Witajcie,moja 15-letnia córka ukradła słodycze o wartości 6 zł. W "Biedronce".Od razu złapano ją,oddała,wezwano policję.Czekamy co będzie dalej... Powodu do dziś nie podała,choć wiele razy rozmawialiśmy o tym.
Dla nas,dla mnie,to porażka wychowawcza. Nie umiem sobie z tym poradzić,nie mogę spać,nie jem,tyle pytań mam w głowie.Czytam wciąż coś w internecie na temat wpływu rodziny na wychowanie nastolatka,szukam w sobie winy...To jest taka trudna,skomplikowana sytuacja...Bo zrobiła coś,czego ja nie potrafiłabym zrobić nigdy.Niepojęte dla mnie rzeczy.Nie była głodna,mogła wziąć z domu pieniądze...
Chciałabym porozmawiać tu z kimś,komu też przydarzyło się takie nieszczęście.Może ktoś rzuci nowe światło na to zdarzenie,może ktoś coś doradzi.Dodam,że w poczuciu winy moja córka pocięła się tego samego dnia wieczorem,nic się nie stało ale napisała parę zdań,które wpadły mi w ręce przypadkiem i stąd wiem,że jest jej strasznie wstyd(w mojej miejscowości wszyscy się znają).Córka dobrze się uczy,jest humanistką,ma wspaniałą wyobraźnię,pięknie pisze...Kocham moje dziecko,tak bardzo chciałabym jej pomóc,ale nie wiem jak...
Młoda jest młoda i głupia. Buntuje się. Za 10 lat będzie jest tylko wstyd. Ten wybryk nie znaczy że źle wychowałaś dziecko.
3 2014-04-02 00:28:41 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 00:29:41)
rozmawiacie na spokojnie? w sensie wysłuchujesz co ma do powiedzenia, czemu jej zle, czemu tak robi i czy mozesz jej jakos pomoc? dajesz jej tą milosc inaczej niz tylko słownie? (jesli w ogole)?
jesli ma problem i on sie utrwali, to nie bedzie ze mloda i glupia, tylko problem sie pogłębi. na dodatek moze sie jej to spodobac. oczywiscie moze dojrzec, zmądrzec i tak dalej, ale przyczyne takiego zachowania trzeba wybadac
4 2014-04-02 00:39:21 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-04-02 00:45:06)
Szukam tej przyczyny w sobie,w jej otoczeniu,w internecie z którego korzysta.Wszędzie dosłownie,wszystko rozpatruję.Interesuję się wszystkim,co wiąże się z moją córką,nie od dziś.Jak trzeba chwalę,jak trzeba zganię,pytam jak,gdzie,z kim,dlaczego. Rozmawiam na trudne tematy też.Ale ona wciąż mówi,że wszystko wie,głupot nie robi i że mam już dać spokój z tym gadaniem.A na temat tej kradzieży,że nie wiem dlaczego tak się stało.Wciąż tylko:"nie wiem".Czasem idziemy razem kupić jakiś ciuch,czasem coś w domu razem robimy,ale ona ogólnie stara się pokazać swoją "dorosłość" i niezależność. Jak się zakochała zawsze przyprowadzała do domu chłopca,tak że nie było wielkiej tajemnicy,ani problemu.
Pytasz,czy w ogóle ją kocham.Powiem tak:kocham wszystkie moje dzieci.I z wszystkich jestem dumna,jakie są.I z każdym czasem się śmiałam i z każdym czasem płakałam.Każdy jest inny,ale wszystkie są moje.Ale żadne z nich nigdy nie miało konfliktów z prawem.Na pewno powinnam kochać je lepiej,skoro tak się stało...
a moze po prostu za duzo kontrolujesz, sprawdzasz i ona na zlosc robi. w ogole teraz te gimnazjalistki to sie tną czy kradną dla pochwalenia sie, dla zasady. kwestia niestety "czasów" i nijak ma sie to do wychowania. albo po prostu weszła wam na głowę, jesli tak niezaleznosc pokazuje i wszystko jej wolno, wszystko dostaje.
6 2014-04-02 00:57:58 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-04-02 01:05:50)
Hmmm...nie wolno jej wszystkiego...zresztą,oceńcie-proszę sami.Chodzi do szkoły,dobrze się uczy.I dobrze zachowuje,jak mówią nauczyciele.Jak poproszę,aby cos w domu zrobiła,to zrobi raz dwa.Od czasu do czasu,jak wyrośnie,to kupujemy fajny ciuch-raz w sklepie,raz w tzw.lumpeksie. Dwa lata czekała na wymarzony aparat fotograficzny,bo lubi fotografować.Jak zgubiła telefon,nie dostała następnego aż do końca umowy.Jak wychodzi mówi z kim i gdzie.Towarzystwo swoje może przyprowadzić do domu.Wraca o godz.20,a w weekend o 21.Nigdzie nocami nie bywała nigdy.Wiem z kim i gdzie wychodzi,bo mówi mi o tym,a czasem nawet sama ich widzę na mieście,albo jej rodzeństwo. W niedzielę pilnuje sobie mszy i wpisów do notesika,bo przygotowuje sie do bierzmowania.Ogólnie raz po raz pokaże mi co robi w necie,jest wesoła i bystra. A jak coś przeskrobie,to ma karę-czasem parę dni nie wychodzi,czasem bez neta,czasem nie pozwalamy wyjechać do koleżanki.
Wychowujemy nasze dzieci w takim przekonaniu,że w miarę naszych możliwości nie powinny wiele odstawać od swoich kolegów,by nie czuły się gorsze(myślę tu o tym,co dla młodzieży jest ważne w tych czasach,tj.ciuchy,buty,gadżety typu telefon,tablet,laptop itp.),że powinny mieć jakieś drobne w kieszeni,aby nie musiały kraść,że w domu można wszystko powiedzieć,że każdy ma swoje obowiązki i równe prawa.
Rozumiem Twoje zdenerwowanie . Od razu musieli Policję wzywać , a nie mogli mamę wezwać , to jakaś moda ? Sama by tego nie zrobiła , napewno koleżanki Ją podpusciły . Więcej juz tego nie zrobi . Teraz koniecznie mocno trzeba Ją wspierać , ponieważ jest jej wstyd i bardzo to przeżywa .
8 2014-04-02 01:07:01 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 01:08:27)
No coz. Wygląda to dobrze. Moze po prostu ciekawosc taka mlodziencza. Nie zadręczaj sie i nie wmawiaj sobie, ze kochasz za mało. Nie ma czegos takiego. Tylko jeszcze to pytanie, bo moze ma jakies wstydliwe problemy ze sobą, może czegos jej brakuje, moze jakies kompleksy. Moze nie mowi wszystkiego, bo widzi ze bedziesz sie przejmowala. Z reszta to dopiero pierwszy wybryk. Czasem tak jest, że zrobi sie głupią rzecz, bo sie nigdy nie zrobilo. Dobrze ze ma poczucie wstydu, żałuje. Moze juz wiecej tego nie zrobi? Sama chciala byc moze doswiadczyc "zła" i sprawdzic jak to jest.
W marketach od razu policje wzywają, nie raz widziałem takie sytuacje.
Podobno w sklepie jest takie prawo,aby wzywać policję po kradzieży. Ona bardzo to przeżywa i o nią bardzo się boję.Siedzi cały czas w domu,najwyżej jedzie gdzieś ze mną autem,ale nikogo znajomego nie chce widzieć i widzę,że nie jest taka,jak wcześniej.Rozmawiała z pedagogiem szkolnym,sama ją tam zaprowadziłam.Beze mnie.A potem pani pedagog zadzwoniła do mnie i miałyśmy osobną rozmowę.Oczywiście wszystko zostać ma między nami,dopóki policja nie poinformuje szkoły.Powiedziała mi ta pani pedagog,że mam córkę wspierać i przytulać(i tak jest),aż kiedyś ona się otworzy i być może powie jak to się stało.a do psychologa nie namawiać na razie,bo ona nie jest gotowa jeszcze na takie spotkanie.
