Nieraz przypominamy sobie o Bogu i modlitwie jak wszystko się wali. Staje się On naszą ostatnią deską ratunku, gdy cierpienie nas przygniata.
Ale co z relacją z Bogiem gdy wszystko jest super? Jest rodzina, miłość, zdrowie, powodzenie, satysfakcjonująca sytuacja materialna.
Czy nie jest tak, że łatwo wtedy o Bogu zapomnieć? Oczywiście jest dziękczynienie, stała relacja z Bogiem itp. Tylko czy paradoksalnie wdzięczność nie jest trudniejsza? ![]()