od piątku. Miał przyjść do mnie w piątek rano i go nie było, tel do tej pory ma wyłączony, Nigdy mu to się nie zdarza żeby tak postąpić i mnie olać lub zniknąć. Jestem pewna na 100 % że nie poszedł balować itd. to nie ten typ faceta. Także wiem że coś musiało się stać. Wyszedł ode mnie po 23 i o 7 rano miał przyjść, mieliśmy do załatwienia sprawę. Gdy nie przyszedł to próbowałam się do niego dodzwonić ale bezskutecznie, tel wyłączony i tak jest do tej pory. W szpitalu go nie ma, dzwoniłam i powiedziano mi że nie mają takiego i nikt taki nie był opatrywany. Wiem że miał nałożone grzywnę w wysokości 800 zł nie zapłacił a to było 1,5 roku temu. Nawet ostatnio mówił że stroni od policji bo boi się że może być poszukiwany za te grzywnę. Kiedyś jak ode mnie wracał to też mówił że policja go sprawdzała ale wtedy nie był poszukiwany. Czy to możliwe że mogli go za to zamknąć i zgarnąć z ulicy? Dzwoniłam do aresztu i powiedzieli mi że mam zadzwonić jutro. Tak bardzo się martwię i już od zmysłów odchodzę ![]()
najpierw dostał by zawiadomienie. a może naprawdę zabalowł zawsze musi być ten pierwszy raz ![]()
On niestety nie ma stałego meldunku. Jak dostał te grzywnę to podał miejsce zamieszkania tam gdzie wynajmował ale to było 1,5 roku temu. Już teraz tam nie mieszka.
Sprawdź w areszcie, spokojnie- być może faktycznie tam jest. Skoro nie zapłacił grzywny- a ma na to 30 dni i nie zamienił jej na prace społeczne to niestety areszt mu grozi- groził już dawno tylko chyba udawało mu się tego skutecznie unikać...
Ma jakąś rodzinę? Mieszka sam? Może powinnaś pojechać do niego do mieszkania? Masz numer do jego mamy, rodziny, rodzeństwa? Jak tak to dzwoń. Poczekaj spokojnie do jutra i zadzwoń do tego aresztu. I koniecznie pojedź do niego do mieszkania.
A tak w ogóle jak długo jesteście razem?
Może siedzi w areszcie za tą niezapłaconą grzywnę? I bardzo dobrze.
Może siedzi w areszcie za tą niezapłaconą grzywnę? I bardzo dobrze.
Ale nie dobrze, że jodka się o niego boi. Ty chyba wiesz coś o lęku, prawda?
Proponuję udać się na najbliższy komisarit policji. Panowie w niebieskim podejmą odpowiednie działania.
9 2014-03-09 19:47:55 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-03-09 19:48:49)
Cynicznahipo napisał/a:Może siedzi w areszcie za tą niezapłaconą grzywnę? I bardzo dobrze.
Ale nie dobrze, że jodka się o niego boi. Ty chyba wiesz coś o lęku, prawda?
Jasne. Ja, gdybym się bała o swojego faceta, to bym obdzwoniła wszystkie szpitale w województwie. Potem komisariaty i na końcu izby wytrzeźwień. Jednak na samym początku zadzwoniłabym do kogoś z jego rodziny. Jeśli minęł0 48h, a nikt nic nie wie, to przecież można zgłosić zaginięcie.
P.S Grzywna jest za przewinienie, za które powinien zapłacić. Nie zapłacił. Powinien odpokutować i tyle. Co nie zmienia faktu, że autorce nerwów współczuję.
Ale czy te nerwy nie są trochę na własne życzenie? Nie masz żadnego wpływu na swojego faceta?
Wiem że miał nałożone grzywnę w wysokości 800 zł nie zapłacił a to było 1,5 roku temu. Nawet ostatnio mówił że stroni od policji bo boi się że może być poszukiwany za te grzywnę.
Sprawdź w areszcie, spokojnie- być może faktycznie tam jest. Skoro nie zapłacił grzywny- a ma na to 30 dni i nie zamienił jej na prace społeczne to niestety areszt mu grozi- groził już dawno tylko chyba udawało mu się tego skutecznie unikać...
Jakiś miesiąc temu był sprawdzany przez policję, nie był wtedy jeszcze poszukiwany ale wiem że dziś się nie jest a za kilka dni już można być. Mają w rejestrze i jak sprawdzą to wtedy wiedzą że ta osoba jest poszukiwana.
Ma jakąś rodzinę? Mieszka sam? Może powinnaś pojechać do niego do mieszkania? Masz numer do jego mamy, rodziny, rodzeństwa? Jak tak to dzwoń. Poczekaj spokojnie do jutra i zadzwoń do tego aresztu. I koniecznie pojedź do niego do mieszkania.
