marioosh666 napisał/a:Już napisałem, a poza tym Niemcy przeprosili, wzięli odpowiedzialność i się pogodziliśmy. Ukraińcy i Rosjanie tego nie chcą. Oni ciągle mają tą nienawiść w sobie.
To nie do końca prawda. Po pierwsze, Niemcy głośno mówią, że wzięli odpowiedzialność, nawet kasę wypłacali ofiarom. Po cichu jednak od wielu lat trwa proces zrzucania winy za zbrodnie II wś na jakichś tajemniczych nazistów. Hitler był wodzem nazistów, żydów gazowali naziści, Europę napadli naziści itd. Zjawisko to w odniesieniu do Niemców jest dla mnie całkowicie zrozumiałe, natomiast problematyczne jest to, że rozciąga się to co raz szerzej na inne nacje w tym polską. Już to chyba pisałem jak przy okazji jednej z ostatnich rocznic wybuchu albo zakończenia wojny odbywających się w Warszawie była delegacja niemiecka. I nikt z oficjeli się nie zająknął, że jest to rocznica związana z napaścią państwa niemieckiego, aż przyszła pora na wystąpienie jednego z żyjących weteranów i ten walnął prosto z mostu w mikrofon kto i na kogo napadł. Popłoch i zmieszanie czy się broń Boże Niemcy nie poobrażali...
Są miejsca, gdzie się dobrze te sprawy pamięta. Właśnie czytałem książkę wywiad z Władysławem Bartoszewskim i zapadły mi w pamięć dwa fragmenty.
Pierwszy. Władysław Bartoszewski jest wtedy ministrem spraw zagranicznych i gości w Izraelu. Jest akurat jakaś rocznica, wybuchu wojny albo likwidacji getta, coś w tym rodzaju. Izraelczycy urządzają wielką szopkę z zorganizowaniu obchodów jako jakiejś prywatnej imprezy, na którą zaproszony jest jako prywatna osoba Władysław Bartoszewski. Robią to tylko po to żeby nie musieć zaprosić całego korpusu dyplomatycznego, a razem z nim ambasadorów Niemiec i Austrii...
Druga. Władysław Bartoszewski nadal jest ministrem spraw zagranicznych. Z wizytą w Polsce gości kanclerz Helmut Kohl. Na jego prośbę Bartoszewski organizuje mu całą wizytę, jeździ z nim. W planie jest wizyta w obozie koncentracyjnym Oświęcim. Kanclerz Kohl zgłasza do ministra Bartoszewskiego obiekcje, że po co ta wizyta, on już innym razem obóz zwiedzał. Minister Bartoszewski odpowiedział - po to żebyś zobaczył, odwiedził miejsce, gdzie siedział twój przyjaciel Władysław. Pomyśl jak dobrze to będzie wyglądać medialnie, a wybory masz za pasem...
Niemcy mogą mówić, że się rozliczyli, że przeprosili ale smutna prawda jest taka, że Republika Federalna Niemiec została zbudowana przez byłych nazistów. Całe mnóstwo bynajmniej nie jakichś szeregowych członków NSDAP ale czynnych zbrodniczo działaczy, funkcjonariuszy aparatu nazistowskiego spokojnie dożyło w Niemczech późnej starości. Nie ukrywali się, nikt ich nie wytykał palcami. Byli merami miast, dyrektorami szkół, urzędów. To członkowie Gestapo i Abwehry budowali nową, niemiecką policję i wywiad. To żołnierze Wehrmachtu, w tym wielu takich co popełniało zbrodnie wojenne budowali Bundeswehrę. Państwo niemieckie do dziś płaci emerytury wojskowe weteranom Waffen SS, choć sama organizacja została uznana za zbrodniczą w Norymberdze. Członkowie Waffen SS walczyli na froncie, a w ramach odpoczynku i rekonwalescecji byli delegowani do pilnowania obozów koncentracyjnych. Weterani Waffen SS bez żadnych problemów zrzeszali się w RFN, organizując sobie wieczorki wspominkowe. Do lat 80-tych niemieckie partie polityczne zabiegały o ich głosy w wyborach. Potem ponoć zaczęły się dystansować ze względu na domniemaną niestosowność takich działań. Generał Erich von dem Bach-Zelewski, zbrodniarz wojenny i likwidator powstania warszawskiego żył sobie w miarę spokojnie (niby w areszcie domowym) do 1961 r. Wtedy dopiero RFN skazało go za.... udział w nocy długich noży, a później jeszcze za śmierć 6 niemieckich komunistów. Nigdy nie odpowiedział karnie za zbrodnie wojenne na innych narodach, w tym Polakach.
Proszę, nie piszcie mi więc, że Niemcy za coś przeprosili, bo ja mam w d... takie puste gesty. Bundestag ratyfikował w 1970 r. układ PRL-RFN o uznaniu granicy na Odrze 248 głosami za, przy 238 wstrzymujących się i 10 sprzeciwu.
Co nie oznacza, że ja odczuwam do nich jakiś żal. Nie, absolutnie. Jedyny żal jaki odczuwam, to taki, że alianci nie zrzucili na Niemcy w latach 1944-45 kilka razy więcej bomb, w tym choć kilku atomowych
Teraz jednak nie mam do nich żadnych ale.
Co do Ukraińców, to bynajmniej nie oczekują, że mają nas lubieć. Mogą nawet niektórzy nas nienawidzieć. Wolę 10 jawnie nienawidzących Ukraińców niż jednego nienawidzącego skrycie. Do Ukraińców nie mam pretensji, bo się ich zwyczajnie nie boję. Jeden raz udało im się zabić trochę Polaków, bo znalazło się miejsce i czas kiedy Polacy nie mogli się bronić, czyli Wołyń. Poza Wołyniem np. w moich rodzinnych stronach była liczna polska partyzantka i na każdą napadniętą polską wieś w odpowiedzi szła z dymem wieś ukraińska. Przyznam szczerze, że jeżdząc po bliskich mojemu miejscu zamieszkania wsiach długo zdobywałem świadomość, że są to miejsca krwawych bojów z przed lat. My tu sobie robimy biwak z piwkiem, a okazuje się, że w tym miejscu kiedyś cała wieś poszła z dymem. Polska wie. Następny postój i okazuje się, że tu poszła z dymem wieś ukraińska. Miałem kolegów rówieśników o ukraińskich nazwiskach. Ukrainę mam od siebie rzut beretem. Przyjeżdzają na zakupy. Jak pisałem nie boję się ale pamiętam. Gdyby przyszło co do czego nie znałbym litości...
Teraz jednak są słabi jak dzieci. Gdyby Polska chciała w tydzień zabralibyśmy im ten Lwów i pod Kijów podeszli. Wierzę jednak, że dobro na dłuższą metę się opłaca więc nie zabierajmy im tego Lwowa, a nakarmmy...