Coraz bardziej przytłaczający związek. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Coraz bardziej przytłaczający związek.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Coraz bardziej przytłaczający związek.

Witajcie. Jestem tu po raz pierwszy więc z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy. Mam na imię Zuza, mam 19 lat. Od pół roku jestem w związku. Mój chłopak ma 22 lata. Jak w każdym związku na początku było super, nie mogłam złego słowa na niego powiedzieć, a teraz go nie poznaję. Nie jest tym samym człowiekiem, którego poznałam 7 miesięcy temu. Od około 3 miesięcy bardzo się pogorszyło. On jest dla mnie wredny, chwilami bardzo niemiły tak, że aż chce mi się płakać. Przez pewien czas traktował mnie jak swoją prywatną praczkę, sprzątaczkę, kucharkę, służącą. Oduczyłam go tego gdy powiedziałam, że służącej się płaci i powiedziałam że skończyło się moje usługiwanie jemu. Trochę się zmieniło pod tym względem, ale nie do końca. Gdy prosi mnie bym mu coś zrobiła albo podała i mówię, że nie bo jestem zmęczona to on momentalnie się obraża. Kiedyś potrafiliśmy spędzać ze sobą całe dnie, a teraz widujemy się tylko wieczorami, bo on wychodzi z samego rana i wraca wieczorami, spędzając całe dnie u mamy. Nie raz były sytuacje, że mówił że w domu będzie o godzinie 16 a wracał o 21 i to w dodatku pijany. Nie można mu w ogóle zwrócić uwagi, bo obraża się jak francuski piesek. Chwilami mam podejrzenia, że mnie zdradza szczególnie wtedy gdy wychodzi ze swoim kolegą, wtedy zawsze piją, a po powrocie gadają swoim dwuznacznym "szyfrem" i łatwo wywnioskować, że mówią o jakiejś dziewczynie/dziewczynach. Nie potrafię mu zaufać i gdy mu to mówię, a on w tym momencie jest pijany to ma do mnie pretensje i mówi, że go już tym denerwuję, przyjdzie moment, że będzie tego żałował do końca życia bo bardzo mnie kocha, ale będzie musiał zakończyć ten związek. Nie mogę się doprosić go o chociaż jeden razem spędzony dzień, bez nikogo tak by usiąść, porozmawiać o tym co leży nam na sercu itp. Nawet o spacer nie mogę się doprosić. Mieszkamy z jego siostrą i jej chłopakiem, z którym mój chłopak zna się od kilku ładnych lat. Odkąd on z nami zamieszkał, zaczęło się psuć. Coraz częściej mam ochotę nie wrócić na noc do domu, wyłączyć telefon i mieć to wszystko głęboko na względzie. Powiedzcie co mogę zrobić by naprawić ten związek, bo bardzo go kocham, ale długo tak nie wytrzymam i co zrobić żeby jemu zależało przynajmniej w jakiejś części tak jak kiedyś. Z góry dziękuję za pomoc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.

Obrażalski maminsynek smile

Co możesz zrobić?
- jasno mów, żeby był słowny (jak powie, że wróci o 16 a wraca 5h później to coś nie tak...)
- przestań w ogóle koło niego robić (prać, sprzątać, gotować, usługiwać - ma od tego dwie rączki i dwie nóżki), nawet z dodatkiem "proszę"
- przestań prosić - żądaj > związek to sztuka brania, dawania i kompromisu

Ty też nie możesz za bardzo być zazdrosna - to, że gadają to niech "se" gadają. Może robi to by Cię wkurzyć. Nie będę snuł czarnych scenariuszy.

3

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.
Kerty napisał/a:

Obrażalski maminsynek smile

Co możesz zrobić?
- jasno mów, żeby był słowny (jak powie, że wróci o 16 a wraca 5h później to coś nie tak...)
- przestań w ogóle koło niego robić (prać, sprzątać, gotować, usługiwać - ma od tego dwie rączki i dwie nóżki), nawet z dodatkiem "proszę"
- przestań prosić - żądaj > związek to sztuka brania, dawania i kompromisu

Ty też nie możesz za bardzo być zazdrosna - to, że gadają to niech "se" gadają. Może robi to by Cię wkurzyć. Nie będę snuł czarnych scenariuszy.

Wiele razy mówiłam mu, że jeśli nie ma pewności, że wróci na tą 16 to żeby nie obiecywał, ale on wtedy mi mówi, że się czepiam i prowokuję awanturę.
Przestałam koło niego robić, ale on wtedy jest wielce obrażony jak czegoś nie chcę zrobić... Wiem, że to ja go tego nauczyłam i teraz pluję sobie w brodę, że byłam tak głupia.
Czy ja proszę, czy żądam to i tak nic nie daje... Jak grochem o ścianę...
Staram się nie okazywać zazdrości, ale nie jest to łatwe i takie gadania mnie po prostu bolą. On bardzo dobrze o tym wie, nie raz mu to mówiłam i pomagało to na max 3 dni... Ehhh...

Naprawdę chciałabym żeby było tak jak na początku związku, ale coś czuję, że nie da się tego aż tak naprawić...

4

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.

