Witam. Jestem nowa na forum i mam nadzieje ze ktos odpowie i pomoze mi to wszystko zrozumiec. Otoz sprawa ma sie tak ze bylam z chlopakiem 4 lata. Rozstalismy sie na rok czasu przez ten rok ja zabiegalam o kontakt poniewaz bardzo mi zalezalo i nadal zalezy. Po roku wrocilismy do siebie. Minelo 2 miesiace i on stwierdzil ze odchodzi bo sa klotnie i on nie zamierza sie szarpac on lubi rzadzic i musi byc tak jak on jest albo nie ma wogole. Dodam tylko ze przez pierwsze dwa lata to on zabiegal o mnie ja trzymalam dystans bylam obojetna pozniej gdy role sie odwrocily on zaczal stawiac warunki. Przez te ostatnie dwa miesiace on malo sie angazowal cos mu sie nie spodobalo zaraz pisal ze odchodzi i bede znowu sama i znowu bede latala. W ostatnim tyg nie odzywalam sie ja wiec pisal on ale w piatek posprzeczalismy sie o to ze nie moge na nim polegac porozmawiac z nim na wazne tematy chociaz mam tylko jego i chcialabym zeby mi cos doradzil , wsparl on stwierdzil ze ma swoje sprawy i nie doceniam ze pracuje itp. W sobote zadzwonilam czy pzyjedzie powiedzial ze nie i nie bedzie juz przyjezdzal. Chcialam to jakos zalagocic ale stwierdzil ze to koniec. Wieczorem pojechalam na dyskoteke on wiedzial ze tam bede i przyjechal z kolegami. Bylam taka zla ze ze mna nie chcial jezdzic na imprezy bo zmeczony to tamto a z kolegami pojechal ze pierwsze co to dostal ode mnie w twarz przy nich. Od tamtej pory dalej twierdzi ze to koniec itd. Psychicznie jestem wrakiem czlowieka bylam taka szczesliwa ze pogodzilismy sie ze wkoncu bedzie dobrze a tu znowu to co bylo rok temu. Boli mnie serducho okropnie nie jem nie spie. Czuje sie okropnie. Moim jedynym marzeniem jest to zeby za jakis czas chcial wrocic i zebym mogla mu powiedziec ze mial na to czas i ze jego piec minut minelo dodam tylko ze to nie pierwszy raz kiedy on sie zarzeka ze to koniec definitywny ze on juz zdania nie zmieni a zawsze jest odwrotnie. Prosze mi powiedziec co nim moze kierowac ze on tak sie zachowuje ?
2 2014-02-26 16:57:08 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-02-26 17:14:53)
ma ciebie dosyć
dałas mu w twarz przy wszystkim, bo z kolegami pojechał na impreze, a z tobą nie chciał jeżdzić?
śmieszne
dobrze chłopak zrobił.
no byc moze ale przeciez nikt mu nie kazal wracac wiec nie rozumiem po co robi te sceny
przeciez to ty zrobiłas scenę na dyskotece??
tak ale nie za to ze pojechal tylko ze wodzil mnie za nos tydzien przyjezdza za tydzien nie. wiec ilez mozna
Dając mu w twarz przy kumplach uraziłaś jego dumę. Widocznie musiał mieć jakiś powód, że wolał jechać z kolegami aniżeli z Tobą.
no byc moze ze urazilam jego dume ale za wyzwiska mu sie nalezalo. nie rozumiem tego ze decyduje sie na powrot wraca i olewa a pozniej znowu odchodzi
no byc moze ze urazilam jego dume ale za wyzwiska mu sie nalezalo.
Jakie wyzwiska ? W takich momentach bardzo często emocje biorą górę nad logicznym myśleniem.
w piatek posprzeczalismy sie o to ze nie moge na nim polegac porozmawiac z nim na wazne tematy chociaz mam tylko jego i chcialabym zeby mi cos doradzil , wsparl ?
widzisz to, co ja?
