Witam! Jestem mężatką od 10 lat, od samego początku nam się nie układało bo jak się przekonałam po ślubie mój mąż jest mamin synkiem. Mieszkamy w domu jego ojców, cały czas się wtrącali, chcieli rządzić ale ja sobie nie pozwalałam w końcu się odczepili ale to i tak nic nie zmieniło. Od samego początku nie traktował mnie jak mąż traktuje żonę gdy urodziłam dziecko brał mi je z rąk i zanosił do swojej mamusi robił mi tym wielką przykrość. Gdy mu o tym mówiłam twierdził że przesadzam, mówiłam że chcę się z wyprowadzić ale on nie.Jego ojciec mówił mu że sobie bez niego nie poradzi. On jest takim dzieciątkiem które nie umie zrobić nic sam wszystko robili za niego . Ja się kłóciłam mówiłam że on nie jest małym dzieckiem ze ma swoją rodzinę żeby dali nam spokój ale on . Cały czas się kłóciliśmy. Po 2 latach małżeństwa mąż wyjechał za granicę. Ja zostałam w domu jego ojców cały czas mnie kontolowali jak dzwonił to oni o wszystkim go informowali jednym słowem krytykowali mnie . Finansowo nam się wiodło dobrze, ale w naszym małżeństwie nic się nie zmieniło. Kochałam go bardzo i bardzo tęskniłam. Po 5 latach bardzo chciałam mieć drugie dziecko,myślałam że jak je urodzę mój mąż dorośnie i zacznie się zachowywać jak prawdziwy facet. Urodziłam 2 córkę a mój mąż jakim synusiem był takim jest dalej. Gdy mnie przywiózł ze szpitala zamiast cieszyć się ze mną że powiększyła nam się rodzina wspierać mnie to znowu mnie olał i stanął po stronie ojców. Ja byłam wykończona psychicznie z 2 dzieci sama musiałam walczyć o wszystko sama się bronić. Mąż za granicą nie miałam wsparcia w nim żadnego. Miałam bardzo dobry kontakt z moją bratową rozmawiałam z nią o wszystkim co się dzieje w domu jak mnie traktuje dosłownie o wszystkim. Bardzo mi pomogła ona i brat męża przemówili mu że powinniśmy się wyprowadzić posłuchał ich kupiliśmy działkę rok temu. Cieszyłam się bardzo. Od razu zaczęłam załatwiać pozwolenia na budowę. Mąż pracował za granicą ja prowadziłam budowę zanim wrócił z zagranicy na zimę bo w zimie mąż siedział w domu dom już stał. Ale jak wrócił to dopiero się zaczęło. Proszę sobie wyobrazić, całą budowę do stanu surowego doprowadziłam z zeszytem w ręku, kupowałam najważniejsze rzeczy. A on wrócił i zamknął mi dostęp do pieniędzy. Przez całą zimę nie dawał na życie, to on robił zakupy w " ,bo praktycznie nic nie było. Mi nie daje żadnych pieniędzy a kobieta ma przecież swoje potrzeby chociażby kupno podpasek .Kiedyś powiedział że ja nie muszę pracować bo on jest w stanie mnie utrzymać. Jak można tak mówić i zaprzeczać temu co się robi. Stwierdziłam że temu człowiekowi popsuło się w głowie mówie mu żeby poszedł się leczyć ale on twierdzi że jest całkiem zdrowy.Zdarzało się tak że nie było w domu chleba, ,masła, papieru toaletowego takich najpotrzebniejszych rzeczy. Traktuje mnie jak służącą mam tylko prać , sprzątać, gotować i zajmować się dziećmi. Straciłam cały szacunek do tego człowieka jak można tak robić osobie której się przysięgało miłość, ja mu urodziłam 2 dzieci a on mnie tak traktuje. Założył rodzinę jest za nią odpowiedzialny. Cały czas mi ubliża mówi że wszystko robię żle. Najgorsze jest to że wciąga w nasze sprawy dzieci, mam już tego dość. Pocieszam się tym że za tydzień wyjeżdża i ten koszmar się skończy. Powiedzcie co w takiej sytuacji mam zrobić to co on robi ze mną to jest znęcanie psychiczne uważa że jak ma pieniądze to ma władzę.
Wystąpić do Sądu o przekazywanie części wynagrodzenia za pracę męża na Twoje konto. Jeśli zaniedbuje podstawowe potrzeby rodziny możesz tak zrobić.
Zabierz dzieci do domu samotnej matki albo do Centrum Interwencji Kryzysowej ale przed tym nagrywaj co on do ciebie mówi nie patrz na Teściów jeśli uważasz za słuszne wzywaj policję każda notatka jest ważna idz do MOPS-u zgłoś to zadzwoń na Niebieską Linię to nr. 022 668 70 00 do odpowiednich władz napisz podanie o przyznanie mieszkania socjalnego, taka przemoc jest przemocą psychiczną i ekonomiczną, wez rozwód wystąp o alimenty, jeśli dzieci są w odpowiednim wieku zapisz je do przedszkola lub do żłobka a ty pójdziesz do pracy. ja zrobiłam inaczej wystawiłam ogłoszenie na portalu że szukam pomocy w marcu mój i synka koszmar się skończył choć tatuś potrafi 370km umilać życie i się mści ja się nie poddaję.
Tu gdzie ja mieszkam nie ma domu samotnej matki. Jestem wykończona psychicznie i bardzo się wstydzę iść do opieki bo to jest małe środowisko i każdy o każdym wszystko wie. Dzisiaj pani w szkole mnie zapytała co się dzieje bo córka jest kłębkiem nerwów i narzeka na ból brzucha powiem szczerze że wstydziłam się powiedzieć i uciełam rozmowę .Nie mam tyle odwagi żeby coś zrobić. Wczoraj postraszyłam męża że byłam u adwokata i opowiedziałam mu o wszystkim,że poniesie konsekwencje za to że wciąga we wszystko dziecko tą starszą bo ma 9 lat i wszystko już rozumie i ona to bardzo przeżywa. Wiem że tak być nie może bo to wszystko odbija się na dzieciach. On z siebie robi ofiarę lata do moich ojców mówi że ja jestem niedobra, że mu jeść nie daję ,że z nim nie śpię. Ten człowiek jest niedojrzały ja sobie zdaję z tego sprawę ale ja nie mam na tyle siły żeby to zmienić. On mi cały czas gada że dzieci zostaną z nim że to ja będę je odwiedzać raz w miesiącu. A to ja poświęciłam dzieciom całe 10 lat to ja byłam z nimi gdy chorowały jego nigdy nie było a to że doprowadził mnie do stanu w którym musiałam w końcu iść do psychiatry bo byłam wykończona psychicznie to i tak to jest moja wina. On czuje się bezkarny i z siebie robi ofiarę a ja jestem ta zła.Ja nie mogę na nikogo liczyć do domu moich ojców nie pójdę bo ja jestem zła.
to jest mój e-mail dorotakoman@interia.pl napisz mi skąd jesteście. to nie jest twoja wina tylko jego a to że go nastraszyłaś to nic nie da. on jest chorym człowiekiem a im dłużej będziesz w tym tkwiła tym bardziej będziesz miała zjechanął psychikę i będziesz się obwiniała 10l i tak jest za długo bo ja z takim tyranem bym nie wytrzymała>