Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez taka prawda (2014-02-27 00:19:18)

Temat: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Hej! Postanowiłam zalogować się na tym forum, ponieważ uzbierało mi się ostatnio trochę problemów?Przypuszczam, że wyjdzie z tego chaotyczny post, ale jeśli nie przeleję swoich myśli na ?papier?, to chyba w końcu wybuchnę płaczem.

Ze swoim chłopakiem, w sumie w naszym wieku bliżej trzydziestki niż dwudziestki, wypada już chyba mówić ?partnerem? wink mieszkamy prawie 4 lata. Nasz związek przeżywał lepsze i gorsze chwile, ale ostatnio to już jest lekkie przegięcie. Nie wiem, od czego by tu zacząć, więc może wymienię mocne i słabe strony tego związku:

-przez pierwsze może 2 lata wychodziliśmy do ludzi, poznawałam jego znajomych, miasto- przeprowadziłam się dla niego ponad 300km dalej
-spędzaliśmy wspólnie czas- dłuuugie rozmowy o wszystkim i o niczym, spacery non stop pełne rozmów, wieczorki lub weekendy przy winku lub piwku
-mogłam na nim polegać, cały niemalże związek pomagał mi finansowo, doradzał mi, pomagał w formie doradzania, abym mogła znaleźć dobrą pracę
-w jego domu zaznałam takich rzeczy, których nie miałam w domu rodzinnym- rzeczy, które innym ludziom wydają się normalne, ale ja tego nie miałam, ponieważ mam ojca alkoholika, który jest też tyranem i despotą
-z nim poznałam co to prawdziwy, dobry seks, z nim miałam 1. raz orgazm, mimo że nie byłam już nastolatką
-kiedy znalazłam pracę, kupił mi samochód, abym nie musiała tłuc się autobusami.

Złe strony dotyczą tego, co dzieje się ostatnio..:
-zero jakiegokolwiek wychodzenia, na wszystko żałuje kasy, nigdy nie byliśmy w kinie, bo jak sam twierdzi film można obejrzeć w domu, a on nie będzie płacił bez sensu 4zł za parking; kiedy w zeszłą sobotę zaproponowałam, abyśmy poszli zjeść w drodze wyjątku do restauracji odparł, że jak chcę to mogę sobie zamówić jedzenie, ale musieliśmy pójść do Biedronki i on nakupował sobie gotowców- jakiejś biedronkowej garmażerki i chwalił się jeszcze, że ja zapłaciłam za swój obiad 20zł, a on wydał tak mało
-nie mam totalnie ochoty z nim gadać, wolę siedzieć na kompie, czytać jakieś fora itp. niż z nim porozmawiać, bo nasze rozmowy stały się jakieś takie sztuczne, w końcu i tak kończy się tym, że on powie: I tak nie zrozumiesz, nie masz takiej inteligencji jak ja?. I zacznie mnie obrażać
-dziś dobił mnie totalnie- zapytałam, czy mógłby podrzucić mojego PIT-a do urzędu, ponieważ US jest czynny akurat w godzinach mojej pracy, a potrzebuję gotówki.. odpowiedział, że on nie będzie już dla mnie nic robił? Ma wielki problem, bo jak mówi: jak ja cię np. odbierałem z dworca, to było wszystko dobrze, a ty masz mnie podwieźć to nie?Tylko, że prawda jest taka, że 1 jedyny raz mu odmówiłam podwózki do kolegi, kiedy się ze mną pokłócił i powiedział: Proszę mnie zawieźć do X i zadzwonię ci, kiedy masz mnie odebrać-to chyba oczywiste, że mu odmówiłam
-nasz seks to ostatnio totalna klapa, a mój facet już mnie chyba nie podnieca.

Niestety, rozpędziłam się i jeszcze mogłabym te wady wymieniać i wymieniać. Wiem, że mi nie pomożecie jedną złotą radą. Zapewne większość osób czytających skwituje to słowami: Nikt cię przy nim nie trzyma na siłę. Jak ci źle to od niego odejdź. Ja sama powoli dojrzewam do tej decyzji. Wiem, że chłopak ma problemy alkoholowe i % są u niego na 1. miejscu. Nie widzę dla siebie przyszłości przy nim, ale boję się radykalnych kroków.

