Beznadziejne życie i ciągły pech - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Beznadziejne życie i ciągły pech

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Beznadziejne życie i ciągły pech

Witam!

Nie wiem czy dobrze robiąc pisząc tutaj, nigdy nie korzystałam z tego typu forum, ale chyba potrzebuję się " wygadać". Nie mam już siły, żeby dalej żyć, nic mi się nie układa i życie ciągle rzuca mi kłody pod nogi. Mimo, że mam dopiero 24 lata to w środku czuje się jak stu letnia babcia. Nigdy nie chciałam się użalać nad sobą i zawsze, gdy dostawałam kopa od życia to wstawałam, otrzepywałam się i szłam dalej ale chyba już nie mam siły. Moje życie od początku nie wyglądało kolorowo, jako mała dziewczynka słuchałam tylko kłótni rodziców- mój tata był alkoholikiem, a kiedy miałam 10 lat miał wypadek w pracy- wózek widłowy zgniótł mu klatkę piersiową i tata zmarł na miejscu. Zostałam sama z mamą i 5 - miesięcznym bratem. Ciągle słyszałam, że muszę być silna, muszę się opiekować rodziną. Kiedyś mama powiedziała mi w nerwach, że żyje tylko dla mojego brata i gdyby nie on to dawno by się zabiła. Jako dziecko wiele razy leżałam na łóżku w nocy i słuchalam czy mama oddycha, bo bałam się, że i ją stracę. Jako już bardziej dorosła osoba wyjechałam na studia do miasta oddalonego o 200 km od mojego domu. Wiedziałam,że muszę sobie radzić sama, było cholernie ciężko, ale jakoś życie toczyło się do przodu. Na czwartym roku studiów zaczęłam pracować,wtedy też poznałam chłopaka, w którym bardzo się zakochałam. Zamieszkaliśmy razem, pożyczyłam mu dosyć dużo pieniędzy, bo miał problemy finansowe. Niestety chłopak mnie zdradził i kasy oczywiście nie oddał. Próbowałam walczyć o pieniądze, ale na próżno. Oczywiście pozbierałam się dość szybko po rozstaniu. Chciałam wierzyć, ze to mnie nie złamie. Na piątym roku dostałam pracę jako kasjer, w jednej z "sieciówek". Niestety okazało się, że to nie do końca jest praca dla mnie, nie czuję się w tym najlepiej i dużo mnie to wszystko kosztuje. Często wracam do domu po pracy i płaczę w poduszkę. Na dodatek każdy facet, którego poznaję interesuje się mną przez pierwsze 3 dni, po czym wszystko mija. Jakiś czas temu poznałam w pracy chłopaka, wydawał się bardzo zainteresowany, pytał czy moglibyśmy się umówić. Zgodziłam się. Spotkanie miało odbyć się dzisiaj. Ale facet nie dość, że w ogóle " zapomniał" o tym, że się ze mną umówił to jeszcze widząc mnie dzisiaj w pracy nawet nie powiedział mi " cześć". To jest już któryś taki przypadek w moim życiu. Wszyscy tylko się mną bawią, zwodzą, a tak naprawdę mają mnie w nosie. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale nie mam już siły, żeby żyć. Nic mi się nie układa, nie ma żadnych pozytywów mimo,że naprawdę staralam się ich szukać na każdym kroku.... Chciałabym po prostu, żeby mnie już tu nie było....

