Witam. Nie sadzilam, ze kiedykolwiek bede prosila o rade na forum... Ale jestem w sytuacji, z ktora nie potrafie i nie wiem jak sobie poradzic... Mam 29 lat, singielka jestem od ponad roku. Wczesniej rozpadl sie moj dlugoletni zwiazek. Dobrze mi bylo samej, ale w koncu zaczela doskwierrac mi samotnosc. Z uwagi na to, iz duzo pracuje nie mam czasu poznawac ludzi w realu. Zalozylam wiec konto na badoo. Napisal do mnie pewnien facet, z ktorym od razu zlapalam nic porozumienia. Rozmawialismy ze soba ponad 4 godziny... Po dwoch tygodniach rozmow zaproponowal spotkanie. Zaprosil mnie do siebie na drinka, miala tam byc rowniez para jego przyjaciol. Zgodzilam sie, jednak w dniu spotkania stchorzylam i nie pojechalam do niego... Nic mu nie napisalam, nic nie wyjasnilam. Wystraszylam sie... Wczesniej zostalam bardzo zraniona. Nie bylam do konca pewna, czy chce zaczynac znajomosc z innym mezczyzna... On, na to, ze nie przyjechalam zareagowal jedynie wysylajac mi "smutna minke". Ja milczalam... Po jakims czasie napisal do mnie znowu pod pretekstem tego, ze szuka osoby, ktora wymieni mu struny w gitarze. Ja rowniez gram na gitarze, wiec pomyslal, ze byc moze znam taka osobe. Odpisalam mu, ze przepraszam za to, jak sie zachowalam... Ze sie po prostu wystraszylam... On napisal, ze nawet nie dalam mu szansy sie poznac... I zebym podeszla do naszej znajomosci na luzie. Ze on tez zostal skrzywdzony i nie planuje sie zakochiwac. Umowilismy sie na kregle z jego przyjaciolmi. Tym razem przyszlam na spotkanie. Spedzilismy razem bardzo mily wieczor. Jego znajomi mnie zaakceptowali. A dziewczyna jego przyjaciela powiedziala mi, ze Piotrek jest mna oczarowany... Spotykalismy sie pozniej jeszcze kilka razy. W koncu zaprosil mnie do siebie. Przedstawil wspollokatorow, z ktorymi mieszka. Nocowalam u niego, ale do niczego nie doszlo. Rano wyszedl do pracy i zostawil mnie w swoim pokoju. Pozniej dostalam smsa o tresci: "dziekuje. Chyba jednak troche mi zaufalas". Wszystko ukladalo sie super. Okazalo sie, ze nadajemy na tej samej fali. Mamy identyczne zaainteresowania, gusta, podobne spojrzenie na zycie. Dogadywalismy sie bez slow. Piotrek czesto zartowal, ze czytam mu w myslach. Mowil, ze cieszy sie, ze jego przyjaciele tak bardzo mnie polubili, bo dla niego jest to bardzo wazne. Czulam sie przy nim szczesliwa. Naszego pierwszego razu nie zapomne do konca zycia... Nigdy w zyciu nie czulam sie z zadnym mezczyzna tak, jak wtedy z nim... Pierwsza klotnie sprowokowalam ja... Wyrzucilam mu, ze skoro spotyka sie ze mna, dlaczego ciagle ma konto na badoo ze statusem singla i tym, ze chce umowic sie z dziewczyna. Bardzo go to zdenerwowalo... Powiedzial, ze nie mam prawa mowic mu co moze robic. Ze jest wolnym czlowiekiem... Od tamtego czasu zaczelo sie miedzy nami psuc. Po tej klotni nie widzielismy sie tydzien. Ja odezwalam sie pierwsza z propozycja spotkania. Zgodzil sie... Minal jednak kolejny miesiac a on nadal przesiadywal na badoo... Twierdzil, ze mnie nie oszukuje. Ze czasami z kims sobie pogada, ale nigdy z nikim sie nie umowil na spotkanie. Poklocilismy sie znowu. On cala wine zrzucil na mnie. Napisal, ze konczy ta