Myślicie, że 28-letnia dziewczyna ma szansę jeszcze sobie ułożyć życie? Wiem, że są i osoby po 50-ce, które sobie życie układają, tylko że ja jestem strasznie niecierpliwa. Z jednej strony chciałabym się zakochać, ale z drugiej, boję się, że nikomu się nie spodobam, albo znowu będę musiała metodą prób i błędów sparzać się na kolejnych kandydatach. I jeszcze, czego się boję, to kwestia mieszkania. Ostatnio w pracy nie najlepiej się dzieje i na razie będę zarabiać 1500zł, a mam jeszcze na utrzymaniu samochód. Szukałam ostatnio pokoju w naszej mieścinie, ale nie było aktualnych ogłoszeń, wszystkie ogłoszenia stare, albo oferty za wynajem za 1000zł hmm

Jeśli ktoś zechciałby wesprzeć jakimś dobrym słowem, to będę wdzięczna. Przechodzę obecnie trudny czas, niecałe 2 tygodnie temu zmarła moja mama, nie mam komu się pożalić, ani siły nosić dłużej bólu w swoim sercu. Pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

Hej! Postanowiłam zalogować się na tym forum, ponieważ uzbierało mi się ostatnio trochę problemów?Przypuszczam, że wyjdzie z tego chaotyczny post, ale jeśli nie przeleję swoich myśli na ?papier?, to chyba w końcu wybuchnę płaczem.

Ze swoim chłopakiem, w sumie w naszym wieku bliżej trzydziestki niż dwudziestki, wypada już chyba mówić ?partnerem? wink mieszkamy prawie 4 lata. Nasz związek przeżywał lepsze i gorsze chwile, ale ostatnio to już jest lekkie przegięcie. Nie wiem, od czego by tu zacząć, więc może wymienię mocne i słabe plusy tego związku:

-przez pierwsze może 2 lata wychodziliśmy do znajomych, poznawałam jego znajomych, miasto- przeprowadziłam się dla niego ponad 300km dalej
-spędzaliśmy wspólnie czas- dłuuugie rozmowy o wszystkim i o niczym, spacery non stop pełne rozmów, wieczorki lub weekendy przy winku lub piwku
-mogłam na nim polegać, cały niemalże związek pomagał mi finansowo, doradzał mi, pomagał w formie doradzania, abym mogła znaleźć dobrą pracę
-w jego domu zaznałam takich rzeczy, których nie miałam w domu rodzinnym- rzeczy, które innym ludziom wydają się normalne, ale ja tego nie miałam, ponieważ mam ojca alkoholika, który jest też tyranem i despotą
-z nim poznałam co to prawdziwy, dobry seks, z nim miałam 1. raz orgazm, mimo że nie byłam już nastolatką
-kiedy znalazłam pracę, kupił mi samochód, abym nie musiała tłuc się autobusami.

Złe strony dotyczą tego, co dzieje się ostatnio..:
-zero jakiegokolwiek wychodzenia, na wszystko żałuje kasy, nigdy nie byliśmy w kinie, bo jak sam twierdzi film można obejrzeć w domu, a on nie będzie płacił bez sensu 4zł za parking; kiedy w zeszłą sobotę zaproponowałam, abyśmy poszli zjeść w drodze wyjątku do restauracji odparł, że jak chcę to mogę sobie zamówić jedzenie, ale musieliśmy pójść do Biedronki i on nakupował sobie gotowców- jakiejś biedronkowej garmażerki i chwalił się jeszcze, że ja zapłaciłam za swój obiad 20zł, a on wydał tak mało
-nie mam totalnie ochoty z nim gadać, wolę siedzieć na kompie, czytać jakieś fora itp. niż z nim porozmawiać, bo nasze rozmowy stały się jakieś takie sztuczne, w końcu i tak kończy się tym, że on powie: I tak nie zrozumiesz, nie masz takiej inteligencji jak ja?. I zacznie mnie obrażać
-dziś dobił mnie totalnie- zapytałam, czy mógłby podrzucić mojego PIT-a do urzędu, ponieważ US jest czynny akurat w godzinach mojej pracy, a potrzebuję gotówki.. odpowiedział, że on nie będzie już dla mnie nic robił? Ma wielki problem, bo jak mówi: jak ja cię np. odbierałem z dworca, to było wszystko dobrze, a ty masz mnie podwieźć to nie?Tylko, że prawda jest taka, że 1 jedyny raz mu odmówiłam podwózki do kolegi, kiedy się ze mną pokłócił i powiedział: Proszę mnie zawieźć do X i zadzwonię ci, kiedy masz mnie odebrać-to chyba oczywiste, że mu odmówiłam
-nasz seks to ostatnio totalna klapa, a mój facet już mnie chyba nie podnieca.

Niestety, rozpędziłam się i jeszcze mogłabym te wady wymieniać i wymieniać. Wiem, że mi nie pomożecie jedną złotą radą. Zapewne większość osób czytających skwituje to słowami: Nikt cię przy nim nie trzyma na siłę. Jak ci źle to od niego odejdź. Ja sama powoli dojrzewam do tej decyzji. Wiem, że chłopak ma problemy alkoholowe i % są u niego na 1. miejscu. Nie widzę dla siebie przyszłości przy nim, ale boję się radykalnych kroków.

