Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 182 ]

1

Temat: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Sam jestem w związku "wierność nade wszystko", więc poniższe pytania mogą być bez sensu, ale chciałbym poznać opinie innych osób, które potrafią odpowiedzieć.

Swingowanie jest o tyle dziwne, że się chodzi na seks razem i żona widzi jak mąż to robi z inną. Więc po co razem tam chodzić? To już lepiej osobno chyba. Wtedy mamy otwarty związek, tak? Pytanie jak to jest w otwartym związku? Mąż mówi do żony "Hej! Nie będzie mnie w weekend bo idę do Asi?". A może on jedzie w delegację, a żona po prostu nie pyta czy uprawiał tam seks? Mąż wraca trzy godziny później do domu "Gdzie byłeś?" -- "Byłem u Zosi." -- "To ja tutaj na Ciebie czekam, bo mieliśmy iść szafy wybierać...". Może ktoś kto ma w tym doświadczenie by się wypowiedział? A jeśli u swingersów zdrada to jest seks nie pod konrolą małżonka, to co w tym jest takiego złego, że małżonek musi patrzeć?

A może stabilizację można osiągnąć jeśli kontakty seksualne poza małżeństwem w żaden sposób nie szkodzą małżonkom. Na przykład żona jedzie na delegację i tam pobawi się z kimś, potem wróci zadowolona do domu i nic to w małżeństwie nie zmieni. Czy to jakiś problem? Oczywiście wszyscy sie oburzą, że to zdrada, sfera intymności. Ale jak tańczy z jakimś gościem na imprezie to już nie jest zdrada w takim razie? A gdy pójdzie z kolegą na kawę zamiast z mężem być? A jak czyta książkę zamiast z mężem rozmawiać? No dobra -- granica to jest seks, tak? A może flirt? A może komplement? A może nastawienie w głowie?

Te pytania są do osób, które żyją w innym niż "wierność nade wszystko" modelu smile i są szczęśliwe lub nieszczęśliwe.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

ciekawy temat, ja żyję w tym starym, tradycyjnym "wierność nade wszystko" big_smile ale chętnie również bym posłuchała opinii innych smile

3

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

hmmm...i mnie ciekawi temat, chetnie poczytam jakieś sensowne wypowiedzi na ten temat wink Bo ja też taka "staroświecka...wierna nade wszystko"...i jakkolwiek "związek otwarty" potrafię sobie wyobrazić w mojej glowie, tak swingowanie to dla mnie jednak kosmos... wink

4

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ja sądzę, że związków otwartych jest całe mnostwo..... nieświadomie otwartych big_smile

5

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Ja sądzę, że związków otwartych jest całe mnostwo..... nieświadomie otwartych big_smile

"nieświadomie otwartych"... dobre big_smile To fakt... ale mi bardziej chodziło o te świadome... wink Że dwoje partnerów "przyjmuje taką ewentualność" i jak to się mówi każdy sobie rzepkę skrobie tongue wink

6

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ja po latach zaawansowanej poligamii zostałem monogamistą więc swing jak na razie mi nie grozi. Znam jedno małżeństwo swinersów (41/47) odchowane dzieci, stabilność etc. Z tego co mi wiadomo to swingują od 5 lat i dalej wszystko u nich gra i buczy. Chodzą razem na zamknięte imprezy VIP do 6 osób max. Chwalą sobie. Znam też jeszcze inne małżeństwo ale ci są dla mnie kompletnie poje..ni. Gość dostaje ekstazy kiedy dwóch fagasów, których on sam znalazł rżnie jego żonę na raz a on stoi w kącie i patrzy. Wysyła ją z nimi gdzieś na weekend a ona mu potem ze szczegółami opowiada co z nią robili. Najlepsze jest to, że ten złamas jest chorobliwie o nią zazdrosny?!? i bardzo z niej dumny.

7

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jeśli by kogoś interesowało, na necie jest bloq chłopaka, który razem ze swoją żoną uprawiali swingowanie smile
Ale mnie się wydaje, że swingowanie odchodzi do lamusa- teraz są modni poliamoryści wink

8

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

teraz są modni poliamoryści wink

Odgrzewane kotlety i tyle. Komuny dzieci kwiatów to byli poliamoryści.

9 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-26 18:06:02)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Jeśli by kogoś interesowało, na necie jest bloq chłopaka, który razem ze swoją żoną uprawiali swingowanie smile
Ale mnie się wydaje, że swingowanie odchodzi do lamusa- teraz są modni poliamoryści wink

No to jak mam znaleźć tego bloga? Podaj konkrety, bo na samo swingowanie ciągle ktoś przytacza definicje. A mnie interesują konkrety -- byłem tu i tam, żona mówiła to i tamto. O uczuciach, zazdrości, rozpadach i szczęściu.

Ja polecam bloga "moje kochanki czyli jak zdradzam" -- czytać od dołu. Był też "kominek seks blog", ale w pierwszej chwili wszyscy się na niego rzucili, a potem gość nie miał co pisać -- chyba ostatni post to o stosunkach w czasie okresu.


Bullitt napisał/a:

Gość dostaje ekstazy kiedy dwóch fagasów, których on sam znalazł rżnie jego żonę na raz a on stoi w kącie i patrzy. Wysyła ją z nimi gdzieś na weekend a ona mu potem ze szczegółami opowiada co z nią robili. Najlepsze jest to, że ten złamas jest chorobliwie o nią zazdrosny?!? i bardzo z niej dumny.

Skoro jest zazdrosny to mnie dziwi. Zresztą trochę to swing przypomina -- "zdrada" pod kontrolą. Tylko po co ta kontrola? Chociaż takie sceny widzialem raz w pornolu -- jak dwóch dziadków zaprosiło parę i oglądali jak ta para się kocha.

Moja żona jest baaaardzo zazdrosna -- uśmiech do koleżanki nie przejdzie. Ale czasem myślę, że gdyby ona gdzieś pojechała na delegację i tam się zabawiła z jakimś gościem, wróciła tak samo kochająca, wciąż zdrowa i dodatkowo nie wiedziałbym o tym (albo gdybym wiedział, to bym śledztwa nie robił), to chyba nic by się nie stało? W odwrotnej sytuacji byłaby typowa zdrada -- koniec zaufania, tragedia życiowa, zmarnowane kilkanaście lat. Są związki otwarte, są swingersi, zdradzający, przymykający oko, itd -- ktoś przecież musi się mylić. A może wszystko jest ok dopóki wszyscy czują się szczęśliwi i jest to kwestia zupełnie indywidualna?