10 2014-04-02 01:19:57 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-04-02 01:32:05)
Myślałam o kleptomani;myślałam o tym,że może nas chroni i nie chciała prosić o pieniądze;myślałam,że chce być taka jak koledzy którzy kradną;myślałam o wpływie na nią kogoś z internetu;myślałam o tym,że może wcześniej gdzieś się naćpała;myślałam... i o tym wszystkim rozmawiałyśmy,a ona ciągle mówi,że nie wie czemu to zrobiła. Tak mi intuicja podpowiada,że jest coś o czym nie pomyślałam...
Powiedziałam jej,że choćby nie wiem co,to wyprowadzę ją na ludzi i będzie "kimś",i bardzo się ucieszyła-tak,jak by czekała na te słowa...Może faktycznie z czymś sobie nie radzi i z jakiegoś powodu nie chce o tym mówić?
Kamień spadł by mi z serca,gdyby to się skończyło na policyjnym przesłuchaniu i tym straszliwym wstydzie pamiętanym przez długie lata...
Oczywiście nie męcz Jej teraz psychologiem . Dla Niej to jest za świerze . Najlepiej , zeby koleżanki Ja teraz wspierały , z którymi tam była , ale z tego , co się Ja orientuje w takich sytuacjach , nie ma , co liczyć na nie . Staraj się jak najmniej wracać do tego przykrego tematu , zeby sie troszkę u niej zabliźniło i będzie co dzień lepiej .
12 2014-04-02 01:36:35 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-04-02 01:41:25)
Mówi,że poszła sama do tej "Biedronki".I to jest dziwne,bo ona zawsze ma wokół siebie gromadkę przyjaciół-pół miasta się z nią spotyka,i nie dowiedziałam się gdzie mieliby być wtedy jej znajomi.Poza tym,jak to się stało w sklepie była duża grupa młodzieży,bo my ją odbieraliśmy stamtąd po telefonie od policji.
Dziękuję Wam wszystkim za wpisy,zawsze raźniej z kimś porozmawiać
Nigdy nie myślałam,że to taka trauma,kiedy własne dziecko złamie prawo
Wybaczcie proszę mi też brak tzw."ładu i składu" w niektórych wypowiedziach,ale to wszystkie myśli na raz tłoczą mi się w głowie...Fajnie,że jesteście...
Ale to jest raz. Nie moze Ci obiecac, ze wiecej tego nie zrobi? I porozmawiac w tonie, ze rozumie ze jest to złe i nie powinna tak? Że wybaczasz jej i nie będziesz jej "nękać" i na siłe właśnie leczyc psychologami? Mysle, ze kierunek jest dobry. Wydaje sie, ze wszystko sie ulozy, szczegolnie ze corka ma dobre wyniki w szkole i tak dalej. Innych problemow wychowawczych nie sprawia, to po prostu mozna podpiac pod etap dorastania. Sam bym chcial takich rodzicow, naprawde. Tzn z taką troską.
Za jakiś czas pewnie Ci powie prawdę . Młodzież ma to do siebie , że nie będzie konfidentem . To teź baaaaaardzo popularne wsród młodzieży . Coś wiem na ten temat , bo Mój Syn pare lat temu skończył gimnazjum i teź kosztowało Mnie to gimnazjum duuuuuuźo nerwów .
Powiedziała mi ta pani pedagog,że mam córkę wspierać i przytulać
Pedagodzy to kretyni; znajdź mi pedagoga z dobrze wychowanym dzieckiem.Nie znajdziesz!
Masz ją wspierać i przytulać..?
Czyli NAGRADZAĆ.
Gówniara odgrywa pokrzywdzoną; klasyczne odwrócenie ról: sprawca udaje ofiarę.Ślepa jesteś?
Jedyna opcja: mówić o tym co zrobiła na prawo i lewo.Ma się spalić ze wstydu, a na myśl o powtórce dostawać drgawek.
''Wspieraniem'' gwarantujesz powtórkę.
.Dodam,że w poczuciu winy moja córka pocięła się tego samego dnia wieczorem,
Zwróciłabym na to baczniejszą uwagę. Czy to było jednorazowe, czy robi to częściej?
Podejrzewam, że córka chciała ta kradzieżą zwrócić na siebie Twoją uwagę. W sposób negatywny, ale może uważać, nawet jakoś tak podświadomie, że nie poświęcasz jej tyle swojej miłości ile by chciała. To nie jest Twoją winą ani zaniedbaniem. Bo taki nastolatek nie powie wprost, nie da jakiś jasnych znaków a w sobie przeżywa. I robi głupoty, których potem żałuje.
A Ty rodzicu, weź się i domyśl, odczytaj te niezauważalne na co dzień sygnały. Zwłaszcza jak masz jeszcze inne dzieci i z tymi dziećmi twoje wychowanie działa....
Doskonale Cię rozumiem. Sama mam dwóch synów, gdzie starszy nie sprawiał nigdy typowo nastoletnich kłopotów a młodszy kilka wyskoków miał. Miał (mam nadzieję, że to już za nami) również stany depresyjne. Również samookaleczanie. I właśnie psycholog uświadomił nam, że to jest poszukiwanie naszej większej uwagi. I nie dało się tego domyśleć, bo na próby rozmowy warczał, albo odpowiadał półsłowkami, wolał towarzystwo kolegów i koleżanek niż nasze. To uznałam, że taki wiek....
Nie roztrząsaj sprawy tej kradzieży z córką. Ona doskonale wie, ze głupio zrobiła. Może po prostu częściej ją wołaj do pomocy w czymś i róbcie to razem. Będzie podwójna korzyść - będziecie razem i robota będzie zrobiona ![]()
I nie zamartwiaj się tak. Z tego co piszesz masz fajną, mądrą córkę. I to tez jej mów, że jest mądra, fajna, że jesteś z niej dumna. W końcu pochwał nigdy za dużo.
Pitagorasie,co zyskam rozpowiadając o tym na prawo i lewo?A co stracę?
(...)
Dla nas,dla mnie,to porażka wychowawcza. Nie umiem sobie z tym poradzić,nie mogę spać,nie jem,tyle pytań mam w głowie.Czytam wciąż coś w internecie na temat wpływu rodziny na wychowanie nastolatka,szukam w sobie winy...(...)Chciałabym porozmawiać tu z kimś,komu też przydarzyło się takie nieszczęście.
(...)w poczuciu winy moja córka pocięła się tego samego dnia wieczorem,nic się nie stało ale napisała parę zdań,które wpadły mi w ręce przypadkiem i stąd wiem,że jest jej strasznie wstyd(w mojej miejscowości wszyscy się znają).(...)
bardzo chciałabym jej pomóc,ale nie wiem jak...
Czytając Twój pierwszy post zastanowiły mnie te właśnie zdania. Po kolei.
Chcesz zająć się sobą czy córką? Zajmowanie się i sobą, i córką w tej sprawie jest trudne, a czasem niemożliwe. Szukanie w sobie winy gwarantuje, że znajdziesz różne popełnione przez siebie błędy (bo nie jesteś idealną), ale też powoduje, że ze swych oczu tracisz wszystkich poza sobą. Poczucie winy nie prowadzi do żadnych konstruktywnych wniosków, jego efektem jest zmiana siebie w kupkę błota i nieszczęścia.
