On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Jestem (lub byłam, sama już nie wiem) z chłopakiem ponad dwa lata i przeszliśmy bardzo dużo razem, pokonaliśmy wiele przeszkód i takie tam... Ale zawsze czułam się kochana, był mega czuły, no pozazdrościć, ale ostatnio... przez ostatni miesiąc albo nawet ponad miesiąc coś się zmieniło... Przestał się odzywać tak często (to związek na odległość), nie dzwonił pierwszy, rozmowy były nijakie, raczej był smutny, często dociekałam, pytałam się, wpadałam w histerię czego on miał w końcu dość i powiedział, że przytłoczyłam go swoją osobą, czuł, że jestem od niego zależna. To prawda, ale no taka sytuacja była już jakiś czas temu z jego strony i pokonaliśmy to, bo byłam wyrozumiała, a on... Nie odzywa się już od tygodnia, a jak wczoraj do niego zadzwoniłam to był bardzo oschły i po paru minutach poszedł spać. Już nie wiem co sobą zrobić, każdego dnia cierpię i wyczekuję jak głupia telefonu od niego, jakiegokolwiek znaku a on... nic.. Totalna obojętność i to mnie dobija, przez cały ten związek potraciłam znajomych, pasję, zajełam się tylko nim, bo myślałam, że to jest dobrze. Ale teraz wiem co robić, staram się, nie osaczam go, nie wydzwaniam, ale dalej nic, zadnych efektów... Tak bardzo boję się, że to będzie już koniec, a mieliśmy takie plany na wspólne życie, bo już niedługo miał sie przeprowadzić do mojego miasta... Co robić dziewczyny, byłyście kiedyś w takiej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-20 21:23:33)

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:

Jestem (lub byłam, sama już nie wiem) z chłopakiem ponad dwa lata i przeszliśmy bardzo dużo razem, pokonaliśmy wiele przeszkód i takie tam... Ale zawsze czułam się kochana, był mega czuły, no pozazdrościć, ale ostatnio... przez ostatni miesiąc albo nawet ponad miesiąc coś się zmieniło... Przestał się odzywać tak często (to związek na odległość), nie dzwonił pierwszy, rozmowy były nijakie, raczej był smutny, często dociekałam, pytałam się, wpadałam w histerię czego on miał w końcu dość i powiedział, że przytłoczyłam go swoją osobą, czuł, że jestem od niego zależna. To prawda, ale no taka sytuacja była już jakiś czas temu z jego strony i pokonaliśmy to, bo byłam wyrozumiała, a on... Nie odzywa się już od tygodnia, a jak wczoraj do niego zadzwoniłam to był bardzo oschły i po paru minutach poszedł spać. Już nie wiem co sobą zrobić, każdego dnia cierpię i wyczekuję jak głupia telefonu od niego, jakiegokolwiek znaku a on... nic.. Totalna obojętność i to mnie dobija, przez cały ten związek potraciłam znajomych, pasję, zajełam się tylko nim, bo myślałam, że to jest dobrze. Ale teraz wiem co robić, staram się, nie osaczam go, nie wydzwaniam, ale dalej nic, zadnych efektów... Tak bardzo boję się, że to będzie już koniec, a mieliśmy takie plany na wspólne życie, bo już niedługo miał sie przeprowadzić do mojego miasta... Co robić dziewczyny, byłyście kiedyś w takiej sytuacji?

Zapewne pojawił się nowy obiekt zainteresowań dla niego, ot cała prawda, jeszcze jest ewentualność, że jego motyle w stosunku do Ciebie zdechły. A Ty poszukaj gdzieś swojej samooceny/wartości bo chyba Ci się zapodziała. Związki na odległość bardzo często kończą się w ten sposób, nie Ty pierwsza nie ostatnia.
Pzdr

3

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Mysle ze sie wypalil, moze sie zauroczyl inna i ma dylemat
ja bym spytala wprost ale osobiscie a nie przez telefon
popelniłas taki troche blad ze twoj swiat zaczal sie krecic wokol niego,  z jednej strony to zrozumiale ale z drugiej nie mozna zapominac o sobie, trzeba miec tez swoj wlasny swiat
gdzie czasem trzeba sie schowac
jedz tam pogadaj i albo w te albo w te innej rady nie ma