10

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

[
Moja żona jest baaaardzo zazdrosna -- uśmiech do koleżanki nie przejdzie. Ale czasem myślę, że gdyby ona gdzieś pojechała na delegację i tam się zabawiła z jakimś gościem, wróciła tak samo kochająca, wciąż zdrowa i dodatkowo nie wiedziałbym o tym (albo gdybym wiedział, to bym śledztwa nie robił), to chyba nic by się nie stało? W odwrotnej sytuacji byłaby typowa zdrada -- koniec zaufania, tragedia życiowa, zmarnowane kilkanaście lat.

Skoro jest kochająca to nie swingowałaby. Więc nie mogłaby wrócić tak samo kochająca niezależnie czy powiedziałaby ci czy nie.

Swingowanie, trójkąty, inne wymysły powstają z nudy. I w momencie podjęcia decyzji o uczuciu nie ma mowy. Przyzwyczajenie do siebie co najwyżej. Gdyby moja żona chciała się kochać z innym facetem będąc ze mną to poczułbym się źle - pomyślał - widać nie wystarczam jej sad i odszedłbym, by znaleźć nieswingującą, dla której będę ważniejszy niż znudzenie seksem.

11

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Nie sądzę aby nuda była głównym bodźcem do różnych takich akcji. Stan zagrożenia i adrenalina jaka powstaje w jego wyniku już bardziej.

12 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2012-10-26 20:43:29)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Sam22 - ubiegłeś mnie z tym tematem wink
Miałem nawet dziś założyć temat o poliamoryzmie.
Tyle że to nie jest pojęcie zastępcze dla poligamii czy też dla słynnych komun z lat 70siątych i "dzieci kwiatów".
Poliamoryzm to pełnoprawne i poważne związki równoległe. To sytuacja kiedy i facet i kobieta są z sobą ale jednocześnie mają jeszcze innych partnerów z którymi spędzaja czas i wchodzą w relacje intymne. Dzieje się to za obopólną wiedzą i zgodą. To nie są skoki w bok czy kochanka/kochanek. To związki uczuciowe z większą liczbą partnerów na jeden w tym samym czasie.
W naszym zapyziałym kraju ktoś kto otwarcie by się do tego przyznał zostałby ostro skrytykowany bo zaburza zastały porządek,narusza społeczno-obyczajowe tabu ale na zachodzie ludzie (głównie młodzi)coraz częściej i to całkowicie świadomie wybierają taka właśnie "trzecią drogę".

13

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Przemo - piszesz związki uczuciowe z większą ilością partnerów na raz. Nie wiem czy dobrze myślę, ale to mi mówi tak - mogę kochać 5 kobiet na raz, gdy one to akceptują i ja też, to jest to ta trzecia droga, czy mówisz o seksie tylko?
Pytam bo nie wiem.

14

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Poliamoryzm to pełnoprawne i poważne związki równoległe. To sytuacja kiedy i facet i kobieta są z sobą ale jednocześnie mają jeszcze innych partnerów z którymi spędzaja czas i wchodzą w relacje intymne. Dzieje się to za obopólną wiedzą i zgodą. To nie są skoki w bok czy kochanka/kochanek. To związki uczuciowe z większą liczbą partnerów na jeden w tym samym czasie.

A jak są rozwiązane kwestie prawne dotyczące potomstwa, dziedziczenia, wspólnoty majątkowej, prowadzenia działalności gospodarczej, etc?, bo dla mnie to trochę takie bezsensowne pierdo...ie.

15 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2012-10-26 21:05:11)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Panowie na zachodzie związki partnerskie są całkowicie inaczej traktowane niż u nas. Sprawy dziedziczenia też są tam uregulowane.
Także sprawy posiadania wspólnych dzieci. Ktoś kto decyduje się na takie życie świadomie ponosi wszystkie tego konsekwencje.
Czytałem całkiem niedawno o tym zagadnieniu ciekawy artykuł i zaskoczyło mnie bardzo poważne podejście tych ludzi do swoich związków. Oni się na prawdę starają bardziej niż w statystycznym monogamicznym związku u nas.Staraja się aby nikt nie czuł się zaniedbany. Są wobec siebie bardzo szczerzy a ich relacje wyglądają na głębokie i emocjonalne.

Takie związki z pewnościa nie są łatwe. Kosztują wiele pracy ale i dają perspektywe szerszych ,bardziej urozmaiconych,pełniejszych doznań i nie mówie tylko o sexie.
To rozwiązanie dla kogoś kto nie musi posiadać drugiej osoby aby czuć się z nią szczęśliwy. Nie czuje potrzeby kontrolowania i reglamentowania czasu swojego partnera. I bardzo ważne - nie jest chorobliwie zazdrosny.

16 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-10-26 22:04:29)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

zaskoczyło mnie bardzo poważne podejście tych ludzi do swoich związków. Oni się na prawdę starają bardziej niż w statystycznym monogamicznym związku u nas.Staraja się aby nikt nie czuł się zaniedbany. Są wobec siebie bardzo szczerzy a ich relacje wyglądają na głębokie i emocjonalne.

Ujmę to tak, jestem urodzonym wulgaryzm, który wszystko co osiągnął to za pomocą swojego IQ ,rąk i cynizmu dlatego powiem wprost NIE KUPUJĘ TEGO bo ci ludzie łżą jak nasi politycy. To nic osobistego, ja w to nie wierzę a swoje na sumieniu mam.

17

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

A ja sobie to potrafię wyobrazić. I to naprawdę może działać. Ale do tego trzeba mieć predyspozycje. Ja nie mam, nadaję się tylko do związków monogamicznych.

18

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

To ja wolę byś zaściankowy i ze swoją monogamiczną filozofią niż być jednym z mężów mojej żony, w której będę zakochany i pewnie w jakiś sposób zawsze zazdrosny. Zostawiam poliamoryzm nowoczesnym ludziom, choć wątpię czy oni nowocześni, bo to już było - w epokach prehistorycznych.