Chcesz porozmawiać z kimś, komu przydarzyło się 'takie' nieszczęście. A jakie nieszczęście przytrafiło się Tobie? To, że Twoja 15-letnia córka ukradła słodycze o wartości 6 złotych jest nieszczęściem? Może opamiętasz się? Może dokonasz rewizji swego systemu wartości? Może pomyślisz, co jest naprawdę nieszczęściem, a co trudną sytuacją?
Córka pocięła się w poczuciu winy, ale tak, że nic jej się nie stało? Zdania, które napisała po tym wpadły Ci w ręce przypadkiem? Do tej pory nie wpadały, a tego dnia wpadły? Hm...
Wiesz, że jest jej strasznie wstyd? Świetnie. Świetnie, że jest jej wstyd. Jeśli to prawda, to przeżycia obecne pozwolą jej zapamiętać sytuację i być swoistą profilaktyką. Jest jeden warunek, który Ty zamierzasz zniwelować. Koniecznym jest, by poniosła konsekwencje swego zachowania. Ty, w swym poczuciu winy, w lęku, by czegoś sobie nie zrobiła (bo przecież porysowała się trochę), usiłujesz uchronić ją przed nimi.
Chcesz jej pomóc. Czytając Twe posty nie miałam wrażenie, że istnieje między wami więź, bliskość. System nakazów i zakazów - tak. Na pewno może z Tobą pogadać, może o wszystkim (co chce) porozmawiać? Na pewno nie narazi się na pouczanie, strofowanie, moralizowanie? Wsparcie to umiejętność słuchania dziecka. To zgoda na to, by dziecko, poniosło konsekwencje własnego zachowania. Słowo 'wsparcie' ładnie brzmi, ale też jest zwodnicze. Jesteś gotowa na wspieranie swego dziecka? Jeśli tak, to w czym? Czasem wsparciem jest danie kopniaka, wylanie na głowę kubła lodowatej wody, nie zaś głaskanie czy przytulanie.
Dzięki tym 6 złotym córka rozmawiała/rozmawia z Tobą, wolny czas spędza z Tobą, z Tobą poszła do szkolnego pedagoga, gdyby nie jego uwagi poszukałabyś i poszła z nią do psychologa, na jej temat piszesz na forum. Wniosek? Jest w centrum Twej uwagi. Może wreszcie.
Wielokropku,czekałam na Ciebie... Może źle nazwałam to,co się wydarzyło,ale na prawdę się martwię.Wiem też,że jak mało kto potrafisz czytać między wierszami. To,co pisuje moja córka czasem znajduję przypadkiem,ona pisze pamiętniki,listy,opowiadania.Czasem dla siebie,czasem do koleżanki,czasem dla siebie,a czasem do szkoły,albo na konkursy. Nie lubię grzebać w jej rzeczach,ale mieszkamy w jednym domu,a ona wszędzie zostawia swoje karki niedbale,więc jak coś zbieram,to patrzę co to jest.Nieraz pisze mi coś na fb,nie raz na karce,nie raz sms. Ona woli pisać niż mówić,więc to,że wtedy tez coś napisała nie dziwi mnie wcale. Dużo ma takich wpisów jak by "pamiętnikowych",nawet w zeszytach szkolnych,ja też w jej wieku tak pisywałam-do dziś mam tamte swoje zapisy ![]()
Jeśli chodzi o konsekwencje swojego wyczynu,rozmawialiśmy już o tym.Wstyd owszem-już jest. Zero wyjścia na miasto do wyjaśnienia tej sprawy-też.Zresztą widzę,że ona sama nie chce wychodzić. Przesłuchanie policyjne,albo Sąd dla nieletnich przed nią.Jeśli zgłoszą w szkole-obniżenie zachowania. I na zawsze odnotowane w papierach. Nie chcę,by uniknęła kary.Natomiast chcę znać powód,aby na przyszłość nie doszło do "powtórki z rozrywki".Jeśli powód ten leży po naszej stronie,chcę go wyeliminować.
O więzi miedzy nami...Trudno mi to ocenić.Pewnie ona sama opowiedziałaby to lepiej,jak to widzi.Wiem,że inne matki nie maja takiej więzi,jak my.I że jeszcze inne mają tą więź głębszą. Czasem owszem gadami gadam,a ona ma już dość słuchania.A czasem ona gada i gada,a ja mam już dość słuchania jej.Czasem ja moralizuję,a czasem ona się wymądrza
Powinnam słuchać i nic nie mówić? Zazwyczaj nasze tzw."darcie kotów" kończy się tak z mojej strony:"Ja swoje jako matka muszę Ci powiedzieć,tak było i będzie.Ale Ty i tak zrobisz to,co uważasz,bo ja wszędzie prowadzać Ciebie za rękę nie będę,bo nie masz już dwóch latek." Oczywiście jest chwila buntu i "obraza majestatu",ale długo nie trwa i zaraz jest znów:"Mama,a to...a tamto...".System nakazów i zakazów też oczywiście funkcjonuje,ale jak tu inaczej dać do zrozumienia na co może sobie pozwolić,a na co nie? Kopniaka jej dać?Jak to zrobić?Kubeł zimnej wody? Taka wojna i taka jazda w domu była jak to się stało,że biała się zrobiła. Nie uderzyliśmy jej,nie bijemy naszych dzieci,ale chciałoby się pasa wyciągnąć,oj chciałoby się...:(
Nie przytulać,odepchnąć?
W pierwszym odruchu tak było.Dwa dni mówiłam jej,że nie mogę na nią patrzeć.
Gdyby to się nie wydarzyło,spotykałaby się ze swoją paczką popołudniami. Ja bym dalej tłumaczyła co jest dobre,a co złe. I miałabym do niej zaufanie,a teraz go nie mam. Do psychologa pewnie bym nie poszła,teraz tez nie idziemy póki co. Wiem,że dorastające dzieci są trudne do zniesienia,że niejedno trzeba przejść,że problemy należy rozwiązywać. W mojej głowie jest w centrum uwagi,na zewnątrz staram się tego nie pokazywać. Może tego chciała,a pozowała dotąd tylko na mądrą,samodzielną i rozważną dziewczynę. Pracuję ciężko,mam tez swoje inne problemy,na pewno coś przeoczyłam. Jak to teraz odnaleźć???
Ja stawiam na to, że dziewczyna chciała po prostu zwrócić na siebie uwagę.
I po części zgadzam się z pitagorasem - wsparcie wsparciem, ale za takie coś powinna być adekwatna kara.
I nie użalać się nad nią. To nie jej się stała krzywda.
Czyli powinnam uważać jednak,że nie ona jest ofiarą,tylko sklep,my jako opiekunowie,społeczeństwo? Nie żal powinno mi być,że "spiepszyła" sobie życie? I wymierzyć karę? Jaką karę wymierzylibyście?
Np. szlaban, zakaz używania telefonu, komputera itp. Jaką ofiarą jest twoje dziecko? Nie ma w domu co jeść, na głowę jej się woda leje, dostaje codziennie ? Nie? Jest nastolatką, zrobiła głupotę, musi ponieść konsekwencję swoich czynów, żeby miała nauczkę. Nie rozczulaj się nad nią bo zrobisz jej większą krzywdę niż przysługę
23 2014-04-02 13:01:58 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-04-02 13:07:57)
To,co napisałaś Lili89,juz ma do odwołania. Nie prosi o nic.
Trzeba by się chyba zastanowić,czy bardziej :jest to jej życie i zrobiła krzywdę sobie;czy bardziej jednak skrzywdziła nas?
No i starczy. Pocierpi przez wyznaczony okres czasu. ( Szlaban musi być terminowy, zawsze.) I nie wracajcie do sprawy, nie wypominajcie itp. No chyba , że wykręci taki sam numer 2 raz jeśli nie... Stało się jej jest wstyd, wam też. Ale świat się nie zawali i nie znaczy że młoda wyląduje za 10 lat w pierdlu.