4

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
olka_kontrolka napisał/a:

Mysle ze sie wypalil, moze sie zauroczyl inna i ma dylemat
ja bym spytala wprost ale osobiscie a nie przez telefon
popelniłas taki troche blad ze twoj swiat zaczal sie krecic wokol niego,  z jednej strony to zrozumiale ale z drugiej nie mozna zapominac o sobie, trzeba miec tez swoj wlasny swiat
gdzie czasem trzeba sie schowac
jedz tam pogadaj i albo w te albo w te innej rady nie ma

Nie mogę teraz jechać, bo mam w parę spraw, ale z pewnością to zrobię... Tak, to oczywiste, zrozumiałam i dogłębnie przeanalizował swój błąd, próbuje teraz wprowadzić wszystko w życie.. ale mimo to, tak bardzo za nim tęsknie, bo szczerze i prawdziwie kochałam... To ciężkie...

5

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Assassin, ta, moja samoocena to kwiczała, leżała i błagała, ale to z pewnych powodów, staram się walczyć z demonami przeszłości. To oczywiste, że w końcu motyle giną, ale on zawsze był rozsądny i trzeźwo myślał, więc nie sądzę... Zresztą sama już nie wiem, wszystko jest takie pogmatwane..

6

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Mało kto powie, że nieszczerze i nieprawdziwie kochał big_smile

7

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:

Assassin, ta, moja samoocena to kwiczała, leżała i błagała, ale to z pewnych powodów, staram się walczyć z demonami przeszłości. To oczywiste, że w końcu motyle giną, ale on zawsze był rozsądny i trzeźwo myślał, więc nie sądzę... Zresztą sama już nie wiem, wszystko jest takie pogmatwane..

Więc poszukaj jej, popracuj nad nią. Nie ten to następny doceni fakt, że znasz swoją prawdziwą wartość i nie będziesz w związku startować z pozycji petenta w urzędzie, przemyśl to. I czy nie było też przypadkiem tak, że stale szukałaś u niego potwierdzenia swojej wartości/ważności...hmm?? I jeszcze jedno, jak facetowi zależy to się stara jak nie to sama widzisz...

8

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Assassin, było tak jak mówisz, więc w sumie nie dziwię się, że reaguje tak jak reaguje,  ale on miał wcześniej również ten problem i go przezwyciężyliśmy, zmienił się na lepsze, chciałabym żeby znowu mu zależało, ale nie wiem czy to możliwe. Niby tak, tego kwiatu jest pół światu, ale co jeśli chce się tego jednego jedynego kwiatka... Głupie, co poradzić.

9

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Czemu, niekoniecznie, ja bym nie wykluczala ze kochal smile
niektorzy to pisza jakby nigdy nie przechodzili zawirowan milosnych, jakby nigdy nie rozczarowali sie kims i nie wiedzieli jak odejsc smile
ludzie chodza ze soba i czasem odchodza a czasem zostaja ale to wcale nie znaczy ze nigdy nie kochali smile
zycie sie zmienia, nie stoi w martwym punkcie, uczucia tez sie zmieniaja,..
moim zdaniem jest tylko jedna milosc ponad wszystko ktora nigdy nie wygasnie to milosc rodzicow do dziecka i odwrotnie

10 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-20 21:50:25)

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:

Assassin, było tak jak mówisz, więc w sumie nie dziwię się, że reaguje tak jak reaguje,  ale on miał wcześniej również ten problem i go przezwyciężyliśmy, zmienił się na lepsze, chciałabym żeby znowu mu zależało, ale nie wiem czy to możliwe. Niby tak, tego kwiatu jest pół światu, ale co jeśli chce się tego jednego jedynego kwiatka... Głupie, co poradzić.

Tzn jaki problem??
To Ty powinnaś popracować nad sobą, chyba że o czymś z jego strony nie piszesz.

I jeszcze jedno. Prawdziwa miłość jest wtedy, gdy już opadnie kurz po latających motylach, a dwoje ludzi nadal chce być ze sobą. Was łączyła może miłość a może bardziej fascynacja/zauroczenie...