A tak w ogóle jak długo jesteście razem?
Jego ojciec nie żyje a z mamą i rodzeństwem nie utrzymuje kontaktu, nie znam jego rodziny. Mieszka u kolegi, ale nie ma go tam i nie było po wyjściu odemnie. Jesteśmy razem 5 lat, dlatego wiem że na pewno nie poszedł pić czy co tam jeszcze. Zawsze był słowny i nie zrobił by takiego numeru. Planowaliśmy dzień kobiet, tam winko itd. a dziś już niedziela i zero kontaktu z nim
ja się wykończę nerwowo.
Może siedzi w areszcie za tą niezapłaconą grzywnę? I bardzo dobrze.
żeby tak tobie kogoś zamknęli i też ci to samo powiem.
Ale czy te nerwy nie są trochę na własne życzenie? Nie masz żadnego wpływu na swojego faceta?
jodka napisał/a:Wiem że miał nałożone grzywnę w wysokości 800 zł nie zapłacił a to było 1,5 roku temu. Nawet ostatnio mówił że stroni od policji bo boi się że może być poszukiwany za te grzywnę.
Wpływu? tzn. co masz na myśli?
No dokładnie to, że skoro wiesz o jakichś nie do końca pozałatwianych sprawach swojego faceta to rozsądnie by było dopilnować żeby je uregulował. Nie przeszkadzało Ci to że ma na pieńku z policją? Teraz drżysz że może go zawinęli ale przecież mogłaś się spodziewać.
I złorzeczenie koleżance Cynicznej chyba na plus Ci się nie obróci. Po co? Przecież ma rację - naskrobał sobie chłop to i odpowiedzieć za to musi.
Nie denerwuj się aż tak bo nerwy nie pomogą. Ważne że w szpitalu nie wylądował a w areszcie sobie poradzi.
No dokładnie to, że skoro wiesz o jakichś nie do końca pozałatwianych sprawach swojego faceta to rozsądnie by było dopilnować żeby je uregulował. Nie przeszkadzało Ci to że ma na pieńku z policją? Teraz drżysz że może go zawinęli ale przecież mogłaś się spodziewać.
I złorzeczenie koleżance Cynicznej chyba na plus Ci się nie obróci. Po co? Przecież ma rację - naskrobał sobie chłop to i odpowiedzieć za to musi.
Nie denerwuj się aż tak bo nerwy nie pomogą. Ważne że w szpitalu nie wylądował a w areszcie sobie poradzi.
Nie mieliśmy kasy żeby zapłacić, ja nie pracowałam dopiero od miesiąca pracuję a on pracował dorywczo i nie było nas stać na zapłatę. Wiem że można by było to rozłożyć na raty ale niestety to zaniedbaliśmy ![]()
17 2014-03-09 21:55:53 Ostatnio edytowany przez k.a.p (2014-03-09 22:06:20)
Słuchaj, jutro się powinno wszystko wyjaśnić, o ile stało się tak jak podejrzewasz. Na chwilę obecną to musisz się uspokoić i przespać trochę bo pewnie oczy masz na zapałkę.
A ze spłatą będziecie się niestety musieli uporać, bo długów nikt ot tak nie anuluje. Trzymaj się!
Słuchaj, jutro się powinno wszystko wyjaśnić, o ile stało się tak jak podejrzewasz. Na chwilę obecną to musisz się uspokoić i przespać trochę bo pewnie oczy masz na zapałkę.
A ze spłatą będziecie się niestety musieli uporać, bo długów nikt ot tak nie anuluje. Trzymaj się!
Jutro muszę iść do pracy na 8 rano
jeny najchętniej bym została w domu bo jestem tak przybita i zmartwiona. To jak to jest, jak np. jest tak jak mówie że siedzi za tą grzywnę to jak wyjdzie to nadal ma do zapłaty te 800 zł? Nie znam się na tym, pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji ![]()
Nie chcę być mądrzejsza od ludzi którzy w tym siedzą, ale na moje oko jeśli to formalnie GRZYWNA to można ją odsiedzieć.
Poczekaj aż odpowie Ci ktoś bardziej oblatany w temacie ![]()
Nie chcę być mądrzejsza od ludzi którzy w tym siedzą, ale na moje oko jeśli to formalnie GRZYWNA to można ją odsiedzieć.
Poczekaj aż odpowie Ci ktoś bardziej oblatany w temacie
Dzięki ![]()
To jutro przed pracą idź na komisariat i zgłoś zaginięcie. Jeśli jest aresztowany to powinni ci wtedy udzielić informacji. Jeśli nie... Może lepiej dla niego, żeby się odnalazł w areszcie. Ale to też nie działa w ten sposób, że kogoś złapią na ulicy i zamkną na 3 miesiące bez prawa kontaktu z najbliższymi.