25 2014-04-02 13:14:52 Ostatnio edytowany przez starsza60 (2014-04-02 13:20:34)
Przeżyłam podobną sytuację ze swoim 15 letnim wówczas synem. W sklepie spozywczym ukradł psią żywnośc na kwotę ok. 20 zł ( obecnie ) a miał pieniądze. Policja przyprowadziła go do domu jak jakiegoś zbira. Płakał jak małe dziecko, a trząsł się jak galareta. Był blady jak ściana. Potem była sprawa i Kurator. Jak przyszedł Kurator to prosiłam tylko o nie informowanie szkoły o tym incydencie. I tak rzeczywiście było.A teraz kilka słów dlaczego? Palił papierosy i potrzebował pieniędzy na ich kupno, a przecież nie mógł nam rodzicom o tym powiedzieć. Dlatego każde dziecko musi mieć swoje kieszonkowe, aby nie wyciagało ręki po cudze. A kwestia papierosów to na inny post. Ponadto chciał zwrócić uwagę na siebie, bo na pewno byłiśmy bardziej zajęci jego młodszym bratem. Ten fakt był nie tylko dla nas wstrząsem, ale i dla niego też , że zapamiętał do końca życia. Myślę, że na pewno tam w sklepie zrobili wielką obławę, wielki szum, wszyscy się patrzyli na niego jak na wielkiego złodzieja. Ale od tamtej pory był absolutny spokój do dziś. Po tym fakcie nikt go nie bił, nie znęcał się nad nim- sam dostatecznie dużo doznał wstydu. Teraz sobie myślę, że dobrze, że tak się stało wtedy, bo dostał od razu porządną nauczkę, że nie wolno kraść. Później sama się łapałam, że długo nie miałam do syna zaufania. np. zginęły mi złote kolczyki, wiec od razu podejrzewałam jego. Za jakiś czas te kolczyki się znalazły , bo " dobrze " je położyłam i był mi wielki wstyd.
Dostawała od nas drobne kwoty,kiedy wychodziła z domu.Tamtego dnia jednak nie poprosiła.Ponadto w chwili kradzieży miała w torebce słodycze,więc mogła sobie je zjeść,gdyby miała ochotę.Jeśli kupuje coś sobie,to kosmetyki,bo bardzo dba o swój wygląd-to bardzo ładna dziewczyna,nieskromnie mówiąc ponadprzeciętnej urody.
Za bardzo to wszystko analizujesz. Daj już sobie spokój stało się. Przetraw na spokojnie i koniec.
28 2014-04-02 13:25:03 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-02 13:25:51)
Bardzo dba o swój wygląd? To ja bym jej kosmetyczkę zabrała i kosmetyki. Zostawiłabym tylko żel pod prysznic, szampon i dezodorant, żeby nie śmierdziała.
I tyle. Bo kara ma być dotkliwa i dać do myślenia.
Myślę, że w tym przypadku 2 tygodnie bez makijażu by wystarczyły. Brak telefonu i komputera chyba aż tak ją nie boli, skoro się nie domaga..
Bardzo dba o swój wygląd? To ja bym jej kosmetyczkę zabrała i kosmetyki. Zostawiłabym tylko żel pod prysznic, szampon i dezodorant, żeby nie śmierdziała.
I tyle. Bo kara ma być dotkliwa i dać do myślenia.
Myślę, że w tym przypadku 2 tygodnie bez makijażu by wystarczyły. Brak telefonu i komputera chyba aż tak ją nie boli, skoro się nie domaga..
Bardzo dobry pomysł i żadnej skazy na psychice też raczej nie dozna.
Cynicznahipo napisał/a:Bardzo dba o swój wygląd? To ja bym jej kosmetyczkę zabrała i kosmetyki. Zostawiłabym tylko żel pod prysznic, szampon i dezodorant, żeby nie śmierdziała.
I tyle. Bo kara ma być dotkliwa i dać do myślenia.
Myślę, że w tym przypadku 2 tygodnie bez makijażu by wystarczyły. Brak telefonu i komputera chyba aż tak ją nie boli, skoro się nie domaga..
Bardzo dobry pomysł i żadnej skazy na psychice też raczej nie dozna.
Też tak myślę!
Też już wszystko skonfiskowane.Nie maluje się.Paznokcie obcięte krótko.I tu taka dygresja-kiedyś na zebraniu w szkole zapytałam panią wychowawczynię,czy nie przeszkadza nauczycielom dziewczyna z makijażem,pomalowanymi paznokciami,fikuśną fryzurą,dziwacznymi ciuchami? A pani na to,że jak dziewucha ma w głowie dobrze poukładane(i tu było,że moja ma),to nic nie szkodzi jak manifestuje swój styl i swoją odrębność.Ot,co!
Byc moze dlatego, ze jestem dosc młody to mam inne zdanie na ten temat. Kara karą, ale to pierwszy wybryk i jeszcze do tego widac u niej poczucie wstydu. Nie, że stało się i kij wam do tego...
Hymm jak miałam te 14-15 lat zdarzyła mi się kilka razy niewinna (może i winna) kradzież, ale nigdy nie zostałam przyłapana. Koleżanka mi pokazała jak bierze kolorowe spinki do włosów, płacąc tylko za cześć i się odważyłam, później też ze znajomymi bluzka dużym markecie. Szybko jednak poprzestałam takich zachowań. Powód, nie wiem teraz. Myślę, że nie zdawałam sobie sprawy, że tym kogoś skrzywdzę, byłam niedojrzała i w domku niestety mieliśmy nieciekawą sytuację finansową. Może i inne powody, głębsze były, wiem że teraz w życiu bym tego nie zrobiła.
34 2014-04-02 16:00:15 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-04-02 16:01:25)
wyluzuj kobieto! Dziecko zrobiło błąd... to żadna porażka wychowawcza. Zdarza się. Nie panikuj, nie rób z tego horroru. Czasami człowieka coś zaćmi i zrobi coś głupiego. Pewnie z powodu całej afery ona i tak ma porządnego kopniaka moralnego.
A pani na to,że jak dziewucha ma w głowie dobrze poukładane(i tu było,że moja ma),to nic nie szkodzi jak manifestuje swój styl i swoją odrębność.Ot,co!
Mądra nauczycielka. Uważam idetnycznie.
Rany!
A jakąż ona sobie krzywdę zrobiła?
Czy tutaj większość osób aureola uciska?
Czy nikt, będąc nastolatkiem, nie popełnił żadnej głupoty?
Przed nią rozmowa na komisariacie policji. Kilkakrotnie wyznałaś jej, że nie możesz na nią patrzeć. Grozisz jej sprawą w sądzie, obniżeniem oceny z zachowania, straszysz o pozostawieniu śladów tej głupoty na zawsze w papierach.
Chcesz ją ukarać i zbierasz pomysły na karę najbardziej dotkliwą. Czyż nie za dużo jak na jedno wykroczenie? Myślisz, że jest na tyle tępa, niewyuczalna, że same konsekwencje nie wystarczą? A może wreszcie przyjmiesz do wiadomości, że masz mądre dziecko, które głupio się zachowało?
Pamiętasz swoją sprawę? Pamiętasz jej konsekwencje? Gdybyś została ukarana, Twoje wnioski byłyby lepsze?
Rozumu życzę. ![]()
Mało to głupstw w tym wieku się robiło! Zamiast nadmiernego przytulania to ja przeszłabym do skupieniu się na obserwacji jej zachowań. Karę już poniosła.
Ciekawiło by mnie tylko, dlaczego to zrobiła. Może się założyła z koleżanką, a może chciała poczuć adrenalinę albo jest smakoszką jakiegoś rodzaju słodyczy? Albo może chciała komuś zaimponować?