11

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Assassin, problem zbyt dużej nadgorliwości i braku wiary w siebie oraz lekkiego uzależnienia od partnera. Przerabialiśmy to, a teraz masz babo placek...
Pracuję, znaczy staram się, analizuję, dużo czytam, ale co z tego jak on i tak tego nie widzi, bo się nie odzywa i nie rozmawiamy...

12

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Ludzie zawsze chcą tego jedynego/jedyną, a pozniej przychodzi inny jedyny/jedyna. I znowu to samo.
A co do tematu to zaborczosc i uwieszanie sie na kims zawsze przyduszają uczucia. Jedyne co mozesz zrobic w takim wypadku to nic nie robić.

13

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Bardzo spokojnie.Są fale przypływu i odpływu uczuć,czy też pożądania.

14

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
thepass napisał/a:

Ludzie zawsze chcą tego jedynego/jedyną, a pozniej przychodzi inny jedyny/jedyna. I znowu to samo.
A co do tematu to zaborczosc i uwieszanie sie na kims zawsze przyduszają uczucia. Jedyne co mozesz zrobic w takim wypadku to nic nie robić.

zgadzam sie w 100% smile

15

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:

Assassin, problem zbyt dużej nadgorliwości i braku wiary w siebie oraz lekkiego uzależnienia od partnera. Przerabialiśmy to, a teraz masz babo placek...
Pracuję, znaczy staram się, analizuję, dużo czytam, ale co z tego jak on i tak tego nie widzi, bo się nie odzywa i nie rozmawiamy...

Dopóki tego nie zniwelujesz/zmienisz to ew. kolejny związek skończy się tak samo lub gorzej, przerodzi się w relację toksyczną.

Tak więc jeszcze raz podkreślę: pracuj nad swoją samooceną. Jeśli nie on to ktoś inny będzie miał fart być z Tobą po takim przeobrażeniu, więc chyba warto się postarać dla samej siebie...?? Głowa do góry, pierś do przodu, banan na twarz i pracuj, bo to zawsze się opłaci.
Pzdr

16

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
olka_kontrolka napisał/a:
thepass napisał/a:

Ludzie zawsze chcą tego jedynego/jedyną, a pozniej przychodzi inny jedyny/jedyna. I znowu to samo.
A co do tematu to zaborczosc i uwieszanie sie na kims zawsze przyduszają uczucia. Jedyne co mozesz zrobic w takim wypadku to nic nie robić.

zgadzam sie w 100% smile

Już sobie przysięgłam, że nie odezwę się znowu pierwsza, ciekawe co z tego wyniknie...

17

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Ale przysięganie nic nie daje. Robisz cos wbrew sobie, GRASZ. Nie zmienilas sie, nie zmieniasz. Po prostu dostosowujesz sie do sytuacji tym mocniej dusząc sie sama ze sobą i on to widzi. Przede wszystkim Ty cierpisz i przenosisz to na niego.

18

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
thepass napisał/a:

Ale przysięganie nic nie daje. Robisz cos wbrew sobie, GRASZ. Nie zmienilas sie, nie zmieniasz. Po prostu dostosowujesz sie do sytuacji tym mocniej dusząc sie sama ze sobą i on to widzi. Przede wszystkim Ty cierpisz i przenosisz to na niego.

To co mam zrobić, skoro nie potrafię przestać o nim myśleć...

19

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Juz wiele razy bylo to powiedziane. Zmienic siebie, zmienic swoje zycie. Niech partner bedzie partnerem, a nie Twoim zyciem.

20

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
assassin napisał/a:
yurippe666 napisał/a:

Assassin, ta, moja samoocena to kwiczała, leżała i błagała, ale to z pewnych powodów, staram się walczyć z demonami przeszłości. To oczywiste, że w końcu motyle giną, ale on zawsze był rozsądny i trzeźwo myślał, więc nie sądzę... Zresztą sama już nie wiem, wszystko jest takie pogmatwane..

Więc poszukaj jej, popracuj nad nią. Nie ten to następny doceni fakt, że znasz swoją prawdziwą wartość i nie będziesz w związku startować z pozycji petenta w urzędzie, przemyśl to. I czy nie było też przypadkiem tak, że stale szukałaś u niego potwierdzenia swojej wartości/ważności...hmm?? I jeszcze jedno, jak facetowi zależy to się stara jak nie to sama widzisz...