. Bylam taka zla ze ze mna nie chcial jezdzic na imprezy bo zmeczony to tamto a z kolegami pojechal ze pierwsze co to dostal ode mnie w twarz przy nich. ?
jakie wyzwiska??
widze ale co to ma do rzeczy ? to ze nie szanuje i mysli ze jestem na kazde jego zawolanie ? nikt normlany decudujac sie na spotykanie z dziewczyna nie odchodzi co tydzien bo zrobil mu sie np odcisk na stopie i to jej wina
tak ale nie za to ze pojechal tylko ze wodzil mnie za nos tydzien przyjezdza za tydzien nie. wiec ilez mozna
no nie mozna
trzeba od takiego chłopaka odejść a nie robić mu scen, żądac rzeczy, których on nie chce dac, stawiac swoje warunki i walczyć jak lwica o coś, co jest niemozliwe
jestes kobietą warta tego, by ktoś cię szanował, o ciebie zabiegał, kochał? dla kogo byłabys najwazniejsza?
jestes gotowa na partnera, który zasługuje na szacunek, o którego warto zabiegać, kto będzie dla ciebie najwazniejszy
to skończ ten związek i te relacje. bo jesli ostatni rok tak wyglada wasz związek.. to cięzko mówić o związku...
Racja jest to ze trochę przesadzilas z tym że dalas mu liscia przy kolegach bo to zapewne urazilo jego meskie ego i dlatego zerwal definitywnie. Ale doskonale wiem jak sie czujesz i wspolczuje ci bardzo ze trafilas na takiego jasnie pana za ktorym trzeba latac i prosic sie o chwile uwagi. Wiem ze łatwo jest komus nawrzucac i powiedziec dobrze zrobil ze odszedl ale szkoda ze nikt nie wezmie pod uwage tego co dziewczyna czuje. Jest zalamana, nie sypia nie je ale nie bo wazniejsze jest to ze skompromitowala swojego bylego przy chlopakach... Trzymaj się dziewczyno i nie daj sie ! Wg mnie jak mu pokazesz ze Ty równie głęboko masz go w powazaniu to przejrzy na oczy i bedzie chciał powrotu a jeśli nie to znajdziesz z pewnością jeszcze kogos wartego uwagi ![]()
widze ale co to ma do rzeczy ? to ze nie szanuje i mysli ze jestem na kazde jego zawolanie ? nikt normlany decudujac sie na spotykanie z dziewczyna nie odchodzi co tydzien bo zrobil mu sie np odcisk na stopie i to jej wina
ale czy ty widzisz, że nie ma żadnego powodu, żebyscie byli w tym pseudozwiązku dalej?
Sorry za wyrażenie ale wasz "związek" to jakaś totalna dziecinada. Nie lepiej zająć się sobą, zapomnieć skoro w Twojej opinii on Cię nie szanuje? W związku to właśnie szacunek i zaufanie są jednymi z najważniejszych wartości. U was tego nie dostrzegam. To raczej nie ma szans powodzenia.
Kinia 90. Malutka po opisie zdarzeń i 90 przy nicku wnioskuje,że jesteś młodą osobą i masz
pewnie 24 lata.
Myślę też,że jesteś zła na samą siebie,że to on kiedyś za Tobą latał a dzisiaj Ty robisz to
samo. To nic złego, zawsze jest tak,że miłość zmienia oblicze.
I zawsze tak,że jedna osoba w związku w danym czasie kocha bardziej.
Dzisiaj przypadła ta rola Tobie i trudno.
Takim zachowaniem jednak go nie odzyskasz, porównujesz jak miałaś go w nosie i
starasz się przywołać na siłę tamten czas.
Tamtego czasu już nie ma,teraz jest teraz i bijąc go po twarzy niczego nie zyskasz.
A co gorsze stracisz!
Myślisz,że któryś z kolegów już mu nie powiedział zdania typu
np. "matka Cię po to urodziła by jakaś frania po gębie Cię lała?
Uderzenie w twarz to tak jak bys zabrała człowiekowi część godności.
Racja jest to ze trochę przesadzilas z tym że dalas mu liscia przy kolegach bo to zapewne urazilo jego meskie ego i dlatego zerwal definitywnie. Ale doskonale wiem jak sie czujesz i wspolczuje ci bardzo ze trafilas na takiego jasnie pana za ktorym trzeba latac i prosic sie o chwile uwagi. Wiem ze łatwo jest komus nawrzucac i powiedziec dobrze zrobil ze odszedl ale szkoda ze nikt nie wezmie pod uwage tego co dziewczyna czuje. Jest zalamana, nie sypia nie je ale nie bo wazniejsze jest to ze skompromitowala swojego bylego przy chlopakach... Trzymaj się dziewczyno i nie daj sie ! Wg mnie jak mu pokazesz ze Ty równie głęboko masz go w powazaniu to przejrzy na oczy i bedzie chciał powrotu a jeśli nie to znajdziesz z pewnością jeszcze kogos wartego uwagi
mmmsss
ale spójrz na to proszę cię obiektywnie
kto jej kazał siedziec z jasnie panem?