19

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

To ja wolę byś zaściankowy i ze swoją monogamiczną filozofią niż być jednym z mężów mojej żony, w której będę zakochany i pewnie w jakiś sposób zawsze zazdrosny. Zostawiam poliamoryzm nowoczesnym ludziom, choć wątpię czy oni nowocześni, bo to już było - w epokach prehistorycznych.

Choć mam inną motywację to tutaj uważam, że masz rację.

20

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

A ja sobie to potrafię wyobrazić. I to naprawdę może działać. Ale do tego trzeba mieć predyspozycje. Ja nie mam, nadaję się tylko do związków monogamicznych.

Ja też wierze że to sie może udać. Tyle że trzeba do tego ludzi o innej mentalności niz np Bullit wink Bez obrazy ale wydajesz się być bardzo ograniczonym człowiekiem...

21

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

To znaczy wiesz Przemo77 .... niekoniecznie to kwestia ograniczenia, ale niemożność "wczucia się" w taką sytuację. Pozostaje jeszcze tylko jedno: akceptacja tych, którzy się na daną formę związku zdecydowali.
Dla mnie, jest to pod włos, nie do zaakceptowania-w MOIM przypadku, natomiast.... akceptuję każdego, kto się na taki styl życia zdecydował. Jego osobista sprawa.

22

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Tyle że trzeba do tego ludzi o innej mentalności niz np Bullit wink Bez obrazy ale wydajesz się być bardzo ograniczonym człowiekiem...

Możliwe, że jestem ograniczony - w sumie nie można być sędzią we własnej sprawie jak mówią. Jednak moje doświadczenia przeczą tej idylli, którą z sobie znanych powodów lansujesz. To o czym piszesz jest dla jednych forma zabawy na jakiś czas a dla drugich forma ucieczki od dotychczasowych klęsk życiowych. Ja nie osądzam tych ludzi tak długo jak długo będą twierdzić, że to pewna forma rekreacji. Jednak ta gadka o uczuciach, no Entschuldigung przecież to nawet komentarza nie potrzebuje.

23

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

To ja wolę byś zaściankowy i ze swoją monogamiczną filozofią niż być jednym z mężów mojej żony, w której będę zakochany i pewnie w jakiś sposób zawsze zazdrosny. Zostawiam poliamoryzm nowoczesnym ludziom, choć wątpię czy oni nowocześni, bo to już było - w epokach prehistorycznych.

Było kiedyś choć w innej formie a teraz wraca znów w ulepszonej. Na szczęście religia nie ma juz takiego wpływu na naszą obyczajowość i życiowe wybory.
Jeśli nie możesz być całkowicie szczęśliwy z jedną osobą ale mimo to kochasz ją i chcesz z nią być to możesz za jej zgodą znaleźć jeszcze kogoś innego o innm zbiorze cech (takim jakim nie dysponuje pierwsza partnerka)i wtedy będziesz bliższy swojego" ideału"
To takie "szczęście poskładane z kilku kawałków"...

24

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jeśli komu to odpowiada i potrafi to udźwignąć.... niech próbuje smile

25

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:
Przemo77 napisał/a:

Tyle że trzeba do tego ludzi o innej mentalności niz np Bullit wink Bez obrazy ale wydajesz się być bardzo ograniczonym człowiekiem...

Możliwe, że jestem ograniczony - w sumie nie można być sędzią we własnej sprawie jak mówią. Jednak moje doświadczenia przeczą tej idylli, którą z sobie znanych powodów lansujesz. To o czym piszesz jest dla jednych forma zabawy na jakiś czas a dla drugich forma ucieczki od dotychczasowych klęsk życiowych. Ja nie osądzam tych ludzi tak długo jak długo będą twierdzić, że to pewna forma rekreacji. Jednak ta gadka o uczuciach, no Entschuldigung przecież to nawet komentarza nie potrzebuje.

Rozbawiłeś mnie tym przedostatnim  zdaniem wink
To nie forma rekreacji to pewna filozofia życia.
Może trudno Ci to zrozumieć ale nie każdy widzi świat tak jednowymiarowo jak Ty.

26

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

oj Przemo77 i tak jak Ty smile

27

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Bullitt zasadnicze kwestie ma tutaj wychowanie. Poza tym wystarczy popatrzeć na zdradzające żony/mężów, którzy zakochują się w swoich kochankach. Są ze swoim stałym partnerem, którego nie opuszczą, któremu deklarują miłość....ale zakochują się. Da się? No da. Tyle, że jest w to wpleciony wątek tajemnicy (choć nie zawsze). Z drugiej strony - osoby z rodzin wielodzietnych, mające wiele rodzeństwa są w stanie utrzymać z nimi normalne relacje tak samo jak i inni, mający np jedynie brata/siostrę. Oczywiście względem każdej osoby jest to inaczej, ale jednak jest.

Dlatego też uważam, że biologia/nasz mózg zezwala na tworzenie zażyłych relacji z więcej niż jedną osobą na raz. Czy akurat z dwoma, czy trzema lub pięcioma - tego nie wiem (tutaj trzeba by było zerknąć na kulturę niektórych afrykańskich plemion). Udowodniono natomiast, że licząc rodzinę/przyjaciół/kolegów i znajomych - wszystkich, z którymi utrzymujesz regularne kontakty to max takich osób może być 150. Plus/minus kilka sztuk w zależności od człowieka.

W naszej kulturze (europejskiej) wydaje się to być średnio możliwe, acz pojedyncze przypadki mogą się zdarzać.

28

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Catwoman- tyle że ja nie przedstawiam tu swojej filozofii życiowej czy nawet sposobu na życie tylko pisze o pewnej możliwości jaka można wybrać jeśli monogamia nam nie wystarcza (nie w pełni czyni nas spełnionymi).
Ja jestem bardzo liberalny i rozumiem jeśli ktoś znajduje swoja własną drogę. Jeśli nikogo tym nie krzywdzi a jest przy tym szczęśliwy to nie zasługuje na krytykę a na szacunek...
Ja nie propaguje poliamoryzmu bo do tego trzeba mieć pewne predyspozycje i nie da sie tego polecać jak np dobry film koledze.
Ja tylko dostrzegam pewien coraz wyraźniejszy trend w związkach uczuciowo-sexualnych.

29

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ale jak mogę być nieszczęśliwy będąc w związku z kobietą którą kocham?  To, że ona nie daje mi takiego seksu jak mam w fantazjach najdziwaczniejszych, to, że nie gotuje zawsze co lubię, to, że jest domatorką, a ja nie np., Czy ona będzie szczęśliwa wiedząc, że mi nie wystarcza i dlatego jest inna jeszcze? Ja czułbym się jak przedmiot w takim układzie.

