Mam zbyt bujną wyobraźnię i cały czas wymyślam problemy. Sprawa dotyczy mojego kolegi, jak mam się z nim spotkać to zawsze przed spotkaniem wymyślam co mogłoby być nie tak, o co się mogę z nim pokłócić etc. A tak naprawdę nie mam do tego żadnych podstaw, nigdy się z nim nie pokłóciłam, zawsze miło spędzamy czas. A moja wyobraźnia robi wszystko żebym się do niego zniechęciła. Na przykład w mojej wyobraźni on jest strasznym egoistą, myśli tylko o sobie a ja jestem mu tylko potrzebna dla zapełnienia czasu. A tak naprawdę to on chyba zawsze najpierw myśli o mnie, pyta co ja bym chciała, czy mi pasuje. Wstydzę się tego, że tak źle o nim myślę i boję się że kiedyś naprawdę w to uwierzę. Jak skończyć z tworzeniem takich wyobrażeń, wymyślaniem problemów? Może ktoś ma podobny problem?
2 2014-04-01 23:17:33 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-01 23:18:18)
Moze emocji Ci trzeba, to kreujesz je negatywnie. Tak maja DDA najczesciej. Takze osoby niedowartosciowane, ktore nie wiedza jak milo spedzic czas, to robią tak by w ogole cokolwiek sie działo. Jeszcze jakas choroba do tego byla, ale zapomnialem calkiem.
Czasami też tak miewam. W moim przypadku to raczej z nudów, braków wrażeń. Może zajmij się czymś ciekawym, jakieś nowe hobby? Poznaj więcej ludzi?
Nie ty jedna , ja czasem tez tak mam,ze nie jezdze samochodem bo moge miec wypadek...sadze,ze nue jestes jedyna ze tak masz. Myske,ze to jest jakis lek..
Też tak mam. Wymyślałam różne bezsensowne powody żeby się czepiać męża. Nie mam już czasem siły sama do siebie. W moim wyobrażeniu mam rację, ale po każdej kłótni zdaję sobie sprawę jakie to było głupie z mojej strony, że bez sensu się czepiałam.
Teraz się nie kłócę. Chodzę tylko ciągle smutna, jakbym nie miała powodów do radości. A mam. Mam kochającego męża, 2 fantastycznych dzieci i trzecie w drodze. Wczoraj przez chwilę byłam szczęśliwa jak usłyszałam na wizycie u lekarza bicie serca dziecka. Wróciłam do domu rozpromieniona, przytuliłam się do męża, ale w jego zachowaniu zabrakło mi czułości i znów mam doła. ![]()