po cholere za nim lata? facet nie dorósł do związku? nie angażuje się w takie relacje
biedna pokrzywdzona, bo xle ulokowała uczucia? a jakby chlał i jarał trawkę.. to tez powinna go zmieniać, czy zmienić obioekt westchnień?
dziewczyna jest załamana, daje mu z liścia i ciągle stawia listę żądań
gdyby to był facet, który by na imprezie nakrzyczał na dziewczynę i nie daj bój]=g, szarpnął ją.. co byś dziewczynie radziłą?
to, że jest dziewczyną, nie znaczy, że ma prawo do emocjonalnych huśtawek, awantur, wyzwisk i bicia
najbardziej boli mnie to ze wrocil po roku czasu tylko po to zeby znowu odejsc. prawie sie pozbieralam po ostatnim czasie a teraz przezywam to samo od nowa. nie rozumiem jak mozna tak traktowac drugiego czlowieka skoro widzi sie ze on cierpi. chcialabym zeby jego tez to tak bolalo jak mnie ale chyba jest mu to na reke i raczej nie bedzie zalowal
Ochłoń. Czas może być tutaj twoim sprzymierzeńcem. Pomyśl czy naprawdę warto się w to po raz kolejny angażować.
kinia, wasz związek się skończył
pewnie wtedy, gdy rozstaliście się pierwszy raz...
kinia, wasz związek się skończył
pewnie wtedy, gdy rozstaliście się pierwszy raz...
.
Masz rację Endi
Moje osobiste zdanie jest takie
jeżeli się raz powie koniec, nawet dla żartu to jest to początek końca.
Takich słów nie rzuca się na wiatr ani w żartach ani w złości.
te słowa nabierają mocy i w końcu tak się stanie
czyli najlepiej urwac kontakt i nie szukac go z nim ?? pewnie on nie przejmuje sie tak jak ja i nie przezywa tego tak
End_aluzja napisał/a:kinia, wasz związek się skończył
pewnie wtedy, gdy rozstaliście się pierwszy raz...jeżeli się raz powie koniec, nawet dla żartu to jest to początek końca.
Takich słów nie rzuca się na wiatr ani w żartach ani w złości.
te słowa nabierają mocy i w końcu tak się stanie
Niekiedy w złości mówi się o wiele za dużo więc z tym końcem polemizowałbym.
czyli najlepiej urwac kontakt i nie szukac go z nim ?? pewnie on nie przejmuje sie tak jak ja i nie przezywa tego tak
Tak, urwij kontakt i zajmij się w tym momencie sobą. Może pojawi się ktoś inny, może uznasz, że nie warto ? Dużo opcji jest możliwych. Po prostu cierpliwie czekaj.
ceneaaa co masz na mysli ??
26 2014-02-26 18:24:30 Ostatnio edytowany przez cachmir (2014-02-26 18:30:46)
Niekiedy w złości mówi się o wiele za dużo więc z tym końcem polemizowałbym.
.
Zgadzam się z Tobą i będą rozstania i powroty. Kłótnie i przebaczenie.
Jednak mimo to uwazam,że zasiane ziarno daje swój owoc.
W momencie zgody jesteśmy szczęśliwi,że nastała,ale potem przychodzą myśli i złość.
Wracanie do tego co zabolało kolejna kłótnia, aż któreś nie wytrzyma albo pojawi się ktoś trzeci.
Tak czy inaczej będzie koniec.
Tych słów na prawde nie wypowiada się jeżeli nie o to nam chodzi.
Jak na pisałam wcześniej, one nabierają mocy i się staną.
Prędzej czy później.
Zgadzam się z Tobą i będą rozstania i powroty. Kłótnie i przebaczenie.
Jednak mimo to uwazam,że zasiane ziarno daje swój owoc.
Masz rację jednak jeśli miłość jest prawdziwa i płynie prosto z serca to przerwa w związku może jedynie wzmocnić i uświadomić w przekonaniu, iż to jest ta właściwa osoba. Zawsze występują wyjątki od reguł. Słowo "nie da się" w związku nie ma prawa istnieć.
ceneaaa co masz na mysli ??