Załóżmy sytuację siedzę i oglądam film jakiś z kobietą A. Jest miło i przyjemnie, ona zaczyna się przytulać, ma ochotkę pobyć bardzo blisko, ale A. lubi seks delikatny, a mnie naszła ochota na ostry seks, co powiedzieć A. Przepraszam - ale musisz zrozumieć, że wychodzę do B. bo mam ochotę na ostry seks? Otwarcie mówię A. czego pragnę, A. nie może winić, B. się cieszy, a co robi A. leżąc sama - jeśli partner C. który lubi delikatny seks jest zajęty - zaczyna myśleć - o partnerze X., którego nie zna, ale w tą noc czuje się źle, bo jest sama.

30

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Remi - pisałem już że to nie jest łatwe. Wymaga pracy nad sobą ,empatii i wyzbycia sie egoizmu. Myślę że jeszcze dość mało ludzi potrafi się w tym odnaleźć i czarpać przyjemność z bycia z kilkoma partnerami a nie posiadania jednego. Jednak to będzie się zmianiać w miarę jak ludzie staja się bardziej otwarci ,mobilni ciekawi świata ...
Takich związku będzie przybywać - tak myślę.

31

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

To nie forma rekreacji to pewna filozofia życia.

lol no to moje gratulacje lol

yoghurt007 napisał/a:

Dlatego też uważam, że biologia/nasz mózg zezwala na tworzenie zażyłych relacji z więcej niż jedną osobą na raz. Czy akurat z dwoma, czy trzema lub pięcioma - tego nie wiem (tutaj trzeba by było zerknąć na kulturę niektórych afrykańskich plemion). Udowodniono natomiast, że licząc rodzinę/przyjaciół/kolegów i znajomych - wszystkich, z którymi utrzymujesz regularne kontakty to max takich osób może być 150. Plus/minus kilka sztuk w zależności od człowieka.

Niby tak ale nie o to tutaj biega (chyba) - jako singiel 'poznałem' bardzo blisko sporo kobiet, w sumie chyba tyle ile mam obecnie wiosen na karku lol To jest dla mnie całkowicie normalne ale jakoś nie mógłbym uczciwie kochać iluś tam żon na raz. Kumplować się, rżnąć, balangować jak najbardziej ale szczerze i uczciwie kochać to nie. Ja sobie nigdy nie odmawiałem jak nadarzała się warta grzechu sytuacja ale to była zabawa, przynajmniej dla mnie.

32

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Hm...a może to często jest obchodzenie problemu? Łatwiej iść do pani B, niż na chwilę rozczarować się panią A wink

33

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Remi - pisałem już że to nie jest łatwe. Wymaga pracy nad sobą ,empatii i wyzbycia sie egoizmu. Myślę że jeszcze dość mało ludzi potrafi się w tym odnaleźć i czarpać przyjemność z bycia z kilkoma partnerami a nie posiadania jednego. Jednak to będzie się zmianiać w miarę jak ludzie staja się bardziej otwarci ,mobilni ciekawi świata ...
Takich związku będzie przybywać - tak myślę.

Być może masz rację, ja jednak nie nadaję się do tego typu związku. Nie chcę być jakimś G. w czyimś życiu, gdy A. jest dla mnie kimś najważniejszym na świecie, a ja tylko G. dla A. Dla mnie uczucie i miłość widać niesie w sobie egoizm dla tej jedynej.

34

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

"Takich związku będzie przybywać - tak myślę." -- nie wiem jednak, czy to dobrze.

35 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2012-10-26 23:23:11)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Catwoman- nie wiesz czy to dobrze. Czy to przypuszczenie nie zawiera w sobie drugiej "ukrytej" części- to chyba raczej źle?
Myślę że jeśli coś nas nie dotyczy, nie wpływa na nasze życie w żaden sposób nie powinno podlegać osądom.

36 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-27 00:59:23)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Swinging Dla mnie jest dziwne, że pary muszą chodzić tam razem i "zdradzać" na swoich oczach. Pytanie dlaczego mąż miałby patrzeć jak dwóch gości obraca żonę, a on siedzi przy barze? Albo dlaczego żona ma patrzeć jak mąż liże cipkę innej kobiecie? Czy nie lepiej robić to na osobności? Remi -- ani ja ani moja żona nie jesteśmy znudzeni seksem mimo wielu lat razem; nie swingowalibyśmy.

Związek otwarty Wydaje się, że związek otwarty jest super rozwiązniem -- mówimy sobie że możemy "zdradzać" i jest super. Ale czy na pewno? Czy byłoby fajnie, gdy mąż po powrocie z delegacji mówi "Kochanie! Było super. Wieczorem poszliśmy do baru a tam była laska, czarna w czerwonej jednoczęściowej sukience ledwo d*pę przykrywającą, piliśmy i potem spędziliśmy namiętną noc.". Raczej byłoby to nieprzyjemne dla żony. Albo żona wraca i mówi: "Ale mnie dzisiaj t*łek boli, bo spałam z takim ochroniarzem i tak mocno kochaliśmy się od tyłu." Może to być niemiłe dla męża. Do tego pewnie łączy ich przysięga w kościele i jest zupełnie do bani.

Poliamoryzm Wystarczy przejrzeć to forum, aby znaleźć mnóstwo ludzi, którzy kochają swoich małżonków, ale tez kochają kogo innego. Tutaj wpadlibyśmy w dyskusję, czy mozna kochać więcej niż jedną osobę w roli męża/żony/kochanka/kochanki. Moim zdaniem można. Ktoś mówi, że jest problem z majątkiem, dziećmi. Nie ma takiego problemu -- wiele małżeństw ma rozdzielność majątkową i dzieci.

No to jaki model byłby dobry?

Jeśli dwoje ludzi jest ze sobą, kochają się, ida razem przez życie, to czy to jest tak straszny problem, jeśli ktoś na delegacji będzie uprawiał seks z kimś innym? W czym to szkodzi? Spójrzmy na faceta o którymi pisał Przemo77: na delegacji szaleje, a dba, kocha i szanuje swoją żonę (tak uważają pewnie wszyscy, co o "zdradach" tego Pana nie wiedzą). Spójrzmy na faceta z bloga "moje kochanki czyli jak zdradzam" i co on mówi o żonie. A jeśli żona ma przyjaciela i chodzą czasem na kawę, albo nawet do hotelu, to jest jakaś tragedia, gdy potem rozejdą się do swoich domów, małżonków, dzieci?

