Hej otóż mam kolegę - przyjaciela od 4-5 lat. Zawsze bardzo dobrze się dogadywaliśmy itp. W pewnym momencie miedzy nami była chemia, przyciąganie, ale niestety nic z tego nie wyszło. Ja żałowałam itp. On zaczął umawiać się z inną dziewczyną. Zaczął być ordynarny, chamski czasem arogancki do mnie. ( kiedyś ktoś mi powiedział, że zachowują się tak chłopcy, którzy dostają kosza - ale on mi nic nie obiecywał.. tylko bawił się i flirtował..) Ja się oddalałam a on lgnął, pytał się czemu jestem smutna itp. Poza tym im bardziej stawałam się cicha tym bardziej on zaczynał gadać i już był w stosunku do mnie okej. Minął jakiś czas i były dziwne sytuacje, on znowu mi okazywał sympatię itp. I w pewnym momencie sama ze sobą czułam się tak jakbym była w potrzasku własnych myśli. Ciągle o nim myśałam, mimo, że miał dziewczynę ale codziennie na uczelni go widziałam i myślałam w kategoriach innych niż przyjaciel... Ale on też w stosunku do mnie nie był fair... Mówił mi pewne rzeczy, prawił komplementy, przytulał, wykazywał zainteresowanie wtedy kiedy ja byłam w pobliżu ( widzieliśmy się codziennie na uczelni). Minął semestr i każdy zaczął pracę. I on zaczął widzieć się codziennie ze swoją dziewczyną. I ja dałam sobie z nim spokój i on logicznie dał sobie spokój ze mną. Tylko, że czasem raz na 2-3 tyg się ze sobą widujemy i wtedy wszystko znowu mi wraca i nawet podświadomie czuję się zazdrosna...
Na urodziny nawet wysłał mi list z tekstem, który odebrałam tak, że on na mnie czeka.. I dodatkowo kilka moich znajomych zinterpretowało jego list w ten sam sposób co ja. Nie wiedziałam co się dzieje, byłam zdezorientowana. I się go spytałam. Napisałam mu moje wszystkie obiekcje, że dla mnie to jednoznaczne itp a on mi napisał, że on ma dziewczynę i że to był żart a ja jestem jego przyjaciółką.. I teraz tak. On jest typem takiego Piotrusia pana, który zawsze będzie cwaniakował i mu się uda. Ja też. Jesteśmy najlepsi na roku. Ale to on zrobił mi papkę z mózgu w pewien sposób.. Ja nie wiem co on o mnie myśłał wtedy kiedy ze mną flirtował jeśli z dnia na dzień zaczął chodzić z inną... Poza tym on ma zawsze dobry kontakt z każdym, nienawidzi palić mostów. Dla niego najważniejszym jest dobro i żeby każdemu było okej. Ma pełno koleżanek.. W pewnym sensie zostając jego przyjaciółką czułam się wyróżniona (?) i może liczyłam na coś więcej.. ale nie w tym rzecz teraz...
Jaki mam mieć do niego stosunek? On mi wyraźnie powiedział, że jestem jego przyjaciółką i że mnie przeprasza za taki list i że ma dziewczynę. Więc ja oczywiście mogę się umawiać z kim chcę itp. Ale np wczoraj proponując mi piwo ze znajomymi z uczelni w tym tyg ja powiedziałam, że mam inne plany. A on był bardzo niezadowolony , bo jak ja mogłam zmienić plany..
Dziś natomiast spotkaliśmy się na uczelni razem z moimi znajomymi, z którymi ja wychodzę i dlatego nie mogłam z ludźmi z uczelni. i on się dziwnie zachowywał.. Na uczelni na początku było dziwnie, było to nasze pierwsze spotkanie od tego listu. Ale ja nie wróciłam do tego listu. On mi powiedział, co o mnie myśli więc ja nie będę sie narzucać itp. Przecież nie będę płakać. A po rozmowie z moimi znajomymi i po dowiedzeniu się, że ja wychodzę gdzieś z innymi on wtedy zaczął być bardziej wyluzowany (?), głośny (?), zaczął mówić mi o swojej dziewczynie i mówić gdzie to oni nie byli i gdzie to nie pojadą. Poza tym zaprosił mnie na imprezę gdzie będą jego znajomi i jego dziewczyna... Mam iść? Nie wiem czy mi się chce widzieć go z dziewczyną, w pewnym stopniu ciągle mi na nim zależy ale nie okazuje mu tego, bo sam mi powiedział, że jestem ( TYLKO ) przyjaciółką. A ja też nie chcę kwasów ani dziwnych spraw między nami. Każdy ma swoje życie, każdy też ma innych znajomych..
Czy może powinnam mu robić jakieś wyrzuty z przeszłości czy raczej powinnam 'move on'? I mam umawiać się z kim chcę i kiedy chcę. I nie być na każde jego zawołanie? Dodam tylko, że on potrafił się ze mną kilkanaście razy umawiać a później to odwoływać np godzinę przed spotkaniem
... Więc on może a ja nie? Czy po prostu dać sobie spokój z jakimiś złościami podświadomymi z mojej strony i po prostu kolegować się z nim dalej ( na stopie znajomy znajomy, bo już ma dziewczynę i nie jest ze mną tak blisko) i udawać że nic się nie stało, być miłą ale robić swoje? Nie czekam na niego , ale też nie chciałabym urywać z nim od tak kontaktu.. Czy właąśnie wtedy on by się dziwił czemu nie piszę do niego itp...
Co mi radzicie?
PS chociaż kiedyś on mi powiedział, że to ja jestem lepsza od niego, mnie się zawsze wszystko udaje i że to ja jestem dla niego wzorem.. i tak się zastanawiam czy ja przypadkiem nie okazując mu żadnych emocji i będąc obojętna teraz dobrze robię? on prawdopodobnie nie wie w ogóle, że ja mam takie obiekcje bo jest zajęty dziewczyną... Ale kiedyś ktoś mi powiedział, że mimo tego, że on jest taki cwaniaczkowy to ma inne wnętrze i czuje się samotny i smutny. Kiedyś nazwał mnie jedną z 4 najważniejszych osób w jego życiu. A także mówił mi, że mnie uwielbia i mi ufa. Tylko, że wtedy robiłam to co on chce.. Nawet kiedy on miał dziewczynę mi tak mówił. I teraz nie wiem czy mam go powoli odtrącać od siebie i być bardziej niezależna czy być taka sama jak dawniej a mieć go za przyjaciela któremu mogę się pożalić?
PS2 to są tylko moje osobiste wnioski.. Inni ludzie powiedzieli mi, że mam go olać bo on jest człowiekiem interesownym itp. Natomiast on jeszcze pół roku temu przed poznaniem tej dziewczyny był zupełnie inny. Teraz też się zmienił dla niej, nawet psychicznie...