Kodeks Wykroczeń mówi coś takiego:
Art. 211. § 1. Po przyjęciu tymczasowo aresztowanego do aresztu śledczego bezzwłocznie zawiadamia się o tym organ, do którego dyspozycji tymczasowo aresztowany pozostaje.
§ 2. Tymczasowo aresztowany ma prawo, bezzwłocznie po osadzeniu go w areszcie śledczym, zawiadomić o miejscu swojego pobytu osobę najbliższą albo inną osobę, stowarzyszenie, organizację lub instytucję, a także swojego obrońcę.
Ale nie może sobie ot tak dzwonić, jak w filmach, tylko może korespondować wyłącznie listownie. Więc nie czekaj na żaden telefon. Tak jak pisałam wyżej, po prostu zgłoś zaginięcie, bo to jedyna szansa by się dowiedzieć, że jest aresztowany. Bo ty jako partnerka nie masz prawa się tego po prostu dowiedzieć. Konkubina nie ma żadnych praw, co innego żona. Przykre ale prawdziwe. Czasem robi się tak, że do najbliższej osoby dzwoni ktoś z komisariatu i mówi, że dana osoba została zatrzymana. Ale to jest "nielegalne".
A wszystkie oceniające mądrale z powyższych postów powinny sobie wyobrazić, jak one i ich mąż tracą pracę w ciągu krótkiego czasu, jedno po drugim, a jakiś mandat tudzież grzywna wisi wam nad głową. I nie zarzekajcie się, że was to nie dotyczy, bo taka sytuacja może spotkać każdego.
To jutro przed pracą idź na komisariat i zgłoś zaginięcie. Jeśli jest aresztowany to powinni ci wtedy udzielić informacji. Jeśli nie... Może lepiej dla niego, żeby się odnalazł w areszcie. Ale to też nie działa w ten sposób, że kogoś złapią na ulicy i zamkną na 3 miesiące bez prawa kontaktu z najbliższymi.
Kodeks Wykroczeń mówi coś takiego:
Art. 211. § 1. Po przyjęciu tymczasowo aresztowanego do aresztu śledczego bezzwłocznie zawiadamia się o tym organ, do którego dyspozycji tymczasowo aresztowany pozostaje.
§ 2. Tymczasowo aresztowany ma prawo, bezzwłocznie po osadzeniu go w areszcie śledczym, zawiadomić o miejscu swojego pobytu osobę najbliższą albo inną osobę, stowarzyszenie, organizację lub instytucję, a także swojego obrońcę.Ale nie może sobie ot tak dzwonić, jak w filmach, tylko może korespondować wyłącznie listownie. Więc nie czekaj na żaden telefon. Tak jak pisałam wyżej, po prostu zgłoś zaginięcie, bo to jedyna szansa by się dowiedzieć, że jest aresztowany. Bo ty jako partnerka nie masz prawa się tego po prostu dowiedzieć. Konkubina nie ma żadnych praw, co innego żona. Przykre ale prawdziwe. Czasem robi się tak, że do najbliższej osoby dzwoni ktoś z komisariatu i mówi, że dana osoba została zatrzymana. Ale to jest "nielegalne".
A wszystkie oceniające mądrale z powyższych postów powinny sobie wyobrazić, jak one i ich mąż tracą pracę w ciągu krótkiego czasu, jedno po drugim, a jakiś mandat tudzież grzywna wisi wam nad głową. I nie zarzekajcie się, że was to nie dotyczy, bo taka sytuacja może spotkać każdego.
Bardzo dziękuję za rady tylko że problem w tym że nie mam jego zdjęcia. Wiem że to dziwne ale tak po prostu wyszło. Nigdy nie przywiązywaliśmy do tego wagi żeby zrobić zdjęcia sobie. On nie miał żadnego zdjęcia żeby mi dać. Planowaliśmy na wiosnę porobić sobie fotki ale niestety, na dzień dzisiejszy nie mam ![]()
Jodka można zawsze próbować i prosić o rozłożenie na raty . Napisz jak już sie odnajdzie . Bardzo Ci współczuje .
Jodka można zawsze próbować i prosić o rozłożenie na raty . Napisz jak już sie odnajdzie . Bardzo Ci współczuje .