Nie miała pieniędzy i poszła do "Biedronki"?
O matko ukradła słodycze za 6 zł, żeby tylko takie problemy były z dziećmi. Ok nie powinna, ale to nastolatka jak mówisz ma 15 lat, ludzie w tym wieku robią nieraz totalnie głupie rzeczy i to znacznie głupsze i poważniejsze. Zabrać jej kosmetyki? Ona ma 15 lat nie traktuj jej w ten sposób bo za 3 lata zostaniesz bez córki, to już nie jest ten wiek gdzie to pomoże, będzie się buntować jeszcze bardziej, a potem będzie miała żal. Karę ma najlepszą wstyd, aferę i wszelkie konsekwencje jakie będzie musiała sama ponieść, dokładanie tutaj "masz szlaban na malowanie" uważam za bezsensowne, 3 lata to na prawdę krótko zastanów się nad konsekwencjami.
A i jeszcze jedno. Napisałaś pocięła się- czy ja to dobrze zrozumiałam?
O matko ukradła słodycze za 6 zł, żeby tylko takie problemy były z dziećmi. Ok nie powinna, ale to nastolatka jak mówisz ma 15 lat, ludzie w tym wieku robią nieraz totalnie głupie rzeczy i to znacznie głupsze i poważniejsze. Zabrać jej kosmetyki? Ona ma 15 lat nie traktuj jej w ten sposób bo za 3 lata zostaniesz bez córki, to już nie jest ten wiek gdzie to pomoże, będzie się buntować jeszcze bardziej, a potem będzie miała żal. Karę ma najlepszą wstyd, aferę i wszelkie konsekwencje jakie będzie musiała sama ponieść, dokładanie tutaj "masz szlaban na malowanie" uważam za bezsensowne, 3 lata to na prawdę krótko zastanów się nad konsekwencjami.
A i jeszcze jedno. Napisałaś pocięła się- czy ja to dobrze zrozumiałam?
Moim zdaniem sam wstyd to trochę za mało. Szlaban będzie ok. Nie wiem czy masz dzieci? Tzn nastolatki... Trzeba je trzymać twardą ręką inaczej za te 3 lata całkiem się rozszaleją.
39 2014-04-02 18:40:04 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-04-02 18:45:07)
Eh nie nie mam dzieci, miałam mieć ale poroniłam. Ale znam ludzi w nastoletnim wieku i sama szłam wczesnym systemem gimnazjalnym.
Traktowanie 15 letniej dziewczyny jak dziecka nic nie da, trzymać twardą ręką? Do 18 a co potem? Dzieciak rozpłynie się w powietrzu czy może tak jak córka sąsiada kiedy ten zabrał jej kieszonkowe rodzicom na złość zaczęła się puszczać za pieniądze a po 18 przepadła i więcej jej nie widzieli?
Dziecko w rodzicu potrzebuje oparcia, tutaj widać że problemem nie jest sama kradzież, dzieciak ma inne problemy, nie chce o nich mówić, tnie się, dziecko które się tnie potrzebuje pomocy, bo choć większość ludzi z tego wyrasta to w niektórych wypadkach kończy się to tragicznie.
Miałam w liceum koleżankę dziewczynę problematyczną, kiepsko się uczącą, bardzo wyzywającą, kiedyś w szatni okazało się że całe uda ma pocięte i uważasz że kara i szlabany tu by coś pomogły?
Gdzie rozmowa, ale nie na zasadzie ty gówniaro coś ty zrobiła, tylko normalna rozmowa. Zapominanie o tym że kiedyś też się było dzieckiem to nie jest droga do dobrych relacji, tylko do tego aby po 18 dziecka odkryć że właściwie nie mamy już nic do powiedzenia i wtedy co? Nic już nie zrobimy, pozostanie tylko smutek i żal, do kogo? Do siebie.
Liczymy się ze zdaniem ludzi których szanujemy, a kogo szanujemy? Ludzi mądrych, takich którzy starają się zrozumieć, doradzić nam, chcą pomóc, ale nie metodą bata, tylko metodą marchewki, bo od bata prędzej czy później się ucieka. To nie jest mała dziewczynka która zapomni, to nastolatka która będzie się buntować bo ktoś traktuje ją jak małego wypiardka. A to że się tnie? No to tym bardziej świadczy o tym że dzieciak ma problem i należy go znaleźć i rozwiązać nie dokładać następnych.
To tak jak z karaniem nastolatka za złe oceny, a nie lepiej tak nim kierować żeby zrozumiał że uczy się dla siebie a nie dla rodziców i tego żeby nie dostać w domu szlabanu?
Mój partner jest tatą 2 nastolatków więc trochę pojęcia mam. Uważam że dziecko trzeba wspierać, ale i karać. Tak uczy się konsekwencji i odpowiedzialności.
Jeśli młoda teraz zobaczy, że wystarczy że się potnie to może zrobić wszystko to co będzie następne?
Trzeba osobno rozważyć kwestię kradzieży, a osobno cięcia się.
Lily ale nie jest powiedziane że pocięła się bo chciała zrobić mamie na złość. A co jeśli nie? Problem może być głębszy, mogła wcale nie mieć na myśli zrobienia matce na złość a nie wiedząc tego i działając w ten sposób można problem pogłębić. Tak jak napisałam wcześniej większość z tego wyrasta, ale niektórzy nie poprzestają na cięciu się i dopiero potem jest płacz, bo myślało się że dzieciak się tylko wygłupia i robi na złość, tylko ja nie wiem czy samookaleczenie można tak traktować i na pewno bym tego nie bagatelizowała, zwłaszcza ze że wszystkich przypadków cięcia które znałam żaden nie był "rodzicom na złość".
Ależ córka autorki wątku nie pocięła się, tylko porysowała. To manifestacja, nie zaś autoagresja.
Rozdmuchiwanie sprawy, czynienie większym niż jest - komu służy? Na pewno nie córce autorki, ani jej samej. Napisałam o tym, by problemu nie czynić większym niż jest, a nie by go zamieść pod dywan.
A czy ja mówię , że należy to zbagatelizować. Należy obie sprawy rozpatrzeć osobno. Za kradzież jakaś sankcja, za cięcie się, rozmowa, może psycholog. Ale też nie można dać się zwariować, trzeba obserwować i czytać między wierszami. Dzieciak w tym wieku to ganiali manipulatorzy.
Ależ córka autorki wątku nie pocięła się, tylko porysowała. To manifestacja, nie zaś autoagresja.
Rozdmuchiwanie sprawy, czynienie większym niż jest - komu służy? Na pewno nie córce autorki, ani jej samej. Napisałam o tym, by problemu nie czynić większym niż jest, a nie by go zamieść pod dywan.
Ja kiedyś nałykałam się proszków żeby zamanifestować swój bunt. Na szczęście to była tylko witamina c, węgiel, wapno i rutinoscorbin. Skończyło się na wielkim rzyganiu. Do końca życia odechciało mi się manifestacji wszelakich.
Nastolatki to mistrzowie manipulacji.
Jestem przekonana, że ''cięcie'' się miało na celu uniknięcie konsekwencji dot. kradzieży.
Za kradzież kara! A o sznytach poważna rozmowa.
P.S To, że karzesz dziecko nie oznacza, że go nie kochasz.
Mi to jest w jakimś sensie szkoda teraźniejszych nastolatek nie chciałabym dorastać w takich warunkach w jakich one dorastają i cieszę się że znaczna część tego mnie ominęła, dla nas to takie nic a moim zdaniem one i oni też mają przerąbane. Powszechny materializm, szybkie (stanowczo za szybkie) wchodzenie w dorosłość.
