Czesc... jestem tu po raz pierwszy. troszke sie denerwuje bo nie wiem od czego zaczac.
mam 21lat. Od 4lat jestem w stalym zwiazku. Od 2 lat przebywamy razem za granica tu tez pracujemy i mieszkamy razem.
problemy zaczely sie jeszcze w polsce. nie chamowal sie w slowach...bylam wyzywana od najgorszych
bolalo mnie to i upokazalo ale staralam sie to lekcewazyc choc nie bylo to proste.
Teraz jest o wiele gorzej juz nie tylko nie chamuje sie w slowach ale doszlo rowniez do rekoczynow. wysmiewania i ponizania.
ciezko jest mi o tym pisac,to boli nie moge sobie z tym poradzic. jestem calkiem sama. przed znajomymj i rodzina udaje ze wszystko jest ok, ale to mnie juz wykancza. ukrywam siniaki po warstwa ubran. a jesli juz ktos je zauwazy zaesze znajdue jakas glupia wymowke. tak bym chciala z kims szczeze o tym porozmawiac. ja tak nie wiele potrzebuje...tylko milosci szacunku, by moc sie do kogos przytulic, by moc czuc sie bezpiecznie pragne milosci czy to cos zlego?
nienawidze siebie ze pozwalam dalej sie tak traktowac. zawladna on calkiem moja psychika. czesto zycze mu smierci nienawidze go swojego zycia. mam tego dosyc lecz chyba nie mam sil by moc to zmienic....
co mi z takiego zycia boje sie kazdei minuty godziny dnia
Post edytowany przez Sueno6 - pkt.7 regulaminu