Zdarzało mi się, zawsze to były osoby, które dłuższy czas znałam, rozmawiałam z nimi, z reguły też poznałam osobiście, chociaż zdarzyło mi się zaproponować pożyczkę kumplowi, który nie mógł przyjąć propozycji pracy, bo nie stać go było na kupno garnituru, a tak się akurat złożyło, że chociaż dużo rozmawialiśmy przez net, to osobiście się wówczas jeszcze nie znaliśmy. Sam mi wtedy pisał, że jestem głupia
ale ja mam w sobie żyłkę hazardzistki i czasami mam ochotę postawić coś na swoją znajomość ludzi. Śmieszna sprawa, bo jeszcze się na takiej pomocy nie przejechałam, za to zdarzyło się, że bliska osoba, którą znałam całe lata w realu naciągnęła mnie na wcale nie małą kasę.
Zdarzyło się też, że mnie kompletnie obcy człowiek zaproponował pomoc, tylko na podstawie tego, co przeczytał o mnie na internetowym forum. Udało mi sie bez niej, ale muszę przyznać, że sama propozycja była niesamowitym zastrzykiem energii do działania dla mnie w sytuacji która... no cóż - może nie byla beznadziejna, ale wyglądała nieciekawie.
Zaglądam też na forum e-papierosowe i tam swego czasu były organizowane akcje charytatywne, kiedy ktoś z forumowych kolegów miał kłopoty, chorobę w rodzinie albo coś takiego. Niejednokrotnie licytujący przebijali kilkanaście razy wartość licytowanych przedmiotów, a jeden mój znajomy, właściciel nieźle prosperującej firmy, miał manierę zakładania multikont i licytowania samemu ze sobą, jeśli uznał, że kwota jest niewystarczająca. ;-)
Niemniej na tym samym forum co rusz pojawiają się sępy, które wprost piszą "dajcie mi, bo ja nie mam, a chcę", z reguły mało kto jest wyrywny do pomocy.
Sprawę taką jak tej Oli z tematu też znam, z jeszcze innego forum, a co istotne było to forum nie dość, ze spore, to jeszcze stali użytkownicy byli dość mocno ze sobą zżyci. Dziewczyna też chorowała na raka i w pewnym momencie "umarła" - "jej brat" zarejestrował się na forum, żeby o tym napisać, oczywiście posypały się kondolencje, część osób zaczęło pisać wspominki i... wtedy sprawa się rypła, bo okazało się, że różne osoby słyszały sprzeczne ze sobą historie: dziewczyna podawała najróżniejsze rodzaje raka, jednej osobie pisała, że siedzi w szpitalu, innej że w domu, jednej, że jest dziewicą i nigdy nie miała chłopaka, innej opisała dramatyczną historię, jak to została prostytutką, żeby mieć na leczenie etc. ;-) "Brat" też naturalnie się okazał podpuchą, po prostu dziewczyna (albo i nie dziewczyna, nie wiadomo) po prostu uznała, że wyssała już dość emocji z jednego forum i chciała zakończyć pobyt z hukiem.