Nie wiem czemu traktujecie to cięcie się z góry jako próbę manipulacji, a nawet jeśli nią jest to nie jest to zachowanie normalne na które nie należy zwracać uwagi i z góry traktować jako próby manipulowania w które ja osobiście nie wierzę, takich rzeczy nie robi się po to żeby zrobić komuś na złość, zwłaszcza że mama mówi że córka jest nieprzeciętnej urody więc na pewno dla kaprysu narażała by się na blizny.
Najwieksza prawda to taka, by z góry nie oceniać, a poznac rzeczywistą przyczynę.
Też tak uważam, z tego nic dobrego nie wynika, potem się okazuje że jednak dzieciak miał problemy, tylko o nich nie mówił i tuszował je różnymi wybrykami, problem pozostał, dzieciak nie wytrzymał... to nie są wcale takie rzadkie przypadki.
Nastolatki to mistrzowie manipulacji.
Jestem przekonana, że ''cięcie'' się miało na celu uniknięcie konsekwencji dot. kradzieży.Za kradzież kara! A o sznytach poważna rozmowa.
Wątpię. Raczej to wynik silnego stresu i tyle.
Z tym "zniszczonym życiem" to bym nie przesadzała, ludzie o sprawie zapomną szybciej niż Wam się wydaje, a nawet jeśli nie, to zrzucą to na nastoletni bunt. W pracy, studiach etc etc też to nijak nie przeszkadza.
A dlaczego nastolatki kradną? Z różnych powodów. Ze złości, nie na sklep, na kogoś, choćby chłopaka, który zawiódł. Żeby się popisać przed innymi. Żeby odnieść w czymś sukces (przykładowo, dałam plamę raz, drugi trzeci, na klasówce, z koleżankami, z chlopakiem, ale udało mi się gwizdnąć słodycze, więc nie jestem beznadziejna). Dla adrenalinowego rushu, kradzież w sklepie, nawet maleńkiego drobiazgu, działa na mózg większości osób jak powiedzmy skok na bungee. Ja bym się zapytała córki, czy nie ma ochoty na coś ekstra, niekoniecznie teraz, żeby nie wyszło, że dostaje nagrodę za kradzież, ale powiedzmy za 2 tyg czy za miesiąc. Może chciałaby się uczyć jazdy konnej albo wspinaczki skałkowej, albo skoczyć na tym bungee? Coś, co pozwoli jej poczuć się ekstra i jednocześnie wyróżnić przed koleżankami, a nie będzie implikowało łamania prawa. ;-)
P.S To, że karzesz dziecko nie oznacza, że go nie kochasz.
Cały trik polega na tym, żeby to dziecku OKAZAĆ tak, żeby to zrozumiało, czuło w środku. Podkreślam to OKAZAĆ, bo słowa to słowa. Znam setki przypadków, kiedy dorośli robili straszne krzywdy dzieciom i mówili im, że to przecież z miłości.
Ogólnie chodzi o to, żeby kara była (niech będzie te 2 tyg bez makijażu), ale jednocześnie psychiczne wsparcie od rodziców, niedawanie dziecku do zrozumienia, że się go ma za strasznego zbrodniarza, że nas zraniło nie wiem jak etc.
Małpa, ja też kiedyś byłam nastolatką i też kiedyś się ''cięłam''. I wiem, że z powodu pierdół, a potrafiłam do tego taką ideologię wymyślić, że głowa mała. 15 lat to trudny okres, bunt, dojrzewanie. To wystarczy, naprawdę nie trzeba tutaj wymyślać dodatkowych problemów.
Może faktycznie pocięła się, bo miała wyrzuty sumienia? Ale bardziej się porysowała, niż pocięła i takie ''blizny'' znikną przy pierwszych promieniach słonecznych. A twarzy sobie przecież nie zorała, a to twarz jest podobno jej wizytówką.
Ja bym dała szlaban na kosmetyki. Do tematu kradzieży absolutnie bym nie wracała. Natomiast wypytałabym delikatnie o owe cięcia.
Ale wiem, że często dzieciaki z głupoty robią takie rzeczy i w 75% nie ma co się przejmować, bo to minie wraz z okresem buntu.
Wczoraj moja córka powiedziała coś,co moim zdaniem wniosło nowe światło do tej sprawy.To było przy okazji rozmowy przy obiedzie,nie pamiętam już jak się zaczęło.Ale w jednej chwili powiedziała do męża tak:"Codziennie mam wołać od ciebie pieniądze?".Mąż,że tak.A ja mówię:"A za co sobie coś kupisz w sklepie?". Ona nic już nie odpowiedziała. Wywnioskowałam,że trudno jej od nas brać drobne na swoje wydatki,albo prosić o nie. Zazwyczaj dzieci nasze wołają na coś,na co potrzebują i dostają.Czasem dajemy im sami.Czasem chcą wyjść do pizzerni,na lody,itp.,to też dostają. Czasem wybłagają coś extra. Nie dajemy jednak większych kwot na raz,aby-jak sądziliśmy-łatwiej było im gospodarować się kasą. I to działało tak,że czasem sobie odkładają,czasem wszystko stracą. Ale najłatwiej wydaje pieniądze jednak ta córka,o której tu piszę. Hmmm...
No i prawda okazałą się tak trywialna.
Kieszonkowe jest sprawą dla niektórych rodziców niezwykle trudną. Bo jak własnemu dziecku dawać pieniądze? Za co? Przecież wszystko ma. A jak nie ma, wystarczy poprosić. Bo ja, będąc rodzicem, wiem, co dla dziecka jest trudne, co łatwe i to ja zdecyduję, ile może wydać jednorazowo. Bo to ja, będąc rodzicem, muszę wiedzieć na co dziecko przeznaczy kieszonkowe. No to ja, dając kieszonkowe, decyduję o przeznaczeniu tych kwot.
Proponuję spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Załóżmy, że na czas tego eksperymentu masz opłacone wszystkie świadczenia (czynsz, gaz, RTV, Internet, it.p.). Od dzisiaj Twój szef zamiast pensji wypłaca Ci (i innym pracownikom) kieszonkowe w zależności od swego uznania. Co czujesz?
Zwykle są to jednorazowo drobne kwoty (zawsze jednak musisz przyjść do niego i o to kieszonkowe poprosić), bo uznał, że wydajesz zbyt dużo, że nie umiesz gospodarować się pieniędzmi i on musi być za to odpowiedzialnym. Co czujesz?
Za każdym razem musisz powiedzieć na co przeznaczysz te kwoty. Co czujesz?
Czasem udaje Ci się wybłagać otrzymanie większej ilości pieniędzy. Co czujesz?
Ta sytuacja trwa już kilka lat. Co czujesz?
Hm...
Wczoraj moja córka powiedziała coś,co moim zdaniem wniosło nowe światło do tej sprawy.To było przy okazji rozmowy przy obiedzie,nie pamiętam już jak się zaczęło.Ale w jednej chwili powiedziała do męża tak:"Codziennie mam wołać od ciebie pieniądze?".Mąż,że tak.A ja mówię:"A za co sobie coś kupisz w sklepie?". Ona nic już nie odpowiedziała. Wywnioskowałam,że trudno jej od nas brać drobne na swoje wydatki,albo prosić o nie. Zazwyczaj dzieci nasze wołają na coś,na co potrzebują i dostają.Czasem dajemy im sami.Czasem chcą wyjść do pizzerni,na lody,itp.,to też dostają. Czasem wybłagają coś extra. Nie dajemy jednak większych kwot na raz,aby-jak sądziliśmy-łatwiej było im gospodarować się kasą. I to działało tak,że czasem sobie odkładają,czasem wszystko stracą. Ale najłatwiej wydaje pieniądze jednak ta córka,o której tu piszę. Hmmm...
