Witam,
zawsze w zyciu miałam jakiś cel,najpierw studia, potem pracę czy też dążenie by mój związek ewaluował a teraz? czuję, że jestem w jakimś zawieszeniu, mało co mnie cieszy czy interesuje.Lat mam 26, dzieckiem zajmuje się od 10 miesięcy i już dopadł mnie marazm.Z męzem jestem już prawie 5 lat razem.Cieszę się z tego co mam, dziecko planowane i bardzo kochane, ja po prostu jakoś dusze się w tym wszystkim.Ze wszystkim jestem sama, męza czesto nie widać od 5 rano do poznej nocy a nawet jak wróci wcześniej to przecież trzeba kompa przewertować i milion spraw załatwić.Ja do pracy na razie wrócić nie mam jak.Staram sie i glowie i nowe zajecia wynajduje, czytam,wychodzę na kilometrowe spacerki a i tak czasem czuje sie przytloczona tym wszystkim.Każdy naokoło pyta się tylko o dziecko, jak się czuje etca ja jakbym znikła w tym wszystkim.Mąż jak wraca to też pytanie zadaje,,kto nas nakarmi" ( w domysle jego i dziecko) niby to zart ale ja sie pytam co ze mną?kto mnie nakarmi?zeby nie bylo-męza mam dobrego i posprząta i ugotuje i dziecko wezmie ale tylko wtedy kiedy jest a jest w niedzielę! reszta dni to moja szara codziennosc.Poradzcie coś,napiszcie jak mam sobie poprawić samopoczucie.
1 2014-04-17 13:47:32 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-17 13:54:17)
Ja też siedziałam w domu z córeczką ... prawie rok. Od niedawna chodzi do żłobka, dopiero w czerwcu idę do pracy. I wiesz co.. chyba mamy to samo, mnie też przytłaczało to siedzenie w domu, co dzień to samo, spacerki, deserki dla maluszka. Bawienie się z dzieckiem. I wiem że najlepszym rozwiązaniem dla ciebie jest pójście do pracy, tak jak u mnie. Już nie mogę się doczekać aż będę miała znowu co dzień kontakt z ludźmi. Po prostu brakuje i tobie i mi wychodzenia do ludzi.
Możesz podjąć jakąś pracę a dziecko do żłobka?
A jaki problem znalezc sobie nowy cel?
Naucz się robic na drutach albo się zajmij naukka japonskiego, zaloz ogrodek ziolowy albo zacznij uprawiac lilie. Kup farby i zacznij malowac. Albo robic zdjecia.
To ty wypelniasz swoje zycie i nadajesz mu barwy. Odnajdz w sobie jakas pasje. Tak naprawdę nic cie nie ogranicza - marzysz o podrozy do Afryki - zacznij się uczyc suahili.
Wyznacz sobie cel - moze w tym roku staniesz się mistrzem w robieniu pralinek?
To jest twój czas - nie MUSISZ chodzic do pracy, mozesz robic CO CHCESZ.