Myślicie, że 28-letnia dziewczyna ma szansę jeszcze sobie ułożyć życie? Wiem, że są i osoby po 50-ce, które sobie życie układają, tylko że ja jestem strasznie niecierpliwa. Z jednej strony chciałabym się zakochać, ale z drugiej, boję się, że nikomu się nie spodobam, albo znowu będę musiała metodą prób i błędów sparzać się na kolejnych kandydatach. I jeszcze, czego się boję, to kwestia mieszkania. Ostatnio w pracy nie najlepiej się dzieje i na razie będę zarabiać 1500zł, a mam jeszcze na utrzymaniu samochód. Szukałam ostatnio pokoju w naszej mieścinie, ale nie było aktualnych ogłoszeń, wszystkie ogłoszenia stare, albo oferty za wynajem za 1000zł hmm

Jeśli ktoś zechciałby wesprzeć jakimś dobrym słowem, to będę wdzięczna. Przechodzę obecnie trudny czas, niecałe 2 tygodnie temu zmarła moja mama, nie mam komu się pożalić, ani siły nosić dłużej bólu w swoim sercu. Pozdrawiam!

Słabo się na tym znam, ale wydaje mi się, że skoro chcesz się z nim rozstać bo jest taki be, to kultura nakazywałaby samochód mu jednak zwrócić. Wtedy częściowo odpadnie ci problem kosztów utrzymania.

3

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Dziękuję za odpowiedź. Samochód akurat jest tutaj najmniejszym problemem. To był prezent na urodziny. Co prawda prezent niezwykle rzadko spotykany i kosztowny, ale prezentów się nie zwraca. Poza tym auto jest na mnie, sama je opłacam i utrzymuję.

4

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź. Samochód akurat jest tutaj najmniejszym problemem. To był prezent na urodziny. Co prawda prezent niezwykle rzadko spotykany i kosztowny, ale prezentów się nie zwraca. Poza tym auto jest na mnie, sama je opłacam i utrzymuję.

Jak to najmniejszym? Podajesz koszty jego utrzymania, jako jeden z powodów, przez które boisz się usamodzielnić. Nie obraź się, ale zarabiasz relatywnie mało, a oszczędzać nie potrafisz. Chyba jednak zrobisz koledze niemałą przysługę, kiedy go zostawisz. smile

5 Ostatnio edytowany przez taka prawda (2014-02-26 20:53:54)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Mohr, widzę, że po paru zdaniach już zdążyłaś mnie zaszufladkować. Napisałam wyraźnie, że obecnie w mojej pracy nadszedł trudny okres i wiem, że mogę zarabiać 1500zł msc. Ile to potrwa, nie wiadomo. Do tej pory zarabiałam więcej, ale ostatnio w firmie, w której pracuję pozmieniały się zasady i na razie jedziemy bez premii. Nie wiem, skąd od razu stwierdzenie "oszczędzać nie potrafisz". Jakbyś chciała wiedzieć, mam odłożone pieniądze, odkładam z każdej pensji, ponieważ za parę miesięcy czeka mnie niemały, choć niezależny ode mnie, wydatek.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pisząc: "zrobisz koledze niemałą przysługę" przedstawiasz mnie w świetle dziewczyny- utrzymanki. Owszem, wiem, że samochód, który kupił mi na urodziny, to wspaniały prezent, jestem mu za niego bardzo wdzięczna i on o tym wie. To jednak nie znaczy, że mój facet mnie utrzymuje. On prowadzi swoją działalność, zarabia o wiele, wiele więcej ode mnie, choć pracuje z godzinę, dwie dziennie. Ja niemalże cała swoją pensję wydaję na nasze utrzymanie- kupno zywności, artykułów do domu itp. Jest to dla mnie krzywdzące, co o mnie piszesz. To, że mój facet dał mi kosztowny prezent, nie znaczy, że muszę się godzić na brak szacunku z jego strony. Dla przykładu, kiedy 2 tygodnie temu dostałam cynka, że moja mama umiera i powiedziałam mu, że musimy pilnie jechać do szpitala stwierdził: A sama nie możesz pojechać? Nie dosyć, że był pijany, to jeszcze przy jego mamie powiedział na mnie: ty szmato, spójrz na swoje ciało, jak ty wygladasz. Jego mama jak to usłyszała, to się rozpłakała i powiedziała, że nigdy nie przypuszczała, że wychowa takiego faceta, który będzie się tak odnosił do swojej kobiety, jeszcze to w sytuacji kiedy jej mama umiera...

Dlatego też napisałam, że problem auta to nie jest żaden problem. Bardziej chodzi tu o strach przed zamieszkaniem samemu. Do tej pory jak był gorszy miesiąc, mogłam od niego pozyczyć, a tak to nie wiem co zrobię. To jets po prostu strach przed nieznanym.