znajomosc. Ze ma dosc mojej zazdrosci i zaborczosci. Ze probuje go sobie na sile przywlaszczyc. Ze ma dosc moich ciaglych wahan nastroju. Raz jest dobrze, raz zle. Ze kosztuje go to za duzo emocji. Ze bardzo mu na mnie zalezalo i odrzucil nawet pewna osobe, ktora o niego szczerze zabiegala. I ze dzieki mnie podjal przynajmniej decyzje... Odpisalam mu, ze sprobuje to w sobie zmienic, zeby dal mi ostatnia szanse. Napisal, ze potrzebuje czasu i zebym ja tez go sobie dala. I ze moze nie wszystko jeszcze stracone... Tak wiec dalam mu czas. Po tygodniu napisal pytajac co u mnie. Czy wszystko ok. Odpisalam tylko krotkie: "tak, wszystko ok". I znowu nastaly 3 tygodnie ciszy... Ponownie odezwalam sie pierwsza, proponujac spotkanie. Zgodzil sie. Szczerze porozmawialismy. On jednak nie potrafil sie okreslic... Mowil, ze mu na mnie zalezy, ale tez ma ciezkie uczucia, trudno mu zaufac i potrzebuje czasu. Zdenerwowalam sie. Zarzucilam mu, ze bawi sie moimi uczuciami i zalezy mu wylacznie na seksie. Skomentowal to tylko jednym zdaniem, ze ja to potrafie tylko wszystko spier***ic. I ze wcale sie nie dziwi, ze tak piekna i szalona kobieta jest sama, bo zaden facet nie wytrzyma takiej zaborczosci. Od tamtego czasu minely dwa miesiace jak sie nie widzielismy. Nie wymieniamy tez zadnych wiadomosci. Zero kontaktu. Dwa tygodnie temu spotkalam sie z pewnym facetem. Nie traktowalam tego jako randki, co z gory zaznaczylam. On jednak w jakims stopniu sie zaangazowal... Ciagle pisze, dzwoni, namawia mnie na kolejne spotkania. A ja bedac z nim ciagle mysle o Piotrku... On mnie w ogole nie pociaga. Nie mamy wspolnych tematow do rozmow, roznimy sie pod kazdym wzgledem. Jest zupelnie inny, niz Piotrek. Mily, opiekunczy, wrazliwy... A ja nie wiem co robic... Gdy probowal mnie pocalowac, odwrocilam glowe. Powiedzialam, ze dla mnie to wszystko dzieje sie za szybko. Prawda jest jednak taka, ze nie chce sie z nim spotykac... Chcialabym naprawic to, co zepsulam... Ale nie wiem czy jest jeszcze na to jakakolwiek szansa... Piotrek wie, ze z kims sie spotykam, bo tamten wrzucil nasze wspolne zdjecie na fb, w ktorym mnie oznaczyl. Napisal mi tylko wiadomosc, ze ma nadzieje, ze nie bede go zabierac w "nasze miejsca". I zablokowal mnie na fb... A ja jestem zalamana... Ciagle o nim mysle... Strasznie mi go brakuje... Nie mam jak sie z nim skontaktowac, bo od jego kolego wiem, ze zablokowal mnie w swoim telefonie. Nie moge wiec do niego zadzwonic ani napisac. Jedynym wyjsciem jest to, zebym do niego pojechala... Ale strasznie sie tego boje... Nie wiem co robic...
1 2014-04-27 21:25:02 Ostatnio edytowany przez AwayFromTheSun (2014-04-27 21:30:43)
Jasne że da się to naprawić. Musisz pojechać do niego i wyznać mu miłość .Nie masz nic do stracenia a wiele do zyskania!
1. Zauroczyłaś się straszliwie w tamtym facecie, więc nawet DiCaprio miałby problem na randce z Tobą.
2. Nie wierzę, że ten facet jest taaaaki idealny, a Ty za krótko go znasz, żeby tak uważać.
3. Facet wie, że chcesz z nim być, ale on najwyraźniej nie chce być z Tobą (może nigdy nie chciał aż tak bardzo)... pogódź się z faktami.
4. Przebolej to wszystko i szukaj dalej.