Bezsilność - związek z cholerykiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bezsilność - związek z cholerykiem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Bezsilność - związek z cholerykiem

Cholera jasna
Naprawdę trudno mnie wkurzyć. Jestem towarzyskim, miłym, pogodnym sangwinikiem. Do rany przyłóż?. I miałam takiego pecha, że trafiłam na choleryka. Na choleryka ? mało powiedziane. Poza zaletami i wadami choleryka, jest do tego jakby emocjonalnie ograniczony?

Czasami myślę, że jestem durna pipka, naprawdę?. Przyjmowałam jego złe humory na klatę, jak on miał biedny bolący ząbek, trząsłam się nad nim? Wczoraj się dowiedziałam, że ojciec zdradzał matkę. Ok., mam pod 40-stkę, ale przyznam, że wiadomość którą matka mi zapodała między białą kiełbasą na śniadanie a białą kiełbasą w żurze na obiad, zwaliła mnie z nóg?.. totalnie. I dzwonię do mojego faceta, a on mi mówi, że mam nie histeryzować?. Czułam się emocjonalnie rozbita i przyłamana ? zadzwoniłam rano ? gadaliśmy 3 minuty, potem wczesnym popołudniem ? 3 minuty, potem około południa ? 3 minuty, po czym w pociągu już będąc, wracając od rodziców zadzwoniłam do niego kilka razy ? nie miał przy sobie komórki, nie odbierał. I co ?. Dostałam  o.p.r , że kto wytrzyma gadanie co 2 godziny?. Jak rzekomo nie miał telefonu przy sobie/robił coś innego, to nawet moich 30 połączeń by mu nie przeszkadzało (oczywiście nie było telefonów 30 tylko 4).

Jakbym w pysk dostała. Nawet jeżeli dzwoniłabym co 2 godziny na 3 minuty, to chyba nie wymagam dużo, zważywszy na mój stan emocjonalny. To jest facet ?na dobre?, jak jest to ?złe? to zostaję z tym sama. SAMA. Mam takiego dziś frustra, że najchętniej dość nieparlamentarnym słowem podsumowałabym tą znajomość z sugestią, że ma dać mi spokój ? w sposób trwały i definitywny.
Oczywiście, najgorsze jest że go kocham. I jeszcze ? jestem głupia, bo szukam uzasadnień? że pewnie za często dzwonię, że mu przeszkadzam itd?. to ja staram się zmieniać i tak próbowałam do dzisiaj. Próbowałam tak zrobić, żeby był zadowolony. ALE DZISIAJ NIE MAM JUŻ SIŁY. W święta dostałam za bardzo w kość?. Mam w sobie tyle złej energii, że bym go zamordowała, ale na szczęście, mieszka w innej miejscowości i dzisiaj się nie zobaczymy. Niestety (a może stety) ? on jest cholerykiem i jutro, pojutrze mu przejdzie. Mnie ciężko wkurzyć, ale potem to ja mam dłłłuuuugo fazę odrzucenia.
Piszę, bo jestem wkurzona i totalnie opadły mi dzisiaj ręce. Piszę do was kobiety, bo czuję się bezsilna. Pewnie niektóre jego akcje znosiłabym długo, bo jestem cierpliwa i zawsze pozytywnie nastawiona. Ale dostałam w ten weekend najpierw od matki a potem od niego w łeb. Q-wa ? jak mnie wnerwia, że ja się martwię o jego ząbek, co go boli, co mu usunęli, a on nie chce być ze mną i dla mnie wsparciem w jednym z gorszych dni mojego życia?.?
Idę dzisiaj się spotkać z przyjaciółką, bo eksploduję. Może piszę do Was tak strasznie egoistycznie, bo siedzę w pociągu i czuję w sobie taką bezsilną złość?. Czuję teraz, że mogłabym go znienawidzić, gdybym tylko wpuściła moje emocje w ten ?kanał?
Przepraszam, że o tym piszę, przepraszam że tak negatywnie. Może któraś z Was może mi coś powiedzieć. Może znacie to uczucie ??? totalnej bezsilności!!!!!!!!!!
Wiecie co ? jeszcze jedno. Kiedyś był u nas psycholog w firmie. Mieliśmy coachingi indywidualne i po 4 zajęciach psycholog powiedział, że mam bardzo dobrą konstrukcję psychiczną  - powiedział, że jestem psychicznie tak zdrowa, jak około 5% społeczeństwa. Tak naprawdę wiem o tym. Wiem o tym, że jestem normalna, konstruktywna, poszukująca pozytywnych stron w ludziach, cierpliwa?.. wiem to od wielu ludzi, którzy mnie lubią i akceptują. Ale w imię miłości do ukochanego faceta, dałam się zagonić w kozi róg zastanawiania się, co ze mną nie tak, że potrzebuję w ciężkich momentach się w niego wtulić, zamknąć oczy i czuć akceptację. Nawet nie ? nie akceptację, wystarczyłaby mi na początek zwykła empatia. Czy to nie żałosne ?

Znam to uczucie, które mam teraz w sobie. Sra mi się w życiu, to pozałatwiam sprawy, które są w moim zasięgu. Kupię donice na balkon, umyję okna, pójdę na aerobik, ach... mam kilka trudnych spraw w pracy i właśnie chyba dobry czas aby te trupiska pozałatwiać?. Już kilka razy w życiu przechodziłam przez te fazy. Myślę że to wypieranie spraw na które wpływu nie mam, sprawami, które mogę zorganizować. I tak będzie. Ale ?.. błogosławiona i przeklęta energia, bo jej źródłem jest bezsilność i niemoc?????..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-21 21:58:20)

Odp: Bezsilność - związek z cholerykiem

Zakoncz ten zwiazek dobrze Ci radze.
Bylem w zwiazku z choleryczka ktora nie trzymala nerwow na wodzy. Teraz nie ma jej w moim zyciu i wcale nie tesknie za tamta toksykologia.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bezsilność - związek z cholerykiem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024