Zobacz podobne tematy :
Odp: Beznadziejne życie i ciągły pech

Hej weronika24 smile
Wiesz, czasami jest tak, że emanujemy swoim "wnętrzem" na zewnątrz, czyli mówiąc inaczej,w sposób niewerbalny przekazujemy innym, jak nas mają postrzegać. Jeśli np. nie lubisz siebie, nie jesteś pewną siebie osobą, to właśnie tak inni będą Cie traktować. To trochę tak, jakbyś napisała sobie na czole "hej, jestem pokrzywdzoną przez los kobietą, nikt mnie nie kocha, wszyscy mnie ignorują..."
Nie chodzi o to, żeby Ci teraz dokopać, chcę tylko, żebyś popatrzyła na swoje życie i siebie z innej perspektywy, bo na pewno jesteś wartościową osobą i jeszcze wiele cudownych chwil przed Tobą.
Podejrzewam też, że masz wiele niepotrzebnych wzorców, wyniesionych z dzieciństwa i które nieświadomie powielasz.
Pamiętaj jednak, ze jesteś istotą rozumną i wszystko można zmienić, jak i nauczyć się postępować w nowy, inny sposób, po to by być szczęśliwym...czego Ci z całego serca życzę.
Gdyby się okazało, że mam rację i bedziesz chciała popracować nad zmiana w swoim myśleniu o sobie, to po prostu napisz:)
Pozdrwiam

3

Odp: Beznadziejne życie i ciągły pech

Witaj moja droga, wiem co czujesz, ja mam 21 lat a mnie życie również nie rozpieszcza. Odkąd pamiętam ojciec się nad nami znęca, nade mną, 2 młodszymi siostrami i mamą, wykorzystuje nas do wszelkich prac, a sam czuje się jak pan i władca. Do tego w dzieciństwie często nas bił, niby nie pił, ale zachowywał się jak alkoholik. Teraz gdy jesteśmy starsze jest trochę lepiej, ale jednak ze mną i tak nie rozmawia od 5 lat, bo na niego strasznie naklęłam kiedyś, ale należało mu się. Problem mój polega na tym, że właśnie straciłam pracę, i to bez powodu, bo kogoś musieli zwolnić bo za duzo ludzi mieli... A w pracy pare miesięcy wcześniej poznałam chłopaka który odmienił moje życie, nigdy nie byłam w nikim tak zakochana, i nadal jestem, niestety on nie chce się teraz wiązać. Nie zliczę ile razy próbowałam się zabić, nigdy nic mi w zyciu porządnie nie wyszło, co z tego, że dobrze się uczyłam, zdałam maturę, jestem dobrym człowiekiem, porządnym, nigdy nie wywinęłam nic głupiego, no co z tego jak i tak od życia nie dostałam nic dobrego... Nie mam pracy, ojciec mnie nienawidzi i pewnie wyrzuci mnie z domu bo nie przynoszę kasy, tęsknię za swoją pracą i za kolegami, i za chłopakiem którego kocham... Jedynym powodem dla którego wciąż żyje jest właśnie ON. Jest teraz moim najlepszym przyjacielem, a jesli dobrze pójdzie to będzie z tego coś więcej bo wiem że zaczyna do mnie coś czuć, i tylko dla niego chcę żyć.

Twój problem polega na tym, że musisz odnaleźć coś dzięki czemu zapragniesz żyć. Masz jakąś przyjaciółkę? Powinnaś mieć kogoś bliskiego kto pomoże ci przejść przez życie. Jesteś jeszcze młoda, jak ja, więc na pewno jeszcze trafisz na odpowiedniego faceta. Jeżeli nie lubisz swojej pracy to staraj się szukać innej, wiem że to trudne w tych czasach i w tym kraju, ale powinnaś robić coś co sprawi ci przyjemność. Takie życie na dłuższą metę nie ma sensu, wiem po sobie, bo to jest tak, że człowiek codziennie wstaje, idzie do pracy, śpi i tak na okrągło, i żadnej radości z tego nie ma, więc co to za życie? Ja ukojenie znajduję w alkoholu. Oczywiście nie jestem jakąś alkoholiczką, ale raz na miesiąc umawiam się z kolegami na takie picie, jak trochę wypije to jestem wtedy skora do wyznań i wyrzucam z siebie cały ból który we mnie siedzi, to pomaga na chwilę. Ciężko jest mi dawać rady komuś kto jest w podobnej sytuacji jak ja, bo sama sobie nie potrafię pomóc. Tak to jest że łatwo się mówi i radzi, ale już gorzej jest to wprowadzić w życie. Mam nadzieję że sobie poradzisz. Kiedyś ktoś powiedział mi "Jesteś za fajna żebyś odchodziła, świat bardzo wiele straci jeśli się zabijesz" - i ty myśl w ten sam sposób. Jesteśmy młode, na pewno jeszcze wiele dobrego czeka nas w życiu, dopiero zaczynamy żyć swoim własnym życiem.