Dziękuję za słowa otuchy, dużo dla mnie to znaczy. Nawet koleżanka nie chce już ze mną gadać bo od piątku o niczym innym nie mówię ![]()
Bardzo dziękuję za rady tylko że problem w tym że nie mam jego zdjęcia. Wiem że to dziwne ale tak po prostu wyszło. Nigdy nie przywiązywaliśmy do tego wagi żeby zrobić zdjęcia sobie. On nie miał żadnego zdjęcia żeby mi dać. Planowaliśmy na wiosnę porobić sobie fotki ale niestety, na dzień dzisiejszy nie mam
Ale nigdy razem nie byliście nigdzie? A ma on profil w którymś z portali społecznościowych? Może u niego w mieszkaniu znajdzie się jakieś zdjęcie? Albo na komputerze? Tak czy inaczej idź na policję. Myślę, że dla nich brak zdjęcia to nie będzie problem, zwłaszcza jeśli będą mieli znali jego imię, nazwisko i datę urodzenia - te dane chyba znasz?
Zadzwoń raz jeszcze na wszystkie szpitale i na komisariat - znajdzie się.
Kurde, no laski, ja rozumiem, że każdy może mieć problemy finansowe, ale ignorowanie ich - sorry - to już jest skrajnie nieodpowiedzialne.
Coś się robi w takich sytuacjach, odwołuje, prosi o rozłożenie na mniejsze raty, cokolwiek. Ale nie udaje się, że sprawy nie ma...
A jak się jest razem w związku, to wiadomo, że problem drugiej osoby staje się również i moim.
Autorko, zgłoś zaginięcie.
jodka napisał/a:Bardzo dziękuję za rady tylko że problem w tym że nie mam jego zdjęcia. Wiem że to dziwne ale tak po prostu wyszło. Nigdy nie przywiązywaliśmy do tego wagi żeby zrobić zdjęcia sobie. On nie miał żadnego zdjęcia żeby mi dać. Planowaliśmy na wiosnę porobić sobie fotki ale niestety, na dzień dzisiejszy nie mam
Ale nigdy razem nie byliście nigdzie? A ma on profil w którymś z portali społecznościowych? Może u niego w mieszkaniu znajdzie się jakieś zdjęcie? Albo na komputerze? Tak czy inaczej idź na policję. Myślę, że dla nich brak zdjęcia to nie będzie problem, zwłaszcza jeśli będą mieli znali jego imię, nazwisko i datę urodzenia - te dane chyba znasz?
Tak się złożyło że jak gdzieś byliśmy to zdjęć nie robiliśmy ( nie mamy aparatu ) kiedyś w tel mieliśmy kilka zdjęć ale wykasowałam jak tel sprzedawałam. U niego w mieszkaniu nie ma żadnych zdjęć, on mieszkał u kumpla tak kątem. Nie posiada żadnych zdjęć, jak opuścił dom rodzinny to nie brał ze sobą albumów czy coś. Komputer mam tylko ja i nie mam na nim fotek. Oczywiście takie podstawowe informacje znam. Ja dzwoniłam w piątek późno, to już było po północy na pogotowie ale pod nr 999 i tam powiedziano mi ze nie została taka osoba przyjęta ani opatrywana. Jest jeszcze taki problem że on nie miał przy sobie dowodu osobistego, ponieważ zgubił i nie wyrobił nowego
po prostu sytuacja jest beznadziejna ![]()
Jodka, a masz możliwość skontaktować się z jego rodzicami?
Bo pisałam o tym wcześniej, ale chyba się nie odniosłaś.
Kurde, no laski, ja rozumiem, że każdy może mieć problemy finansowe, ale ignorowanie ich - sorry - to już jest skrajnie nieodpowiedzialne.
Coś się robi w takich sytuacjach, odwołuje, prosi o rozłożenie na mniejsze raty, cokolwiek. Ale nie udaje się, że sprawy nie ma...A jak się jest razem w związku, to wiadomo, że problem drugiej osoby staje się również i moim.
Autorko, zgłoś zaginięcie.
Po prostu nie mieliśmy kasy, olaliśmy sprawę
pierwszy raz w życiu coś takiego nas spotkało jak grzywna. Chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego że może pójść siedzieć. Wiem głupota. Nie mam nawet nic na koncie żeby zadzwonić do tego aresztu i po innych szpitalach ( czekam na wypłatę ) jak wrócę z pracy to zadzwonię od mojej mamy. Najpierw zadzwonię do tego aresztu, mam nadzieję że tak się znajdzie... a jak nie?
wolę o tym nie myśleć. Jestem tak tym przerażona. No od piątku go nie ma, tel wyłączony. To jest jakaś masakra ![]()
Jodka, a masz możliwość skontaktować się z jego rodzicami?
Bo pisałam o tym wcześniej, ale chyba się nie odniosłaś.
Jego ojciec nie żyje, z matką i rodzeństwem nie utrzymuje kontaktów.
Po pierwsze uspokój się.
Tak sobie pomyslałam.Wracał w nocy bez dokumentow.Moze zostal napadniety,pobity ?
I w szpitalu nawet nie moga ustalic jego tozsamosci ?
