że wydaje nam się że to jest nie możliwe to każdy kolejny dzień jest lepszy oczywiści są momenty zwłaszcza wieczorem że myśle że nie dam rady i kiedy rano jak wstaję i mam to okropne uczucie że mam przeżyć ten dzień bez niego to w oczach ma łzy ale zbieram się mówię sobie już po wszystkim stało się i robię wszystko aby zapełnić sobie czas i mimo że zapełniam go bardzo mocno to i tak gdzieś tam kołaczą myśli o mim i odczuwam okropny ból ale się zbieram i robię swoje i muszę się przyznać że z dnia na dzień te myśli zabierają mi coraz mniej czasu i coraz mniej bolą i robię wszystko aby przyszedł taki dzień kiedy nie pomyślę o nim ani razu i codziennie wstaję prosząc aby ten dzień nadszedł jak najszybciej chociaż to jeszcze nie możliwe
wiem, niestety zapelnianie czasu tez nie jest takie latwe, bo wszyscy bliscy maja dzieci, obowiazki, albo meza, ja nie i czuje sie jak ciezar dla kazdego. Najtrudniej jest na poczatku kiedy dzwonisz bo masz moze chec isc na spacer cokolwiek a samemu jest trudno sie zmotywowac i slyszysz : mam sprawy dzis, musze odebrac dziecko i isc do lekarza, jestem padnieta po pracy itd. To jest normalne, powiedzmy sobie szczerze nie mam 20 lat i znajomi maja swoje problemy, dlatego jest ciezko. Na szczescie zrobilam pierwszy krok i wyjde w czwartek z kolezanka, zeby nie plakac w poduszke. Mam nadziej, ze jej nie zawiode i nie zlamie sie alboprzed albo w trakcie spotkania. Musze zyc, wiem
wiem, niestety zapelnianie czasu tez nie jest takie latwe, bo wszyscy bliscy maja dzieci, obowiazki, albo meza, ja nie i czuje sie jak ciezar dla kazdego. Najtrudniej jest na poczatku kiedy dzwonisz bo masz moze chec isc na spacer cokolwiek a samemu jest trudno sie zmotywowac i slyszysz : mam sprawy dzis, musze odebrac dziecko i isc do lekarza, jestem padnieta po pracy itd. To jest normalne, powiedzmy sobie szczerze nie mam 20 lat i znajomi maja swoje problemy, dlatego jest ciezko. Na szczescie zrobilam pierwszy krok i wyjde w czwartek z kolezanka, zeby nie plakac w poduszke. Mam nadziej, ze jej nie zawiode i nie zlamie sie alboprzed albo w trakcie spotkania. Musze zyc, wiem
Jeśli potrzebujesz i możesz to zaszyj się w domu, czas na wypłakanie się też jest potrzebny. Jeśli koleżanka zna Twoją sytuację, to nie powinna mieć Ci za złe, że wpadłaś w dół. Na wszystko potrzeba czasu.
no pewnie to że sobie popłaczesz to nic złego, jeśli tylko ci to pomoże, trzymam kciuki aby to wyjście ci się udało i przyniosło trochę ulgii
prawda jest taka, ze od miesiaca placze. Mam taka prace, ze moge nie robic nic caly tydzien i tak sie zdarzylo, nie moge tak dalej, chociaz chce.
wiem, niestety zapelnianie czasu tez nie jest takie latwe, bo...
BLE,BLE, BLE...
Moderatorka Wielokropek posiada w sygnaturce znamienne słowa: "Jak kto CHCE - ZNAJDZIE SPOSÓB< jak kto NIE CHCE -ZNAJDZIE POWÓD" ;)
Doprawdy do czytania książek (na przykład), REFLEKSJI nad zawartymi w nich słowami, WYWALENIA bólu na papier oraz wszystkich SOBIE UCZYNIONYCH świństw czy krzywd - towarzysz nie jest potrzebny...
Do "łkania w czyjąś marynarkę" jednak JUŻ niezbędny ów ktoś, w nią przyodziany...
Zatem?
Po okresie wycia - warto wstać z kolan, otrzepać ubranko, poprawić kokardy i... ŻYĆ
Przecież nie przestałaś żyć. Więc skup się na życiu... zamiast na...PRZESZŁOŚCI. Ona już była i minęła. Nie zmienisz.
Czy to coś (celowo nie piszę ktoś) za czym tęsknisz JEST WARTE zawieszenia życia?
ZA krzywdami tęsknisz?
.
zrezygnowana29 napisał/a:wiem, niestety zapelnianie czasu tez nie jest takie latwe, bo...
BLE,BLE, BLE...
Moderatorka Wielokropek posiada w sygnaturce znamienne słowa: "Jak kto CHCE - ZNAJDZIE SPOSÓB< jak kto NIE CHCE -ZNAJDZIE POWÓD"
Doprawdy do czytania książek (na przykład), REFLEKSJI nad zawartymi w nich słowami, WYWALENIA bólu na papier oraz wszystkich SOBIE UCZYNIONYCH świństw czy krzywd - towarzysz nie jest potrzebny...
Do "łkania w czyjąś marynarkę" jednak JUŻ niezbędny ów ktoś, w nią przyodziany...
Zatem?
Po okresie wycia - warto wstać z kolan, otrzepać ubranko, poprawić kokardy i... ŻYĆ
Przecież nie przestałaś żyć. Więc skup się na życiu... zamiast na...PRZESZŁOŚCI. Ona już była i minęła. Nie zmienisz.
Czy to coś (celowo nie piszę ktoś) za czym tęsknisz JEST WARTE zawieszenia życia?
ZA krzywdami tęsknisz?.
to szczera prawda przeczytaj dokładnie to co napisała anhedonia i zastanów się na tym tak szczerze i na pewno to ci pomoże sie pozbierać