Wiem, że to może być dla Ciebie trudne ale po prostu postaraj zająć się teraz swoją osobą. Doprowadź siebie do porządku, bo w jego kierunku nic teraz nie zdziałasz.
Cenaaa.
W momencie zgody jesteśmy szczęśliwi,że nastała,ale potem przychodzą myśli i złość.
Wracanie do tego co zabolało kolejna kłótnia, aż któreś nie wytrzyma albo pojawi się ktoś trzeci.
Tak czy inaczej będzie koniec.
Tych słów na prawde nie wypowiada się jeżeli nie o to nam chodzi.
Jak na pisałam wcześniej, one nabierają mocy i się staną.
Prędzej czy później.
Ale to tylko moje zdanie
taki mam zamiar chociaz wiem ze to bedzie bardzo trudne. tak bym chciala zeby sie wkoncu ogarnal albo ze mna byl albo nie zawracal glowy. mam wrazenie ze on jest mnie zbyt pewny ze czy to rok czy miesiac przerwy to zawsze moze wrocic i dlatego tak mnie traktuje bo skoro uwaza ze nie pasujemy do siebie i ze klocimy sie o glupoty a nie o powazne sprawy to czemu za kazdym razem wraca. moze koledzy go nastawiaja przeciwko mnie gdyz sami sa wolni i lubia go wyciagac sama juz nie wiem co tym czlowikiem kieruje ze jest jak choragiewka
W momencie zgody jesteśmy szczęśliwi,że nastała,ale potem przychodzą myśli i złość.
Wracanie do tego co zabolało kolejna kłótnia, aż któreś nie wytrzyma albo pojawi się ktoś trzeci.
Tak czy inaczej będzie koniec.
Tych słów na prawde nie wypowiada się jeżeli nie o to nam chodzi.
Jak na pisałam wcześniej, one nabierają mocy i się staną.
Prędzej czy później.
Ale to tylko moje zdanie
Szanuje Twoje zdanie. Lecz tak jak piszę- zawsze występują wyjątki od reguł. Nie możemy tak naprawdę niczego przewidzieć, gdyż częściej górę biorą emocje aniżeli zdrowy rozsądek.
taki mam zamiar chociaz wiem ze to bedzie bardzo trudne. tak bym chciala zeby sie wkoncu ogarnal albo ze mna byl albo nie zawracal glowy. mam wrazenie ze on jest mnie zbyt pewny ze czy to rok czy miesiac przerwy to zawsze moze wrocic i dlatego tak mnie traktuje bo skoro uwaza ze nie pasujemy do siebie i ze klocimy sie o glupoty a nie o powazne sprawy to czemu za kazdym razem wraca. moze koledzy go nastawiaja przeciwko mnie gdyz sami sa wolni i lubia go wyciagac sama juz nie wiem co tym czlowikiem kieruje ze jest jak choragiewka
Im więcej myślisz tym gorzej śpisz. Wyczyść umysł. Teraz powinnaś się liczyć tylko Ty i Twoja wewnętrzna odbudowa. Nic więcej.
33 2014-02-26 18:44:09 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-02-26 18:49:12)
taki mam zamiar chociaz wiem ze to bedzie bardzo trudne. tak bym chciala zeby sie wkoncu ogarnal albo ze mna byl albo nie zawracal glowy. mam wrazenie ze on jest mnie zbyt pewny ze czy to rok czy miesiac przerwy to zawsze moze wrocic i dlatego tak mnie traktuje bo skoro uwaza ze nie pasujemy do siebie i ze klocimy sie o glupoty a nie o powazne sprawy to czemu za kazdym razem wraca. moze koledzy go nastawiaja przeciwko mnie gdyz sami sa wolni i lubia go wyciagac sama juz nie wiem co tym czlowikiem kieruje ze jest jak choragiewka
on on on on
nie ma juz jego
jestes ty
przestan skupiać się na jego emocjach, potrzebach, chęci dosrania mu, lub tego, by cierpiał dalej
bo to cię boli, że wydaje ci się, że cierpisz bardziej niż on, prawda?
tak bym chciala zeby sie wkoncu ogarnal albo ze mna byl albo nie zawracal glowy. mam wrazenie ze on jest mnie zbyt pewny ze czy to rok czy miesiac przerwy to zawsze moze wrocic i dlatego tak mnie traktuje bo skoro uwaza ze nie pasujemy do siebie i ze klocimy sie o glupoty a nie o powazne sprawy to czemu za kazdym razem wraca. moze koledzy go nastawiaja przeciwko mnie gdyz sami sa wolni i lubia go wyciagac sama juz nie wiem co tym czlowikiem kieruje ze jest jak choragiewka
.