I odwrotnie też tak jest,jak w związku stara się tylko facet a kobieta tylko bierze to również nic z tego nie będzie.....

21

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Jest inny obiekt zainteresowania. Niestety?

22

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
Lexpar napisał/a:

Jest inny obiekt zainteresowania. Niestety?

Czemu to tak jest, że zamiast walczyć o związek odchodzi się do innej osoby. Przecież z tą drugą też nie będzie kolorowo..

23

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
thepass napisał/a:

Ale przysięganie nic nie daje. Robisz cos wbrew sobie, GRASZ. Nie zmienilas sie, nie zmieniasz. Po prostu dostosowujesz sie do sytuacji tym mocniej dusząc sie sama ze sobą i on to widzi. Przede wszystkim Ty cierpisz i przenosisz to na niego.

To co napisałeś jest tak cholernie prawdziwe, że aż mnie uderzyło...

24

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Na 'pocieszenie' powiem, że są mężczyźni rozumiejący takie kobiety jak Ty i ich to nie męczy. Najczęściej jednak się takim nie zainteresujesz, choć mógłby Ci nawet pomóc.

25

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
thepass napisał/a:

Na 'pocieszenie' powiem, że są mężczyźni rozumiejący takie kobiety jak Ty i ich to nie męczy. Najczęściej jednak się takim nie zainteresujesz, choć mógłby Ci nawet pomóc.

Czemu miałabym się nie zainteresować? Bo jest ich mało czy są niepozorni?

26

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Myśle, że mają inne wady, dzięki którym trudno zauważyć głębie, a łatwo szybciej odrzucić. Z moich obserwacji wynika też, że jest ich mało.

27

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Jest inny obiekt zainteresowania. Niestety?

Czemu to tak jest, że zamiast walczyć o związek odchodzi się do innej osoby. Przecież z tą drugą też nie będzie kolorowo..

Dlatego, że trudno jest walczyć temu, który sensu tej walki nie widzi.
1. Być może liczy na to, że z kim innym/nowym podobnych "walk" o związek toczyć nie będzie musiał, bo będą lepiej dopasowani.
2. Uważa, że nawet jeśli z kimś innym pojawią się podobne problemy, to dla tej drugiej osoby będzie mu się chciało bardziej...
Przykre, ale nie zmusisz nikogo by chciało mu się chcieć.

28

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Wciąż milczy... Brak znaku, a ja... czuję, że powoli umiera we mnie wszystko... Nigdy nie przeżywałam rozstania, a jeśli to ma tak wyglądać to już nigdy więcej nie chcę... Nie mam nawet komu wypłakać się w rękaw... Nic nie zostało i nic do stracenia.

29

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

To nie jest rozstanie, tylko zerwanie. Rozstania nie bolą.
Jak urwiesz sobie ręke to ból jest ogromny, ale jak spokojnie podejdziesz do "rozstania" z nią, lekarze zoperują, pogodzisz się z tym. Jest łatwiej.
Plusem takich sytuacji jest to, że ręka nie odrasta.

30

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Przerabiałam kiedyś to samo, ale zajęłam się swoim życiem dopiero wtedy, gdy już nie widziałam sensu żeby dalej tkwić w takim związku. Nagle dostałam 200% jego uwagi, wymyślał miliony powodów, że koniecznie musimy się spotkać, dzwonił, pisał. Nie oczekuj, że po kilku dniach Twojego milczenia on zauważy, że coś się zmieniło. Co najwyżej odetchnie. Żeby zauważył, że czegoś mu brakuje potrzeba więcej czasu. Tylko, że to nie chodzi o to, żebyś katowała się każdego dnia i patrzyła w telefon czy czasem nie dzwoni, to bez sensu. Wyjdź gdzieś, postaraj się sprawiać sobie jakieś przyjemności, przecież zanim go poznałaś miałaś jakieś swoje życie i czas je odzyskać smile

31

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
thepass napisał/a:

To nie jest rozstanie, tylko zerwanie. Rozstania nie bolą.
Jak urwiesz sobie ręke to ból jest ogromny, ale jak spokojnie podejdziesz do "rozstania" z nią, lekarze zoperują, pogodzisz się z tym. Jest łatwiej.
Plusem takich sytuacji jest to, że ręka nie odrasta.