A wsród Twoich równolatków Zuza nie ma fajniejszych chłopakow-skąd Ty wyrwałaś tego buca?Szkoda,aby mu poswiecic minutę.Zycze Ci zdroworozsadkowych wyborow i zastanow sie juz za wczasu dlaczego sciagasz do swojego zycia trudnych partnerow.

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.

Witam jestem mężatką od 4 lat i mam podobne przeżycia ze swoim mężem co ty z chłopakiem . My mamy dwie córeczki. Myślałam ze dorośnie, ze się zmieni ale to się nie stało on pracuje ja mam się wszystkim innym sama zajmować -domem ,dziećmi i nim jak przyjdzie. Podać obiadek pod nos a on wolny czas spędza na graniu na komputerze, gdy próbuje z nim rozmawiać ze mi to nie pasuje to tak to po przekręca ze to ja wychodzi na tą złą . Straszy mnie rozwodem i że mi dzieci zabierze. Więc lepiej to zakończyć wcześniej z biegiem czasu będzie coraz ciężej , a co będzie jeśli pojawi się dziecko

6

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.

Moje drogie panie smile
Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie(choć staram się być) ale nie dajmy sobie wchodzić na głowię, żadnych fochów, gróźb ani niczego podobnego - mi to po prostu pachnie chęcią manipulacji waszymi uczuciami (że to wy prowokujecie, wy złe, niedobre be-be) i zwykłym lenistwem i wygodą w związku - ja pracuje, ty zapier** ,anuż z dziećmi nie jest tak jak z pracą, że popracujesz 7 godzin, wychodzisz i jest ok, to jest praca 24h.
Myślę że waszym jak i moim(ale już jest to zmieniane) przypadku jest brak asertywności i stawiania na swoim, wiadomo każda decyzja wiąże ze sobą konsekwencje, ale która nie wiąże? Wiadomo że wyjście z kumplami lub granie na komputerze jest fajnie, ale jeśli są oprócz tego inne obowiązki które należałoby zrobić, a "przyjemności" zajmują cały ich czas wolny to chyba należy ostro o tym pomówić, bo ile można żyć z kimś będąc wciąż olewanym? Grają na waszych emocjach na na pianinie! Nie dajcie się! Dzieci też są ważne, czemu mąż np. nie może raz w tygodniu wyjść na spacer chociaż na godzinę SAM z dziećmi np. do parku albo na plac zabaw, a ty nie możesz sobie np. na tą godzinę zaplanować ,nie sprzątanie, ani mycie garów, ale coś dla siebie? Np. stwierdzasz że chcesz zadbać o kondycje - jedziesz jakieś powtórzenia, chcesz zrobić sobie przyjemną kąpiel? Robisz! Dojdź z nim do porozumienia, albo wóz albo przewóz, on ma cały czas dla siebie, ty nie masz go w ogóle! Wiec zaproponuj że może sobie grać, ale w granicach rozsądku, a po drugie zaproponuj że chociaż raz w tygodniu zajmie się na jedną, dwie godziny dziećmi, albo raz na jakiś czas zmyje gary, wyrzuci śmieci - myślę że ustalanie grafiku dnia może pomóc, ale on musi pamiętać o swoich obowiązkach, ty nie jesteś przecież maszyną.
A co do pierwszej sprawy - możliwe że teraz ma okres "wyszumienia się" w sensie, ważne są zabawy, picie i takie siakie potrzeby, ale myślę że jeżeli z nim rozmawiałaś i rozmowa nie dała żadnych efektów to też zaproponuj mu coś w zamian, że np. wieczorem usiądziecie sobie przy piwku i oglądniecie jakiś film, może wspólnie pogracie jeśli macie takie możliwości - zainteresuj się może trochę też tym co twój chłopak lubi - jeśli będzie kręcił nosem, to powiedz że w takim razie gdy nie poświęca ci ani trochę czasu niech sam zacznie dbać o siebie bo ty nie masz całego życia by chodzić za nim i mu usługiwać. Jeśli przyjdzie dajmy z imprezy, na drugi dzień z rana się obudzi i będzie cię o coś znów prosił to może spróbuj tak "zrobię to ,ale pod warunkiem że w piątek pod wieczór nie pójdziesz nigdzie, ale zostaniesz ze mną, skoro jesteśmy parą, możemy choć raz czasem spędzić miło wieczór", jak znów będzie miał focha nie zwracaj uwagi i NIE RÓB tego o co cię poprosił nadal, bo gdy będziesz mu ulegać on będzie wiedział że zawsze coś na tobie wymusi, zachowuje się jak dziecko co lizaka nie mogło dostać, a jeśli zacznie znów coś w stylu "to twoja wina, to ty prowokujesz" to powiedz w prost że to on prowokuje olewaniem sobie ciebie i wszystkiego w koło, ty też możesz odejść pewnego dnia. Nie daj mu sie! To nie jest w porządku że tak to na tobie "wymusza" że ty MUSISZ coś zrobić bo jak nie to foch albo pogrożę ci odejściem, nie to nie, koniec kropka! Trzeba pokazać swoje granice i miejsce w związku. To jest tylko moja rada smile Ale myślę że coś może da big_smile 3mać się!

7

Odp: Coraz bardziej przytłaczający związek.

Mlodziutka jestes i mozesz miec lepszego faceta , który bardziej Cie doceni.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Coraz bardziej przytłaczający związek.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024