6

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

Mohr, widzę, że po paru zdaniach już zdążyłaś mnie zaszufladkować. Napisałam wyraźnie, że obecnie w mojej pracy nadszedł trudny okres i wiem, że mogę zarabiać 1500zł msc. Ile to potrwa, nie wiadomo. Do tej pory zarabiałam więcej, ale ostatnio w firmie, w której pracuję pozmieniały się zasady i na razie jedziemy bez premii. Nie wiem, skąd od razu stwierdzenie "oszczędzać nie potrafisz". Jakbyś chciała wiedzieć, mam odłożone pieniądze, odkładam z każdej pensji, ponieważ za parę miesięcy czeka mnie niemały, choć niezależny ode mnie, wydatek.

Sama się zaszufladkowałaś. Z tego co piszesz to niemało zawdzięczasz temu człowiekowi, więc powinnaś zachować względem niego minimum przyzwoitości, a ty wypominasz mu, że jest sknerą (choć fundnął ci brykę?), alkoholikiem itd. Skoro masz odłożone pieniądze to czemu się zastanawiasz? W twojej sytuacji wydatek chyba może poczekać skoro masz w perspektywie zamieszkanie pod mostem (skrót myślowy). Obstawiam, że gdybyś miała już narajoną nowa gałąź to byś dawno bez sentymentów puściła się starej. To niepewna sytuacja materialna trzyma cię przy wciąż aktualnym partnerze, a to nieuczciwe wobec niego. 


Na marginesie, jestem mężczyzną.

7

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Wydaje mi się, że troszkę się zagalopowałaś i że trochę za wcześnie na zamartwianie się kolejnymi facetami, z czego będziesz sie utrzymywać i tak dalej. Najpierw to jego musisz przekonać, że '' Nikt cię przy nim nie trzyma na siłę '' i że jesteś z nim z wyboru a nie z przymusu. Nie rób awantur, nie rób wykładów, tylko wręcz przeciwnie. Powoli, po cichutku lekko się wycofaj i nabierz dystansu. Konretnie: spotkaj się z koleżankami, idź do fryzjera. Nie rób tego dla niego, tylko dla siebie. Jeśli jemu nadal na tobie zalezy, to zauważy, że się oddalasz od niego i zawalczy o ciebie. Zapomnij na razie o tym, czy mogłabyś sobie ułozyc inaczej życie, co z samochodem, co z pieniędzmi. Skup sie przez chwilę na sobie. Wiem, że jest ci ciężko z powodu twojej mamy, ale skoro twój facet nie może cię wysłuchać, to może masz jakąś koleżankę, której mogłabyś się wypłakać na ramieniu. Nie przekreślaj związku od razu, daj wam chociaż jedną szansę. Ale nie zrzędź, nie marudź. Pokaż że potrafisz zadbać o siebie, swoje zainteresowania i o swoją psychikę zresztą też. Jeśli twój facet nie wykorzysta swojej szansy, będziesz wiedziała na czym stoisz i będziesz mogła odejść z czystym sumieniem, że próbowałaś. Zyczę ci powodzenia! smile

8

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

To przepraszam w takim razie- teraz ja zaszufladkowałam Ciebie jako kobietę;)

Odnosząc się do Twojej wypowiedzi, jest w niej trochę racji i nieracji. Ostatnio sporo myślę o tym, czy gdybym miała jakiś kąt, na który byłoby mnie stać, czy odeszłabym? I niestety odpowiedź jest twierdząca. Nie jestem materialistką i, może mimo tego jak to teraz wygląda, ale nie jestem też wyrachowana. Strach o niepewne jutro, o to że jak sam powiedziałeś, można wylądować pod mostem, paraliżuje do wykonania pewnych działań, nawet jeśli to miałby być ten przełomowy krok naprzód.
Nie zamierzam umniejszać zalet swojego mężczyzny- napisałam, że bardzo mi pomagał, doradzał, wspierał także materialnie. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna i zawsze będę, ale to nie zmienia faktu, że się rozstaniemy. DObija mnie ta myśl, bo kiedy jest między nami dobrze, kiedy się przytulamy i on jest dla mnie miły, czuję do niego ogromną więź, bliskość, przywiązanie.

Nie potrafię jednak wymazać z pamięci wielu rzeczy- i słów, i czynów, którymi mnie przez te lata ranił. Ten związek wypalał się przez 4 lata. Dwa razy odeszłam od niego, ale się pogodziliśmy i wróciłam, choć dziś żałuję. Nie napisałam tego, ale ja też bardzo się w tym związku poświęcałam, byłam dla niego, pomagałam jemu, bo myślę, że na tym polega związek.