Łatwo mówić, nigdy tego wcześniej nie przerabiałam, nawet łudziłam się, że może nie będę musiała... Teraz wszystko wydaje się być pokryte czarną farbą, ale może uda się zapomnieć. Kiedy ta cholerna iluzja zniknie...

32

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
she_ra napisał/a:

Przerabiałam kiedyś to samo, ale zajęłam się swoim życiem dopiero wtedy, gdy już nie widziałam sensu żeby dalej tkwić w takim związku. Nagle dostałam 200% jego uwagi, wymyślał miliony powodów, że koniecznie musimy się spotkać, dzwonił, pisał. Nie oczekuj, że po kilku dniach Twojego milczenia on zauważy, że coś się zmieniło. Co najwyżej odetchnie. Żeby zauważył, że czegoś mu brakuje potrzeba więcej czasu. Tylko, że to nie chodzi o to, żebyś katowała się każdego dnia i patrzyła w telefon czy czasem nie dzwoni, to bez sensu. Wyjdź gdzieś, postaraj się sprawiać sobie jakieś przyjemności, przecież zanim go poznałaś miałaś jakieś swoje życie i czas je odzyskać smile

Ale z drugiej strony, jeśli facet znalazł sobie inny obiekt westchnień to już nawet tygodnie milczenia nie pomogą...
To jesteście razem? W sensie przerabiałaś to samo, czyli on też zaczął Cię olewać? I jak sobie poradziłaś? Opowiedz, proszę smile

33

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Przerobisz nie raz jeszcze. Nie nastawiaj się na 'nigdy' i na 'zawsze'. Jesli ktos Ciebie nie zostawi, to Ty kogoś.

34

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...
yurippe666 napisał/a:

Ale z drugiej strony, jeśli facet znalazł sobie inny obiekt westchnień to już nawet tygodnie milczenia nie pomogą...

Ależ oczywiście, że pomogą! Wiesz komu? Tobie! Jeśli znalazł sobie kogoś innego, to dla Ciebie jego już nie ma i wtedy to już koniecznie trzeba zająć się swoim życiem, a z tym nie ma co czekać, bo czas ucieka, dni zawsze już będzie tylko mniej, więc nie warto tracić ich na kogoś, kto nie docenia tych spędzonych z Tobą.

A ja? Oczywiście, że z nim nie jestem. W wakacje miną 3 lata i ze wszystkich decyzji jakie w życiu podjęłam, olanie go było najlepszą, choć najtrudniejszą z nich, bo naprawdę kochałam tego człowieka. A poradziłam sobie następująco: po przepłakaniu kolejnej nocy (bo kolejny raz zostałam zignorowana) zadałam sobie proste pytanie: CZY TAKIEGO WŁAŚNIE ŻYCIA CHCĘ? Odpowiedź, była przecząca. Skasowałam smsy, numery, zablokowałam na fb - wszystko żeby nie mieć kontaktu. Jeśli pisał starałam się nie czytać. Dzwonił - nie odbierałam. Mieszkamy w małym mieście, więc często wiedział gdzie byłam, z kim, co robiłam. Tydzień od naszego ostatniego spotkania, po którym postanowiłam się odciąć, zaprosiłam przyjaciół i znajomych (którzy wybaczyli, że tyle czasu ich olewałam dla niego) i zrobiłam imprezę (było naprawdę świetnie!). Znalazłam pracę, w którą się zaangażowałam. Nauczyłam się piec pyszne ciasteczka wink Po prostu nauczyłam się zapełniać swój czas, a gdy on pojawiał się w mojej głowie, powtarzałam sobie "nie wolno Ci teraz o tym myśleć". Nigdy też od tamtego dnia nie analizowałam już tego związku, moich uczuć do niego.