4

Odp: Beznadziejne życie i ciągły pech

Pytanie nie brzmi, "co jest z Tobą nie tak" a "Co wydarzyło się w Twoim życiu takiego, że teraz dzieje się tak a nie inaczej?" A co się wydarzyło sama opisałaś. Bardzo często kiedy czytam tego typu wypowiedzi, znajduje się wątek o alkoholiźmie rodziców. I zawsze zaznaczam : syndrom DDA tj. Dorosłego Dziecka Alkoholika to nie jest wyimaginowany problem, który można pominąć, oczekując od życia, zeby nie było byle jakie. Stresy i lęki związane z przeżyciami dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej mają wpływ na naszą psychikę i silnie ją kształtują. Osobom wychowującym się w trudnych warunkach, gdzie dodatkowo też nie otrzymało wsparcia (np. od matki, która była nerwowa) często ciężko jest układać relacje w dorosłym życiu. Pojawiają się też problemy z emocjami. Jeśli chcesz zmienić swoje życie, to nie czekaj na "tego jedynego" który zmieni Twoje życie, ani na pewnien wyjątkowy dzień kiedy los się odwróci. Jedynie Ty możesz sobie pomóc. Ale nie sama. Bardzo pomocna mogłaby się okazać terapia. Mogłabyś wybrać, czy wolisz formę grupową spotkań DDA czy indywidualne rozmowy z psychoterapeutą. Czasem, takie spotkania trwają doraźnie nawet kilka lat, i przynoszą efekty. Możesz dowiedzieć się co jest nie tak, przerobić to, przepracować, nauczyć się funkcjonować dobrze sama - i wtedy może łatwiej będzie budować relację z kimś innym. Ważne jest aby się nie poddawać - w życiu nigdy nie osiąga się stanu optymalnego. Trzeba zabiegać. I nikt nigdy nie zawalczy o Twoje życie tak, jak Ty sama możesz zawalczyć. Bardzo ważna jest też wiara w możliwość zmiany swojego myślenia, uczuć, świata - zapewniam Cię, że takie zmiany się dzieją -ale nigdy nie przychodzą same. 3mam kciuki. Jeśli chcesz, zaprasza do kontaktu wink

5

Odp: Beznadziejne życie i ciągły pech

Myślę, że nie mam więcej do dodania po postach poprzedniczek. Chciałabym tylko wspomnieć, że wydaje mi się to piękne, że mimo tylu niepowodzeń ciągle walczysz. To naprawdę piękne. Jesteś niesamowicie silna i wartościowa. Kiedyś na pewno ułoży Ci się w życiu, jeśli tylko dopomożesz szczęściu, i wtedy dzięki kontrastowi z tą ciemną przeszłością będziesz jeszcze szczęśliwsza. Trzymaj się.

6

Odp: Beznadziejne życie i ciągły pech

Po przeczytaniu Twojej historii pomyślałam sobie, że od najmłodszych lat dźwigasz na swoich barkach duży ciężar i do tego słyszysz ciągły komunikat "jesteś silna". Więc byłaś silna, dzielna, odpowiedzialna i bardzo dorosła. Ale ileż można...?
Wiem, że to może być trudne, ale może dostajesz właśnie komunikat, żeby odpuścić takie bycie silną, żeby nauczyć się zadbać o siebie.. 
trzymaj się !

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Beznadziejne życie i ciągły pech

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024