Musisz zglosic na policje.Koniecznie.Dobrze,ze mial telefon,latwiej bedzie go zlokalizować.
To taki czlowiek widmo.Bez dokumentow,bez zdjecia...
Nie mial prawa jazdy,paszportu nic ?
Cynicznahipo napisał/a:Jodka, a masz możliwość skontaktować się z jego rodzicami?
Bo pisałam o tym wcześniej, ale chyba się nie odniosłaś.Jego ojciec nie żyje, z matką i rodzeństwem nie utrzymuje kontaktów.
No ok, ale to jest sytuacja podbramkowa. Twój facet zniknął. Wiesz, gdzie mieszka jego matka?
Może idź tam, albo zadzwoń do niej? Może coś wie. Zresztą, to jej syn i pewnie chciałaby wiedzieć.
A i tak zaczęłabym od zgłoszenia zaginięcia.
Po pierwsze uspokój się.
Tak sobie pomyslałam.Wracał w nocy bez dokumentow.Moze zostal napadniety,pobity ?
I w szpitalu nawet nie moga ustalic jego tozsamosci ?
Musisz zglosic na policje.Koniecznie.Dobrze,ze mial telefon,latwiej bedzie go zlokalizować.
To taki czlowiek widmo.Bez dokumentow,bez zdjecia...
Nie mial prawa jazdy,paszportu nic ?
Piszę z pracy, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Równie dobrze jak by został pobity. napadnięty i okradli by go z tel i dokumentów też też nie mogliby ustalić tożsamości. Zadzwoniłam na policję na ten zwykły nr 997 i powiedzieli mi że mam się udać na komendę z dowodem osobistym i tam mi udzielą informacji czy został zatrzymany, policjant powiedział mi też że jeżeli nie został u nich zatrzymany to wtedy przyjmą zaginięcie i zaczną go szukać. Nie muszę mieć jego zdjęcia, tak mi powiedział. Zadzwoniłam jeszcze raz na 999 to mi pani powiedziała że u nich takiego kogoś nie ma. Ale że mam dzwonić po szpitalach w mojej okolicy.
verdad napisał/a:Po pierwsze uspokój się.
Tak sobie pomyslałam.Wracał w nocy bez dokumentow.Moze zostal napadniety,pobity ?
I w szpitalu nawet nie moga ustalic jego tozsamosci ?
Musisz zglosic na policje.Koniecznie.Dobrze,ze mial telefon,latwiej bedzie go zlokalizować.
To taki czlowiek widmo.Bez dokumentow,bez zdjecia...
Nie mial prawa jazdy,paszportu nic ?Piszę z pracy, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Równie dobrze jak by został pobity. napadnięty i okradli by go z tel i dokumentów też też nie mogliby ustalić tożsamości. Zadzwoniłam na policję na ten zwykły nr 997 i powiedzieli mi że mam się udać na komendę z dowodem osobistym i tam mi udzielą informacji czy został zatrzymany, policjant powiedział mi też że jeżeli nie został u nich zatrzymany to wtedy przyjmą zaginięcie i zaczną go szukać. Nie muszę mieć jego zdjęcia, tak mi powiedział. Zadzwoniłam jeszcze raz na 999 to mi pani powiedziała że u nich takiego kogoś nie ma. Ale że mam dzwonić po szpitalach w mojej okolicy.
No to zrobiłaś co trzeba. Na pewno w końcu coś ustalą.
jodka napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Jodka, a masz możliwość skontaktować się z jego rodzicami?
Bo pisałam o tym wcześniej, ale chyba się nie odniosłaś.Jego ojciec nie żyje, z matką i rodzeństwem nie utrzymuje kontaktów.
No ok, ale to jest sytuacja podbramkowa. Twój facet zniknął. Wiesz, gdzie mieszka jego matka?
Może idź tam, albo zadzwoń do niej? Może coś wie. Zresztą, to jej syn i pewnie chciałaby wiedzieć.A i tak zaczęłabym od zgłoszenia zaginięcia.
On nie pochodzi z mojej miejscowości, przyjechał tu kilka lat temu do pracy i został. Nie wiem gdzie mieszka jego matka, nigdy w życiu kobiety nie poznałam.
jodka napisał/a:verdad napisał/a:Po pierwsze uspokój się.
Tak sobie pomyslałam.Wracał w nocy bez dokumentow.Moze zostal napadniety,pobity ?
I w szpitalu nawet nie moga ustalic jego tozsamosci ?
Musisz zglosic na policje.Koniecznie.Dobrze,ze mial telefon,latwiej bedzie go zlokalizować.
To taki czlowiek widmo.Bez dokumentow,bez zdjecia...