Jakiś czas temu przypadkowo znaleźliśmy się w tym samym pubie. Na początku się trochę spięłam, ale w końcu gdy wpadliśmy na siebie w drzwiach wesoło zagadałam i poszliśmy we dwoje na fajkę. Pogadaliśmy tak ogólnie co słychać, nagle mnie przytulił. Nie poczułam już tego co kiedyś. Poczułam ulgę, że już to na mnie nie działa. Uśmiechnęłam się i poszłam do swojego chłopaka, a on do końca wieczoru łaził za nami i ciągle chciał ze mną pogadać. Dziś potrafię otwarcie powiedzieć, że kochałam go najbardziej na świecie, ale nie żałuję, że nie jesteśmy już razem.

35

Odp: On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

To znowu ja, znów w desperacji piszę do was, moi mili o poradę. Prawda jest taka, że zataiłam parę rzeczy z... po prostu wstydu, a więc może wyjaśnię coś. Ta chora sytuacja (czyli mi zależy, a on się dystansuje) zaczęła się od końca wakacji 2013, z mojej winy, mianowicie zraniłam go bardzo, bardzo mocno... Byłam na imprezie urodzinowej i spiłam się do nieprzytomności. Takie są fakty. I całowałam się z innym facetem. Jest to mój największy, życiowy błąd, rana na sercu, żałuję tego najmocniej na świecie i zrobiłabym wszystko aby to cofnąć. No, ale, stało się. Oczywiście chciał ze mną zerwać, ale tak się starałam, żałowałam (ale nigdy nie błagałam), stawałam na głowie by mi wybaczył. No i stwierdził, że spróbujemy to naprawić... no i próbowaliśmy, różnie bywało, ale ja rozumiałam i starałam się z całych sił (sprawa utrudniona - odległość), myślałam, że tak jest dobrze. Wiedziałam, że ta zdrada była głupotą, błędem, inaczej bym odeszła. On też wiedział, cenił moją szczerość. Staraliśmy się... Przyznam, bywało dobrze, naprawdę dobrze, raz nawet mieliśmy małą separację 1,5 miesiąca i po tym czasie no było wspaniale, odżyły w nim uczucia, ale no cóż. We mnie pozostał strach przed straceniem go. I tak to trwało  aż do postu pierwszego z tego tematu. Jak jest teraz? Nie lepiej. Skończyło się liceum, matury, pojechałam do niego. Było całkiem dobrze, ale we mnie wciąż był ten LĘK, wkurzałam się gdy wychodził z kolegami, kiedyś jak przyjeżdżałam praktycznie byliśmy tylko dla siebie (przed tą sytuacją), no i pojechaliśmy do mnie. I wtedy się zaczęło. Na początku czerwca (miałam wolne mieszkanie przez cały czas) ok 2 tyg. spędziliśmy cały czas w domu tzn. jedliśmy, spaliśmy, graliśmy w gry, aż do obrzygu, szczerze to miałam trochę dość. No i stał się punkt kulminacyjny, on się spakował i powiedział mi, że odchodzi. To było coś strasznego, ale starałam się panować nad sobą. Mówił, że ma dość naszego życia, że się boi przyszłości ze mną i takie pierdoły. No i odjechał. Szok nastąpił następnego dnia, nie mogłam zapanować nad sobą i do niego zadzwoniłam by zapytać o prawdziwe powody. Rozmawialiśmy długo, on też miał zamiar dzwonić i się bardzo ucieszył na telefon. Najpierw jak przyjaciele, że nie nadajemy się do związku, że jak emocje opadną to będzie fajnie (on będzie mieszkać w moim mieście na studia) i w ogóle, a potem jakoś rozmowa potoczyła się... na dziwne tory, mówił mi, że popełnił błąd i że będzie się starać żebym mu wybaczyła i postanowiliśmy walczyć z lenistwem gdy jesteśmy razem i że jestem najważniejsza dla niego... I tak trwa ta dziwna sytuacja parę dni, rozmawiamy od czasu do czasu, wysyła smsy...

Jeny, to co napisałam, nie za dobrze rokuje, ale zrozumcie zależy mi na nim jak diabli, właściwie to aż za bardzo, całe moje życie ostatnio jest skupione na związku, ale z drugiej strony nie wiem czy mu wybaczyć, to że mnie zranił. Ja go zraniłam o wiele mocniej....
Co robić? Kocham go, ale chce by mnie szanował, jednak znów staram się owinąć wokół niego jak bluszcz...

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On stał się obojętny. Potrzebuję porady, pomocy, czegokolwiek...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024