Borykam się z pewną przypadłością już bardzo długi czas. Niebawem będzie rok.
Dokładnie postaram wam się opisać co się dzieje i naprawdę liczę na pomoc, jeśli w ogóle można mi pomóc.
Odkąd zerwał ze mną mój mężczyzna, którego kocham nad życie (po dwóch miesiacach wrócił, także nadal jesteśmy razem) śnią mi się po nocach koszmary związane właśnie z nim. W tych snach On albo umiera, albo znika, albo po prostu odchodzi do innej kobiety. Budzę się z płaczem średnio pięć razy na tydzień. To tylko sny zatem nie robiłam z tego większego problemu. Mimo to są one tak bardzo realistyczne i wiarygodne, że nie daje sobie z tym rady. Przez ten fakt, wyczuliłam się na każdy rodzaj sztuki związany z odejściem lub śmiercią ukochanej osoby. Płacze przy każdej piosence która opisuje takie zdarzenia, filmach a nawet (uwaga!) bajkach! Ryczałam jak oglądałam Madagaskar, Mulan, Shreka itd.
Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Dziś już nie wytrzymałam i piszę do was, właśnie po tym jak mi się śnił kolejny sen. Żeby tego było mało, moje sny zawsze mają morał. Dzisiaj mój mężczyzna odszedł w nocy do kobiety która umiała go rozerwać, z którą się świetnie bawił.
Coś o moim związku: Jest idealnie między nami. Bardzo się kochamy a On jest mi wierny i szczery - jak zawsze. Nigdy mnie nie zdradził i nigdy nawet o tym nie myślał. Mamy mało problemów...
Myslę, że to rozstanie spowodowało u mnie tego typu lęki... ale są one coraz bardziej przeszkadzające bo śpiąc w pociągu, autobusie, na wakacjach w gronie znajomych- gdy obudzę się cała zalana łzami, oraz gdy potem ów stan utrzymuję się przed piętnaście minut (oczywiście po takim śnie nadal płacze...) jestem dziwnie postrzegana...
POMÓŻCIE !
Nie wiem jak, ale doradzcie mi co ja mam z tym zrobić?