Chcę być z kimś, kto nie będzie mnie wyzywał na każdym kroku, kto nie będzie mnie traktował jak szmatę od podlogi. Piszesz, że wypominam mu, że jest sknerą a fundnął mi brykę i że mu wypominam alkoholizm. To nie są mrzonki, czy moje wymysły. To auto jest jak na razie jedyną rzeczą, której mi jeszcze nie wypomniał, choć mam je od niedawna, więc jeszcze wiele może się zdarzyć... I tak jest sknerą, bo nie mogę za SWOJE pieniądze kupić sobie np. gofra jak jesteśmy nad morzem, bo wygaduje mi, że 7zł wydałam. Ma auto za 30 tys ale nigdzie nim nie chce jeździć, bo mówi, że nie stać go na paliwo. Ale kiedy mówię, aby kupił sobie w takim razie coś tańszego, to twierdzi, że nie chce, bo mu wszyscy teraz auta zazdroszczą, a tak to nie będą. A alkoholikiem jest, pije ze 4 razy w tygodniu i to do takiego stanu, że mu się film urywa.

Aha a auto to ja mialam swego czasu swoje własne, ale wspólnie ustaliliśmy że sprzedam je, bo do tej pory wystarczało nam jedno. Ten prezent to był jego pomysł, ja go o nic nie prosiłam.

9 Ostatnio edytowany przez taka prawda (2014-02-27 00:31:55)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

anonimko, Tobie także dziękuję za wypowiedź smile

Myślę, że to nie ten etap, że on powinien zrozumieć, zatęsknić itd. Rok temu, o tej samej porze, przeżywałam prawie to samo- wyzywanie, brak szacunku. Spakowałam walizki i wyprowadziłam się do swoich rodziców, bo nie miałam tutaj pracy, więc postanowiłam w swoim mieście zacząć wszystko od nowa. Ale on się odzywał, nalegał na kontakt, rozmawialiśmy ze sobą telefonicznie i przez Skypa, prosił, abym nie przekreślała tego związku, wracał do wspomnień...

Napisałam tu na tym forum, ponieważ tam, gdzie mieszkam nie mam koleżanek,raczej tylko znajome, które cieszyły by się, gdybym im opowiedziała jak mi źle i co mi nie wychodzi. Co do rad, abym poszła do fryzjera, zajęła się sobą, to ja cały czas właściwie siedzę sama- sama oglądam filmy, jeżdżę po lekarzach, odwiedzam swoich bliskich. On mówi mi, żebym nie jeździła do rodziny, bo wydaję na pociąg, a ja nie zamierzam zrywać kontaktów z rodzeństwem, zwłaszcza teraz chcę się z nimi trzymać blisko, bo wszyscy cierpimy. Moja mama zmarła na raka, mam caly czas przed oczami jak mój chłopak wygadywał mi, że jeżdzę do szpitala ją odwiedzać, bo wydaję kasę na bilety... A mama nawet na łożu śmierci powiedziała mi, że ona by nie chciała, abym ja z nim była. Ona chyba wyczuwała, że ja nie jestem z nim już szczęsliwa.

10 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-02-26 21:43:54)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Twoja sytuacja jest wręcz przykra i wcale Ci się nie dziwię...

Po pierwsze nie możesz sobie pozwolić na to by tak Cię traktował , fakt jak do Ciebie podchodzi do spraw które Ciebie dotyczą mówi za siebie , ten facet Cię nie szanuje... Jedyne wyjście odejść , nie baw się w poświęcenie ... Wiele kobiet się zatraca licząc bo on się zmieni... Nie nie zmieni się...

Strach przed nieznanym nie jest niczym złym , nikt nie lubi zmian. Niemniej zmiany często wychodzą na dobre , pokoje znajdziesz w granicach 600-700 zł , Tobie samej taki w zupełności wystarczy z tej pensji przy oszczędzaniu dasz radę wyżyć.

Samochodu nie oddawaj , a sprzedaj. To jest prezent a prezentów się nie zwraca jak mówiłaś. Pieniądze z samochodu pomogą Ci przetrwać trudny okres. Nie jesteś w stanie przy tej pensji utrzymać auta. To Ci mówię od razu.

Czym szybciej się wyprowadzisz od tego faceta , tym lepiej dla Ciebie. Czy możesz poznać kogoś? Owszem , to nie jest jeszcze wiek w którym nikogo nie poznasz , chodź niewątpliwie dużo czasu nie masz. Niemniej nie szukaj na siłę , nie wyszło Ci i są faceci którzy mają normalne zdrowe podejście a jeszcze nie trafili na właściwą.

Poznawaj facetó ale się nie pchaj , samo wyjdzie przy poznawaniu na pewno wyczujesz. Nie patrz na to czy Cię kręci tylko ale spojrz również rozumem co reprezentuje sobą , czy jest odpowiedzialny etc..