Nie mial prawa jazdy,paszportu nic ?Piszę z pracy, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Równie dobrze jak by został pobity. napadnięty i okradli by go z tel i dokumentów też też nie mogliby ustalić tożsamości. Zadzwoniłam na policję na ten zwykły nr 997 i powiedzieli mi że mam się udać na komendę z dowodem osobistym i tam mi udzielą informacji czy został zatrzymany, policjant powiedział mi też że jeżeli nie został u nich zatrzymany to wtedy przyjmą zaginięcie i zaczną go szukać. Nie muszę mieć jego zdjęcia, tak mi powiedział. Zadzwoniłam jeszcze raz na 999 to mi pani powiedziała że u nich takiego kogoś nie ma. Ale że mam dzwonić po szpitalach w mojej okolicy.
No to zrobiłaś co trzeba. Na pewno w końcu coś ustalą.
Tylko że jak nie daj Boże rzeczywiście jest w tym szpitalu a nie znają jego tożsamości to jak się dowiem że tam jest?
Jodka strasznie Ci współczuję, moja przyjaciółka miała identyczną sytuacje. Jej chłopak też nie dawał znak zycia, szukałyśmy go gdzie się dało, i okazało się że zatrzymała go policja. Próbowała się dowiedzieć o co chodzi, co sie dzieje ale policjanci nie chcieli z nią rozmawiać, musiała się kontaktować z rodziną chłopaka i dopiero policja udzieliła informacji rodzinie a następnie rodzina jej....
Trzymaj się kochana ciepło ![]()
Jesli jest w szpitalu i nie znaja jego tozsamosci, to chociaz sie dowiesz,sa takie osoby,czy nie.
Jesli nie ma,to wiesz,ze go tam nie ma.A jesli jest jakas nieznana osoba,zgadza sie plec,wiek -to jest prawdopodobienstwo,ze to jest on.
A po komorce mozna ustalic jej lokalizacje,nawet jesli jest wylaczona.Nawet jak mu ja ukradli,to trafi sie do zlodzieja,pasera czy kogokolwiek i tak po nitce do klebka.
Ale policje ponaglaj.Ciekawe,czy w ogole potraktowali Twoje zgloszenie powaznie,czy olali sprawę.
Jodka strasznie Ci współczuję, moja przyjaciółka miała identyczną sytuacje. Jej chłopak też nie dawał znak zycia, szukałyśmy go gdzie się dało, i okazało się że zatrzymała go policja. Próbowała się dowiedzieć o co chodzi, co sie dzieje ale policjanci nie chcieli z nią rozmawiać, musiała się kontaktować z rodziną chłopaka i dopiero policja udzieliła informacji rodzinie a następnie rodzina jej....
Trzymaj się kochana ciepło
To jest chyba jedyne takie forum, gdzie jest tyle życzliwych ludzi :* czasami obcy dają więcej wsparcia niż znajomi. Nawet moja kumpela nie chce ze mną gadać
tylko ,, nom " jak do niej pisze, wyobrażacie to sobie?
Nie mam kontaktu z jego rodziną, nie znam ludzi. Ale dziś ten policjant powiedział ze jak przyjdę z moim dowodem osobistym to udzielą mi informacji. Powiedziałam że to jest mój partner, nie kłamałam że mąż czy coś, bo bez sensu. Musze być z nimi szczera jak coś chcę załatwić.
Jesli jest w szpitalu i nie znaja jego tozsamosci, to chociaz sie dowiesz,sa takie osoby,czy nie.
Jesli nie ma,to wiesz,ze go tam nie ma.A jesli jest jakas nieznana osoba,zgadza sie plec,wiek -to jest prawdopodobienstwo,ze to jest on.
A po komorce mozna ustalic jej lokalizacje,nawet jesli jest wylaczona.Nawet jak mu ja ukradli,to trafi sie do zlodzieja,pasera czy kogokolwiek i tak po nitce do klebka.
Ale policje ponaglaj.Ciekawe,czy w ogole potraktowali Twoje zgloszenie powaznie,czy olali sprawę.
Co do tel to miał taki tel po przejściach, czyli po budowie, dość zniszczony np. jak ktoś dzwonił to wyświetlacz był cały biały, nic nie było widać na nim ale połączenie można było wykonać. Więc kto się na taki tel by połaszczył? Zgłoszenia jeszcze nie złożyłam, chciałam zapytać telefonicznie czy nie został czasem zatrzymany ale policjant mi powiedział że mogą mi udzielić takich informacji, tylko jak przyjdę do nich osobiście z dowodem. Pracę kończę o 17 i pójdę na tą komendę.
Czy to znaczy,ze coś wiedzą ? Udzielą informacji ?
Tak by to wygladalo.
Czy moze tylko spisza Twoje dane i powiedzą ze robia co do nich nalezy i masz czekac na infrmacje ?
