No więc problem dotyczy mojej koleżanki. Dziewczyna jest w związku z facetem którego nie znam ale którego już wyjątkowo nie cierpię. Co jakiś czas słyszę coraz to gorsze rzeczy związane z tym ich związkiem. Koleś co chwilę się na nią obraża. Co chwilę ma pretensje, w szkole chce ją obmacywać a gdy ona protestuje to on znowu obrażony. Gdy ona się postawi w kwestii która według niego nie powinna mieć miejsca to straszy ją że się zabije. Dziewczyna go kocha a on jej wmawia że ma go gdzieś. Ogólnie poznałam ją na jednym forum, obie mieszkamy blisko siebie więc w końcu się spotkałyśmy. No i dzisiaj on zaczął się czepiać że ona ma na tym forum nie siedzieć bo on ją zostawi a jak go wyśmiała zaczął przekręcać że to ona jego chce zostawić no bo jakby nie chciała to by usunęła konto na tamtym forum. Mówi że nie podobają mu się osoby które tam siedzą, nawiązał nawet do mnie i mojego męża. Ja dowiedziałam się że nie mam mózgu i jestem nieodpowiedzialna a mój mąż mógłby jej coś zrobić jak się ze mną spotyka O.o Ogólnie wyszło na to że dziewczyna nie może się z nikim z forum spotykać bo jeszcze ktoś jej coś zrobi, a on nie ma zamiaru się zastanawiać kogo znowu poznała i z kim się spotkała. W końcu zaczął to tłumaczyć tym że ponoć się o nią martwi i nie chce by poznawała nowe osoby. No szlag mnie trafia jak to wszystko słyszę i płaczę razem z nią. Nie raz jej mówię że się wykończy przy nim, proszę żeby w to nie brnęła dalej bo im później będzie chciała odejść tym będzie jej gorzej a ona mówi że już jest za późno. Widzę że go kocha ale widzę też jak bardzo się męczy i nie chcę tego tak zostawić chce jej pomóc bo przecież jest młoda a świat się nie kończy na jednym palancie, ale nie mam już pomysłów jak jej przemówić do rozsądku ![]()
Nie przemówisz jej do rozsądku, jeśli ona twierdzi, że jest już za późno, że za bardzo kocha. Nie znam jej, ale to może być typ osoby, która dopiero pod wpływem potężnego psychicznego ciosu otworzy oczy i to zakończy (o ile on wcześniej nie zrobi tego za nią). Bo jak widzę nieco walczy i się męczy, ale powoli daje się dominować... Ba, w pewien sposób już jest zdominowana.
Niestety również byłam niemal w identycznej sytuacji, więc rozumiem, jak można być nieszczęśliwym a zarazem głuchym na racjonalne rady innych.