Czy czasem zamiast dramatyzować "zdradę" nie powinno się po prostu bardziej dbać o partnera i SIEBIE? Czy gdyby ludzi nie wiązała przysięga kościelna, to byli by ze sobą dlatego że łączy ich miłość i chęć spędzania całego życia razem? Czy gdyby każdy mógł odejść od męża/żony, to ten mąż/żona staraliby się bardziej? Czy czasem związki, gdzie ludzi łączy tylko miłość, seks, chęć wspólnego bycia razem nie są silniejsze i szczęśliwsze niż te, które łączy kredyt, samochód, dzieci, przysięga?

Przyznam, że są to dziwne myśli.

37

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

sam22- powiem Ci że czasem zadaje sobie podobne pytania. Czy związek oparty na przyjaźni i uczuciu ale niekoniecznie na wyłączności(wierności) i posiadaniu siebie nie jest często lepszy niż takie jałowe małżeństwo brane tylko dla zasady - bo wszyscy biorą to i my musimy...

38 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-27 01:32:03)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Kocham żonę i chcę z nią iść przez życie. Ale co się złego stanie jak gdzieś na delegacji pobawiłbym się z koleżanką? Albo co złego stałoby się, gdyby moją żonę popieścił kolega? Wolałbym o tym nie wiedzieć, albo wiedzieć tylko że byli razem w pokoju. Przecież wróci żona do mnie, dalej będzie tak samo jak było, a ja będę się starał, aby być dobrym dla żony, aby nie myślała, że ktoś inny jest lepszym partnerem w życiu. Żona tez będzie się starać, abym nie myślał, że chce odejść.

I tak chyba funkcjonują niektóre związki -- nie wypaczon swinging (nie mam ochoty patrzeć na żonę jak kocha się z innym), nie rozbity otwarty związek (są ze sobą, bo przysięga), ale te multiamore, czy jak to tam nazwałeś.

Ale nie odpowiemy sobie na te pytania. Może za sto lat będą inne wizje, inaczej ludzie będą dążyli do szczęścia.

39

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

My sobie gdybamy i rozważamy różne opcje ale wygląda to tak jakbysmy chcieli usprawiedliwić zdradę. A nie o to tu chodzi. Chodzi o zmiane myślenia. O podejście do związku bardziej szczere, otwarte ,nie przez pryzmat naszej kultury i obyczajowości ale przez pryzmat naszych prawdziwych  pragnień i potrzeb...
To temat rzeka...

40

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Przecież to o czym piszecie brzmi jak wykładnia prawdziwego komunizmu - jedno dobro wspólne, z którego wszyscy równo korzystamy i wszyscy o nie dbamy. Jaki był finał to wszyscy wiemy.

41

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

...dlatego udane małżeństwo, TEN partner to często jak los na loterii smile Mozna mieć wszystko: udany seks, wspaniałą przyjaźń z partnerem, zdrowe relacje, wspaniałą pracę - ale czy trzeba poddawać się ciśnieniu, aby to wszystko mieć?? Nie mozna czasem czuć się zawiedzionym, rozczarowanym? Czy hedonizm jest nieodłączny w życiu dojrzałego człowieka?

42

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Catwoman- czasem lepszy zdrowy hedonizm i egoizm niż "martyrologia". Ale słowo "czasem" jest słowem kluczowym. Każdy sam powinien znaleźć swoją drogę.

43

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Przemo77 ale nie istnieje jedynie hedonizm i związek, w którym się człowiek męczy. Jest jeszcze coś pośrodku- nazywa się to szczęśliwy związek smile

44

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Catwoman- oczywiście ale My tu wcześniej rozmawialiśmy głównie o" skrajnościach" -że się tak wyraże a nie o głównym nurcie. Po za tym w tym głównym nurcie (stałych zwiazków) okazuje się że ok40% ludzi przyznaje się do zdrady ( badania profesora Izdebskiego z 2010r na temat sexualności Polaków) do tego mozna dodać jeszcze kilka procent ludzi, które sie do tego nie przyznają a też co najmniej raz w życiu zdradziły swojego stałego partnera.
Jeśli przyjmiemy że w stałych związkach znajduje sie ok 2/3 ogółu społeczeństwa  i odejmiemy od tego te ponad 40% ludzi którzy chyba całkowicie szczęśliwi nie są skoro szukają sexu gdzieś po za swoim związkiem to wychodzi na to że w tych "szczęśliwych związkach" jest pewnie mniej niż 40% ludzi....
Czyli mówimy już o mniejszości bo większość nie jest do końca szczęśliwa w obecnym związku, jest samotna lub nadal szuka swojej drugiej połowy...
Obraz ten wydaje się być niestety dość smutny.

45

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

No to co proponujesz?, legalizację zdrady jako antidotum na problemy małżeńskie? wink
Nie wiem jak wy ale ja jeśli czegoś chcę, pożądam zwał jak zwał to biorę to czy zdobywam jeśli trzeba ale wiem, że jak powinie mi się noga to 'katowski topór' może mi na szyję spaść. To jest dla mnie zdrowy układ, a wszelkie legalizacje są takie bezpłciowe i pozbawione tego 'smaczku'.

46

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Podążając tym tropem.... jak sądzicie, czego ludziom tak naprawdę brakuje w stałym związku, że rozważają inne opcje?

47

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Brakuje im różnorodności. Przynajmniej facetom. wink
To żart oczywiście wink

48

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

a Wam, czego brakuje? podyskutujmy.

49

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Podążając tym tropem.... jak sądzicie, czego ludziom tak naprawdę brakuje w stałym związku, że rozważają inne opcje?

To jest bardzo złożone pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Wydaje mi się, że przede wszystkim ludziom brakuje czasu. Za dużo pracujemy, za dużo się stresujemy, za dużo czasu poświęcamy na zdobywanie pieniądza. Za mało mamy czasu dla siebie, na swój rozwój, na odpoczynek. I przez to mamy również za mało czasu dla swoich najbliższych. Nie mamy jak poszaleć, nie mamy jak razem się ponudzić. Wkrada się rutyna, bo brak możliwości, pomysłów, pieniędzy....a tam gdzie nuda i rutyna, tam wkradają się dziwne pomysły.....