To nic nie znaczy.
Po prostu nie udziela się takich informacji telefonicznie.
Identycznie jest w urzędzie skarbowym, albo ZUS. Nikt Ci nie udzieli informacji przez tel.
Bo każdy może zadzwonić, powiedzieć, że nazywa się tak i tak, jest matką/dziadkiem/żoną.
To nic nie znaczy.
Po prostu nie udziela się takich informacji telefonicznie.
Identycznie jest w urzędzie skarbowym, albo ZUS. Nikt Ci nie udzieli informacji przez tel.
Bo każdy może zadzwonić, powiedzieć, że nazywa się tak i tak, jest matką/dziadkiem/żoną.
Tak,masz rację.Nie doczytalam dokladnie sadzilam,ze autorka posta zlozyla oficjalne zawiadomienie,a teraz wzywaja ja, bo maja jakies informacje.
Czy to znaczy,ze coś wiedzą ? Udzielą informacji ?
Tak by to wygladalo.
Czy moze tylko spisza Twoje dane i powiedzą ze robia co do nich nalezy i masz czekac na infrmacje ?
Sama się nad tym zastanawiam ale myślę ze skoro tak powiedział, to jak pójdę na komendę to mi udzielą informacji czy został zatrzymany.
Jodka, koniecznie daj znać jak sytuacja. Pamiętaj że tutaj zawsze możesz liczyć na wsparcie ![]()
I co Ci powiedzili na tej komedzie ?
I co Ci powiedzili na tej komedzie ?
Chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za wsparcie, bardzo dużo to dla mnie znaczy
Jestem Wam winna wyjaśnienia. A więc poszłam na komendę u siebie na dzielnicy i miła pani poinformowała mnie, że w piątek po godzinie 24 zatrzymali kogoś za grzywnę, właśnie 800 zł. Pani sprawdziła w komputerze, podałam imię i nazwisko i okazało się że siedzi w areszcie. Dostał zamiennik tej kary grzywny, do odsiedzenia 12 dni
także wszystko się wyjaśniło
Nawet nie wiecie jak się cieszę, kamień z serca. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze :*
No to nic mu nie będzie 12 dni szybko zleci.
50 2014-03-10 20:56:45 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-03-10 21:03:35)
cisowianka napisał/a:I co Ci powiedzili na tej komedzie ?
Chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za wsparcie, bardzo dużo to dla mnie znaczy
Jestem Wam winna wyjaśnienia. A więc poszłam na komendę u siebie na dzielnicy i miła pani poinformowała mnie, że w piątek po godzinie 24 zatrzymali kogoś za grzywnę, właśnie 800 zł. Pani sprawdziła w komputerze, podałam imię i nazwisko i okazało się że siedzi w areszcie. Dostał zamiennik tej kary grzywny, do odsiedzenia 12 dni
także wszystko się wyjaśniło
Nawet nie wiecie jak się cieszę, kamień z serca. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze :*
No to w sumie dobrze się skończyło. Wierz mi, że się denerwowałam razem z tobą. Ale jak wyjdzie, to trzeba nim potrząsnąć jakoś, musi wyrobić dowód, a jeśli ma jakieś inne zobowiązania finansowe to niech sobie je rozłoży na raty. Powinien się ogarnąć. No i koniecznie jedźcie gdzieś na wycieczkę i zróbcie sobie razem kilka fotek
.
Najważniejsze że wszystko skończyło się dobrze, tzn że sie zguba znalazła:) następnym razem starajcie na bieżąco załatwiać takie sprawy, bo widzisz co może z tego wyjść;/
Pozdrowionka ![]()
Oj 12 dni to nie dużo
szybko minie
będzie teraz dobrze ![]()
No to nic mu nie będzie 12 dni szybko zleci.
już 9 dni od jutra 8
ale mamy nauczkę następnym razem, w razie jak coś takiego będzie to trzeba dbać o takie sprawy a nie olewać.
Najważniejsze że wszystko skończyło się dobrze, tzn że sie zguba znalazła:) następnym razem starajcie na bieżąco załatwiać takie sprawy, bo widzisz co może z tego wyjść;/
Pozdrowionka
Tak, wiem
już do takiej sytuacji nie dojdzie. Bo to z naszej głupoty te grzywnę, zrobiliśmy błąd i takie są tego konsekwencje, dobrze że nie poważniejsze. Ale muszę powiedzieć że mój facet naprawdę zachował się bardzo w porządku, ponieważ wziął winę na siebie i z tego tytułu ja nie mam problemów a niestety on ![]()
jodka napisał/a:cisowianka napisał/a:I co Ci powiedzili na tej komedzie ?
Chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za wsparcie, bardzo dużo to dla mnie znaczy
Jestem Wam winna wyjaśnienia. A więc poszłam na komendę u siebie na dzielnicy i miła pani poinformowała mnie, że w piątek po godzinie 24 zatrzymali kogoś za grzywnę, właśnie 800 zł. Pani sprawdziła w komputerze, podałam imię i nazwisko i okazało się że siedzi w areszcie. Dostał zamiennik tej kary grzywny, do odsiedzenia 12 dni
także wszystko się wyjaśniło
Nawet nie wiecie jak się cieszę, kamień z serca. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze :*
No to w sumie dobrze się skończyło. Wierz mi, że się denerwowałam razem z tobą. Ale jak wyjdzie, to trzeba nim potrząsnąć jakoś, musi wyrobić dowód, a jeśli ma jakieś inne zobowiązania finansowe to niech sobie je rozłoży na raty. Powinien się ogarnąć. No i koniecznie jedźcie gdzieś na wycieczkę i zróbcie sobie razem kilka fotek
.
Tak jak mówisz, teraz o to wszystko już zadbam. Jednak to prawda że człowiek uczy się na błędach.
Oj 12 dni to nie dużo
szybko minie
będzie teraz dobrze
uwierz mi że sama byłam w szoku że tylko... 12 dni ja już się spodziewałam iluś miesięcy
ale skończyło się dobrze
taka ulga.
Tak tylko 12 dni - jak dla mnie to jest nie normalne - zamiast dać prace nawet na te 12 dni po 8 godz dziennie na rzecz społeczeństwa jakieś sprzątanie itp to wola wsadzić za kratki. Chyba sporo ludzi tak myśli jak ja ?
Tak tylko 12 dni - jak dla mnie to jest nie normalne - zamiast dać prace nawet na te 12 dni po 8 godz dziennie na rzecz społeczeństwa jakieś sprzątanie itp to wola wsadzić za kratki. Chyba sporo ludzi tak myśli jak ja ?
no właśnie kiedyś były prace społeczne a jak jest teraz to nie wiem ale widocznie wolą wsadzić a później nie mieć miejsca na prawdziwych kryminalistów ![]()
jodka dobrze , ze sprawa sie wyjaśniła . Wyobrażam Sobie ile Cie nerwów to kosztowało . A przy okazji w tych trudnych chwilach , dowiedziałaś się , ilu Masz prawdziwych przyjaciół .
Witaj Jodko ![]()
Przeczytałam Twój wpis od początku do końca. Cieszę się że sprawa wyjaśniona no i oczywiście
podoba mi się Twoja postawa wobec Twojego faceta. Życzę wszystkiego dobrego ![]()
Pozdrawiam serdecznie ![]()
jodka dobrze , ze sprawa sie wyjaśniła . Wyobrażam Sobie ile Cie nerwów to kosztowało . A przy okazji w tych trudnych chwilach , dowiedziałaś się , ilu Masz prawdziwych przyjaciół .
A żebyś wiedziała. Święte słowa, moja kumpela miała jechać do sklepu zobaczyć jakieś ciuchy i zaplanowała sobie chodzenie po sklepach bo akurat ten dzień miała wolny ale jak do niej zadzwoniłam to od razu przyszła i poszłyśmy razem. Wiecie jak to jest, w takich chwilach nie chciałam być sama. To jest jedyna koleżanka która zawsze mi pomoże. Na mnie też może zawsze liczyć i jeżeli by potrzebowała pomocy to nigdy jej nie od mówie.
Cieszę się,ze się wszystko dobrze skonczyło.
Ale co zjadlaś nerwow, to Twoje.
No wlasnie,dlaczego nikt Cie nie powiadomil ?
Cieszę się,ze się wszystko dobrze skonczyło.
Dziewczęta, zejdźcie już na ziemię.Co się dobrze skończyło- to że chłopak autorki wylądował w puszce za długi?No faktycznie super, lepiej być nie może. Jodka, uspokoiłaś się, to może pora na przemyślenia z kim się związałaś i jaka wspaniała przyszłość czeka Cię z takim człowiekiem.
A w więzieniu to nie ma możliwości zadzwonić? Tylko zniknąć na 3 dni a inni niech się martwią?
verdad napisał/a:Cieszę się,ze się wszystko dobrze skonczyło.
Dziewczęta, zejdźcie już na ziemię.Co się dobrze skończyło- to że chłopak autorki wylądował w puszce za długi?No faktycznie super, lepiej być nie może. Jodka, uspokoiłaś się, to może pora na przemyślenia z kim się związałaś i jaka wspaniała przyszłość czeka Cię z takim człowiekiem.
Dobrze się skończyło, bo trafił do aresztu a nie został pobity, napadnięty, nie leży w szpitalu, żyje...I zapewne to dziewczyny mają na myśli...