Pamiętaj , jeśli sama siebie nie będziesz szanować , facet tym bardziej.

11

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Ciężko mi sobie wyobrazić że facet żałuje Ci czegoś za kilka złotych... może jakbyście byli w bardzo kiepskiej sytuacji materialnej, to stawiałoby sprawę w trochę innym świetle, ale w obecnej to nie świadczy o nim dobrze... facet sknera, jakoś źle mi się kojarzy pomimo iż tego nie doświadczyłam. Poza tym to że ma auto tylko na pokaz... to też daje do myślenia... hmm..a  na alkohol nie szkoda mu kasy? z tego co piszesz to Twój facet niestety nie nadaje się do normalnego związku, bo wiąże się to z kłótniami i konfliktami. A chyba nie o to chodzi?
Owszem, w każdym związku może zdarzyć się kryzys, ale obie strony muszą chcieć go zażegnać. Zresztą widzę, że Ty też zbytnio nie chcesz już tego ratować.
Boisz się zmian? to normalne, ale jesteś jeszcze młoda i możesz ułożyć sobie życie na nowo. Jeśli chodzi o strefę finansową, to może spróbuj najpierw poszukać lepszej pracy, nie jest to takie łatwe w Polsce wiem, ale spróbować można, a nóż się uda, poza tym skoro chcesz i tak wynająć mieszkanie, to równie dobrze możesz zmienić miasto - być może czeka tam na Ciebie lepsza praca i lepszy facet.

12

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

Napisałam tutaj, ponieważ tu gdzie mieszkam nie mam koleżanek,raczej tylko znajome, które cieszyły by się, gdybym im opowiedziała jak mi źle. Co do rad, abym poszła do fryzjera, zajęła się sobą, to ja cały właściwie siedzę sama- sama oglądam filmy, jeżdżę po lekarzach, odwiedzam swoich bliskich. On mówi mi, żebym nie jeździła do rodziny, bo wydaję na pociąg, a ja nie zamierzam zrywać kontaktów z rodzeństwem, zwłaszcza teraz chcę się z nimi trzymać blisko, bo wszyscy cierpimy. Moja mama zmarła na raka, mam caly czas przed oczami jak mój chłopak wygadywał mi, że jeżdzę do szpitala ją odwiedzać, bo wydaję kasę na bilety... A mama nawet na łożu śmierci powiedziała mi, że ona by nie chciała, abym ja z nim była. Ona chyba wyczuwała, że ja nie jestem z nim już szczęsliwa.

Powód już masz, właściwie powody, teraz musisz znaleźć sposób jak się uwolnić.

Dalej, 1000 za pokój co to za miasto??
PS Wiek z tego co piszesz to Twój najmniejszy problem wink

13

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Dziękuję za wypowiedzi. Pracy nie chcę zmieniać, bo myślę, że to przelotne trudności- pracuje w banku i od niedawna kiepsko ze sprzedażą. To jest miasto ok. 40tys. mieszkańców i po wpisaniu w google hasła "pokój do wynajęcia [nazwa miejscowości]" wyskoczyło mi z 5 ofert i wszystkie były niektualne, a jedna to było nieumeblowane mieszkanie za 800zł+oplaty (pani powiedziała, że wyjdzie 1000zł).

Wiem, że "zasiedziałam się tutaj", wygrzałam tyłek i trudno mi teraz znaleźć bodziec, żeby zerwać. Myślałam, że jak wrócimy z pogrzebu, przyjdzie pora na porządek "w tych sprawach", ale czas ucieka, a mi trudno podjąć decyzję. Nie wiem, może czekam, aż on zrobi coś takiego, co da mi popalić jak ostatnio, kiedy w jednej chwili spakowałam się i odeszłam?

14 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-02-26 22:06:37)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

...Chcę być z kimś, kto nie będzie mnie wyzywał na każdym kroku, kto nie będzie mnie traktował jak szmatę od podlogi. ...I tak jest sknerą, bo nie mogę za SWOJE pieniądze kupić sobie np. gofra jak jesteśmy nad morzem, bo wygaduje mi, że 7zł wydałam. Ma auto za 30 tys ale nigdzie nim nie chce jeździć, bo mówi, że nie stać go na paliwo. Ale kiedy mówię, aby kupił sobie w takim razie coś tańszego, to twierdzi, że nie chce, bo mu wszyscy teraz auta zazdroszczą, a tak to nie będą. A alkoholikiem jest, pije ze 4 razy w tygodniu i to do takiego stanu, że mu się film urywa.
Aha a auto to ja mialam swego czasu swoje własne, ale wspólnie ustaliliśmy że sprzedam je, bo do tej pory wystarczało nam jedno. Ten prezent to był jego pomysł, ja go o nic nie prosiłam.

