a wiec tak, nie bede sie rozpisywal. Poznalem kobiete starsza od siebie, o rok. Bylo to tak, ze podczas pobytu w sasiednim miescie wybralem sie do pewnego lokalu. tam poznalem dziewczyne. wymiana numerow, pozniej sie umowilismy
Spotkanie przebiegalo super.nie ma wiec sensu go opowiadac. Okazala sie bardzo bezposrednia. Powiedziala pod koniec ze oczekuje kogos statecznego, ze miala niemile przygody i teraz jest bardzo ostrozna i zebym wybaczyl jej podejrzliwosc, czasami zlosliwosc ale zaufanie przychodzi z czasem. Duzo pozniej pisalismy. Pisala mi ze potrafie ją rozbawic, ze imponuje jej to, ze mam zawsze cos do powiedzenia na kazdy temat, ze jestes przystojny. Kilka dni pozniej zaproponowala kolejne spotkanie. Zaznaczam, ze okazalo sie, ze studiuje w tym miescie i ze jest tak naprawde z moich okolic. Wtedy tez sobie uswiadomilem ze chyba dlatego ja zagadalem- musialem ja wczesniej widziec.
Nastepne spotkanie tez przebiegalo super. Bylem jednak nienaturalnie spiety- nie wiem dlaczego, czulem przez dlugi czas nerwy, jednak po okolo godzince ustaly. zauwazyla to ale spotkanie troche trwalo i skonczylo sie naprawe fajnie. dalem jej drobny upominek w postaci czegos slodkiego ale z fajnym napisem. wyczekalem odpowiednego kontekstu rozmowy i wtedy jej go dalem. na koniec spotkania powiedziala ze to byl strzal w 10tke i nigdy nikt jej tak nie zaskoczyl jeszcze. Po spotkaniu gadalismy na skype. Zaznacze ze spotkalismy sie w naszych rejonach. Przyslala mi swoj plan zajec i zapytala czy nie odwiedze rodzinki (moge jechac tam w kazdej chwili, szukam tam tez pracy bo mam rok przerwy od studiow)i fajnie by bylo razem gdzies wyskoczyc. Myslalem ze juz wszystko bedzie ok...zaczely sie sms na dobranoc, ogolnie dobrze
minal weekend, czyli dzisiaj 3ci dzien od spotkania. napisalem do niej rano na popularnym serwisie spolecznosciowym na `f` i tam spotkalo mnie cos bardzo przykrego. przechodze do sedna
zaczela mowic, ze rozmwiala dzisiaj z kolezankami, troche im o mnie mowila. Miala wczesniej mlodszego chlopaka bardzo krotko ktory ewidentnie ja wykorzystal. opowiadala ze wszystkie jej kolezanki maja starszych facetow. ze boi sie, ze imprezki, zdrady itp
pozniej zaczela ze czuje sie przy mnie niedouczona, ze ja czytam ksiazki, ze mam rozlegla wiedze na wiele tematow i ze jeswtesmy z roznych swiatow. Ze mam `to cos w oczach` co ja oczarowalo ale czego sie boi i co wedlug jej dziala na kazda dziewczyne i ze nie jest pewna naszej znajomosci...ze boi mi sie narobic nadzieji. Pisala tez, ze jest prosta dziewczyna i potrzebuje takiego faceta. zahaczyla nawet o temat studiow. ze ona taki popularny kierunek a ja taki `wyzszy`. ja tak nie uwazam, moje studia tez nie naleza do trudnych
szczerze mowiac jest to dla mnie szok. Wiem, ze gdzies jeszcze w jej glowie moze siedziec ten byly chlopak. moze jestem w czyms do niego podobny?jakas czesc charakteru, moze wyglad?nie wiem. Wsciekam sie tez, przez te `kolezanki` bo wiem jak one moga namacic w glowie, moze ktoras szydzila ze znalazla sobie mlodszego?? sam nie wiem
co o tym sadzicie?to chyba nie jest normalne, ze jednego dnia piszemy, gadamy, umawiamy sie. zdazylem nawet powiedziec rodzince, ze przyjade w tym tygodniu.
jestem zalamany