Witam.
Chciałem się podzielić moją sytuacją. Pomyślałem, że może ktoś rzuci jakąś radą czy coś. ![]()
Od dziecka byłem bardzo nieśmiały. Może to wynikać z tego, że moi rodzice rozwiedli się ze sobą, gdy miałem 8 lat, także nie miałem żadnego wzorca do naśladowania. No, ale to jest akurat mało ważne. Z wiekiem zacząłem się otwierać i muszę przyznać, że obecnie jestem osobą całkiem pewną siebie, mam sporo znajomych i ogólnie nie narzekam. Jakiś czas temu poznałem w końcu dziewczynę, z którą - jak mi się wydawało - mógłbym się związać. Cała ta znajomość to jeden wielki przypadek i z czasem zauważałem, że takich przypadków jest więcej. Zbiegów okoliczności i ogólnie takich dupereli. Nigdy nie byłem człowiekiem, który wierzy w jakieś przeznaczenie i tego typu rzeczy, ale jak wspomniałem wcześniej, powoli zacząłem myśleć czy może jest jakaś magiczna siła, która kieruje naszym losem. Dziewczyna ta była niezwykła. Jedyna w swoim rodzaju. Czułem jakbym idealnie do niej pasował. Świetnie nam się rozmawiało, mieliśmy wspólne zainteresowania itd. No, ale jako, że była to moja pierwsza potencjalna dziewczyna to strasznie się stresowałem no i trochę z mojej winy zepsułem tą znajomość. Dałem jej do zrozumienia, że chciałbym czegoś więcej, ale źle się za to zabrałem - z braku doświadczenia trochę nieoczekiwany efekt z tego wyszedł. Prawdopodobnie mógłbym to naprawić, ale zwątpiłem w siebie. Od tamtego momentu myślałem o niej cały czas. Za dnia człowiek może sobie zaprzątnąć głowę jakimiś zajęciami, ale prawie każde nocy do niej wracałem. Nie wiem czy można to nazwać miłością czy zwykłym zauroczeniem. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, patrząc na inne pary stwierdziłem, że chyba nie byłbym zdolny do takiej prawdziwej miłości. Może jestem jeszcze zbyt młody na takie wnioski i w sumie mam nadzieje, że tak jest. Jednak myślenie w ten sposób trochę pozwoliło mi odetchnąć. Wydawało mi się, że mam to za sobą. No, ale przejdę do sedna. Z tą dziewczyną nie utrzymywałem kontaktu przez kilka tygodni i dowiedziałem się teraz, że związała się z takim jednym moim "znajomym". Myślałem, że już się z tym pogodziłem, ale trochę jednak to przeżyłem. Myślałem całą noc o tym czy gdybym inaczej postąpił to czy byłbym na jego miejscu. Bądź co bądź chciałem, aby była szczęśliwa, więc teoretycznie i ja powinienem być zadowolony, że jednak kogoś sobie znalazła. No i w końcu po tym "króciutkim" wstępie chciałem zapytać czy może ktoś wie jak radzić sobie w takiej sytuacji? Cieszę się, że będzie szczęśliwa, ale z tego powodu też jestem nieszczęśliwy. Czy da się coś z tym zrobić czy po prostu muszę to przeczekać i mieć nadzieję, że jednak kiedyś o niej zapomnę?
Pozdrawiam. ![]()