50

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

To czego mi brakuje poprostu uzupełniam ....głównie z barku big_smile
Nie wiem czy czegokolwiek mi/nam brakuje oprócz takich banałów jak czasu dla siebie czy kasy na zbytki. Seksu jest mniej niż za singla ale jest jakościowo o eony lepszy, więc ilość przekułem na jakość. Jestem zadowolony z życia w małżeństwie i patrząc po mojej zołzie ona też.

51

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

...zastanawiam się czasem nad tym, jakie znaczenie ma tu -w związkach formalnych, przysięga, którą składa się drugiej osobie. Nieważne, czy to ślub kościelny czy w USC, słowo takie jak "wierność" jest częścią składanej sobie przysięgi.

52

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

I nader często nie stanowi żadnej wartości....


W moim odczuciu wierność wynika z uczucia (jakie by ono nie było), a nie z wypowiedzianej bez przekonania przysięgi.

53

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Czyli dedukując: uczucie można potraktować jak emocję? Bo emocja przechodzi i jest poddawana różnym stanom, a uczucie jak np. miłość, to chyba powinno trwać, nie?

54

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
yoghurt007 napisał/a:

W moim odczuciu wierność wynika z uczucia (jakie by ono nie było), a nie z wypowiedzianej bez przekonania przysięgi.

Dokładnie tak, powiedzieć można wszystko i co z tego? Ja zawsze jeśli ktoś mnie pyta o mój stosunek do wierności odpowiadam złośliwie:
"...Meine Ehre heißt Treue!..."

55

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

ludzi którzy chyba całkowicie szczęśliwi nie są skoro szukają sexu gdzieś po za swoim związkiem to wychodzi na to że w tych "szczęśliwych związkach" jest pewnie mniej niż 40% ludzi....
Czyli mówimy już o mniejszości bo większość nie jest do końca szczęśliwa w obecnym związku, jest samotna lub nadal szuka swojej drugiej połowy...

Nie sądzę, że prawdziwa jest implikacja:

                          jestem w szczęśliwwym związku ------------------> nie czuję pożądania do innych osób niż małżonek.

I teraz ręka do góry, kto się z tym nie zgadza, komu ani raz nie zdarzyło się pożądać poza związkiem, kto ani razu nie był w sytuacji, że powiedział sobie choćby w duchu "Nie, bo jestem w związku.".

56

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

sam22 Pokus może być wiele i to różnorakich! Ważne jest, jaką decyzję ostatecznie podejmujemy.

57

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

No to zróbmy eksperyment. Ślubujmy, że nie będziemy jeść w małżeńśtwie cukru. Przemo77 powie tak: "wiele ludzi jest nieszczęśliwych, bo nie jedzą cukru". Ja powiem tak, że szczęście w związku nie zależy od spożycia cukru. Ty, szanowna koleżanko Catwoman, powiesz, że ważne jaką decyzję się podejmie. Ktoś dorzuci, że około 60% ludzi je cukier potajemnie poza wiedzą małżonka. W końcu inne żony na forum będą lamentować, że mężowie jedzą cukier, że szukają cukru w internecie. Policja będzie sprawdzać, czy cukier jest sprzedawany tylko singlom. Kto inny powie, że silny i odpowiedzialny człowiek panuje nad spożyciem cukru.

Pewnie teraz powiesz, że seks to nie cukier, że spłyciłem sedno sprawy. Pytanie brzmi, czy ludzie, którzy stosują inny model niż "wierność ponad wszystko" są bardziej szczęśliwi niż my? Ale chyba nie ma w tym wątku takich, więc nasza rozmowa jest dość jałowa.

No bo zgodzimy się, że z wiernością są problemy. Dlaczego sa problemy? Dlaczego nasza nautra nie jest taka, że po ślubie stajemy się wierni? Czy seksualność nie jest tym polem rzeczywistości, gdzie działamy nienaturalnie?


Hmmmm... gdyby ktoś chciał powiedzieć że bzdury gadam, to uprzedam -- tak, wiem o tym, choć podobne pytania może stawiają inne osoby.

58

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

I teraz ręka do góry, kto się z tym nie zgadza, komu ani raz nie zdarzyło się pożądać poza związkiem, kto ani razu nie był w sytuacji, że powiedział sobie choćby w duchu "Nie, bo jestem w związku.".

Nie czarujmy się, jak widzę jakieś cycasto-dupiaste ciałko tak na oko 25-40 lat to w myślach mógłbym sobie poużywać. Zastanawiam się jednak co mógłbym z nią zrobić czego nie robię z żoną i dochodzę do wniosku, że nic mi do głowy nie przychodzi. Ja jestem wierny bo chce a nie dlatego że muszę bo zdarzyło mi się powiedzieć Tak w USC. Daleko nie patrząc dziś popołudniu byłem rzucić okiem na groby i kupiłem kilka zniczy od handlarki obok cmentarza. Sympatyczna 30+, widać że pogodna, kontaktowa. Gdybym chciał to pewnie umówiłbym się z nią kiedyś a jeśli umówiłaby się to niedługo potem skonsumowalibyśmy tą znajomość -  ten sam scenariusz co zawsze. Tylko po co skoro mam to czego potrzebuję i nie widzę powodu dla którego miałbym tym ryzykować.

59

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

sam22, jak dla mnie decyzja jest podjęta wtedy, gdy jest działanie- tak dla wyjaśnienia wink

Wierzę w to, że człowiek może być szczęśliwy w każdym układzie- ponieważ mamy niebywałą zdolność do wmówienia sobie dokładnie wszystkiego smile
Co do tego cukru.... trochę się pogubiłam, ale może wyrażę się w następujący sposób:
Każdy, "pakując się" w małżeństwo, wie chyba co to oznacza. M.in.  związek monogamiczny- chyba, że obydwie strony zgodnie zdecydują inaczej. Więc nie wiem, po co ten płacz i zgrzytanie zębów. Nie potrafisz być z 1 osobą?Nie wiąż się z jedną!

60

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Więc nie wiem, po co ten płacz i zgrzytanie zębów. Nie potrafisz być z 1 osobą?