Kurczę, no to pozostaje.... umówić się z mężem i dawać dzieciakom tygodniówki, albo raz na miesiąc ustaloną przez Was kwotę.
Uważam, że to właśnie dawanie dziecku stałego kieszonkowego wyrabia w nim poczucie odpowiedzialności finansowej i uczy właściwego gospodarowania pieniędzmi.
Moi synowie dostają po dysze na tydzień (swoją drogą wredna matka nie rewaloryzowała tej kwoty od przeszło dziesięciu lat
:)) I to mają tylko i wyłącznie na swoje przyjemności. I opłacenie komórki. Nie wnikam na co wydają.
Jak w miarę dorastania zaczęło im brakować zaczęli roznosić ulotki. I w to na co wydają własnoręcznie zarobione pieniądze nie wnikam również.
Ale tez doskonale wiedzą, że nie dostaną dodatkowych pieniędzy na zachcianki, które uznam za niekonieczne np. gry komputerowe, elektroniczne gadżety itp.
55 2014-04-03 11:18:02 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-04-03 11:30:11)
moim zdaniem w tej trudnej sytuacji powinnaś isc z corka do psychologa w sprawie tego NACINANIA SIE (dużymi literami bo przeszlo to prawie bez echa) bo ewidentnie corka nie radzi sobie sama ze sobą, chce zwrocic na siebie wasza uwagę to na pewno,
a na pewno to był pierwszy raz? jeśli tak to może rzeczywiście próba manipulacji ale jeśli kolejny to może być głębszy problem
trudno cos powiedzieć na pewno nie znając dziewczyny
a kradzież mysle ze to była glupota która więcej się nie powtorzy, bo wstyd jej na pewno,
a odchudza się corka lub objada zwróć na to uwagę
no i dużo rozmawiaj obserwuj, najlepiej niech nie zostaje na dluzej sama w domu, napradwe martwię się tym nacinaniem, jakby chciała sama się ukarać za cos
kieszonkowe dobry pomysl
moje dzieci sa jeszcze male, wiec sama nie przechodziłam buntu nastolatek ale na pewno będzie ciężko, mam dwie córki
Ja kiedyś bluzkę ze sklepu ukradłam a raczej próbowałam ( oczywiście za gnojka), nie wiem sama czemu, miałam pieniądze od rodziców a bluzka kosztowała 19zł. Chyba brakowało mi jakiegoś dreszczyku emocji:P Do tej pory mi wstyd na samą myśl...masakra.
Może chciała zobaczyć " jak to jest", albo czy jej się uda.
Pamiętam jak w podstawówce (miałam 12 lat) podrobiłam podpis mojej mamy na zwolnieniu z zajęć, na których miał być duży sprawdzian
. Bałam się go i uznałam, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji będzie ucieczka. To była pierwsza (i jedyna) taka próba. Niestety jakiś tydzień po tym dniu sytuacja się wydała - do mojego domu wpadła mama mojej koleżanki, z którą uciekłam z zajęć z pretensjami, że nakłaniałam jej córkę do ucieczki
(wychowawczyni do niej zadzwoniła by wyjaśnić sprawę; do mojej mamy nie dzwoniła). Ta kobieta wparowała do mieszkania i z wrzaskiem na moją mamę naskoczyła - mam zostać kategorycznie ukarana. Pamiętam to jak dziś - aż trzęsłam się ze strachu. Mojej mamie udało się wyprosić babę za drzwi. Bałam się niemiłosiernie, byłam pewna, że mama mi nie wybaczy. Poprosiła bym się ubrała i poszłyśmy na spacer. Jak tylko byłyśmy same od razu się rozpłakałam i opowiedziałam całą sytuację - 100% prawdy
. Mama mnie wysłuchała, trochę popytała jak to było. Nie zapomne tego jak poczułam ogromną ulgę - mama wcale nie chciała mnie ukarać tylko chciała mnie zrozumieć. Wytłumaczyła, że to nie było do końca uczciwe itd. Przez cały czas zachowywała 100% spokój, zero podnoszenia głosu, wyzwisk, pretensji itp. Powiedziała tylko, że muszę ponieść konsekwencje swoich czynów (w sumie skończyło się tylko na rozmowie z wychowawczynią
).Było mi okropnie głupio, że naraziłam moja mamę na takie nieprzyjemności no i że postąpiłam nieuczciwie. Wiedziałam jak moi rodzice cenią uczciwość i że ich trochę zawiodłam (chociaż mi tego nie powiedzieli, po prostu tak się czułam). Od tamtej pory nigdy więcej nie próbowałam podrobić podpisu mamy - jak tylko potrzebowałam zwolnienia mama mi je pisała, ze sprawdzianów nie uciekałam bo i tak musiałam je prędzej czy później napisać. Ta cała sytuacja pogłębiła nasze relacje - wiedziałam że cokolwiek się stanie, zawsze mogę do niej przyjść z prośbą o pomoc, wysłuchanie, wsparcie. Czuję, że mogę jej ufać i ona mnie nie dobije tylko spróbuje mi pomóc. Teraz czasami wspominamy tą sytuację i zaśmiewamy się w głos
. Czy teraz jestem kryminalistką? Zdecydowanie nie
. Nauczyłam się po prostu bycia odpowiedzialnym za swoje przewinienia.
Nie demonizowałabym tej całej sytuacji i nie wyolbrzymiałabym jej - niech załatwi to wszystko sama w miarę możliwości. Odechce jej się kradzieży
. Ty bądź dla córki wsparciem, nie krzycz na nią bo się przed Tobą zamknie. Niech czuje miłość i zaufanie. Jak zechce to i tak będzie kraść tylko tak, aby nikt jej nie złapał. Na jej decyzje nie możesz mieć już teraz wpływu. Spróbuj tylko za wiele jej nie zabraniać (wiadomo, zakazany owoc najlepiej smakuje) tylko ostrzegaj przed konsekwencjami i mów, że będzie musiała je ponieść sama. No i wiadomo, rodzic wychowuje poprzez przykład
.
Pitagorasie, naprawdę byłbyś w stanie obśmiewać swoje dziecko naokoło przed znajomymi dlatego, że popełniło błąd? Co by ono wtedy o Tobie myślało? jak później układałyby się Wasze relacje? A zaufanie?
Małpa, ja też kiedyś byłam nastolatką i też kiedyś się ''cięłam''. I wiem, że z powodu pierdół, a potrafiłam do tego taką ideologię wymyślić, że głowa mała. 15 lat to trudny okres, bunt, dojrzewanie. To wystarczy, naprawdę nie trzeba tutaj wymyślać dodatkowych problemów.
Może faktycznie pocięła się, bo miała wyrzuty sumienia? Ale bardziej się porysowała, niż pocięła i takie ''blizny'' znikną przy pierwszych promieniach słonecznych. A twarzy sobie przecież nie zorała, a to twarz jest podobno jej wizytówką.
Ja bym dała szlaban na kosmetyki. Do tematu kradzieży absolutnie bym nie wracała. Natomiast wypytałabym delikatnie o owe cięcia.
Ale wiem, że często dzieciaki z głupoty robią takie rzeczy i w 75% nie ma co się przejmować, bo to minie wraz z okresem buntu.
Ok, ale musisz brać poprawkę że ludzie są różni jedni tną się bez większych powodów a inni robią to bo na prawdę mają problem, choć zwykle Ci drudzy skrzętnie to ukrywają, a niestety tragedie z udziałem dzieciaków też się zdarzają i nie można udawać że problemu nie ma, to że jedni się ledwo drasną nie znaczy że inni nie porobią sobie otwartych ran. 75 % tylko co jako rodzic byś potem czuła gdyby się okazało że zbagatelizowałaś problem a Twoje dziecko było w tych 25 %?