Taka prawda, czytając co piszesz odniosłem wrażenie, że jesteś poważnie myślącą, dojrzałą kobietą wiedzącą o co tak naprawdę w związku chodzi. Na Twoim miejscu nie przejmowałbym się Mohr'em, bo z jego wypowiedzi wyzierają jakieś frustracje i uprzedzenia...
Anonimka dobrze Ci odpowiedziała. Powinnaś spróbować samej przekonac się co teraz tak naprawdę Was ze sobą łączy.
Wizja obecnego stanu Twojego związku, tego jak traktuje Cię Twój partner jest druzgocąca...
Lena86 również trafnie napisała: "Twój facet niestety nie nadaje się do normalnego związku, bo wiąże się to z kłótniami i konfliktami". Dla osób patrzących na Twój związek (na to, co o nim napisałaś) tkwisz w czymś, co chyba nie rokuje większych nadziei... Ale "zaciśnij jeszcze zęby" i powalcz, by móc sobie kiedyś powiedzieć, że zrobiłas wszystko, by życie potoczyło sie inaczej...
Chociaż... Po zastanowieniu, ponownym przeczytaniu o zachowaniach tego faceta (wygadywanie biletów na dojazd do szpitala...) - pojawiła się myśl: ...jezu, co za cham.
I chyba wycofam się z poprzednij rady i poprę tu Alienekpl.
Niestety...

15

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Ja bym się raczej skupiła na sprawie dotyczącej jego zamiłowania do alkoholu. Dużo i często pije? Może to spowodowało, że mu się chce mniej, a Ty się do niego zniechęcasz? Albo on się zniechęcił z powodu jakiś Twoich cech?

16

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

Dziękuję za wypowiedzi. Pracy nie chcę zmieniać, bo myślę, że to przelotne trudności- pracuje w banku i od niedawna kiepsko ze sprzedażą. To jest miasto ok. 40tys. mieszkańców i po wpisaniu w google hasła "pokój do wynajęcia [nazwa miejscowości]" wyskoczyło mi z 5 ofert i wszystkie były niektualne, a jedna to było nieumeblowane mieszkanie za 800zł+oplaty (pani powiedziała, że wyjdzie 1000zł).

Wiem, że "zasiedziałam się tutaj", wygrzałam tyłek i trudno mi teraz znaleźć bodziec, żeby zerwać. Myślałam, że jak wrócimy z pogrzebu, przyjdzie pora na porządek "w tych sprawach", ale czas ucieka, a mi trudno podjąć decyzję. Nie wiem, może czekam, aż on zrobi coś takiego, co da mi popalić jak ostatnio, kiedy w jednej chwili spakowałam się i odeszłam?

Polecam tablica_pl albo gazetę anonse.

PS Dobrze by było gdybyś nie czekała na fajerwerki, bo po co sobie nerwy szargać. A swoją drogą na prawdę dziwoląg się Tobie trafił sad

lena86 napisał/a:

Ciężko mi sobie wyobrazić że facet żałuje Ci czegoś za kilka złotych... może jakbyście byli w bardzo kiepskiej sytuacji materialnej, to stawiałoby sprawę w trochę innym świetle, ale w obecnej to nie świadczy o nim dobrze... facet sknera, jakoś źle mi się kojarzy pomimo iż tego nie doświadczyłam.

Świeży przykład z dzisiejszego dnia --> http://www.netkobiety.pl/t66516.html

17

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Możesz też dać swoje ogłoszenie, że poszukujesz mieszkania , poprosić znajomych by popytali znajomych itd, nie każdy publikuje ogloszenia w sieci.

18

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

kosmiczny nick, dzięki. Już myślałam, że wszyscy mężczyźni będą uważali, że źle robię, a kobiety będą się solidaryzować wink
Tak naprawdę, w głębi duszy ja już wiem, że ten związek jest beznadziejny i nic z tego nie będzie. Uważam, że nie pasujemy już do siebie, a kiedy mówię o tym mojemu chłopakowi on twierdzi, że pasujemy. Dużo osób- moich znajomych, ale i ludzi z innych forów, na których dawniej się udzielałam twierdziło, że mam strasznie niskie poczucie własnej wartości. Chyba dlatego, mimo że rozum wie, że trzeba odejść, serce i dusza się boją, że sobie sama nie poradzę, albo że inny facet może mnie zdradzić lub inaczej zranić.

anjaa, kiedy poznałam mojego chłopaka, on pił piwo. Wtedy tłumaczyłam sobie: są wakacje, więc pije, potem: grillujemy, więc pije, przyszli znajomi, więc co będzie sam trzeźwy siedział. Potem było coraz więcej i częściej. Gdy go zostawiłam, bo mówiłam, że nie chce mieć faceta alkoholika, mówił mi, że to też moja wina, bo on pije a ja powinnam zapisać go na terapię dla AA. Wróciłam i kiedy próbuję rozmawiać o piciu, z jednej strony mówi, że on wie że jest alkoholikiem i już się nie zmieni, że pije tak jak jego tatuś. Gdy poruszałam tematy terapii i ogólnie gdy mówię o jego piciu, denerwuje się na mnie, co jest normalne przy alkoholizmie. Wtedy mówi mi: a ty co? taka idealna jesteś? I wypomina mi moje błędy.