"Płacz i zgrzytanie zębów" jest po to, aby szukać prawdy. Tak robię od wielu lat. Stawiam pewne pytania. Wiem co mówiłem, wiem co obiecywałem, wiem jakie decyzje podejmować. Nie szukam usprawiedliwienia dla zdrady. Inni ludzie podchodzą do pewnych spraw inaczej. Czasami się mylą, a czasami ja jestem w błędzie. W skrajnym przypadku cała planeta się myli.

Dzięki Catwoman za wykładnię. Nawet wiedziałem, że ktoś tak powie. Nie denerwuj się. smile

61

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ale ja się nie denerwuję! Próbuję jedynie przekazać bardzo proste rozwiązanie!

62

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

Pytanie brzmi, czy ludzie, którzy stosują inny model niż "wierność ponad wszystko" są bardziej szczęśliwi niż my? Ale chyba nie ma w tym wątku takich, więc nasza rozmowa jest dość jałowa.

No bo zgodzimy się, że z wiernością są problemy. Dlaczego sa problemy? Dlaczego nasza nautra nie jest taka, że po ślubie stajemy się wierni? Czy seksualność nie jest tym polem rzeczywistości, gdzie działamy nienaturalnie?

Ludzie którzy stosują model inny niż "wierność dla danego partnera" są po prostu nieszczęśliwi. Szukają więc szczęścia poza związkiem swoim dorabiając do tego ideologię, by usprawiedliwić swoje postępowanie.
Wierność nierozerwalnie wiąże się z miłością oraz szacunkiem do drugiego człowieka. Gdy tego jest brak wierność jest kłopotem. Uważam, że większość ludzi biorących ślub nie ma pojęcia czym jest miłość, dlatego nie mogą być na dłuższą metę wierni. Pierwsze oznaki kłopotów, niezrozumienia partnera, problemy łóżkowe które są wynikiem kłopotów rodzinnych(bo prawie zawsze na pocz. seks jest cudowny a później on się nie stara, on mnie nie rozumie, ona mnie nie słucha itp.), problemy materialne, to uczucie pustki, gdy gaśnie troszkę namiętność, brak dbałości o związek(często jest - ja się staram a on nie, ja pracuję, a ona jeszcze wymyśla itp..) doprowadza w szybkim tempie myśli o zdradzie, o tym, że wierność to nie dla mnie, że może by spróbować czegoś innego.
Gdy mocne jest uczucie to czy myśli się o zdradzie? Nie, raczej o tym, by dbać jeszcze bardziej o swojego partnera.

63

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Osobiście zgadzam się z ostatnią wypowiedzią, aczkolwiek przechodziłam przeróżne "stany" w związku , o których tu mowa smile Dlatego rozumiem całkowicie. Ostatecznie dla mnie najszczęśliwszym rozwiązaniem jest wiernośc z 1 partnerem.

64 Ostatnio edytowany przez Iguana (2012-11-03 14:19:19)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Żyję w otwartym związku od 2,5 roku, więc myślę, że moje doświadczenie może wnieść coś nowego do dyskusji.

Przede wszystkim, nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem Remi:

Ludzie którzy stosują model inny niż "wierność dla danego partnera" są po prostu nieszczęśliwi. Szukają więc szczęścia poza związkiem swoim dorabiając do tego ideologię, by usprawiedliwić swoje postępowanie.

Od tego też zacznę swoją wypowiedź, zanim wrócę do pytań postawionych przez autorkę temat. Otóż moim zdaniem, skłonność do monogamii czy też poliamorii (bo tak nazwano to zjawisko, o którym mowa) przejawia się podobnie jak orientacja seksualna. Istnieją osoby heteroseksualne, homoseksualne, biseksualne i eksperymentujące. W temacie poliamorii można wyodrębnić bardzo podobne grupy - osoby deklarujące się jako wyłącznie monogamiczne, wyłącznie poliamoryczne, umiejące odnaleźć się w obydwu modelach związków i eksperymentujące. I podobnie jak z orientacją seksualną moim zdaniem tego typu preferencji się nie wybiera się na skutek kaprysu, a z uwagi na pewne predyspozycje, w zależności od okoliczności, w których dana osoba się wychowała i pewnie też od genów (chociaż nie wiem, czy jakieś badania na ten temat postały).

Wracając do cytatu Remi, uważam siebie za osobę szczęśliwą, a tym bardziej, że poukładałam swoje życie w taki sposób, że niczego przed nikim nie muszę ukrywać ani udawać. Moja rodzina wie, jak wygląda moje życie, z moim Przyjacielem szanujemy się i kochamy, a wspólnie chętnie eksperymentujemy na różnych płaszczyznach erotycznych - nie tylko tych związanych z otwieraniem się na osoby trzecie. NA czym polega moje szczęście? Na tym, że nie mam wątpliwości co do uczuć w moim związku, czuję się akceptowana i zrozumiana - zarówno przez Przyjaciela, jak i bliskich.

Jednak na moje szczęście wpływa też szereg czynników wewnętrznych. Dążę do samorealizacji, potrafię się cieszyć małymi rzeczami, lubię mieć święty spokój, potrafię o siebie zadbać (sport, zdrowa dieta), chętnie poszerzam swoje horyzonty, pracuję na siebie. Wiadomo, zawsze mogłoby być lepiej, ale to już chyba byłoby pazerne w moim wypadku, ponieważ uważam, że znalazłam swój złoty środek w życiu i czuję się spełniona. Dodatkowo także, mam partnera, który kocha mnie taką jaką jestem smile Nie oznacza to jednak, że nie mam w życiu problemów - mam, ale raczej nie mają one wpływu na moje poczucie szczęścia i poczucie własnej wartości.

Tak więc, jak czytam dalej, że:

Wierność nierozerwalnie wiąże się z miłością oraz szacunkiem do drugiego człowieka. Gdy tego jest brak wierność jest kłopotem.

to automatycznie wiem, że autor nie spotkała zbyt wielu par żyjących w otwartych relacjach - takich budowanych w oparciu o wzajemny szacunek, głębokie uczucia i szczerość. Nie twierdzę tym samy, że to nie występuje w relacjach monogamicznych, wręcz przeciwnie - moi rodzice od ponad 28 lat żyją w związku monogamicznym, mają się świetnie i kochają się na "dobre i złe". Tak więc nie podważam racji bytu "tego jedynego" - ale mi taki model nie odpowiada. A ponieważ mam wolną wolę i możliwość wyboru, to wybrałam sobie inny model związku, w którym żyję i cieszę się, że znalazłam mężczyznę, z którym się doskonale w tej materii rozumiemy.