Małpa, ale kto tu pisze o bagatelizowaniu?
Ja cały czas piszę, że o tych sznytach trzeba pogadać.
Wystarczy już kar dla twojej córki. Jasne zrobiła źle, ale wstydu najadła sie wystarczająco. Na pewno ci nie powie dlaczego tak sie stało i już tego z niej nie wyciagaj. Każdy wiek ma swoje prawa, oczywiście że trzeba trzymać " rękę na pulsie". Ponadto wydaje mi się, że dobrze, że od razu wpadła, bo to będzie " nauczka " na całe życie. Bo tak jakoś bywa, że jak raz się uda, to wtedy jest następny i nastepny raz. Nie jest łatwo być matką, ale poluzuj troszeczkę, przecież za te 6 zł świat sie nie zawalił. Wystarczy co do tej pory doznała i w sklepie i w domu.
Witam ponownie. Czytam wszystkie Wasze wpisy,nad każdym się zastanawiam. I tak sobie dni mijają. Jak tylko wracam z pracy,moja córka natychmiast jest przy mnie. Wprost nie mogę od niej się opędzić. Kiedyś taka nie była-bardziej ja szukałam jej towarzystwa,niż ona mojego,bo zawsze manifestowała przecież,że najlepsi są koledzy i kumpele na mieście... Jako,że sprawy i tematy jej się nie kończą, próbuję delikatnie raz po raz wybadać co ona myśli na temat cięcia się. O kradzieży mówimy mniej-nie wiem czego jeszcze w tej sprawie nie było... Ale kiedy tylko wspomnę coś o samookaleczaniu,ona NATYCHMIAT to ucina. Nie chce o tym mówić absolutnie. Jedno tylko zdanie jej się wyrwało-że sobie latem to opali i będzie ok. Wnioskuję,że ona doskonale wie,jak goją się takie rany,czyli już gdzieś z tym się spotkała. I raczej nie zakładała rzeczy ostatecznych,kiedy się cięła. Bo ma plany na przyszłość. Konkretne,aczkolwiek teraz nie jest pewna czy uda jej się je zrealizować. Bo chciałaby studiować prawo !!! ,tak mówiła od dłuższego czasu. Dawna jej paczka się nie odzywa,chyba ją to bardzo boli. Ogólnie bywa nam się razem nie najgorzej,nawet lepiej jak kiedyś. Z wyjątkami,kiedy ona się wkurzy,albo ja...
Tyle że z tym cięciem to jest teraz taka moda. Nie zdziwiłbym się gdyby miała konto na asku jeszcze...
Tak,ma aska. Nic o cięciu się tam nie trafiłam. Razem czytałyśmy. Raz ją tam ludzie uwielbiają,raz nienawidzą.Raz prowokują. Raz dobrze motywują. Napisz,proszę coś więcej o asku.
moda na EMO juz dawno minęła, ale nadal wiele młodych dziewczyn kreuje sie w internecie na osoby cierpiące pod szyldem - nikt mnie nie rozumie, zycie jest ciezkie, nie mam chłopaka i stad raz, ze taki mocniejszy makijaz, a dwa, ze cykliczne cięcie (pozniej wrzucanie zdjęć z tego wydarzenia, lub zamieszczona informacja, by inne osoby ją żałowały/wysmiewały. czyli by i tak była w centrum uwagi). ask to jest zbiorowisko ludzi, więc mozna spotkac tam i ludzi madrych, pomagajacych, ale niestety wiekszosc dajacych zły przyklad - kreujacych sie na kogos (tzw fejmy) by po prostu przyciagac uwage (a to da sie osiagnac byciem kontrowersyjnym, chamskim, głupim - jakos trzeba kreowac swoja osobowosc). wszystko zalezy jak ona uzywa tego aska, ile ma tam znajomych, czy tych polubień (lajków). moze ona tez sie kreuje na taką w internecie, a moze tak sobie po prostu rozmawia - niestety ludzie "normalni" i ulozeni nie wzbudzają emocji, wiec raczej ask nie jest wtedy zbyt przydatny i uzywa sie go od swięta. na asku mozna wysylac anonimy, wiec ludzie uzywaja tez to do grożenia, straszenia i odnotowano dzieki temu kilka samobojstw (a takze okaleczen). nie mowie tez, by zabraniac tego - bo dopoki ona racjonalnie na to patrzy i uzywa tego rozsądnie, a takze filtruje wiadomosci to nie jest to nic złego. raczej wtedy jako ciekawostka. nie zmienia to faktu, ze mlody umysl jest bardziej podatny na takie sprawy.
Czytając tak temat nie będę pochwalać jednego zachowania... nakładania kar za jedno przewinienie w różnych odstępach czasowych, tu już dostała szlaban na komputer/net/wyjścia itd. podczas rozmowy wychowawczej, następnie po jakimś czasie dłuższym po tym kiedy córka usłyszą na co ma zakaz, co ma wstrzymane dodatkowo ni stąd ni z owąd o innej porze dnia ( wiele godzin później)następuje dokładane kary na kolejne rzeczy , co autorce na myśl przyszło i co tu wyczytała
Tak być nie powinno, bo to zakrawa o mszczenie się już i złośliwe działanie , to jest jak dla mnie fatalne rozwiązanie
Jeśli już ograniczenia nakładasz córce to rob to w jednym czasie podczas głównej rozmowy jakie straty corka miała poniesc , i ma to być przemyślane z twojej strony na co ma zakaz, a nie co chwila cos ci się przypomina i kilka godzin, czy co kilka dni bawisz się w zabieranki, odbieranki.,wstrzymywanki To nie jest w porządku .
Kare wymierzasz /wyznaczasz kiedy jesteś gotowa ją zakomunikować i ją CALOSCIOWO wygłosić od A do Z na co ma szlaban, nie może tak być co ci nie wiadomo za jaki czas znów na myśl przyjdzie ,to za jedno te same przewinienie dodatkowo jeszcze cos nowego ma nakładane i zabierane. Kara nie ma mieć charakteru mszczenia się a to tak właśnie wygląda jak główkowanie z twojej strony co by tu jeszcze córce podowalać z zakazami i od czego ją odciąć mimo ze tyle czasu minelo od glownej rozmowy wygłaszającej jakie konsekwencje otrzyma.
Nie może tak być!!Musi być Konkretnie i na temat w bez tworzenia sytuacji z karami typu puuzzle
Co do kieszonkowych, jeśli już postanowicie znów zacząć jej dawać to nie polecam codziennych drobnych kwot, lepiej dawać co tydzień/ co miesiąc ,aby ona nauczyła się gospodarować finansami , mając grubsza kwotę tygodniowa, czy miesięczną będzie wiedzieć, ze jeśli przetraci wszystko w dniu, czy w ciągu kilku dni to musi poczekać do następnej wypłaty, to uczy dziecko oszczędności i nierozrzutności wiedząc że musi nauczyć się strategicznie pieniędzmi rozporządzać, bo tatus nie da na drugi dzień kase ,tylko da za tydzień/miesiąc a to wymaga nauki prawidłowej kalkulacji i słusznie
Osobiście autoagresją się spotkałam u naszej małolaty ,pierwsza reakcja moja zbyt nerwowa ,ale po ochłonięciu już przeważała troska a nie złość, lecz tez otrzymała komunikat ,że to się może skończyć leczeniem psychiatrycznym jeśli to się będzie powtarzać ( otrzeźwiło ją to dosyć), z kradzieżą nigdy do czynienia nie miałam i jestem pewna, że moja Młoda się do tego nie posunie, bo co do wartości i szacunku pieniądza to uczciwe dziecko jak mało kto na planecie Ziemia ,ale w innych sferach i tematach szajby potrafi dostać