Ja wiem, że nie jestem idealna, jak każdy robię w życiu głupstwa i mam wiele wad i nie o to mi chodzi, żeby zrobić z mojego mężczyzny potwora, a z siebie cierpiętnicę. Czasami jednak łatwiej wyżalić się anonimowo na forum, gdzie nikt cię nie będzie obgadywał, niż dac się ponieść emocjom, wypłakać się w pracy koleżance, która to potem rozpowie innym co sie u mnie w domu dzieje... Mam nadzieję, że zrozumiecie mój przekaz i dziękuję, że się udzielacie, że poświęcacie swój czas na udzielanie mi rad:)

19 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-02-26 22:26:12)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania
taka prawda napisał/a:

kosmiczny nick, dzięki. Już myślałam, że wszyscy mężczyźni będą uważali, że źle robię, a kobiety będą się solidaryzować wink

O wypraszam sobie jest nas dwóch wink

Nie masz powodów żeby kolokwialnie tu ściemniać, więc "Run Forrest run !!!" byle dalej, bo ta relacja już jest toksyczna.
A komentarze odnośnie wizyt u Twojej chorej mamy no boshhee co za buc...

20

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

W pierwszym poście wspomniałaś, że Twój ojciec również jest alkoholikiem. Nie znam się na tym, ale w kilku postach czytałam o DDA. Poza tym najpierw niesłusznie obwinia Ciebie, że POWINNAŚ zapisać go na terapię, a potem się wścieka, że poruszasz temat (rzeczywiście jest to normalne, chyba przy każdym uzależnieniu)! Wiadomo, że można walczyć o związek, ale trzeba również mieć na uwadze siebie i swoje szczęście. Trudno być szczęśliwym żyjąc z alkoholikiem

21 Ostatnio edytowany przez taka prawda (2014-02-26 22:37:38)

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

assassin, o przepraszam, myślałam, że jesteś płci żeńskiej, ponieważ zmylił mnie dopisek "Wróżka Bajuszka" pod nickiem big_smile
Co do linka, którego przesłałeś- Boże, jakbym czytała o swoim związku jeszcze sprzed roku, jak nie miałam pracy hmm Słowa "dzielimy na pół" znam aż za dobrze hmm

anjaa, tak wiem, że jestem DDA, czytałam dużo o tym, robiłam sobie testy. Oboje jesteśmy DDA- ja i mój chłopak. On wie, że z racji tego, że wiem jak wygląda życie z alkoholikiem, nie będę chciała powielać błędu swojej (i jego) mamy- mówiłam mu o tym wiele razy. Przed moim powrotem standardowo obiecywał poprawę, że wszystko się zmieni na lepsze jak znajdę pracę, będę wspierać dom finansowo. Teraz wspieram i co? Całą wypłatę wydaję na dom, zostają mi nędzne ochłapy. I żebym jeszcze chociaż miała w zamian szczęsliwy związek, ale cały czas jest źle, cały czas podkreślanie co źle robię...

22

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Żebym ja biedny wiedział jak tą "wróżkę" przestawić... no nie ważne.

DDA to nie argument żeby nad sobą nie pracować. No bo jak uzasadnić taki przypadek, że dwóch synów miało ojca pijaka. Jeden poszedł za ojcem na dno, a drugi jest wzorem do naśladowania.

PS Poradzisz sobie, a przynajmniej nie pójdziesz o jeden most za daleko. A i jakby to ująć normalnych pełno po świecie się pałęta, więc do boju o lepsze życie.
Pzdr

23

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Pomyśl sobie, że gorzej być nie może, dasz radę i nie zwlekaj z podjęciem radykalnych zmian. Może jednak jest w Twoim życiu ktoś kto Cię wesprze (np. rodzeństwo)?

24

Odp: Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

anjaa, niestety nie mam nikogo bliskiego, kto mnie wesprze- siostrze już dostatecznie się wyżaliłam, ona ma swoją rodzinę, własne życie. Nie była zadowolona, kiedy wróciłam do swojego chłopaka, teraz muszę wypić piwo, którego sama nawarzyłam...

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narastające problemy w związku, brak porozumienia, widmo rozstania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024