Uważam, że większość ludzi biorących ślub nie ma pojęcia czym jest miłość, dlatego nie mogą być na dłuższą metę wierni.

Myślę, że w tym miejscu należałoby rozgraniczyć problemy z wiernością w związkach monogamicznych, a związki otwarte. W związkach poliamorycznych pojęcie zdrady - tak rozumianej, jak "skok w bok za czyimiś plecami" - nie występuje.

Wracając natomiast do pytań postawionych przez autorkę tematu:

sam22 napisał/a:

Swingowanie jest o tyle dziwne, że się chodzi na seks razem i żona widzi jak mąż to robi z inną. Więc po co razem tam chodzić?

Nie tylko żona widzi, jak mąż robi to z inną, ale także bardzo często mąż widzi jak żona robi to z innym - albo z innymi. A chodzą tam razem, aby razem to przeżyć i razem się tym cieszyć - przynajmniej w mojej relacji taka jest motywacja, a za innych nie chcę się wypowiadać. Nie wyobrażam sobie raczej, że mogłabym iść sama do takiego klubu, bez mojego Przyjaciela. Wręcz przeciwnie, w takich momentach jest dla mnie bardzo ważne aby był przy mnie. On też nigdy do takich miejsc sam nie chodzi, zawsze idziemy razem, albo zabieramy czasami jeszcze naszą dobrą koleżankę.

Co czuję, kiedy widzę jak on uprawia sex z inną kobietą? Na ogół radość z faktu, że się dobrze bawi. Czasami poczuję lekkie ukłucie zazdrości, które działa na mnie raczej motywująco, a on tym bardziej lubi, jak widzi to w moich oczach. Jednak w trakcie spotkań z osobami trzecimi - razem czy osobno, zawsze mamy ze sobą kontakt, który wypływa z potrzeby serca i dzielenia się przeżyciami, a nie z potrzeby kontrolowania kogokolwiek. Nie muszę się stresować, gdzie i z kim mój Przyjaciel spędza noc, kiedy nie ma go w pobliżu - bo wiem z kim i jak ona ma na imię i sama też chętnie wcześniej do niej zadzwonię i życzę jej udanego wieczoru.


To już lepiej osobno chyba. Wtedy mamy otwarty związek, tak? Pytanie jak to jest w otwartym związku? Mąż mówi do żony "Hej! Nie będzie mnie w weekend bo idę do Asi?".

Akurat nasza koleżanka też ma na imię Asia i mój Przyjaciel nie musi mówić "nie będzie mnie na weekend" bo zazwyczaj jak już, to jest to jeden wieczór raz na jakiś czas, kiedy spędzają go sam na sam, a w większości wypadków po prostu zapraszamy Asię do nas i spędzamy czas w trójkę. Trochę inaczej to wygląda w drugą stronę, czyli kiedy ja spotykam się z kimś trzecim, bo zazwyczaj spotykam się ze swoim kochankiem kiedy mój Przyjaciel ma zajęty wieczór. Wówczas mówię Przyjacielowi, jakie mam plany i też wszystko jest OK.


A może on jedzie w delegację, a żona po prostu nie pyta czy uprawiał tam seks? Mąż wraca trzy godziny później do domu "Gdzie byłeś?" -- "Byłem u Zosi." -- "To ja tutaj na Ciebie czekam, bo mieliśmy iść szafy wybierać...". Może ktoś kto ma w tym doświadczenie by się wypowiedział? A jeśli u swingersów zdrada to jest seks nie pod konrolą małżonka, to co w tym jest takiego złego, że małżonek musi patrzeć?

Mój przyjaciel nie musi, tylko chce patrzeć i ja również nie muszę ale lubię ten widok. Nigdy mi się nie zdarzyło aby mój Przyjaciel zawalił jakąś sprawę miedzy nami na rzecz którejś kochanki. Jak już to wyjaśnił, że np. wspomniana Asia ma trudny czas i chciałby z nią na spokojnie porozmawiać i nie wie ile to im zajmie czasu. Nie widzę powodów, dla których miałabym w takim wypadku robić jakieś szopki.

A może stabilizację można osiągnąć jeśli kontakty seksualne poza małżeństwem w żaden sposób nie szkodzą małżonkom.

Myślę, że to właśnie jest kluczowa kwestia. Ponieważ nawet jak robimy coś osobno, to tak naprawdę zawsze jest to nasza wspólna decyzja. A podejmując każdą taką decyzję, zawsze staram się mieć na względzie zasady jakimi kierujemy się od początku oraz granice i dobro naszej relacji. Nie zrobiłaby świadomie nic, co mogłoby nam zaszkodzić, bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi - wręcz przeciwnie.

Na przykład żona jedzie na delegację i tam pobawi się z kimś, potem wróci zadowolona do domu i nic to w małżeństwie nie zmieni. Czy to jakiś problem? Oczywiście wszyscy sie oburzą, że to zdrada, sfera intymności.

W związkach otwartych sacrum i profanum jest trochę inaczej rozłożone niż w związkach monogamicznych, zatem strefa intymności i bliskości bardziej przeniesiona jest na obszary emocjonalne, aniżeli samą fizyczność. Do tego dochodzą także wspomniane już zasady - jest szereg praktyk fizycznych, które lubię i uprawiam z moim Przyjacielem, ale nigdy z osobami trzecimi - to nasze sacrum.   

Te pytania są do osób, które żyją w innym niż "wierność nade wszystko" modelu smile i są szczęśliwe lub nieszczęśliwe.

Reasumując, więcej nie chcę wchodzić w relacje monogamiczne, ponieważ zdecydowanie lepiej czuję się w układach otwartych. Wcześniej byłam w 5 letnim monogamicznym związku, który z różnych względów nie spełnił moich oczekiwań - z wzajemnością.

Mam nadzieję, że ten mój przydługi monolog wniesie coś do dyskusji.
Pozdrawiam
Iguana

65

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana dzięki za wypowiedzenie się. Fajnie, że do dyskusji włączył się ktoś znający temat od podszewki, bo byśmy tu teoretyzowali do końca świata smile

Posty [ 1 do 65 z 182 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024