Kinia nie gniewaj się,ale to po części Twoja wina. Sama pozwoliłaś mu na takie zachowanie wobec Twojej osoby.
Ma pewny port do którego wraca gdy chce i kiedy chce.
Pytanie do Ciebie?
Chcesz dalej tak żyć jak dziwna przystań?
Przecież nie musisz.
Tyle wartościowych facetów jest na świecie,którzy potraktują Cię jak port swoich marzeń i
zakotwiczą na dobre.
najbardziej boje sie tego ze ja sobie wszystko poukladam zaczne zyc swoim zyciem i wtedy on o sobie przypomni pomimo tego ze teraz nie chce ze mna byc. chyba ma cos z psychopaty bo nikt normlany nie trkatuje tak drugiego czlowieka ze jestem nie jestem pozniej znowu jestem a za tydzien nie. ja wybaczylam mu wiele rzeczy wiec uwazam ze gdyby mu zalezalo to i on potrafilby po roku czasu przestac robic sceny i jak zdecydowal sie byc ze mna to bylby a nie kombinowal
fakt ze boli mnie to ze moze jemu jest lepiej ze on tego tak nie przezywa ale bardziej boli to ze gra mi na uczuciach chce sie odciac pokazac mu ze nie jest pepkiem swiata ale z drugiej strony to jedyna bliska mi osoba z ktora moglam porozmawiac wyzalic sie oczywiscie wtedy kiedy mial na to czas ;/ boje sie znowu zostac sama bo wiem jak bardzo tesknilam i cierplialam przez tamten rok
najbardziej boje sie tego ze ja sobie wszystko poukladam zaczne zyc swoim zyciem i wtedy on o sobie przypomni pomimo tego ze teraz nie chce ze mna byc. chyba ma cos z psychopaty bo nikt normlany nie trkatuje tak drugiego czlowieka ze jestem nie jestem pozniej znowu jestem a za tydzien nie. ja wybaczylam mu wiele rzeczy wiec uwazam ze gdyby mu zalezalo to i on potrafilby po roku czasu przestac robic sceny i jak zdecydowal sie byc ze mna to bylby a nie kombinowal
Dopóki się sama nie ogarniesz i nie wyciszysz to kompletnie nic nie zrobisz. Nie myśl o tym co może być za rok. Pomyśl o tym co możesz zrobić abyś poczuła się dobrze. W ty momencie interesuj się jedynie swoją osobą. Nikim innym.
Szanuje Twoje zdanie. Lecz tak jak piszę- zawsze występują wyjątki od reguł. Nie możemy tak naprawdę niczego przewidzieć, gdyż częściej górę biorą emocje aniżeli zdrowy rozsądek.
.
Tu też masz rację!!!
Ja odniosłam się tylko do tego co sama sądzę. To tylko moje zdanie.
Masz rację, jednak po co wypowiadać coś czego i tak nie chcemy?
Rozwazajmy więc słowa, nawet w kłótni,
aby nie na brały może kiedyś mocy.
no to poszerz krąg znajomych, zaprzyjażnij się z ludźmi....
jestes młoda, a gadasz jak człowiek jedną noga w grobie....
do przodu
\masz całe zycie przed sobą;)
Tu też masz rację!!!
Ja odniosłam się tylko do tego co sama sądzę. To tylko moje zdanie.Masz rację, jednak po co wypowiadać coś czego i tak nie chcemy?
Rozwazajmy więc słowa, nawet w kłótni,
aby nie na brały może kiedyś mocy.
Niestety pod wpływem złych emocji w pierwszej kolejności się mówi, a dopiero później myśli. Tak zawsze było, jest i chyba (niestety będzie). Jeszcze jak się trafi jakaś "charakterna" para to już w ogóle. Ciężko w takiej sytuacji się uspokoić,wyciszyć. Jednak nie jest to zadanie nie do wykonania.
no to poszerz krąg znajomych, zaprzyjażnij się z ludźmi....
jestes młoda, a gadasz jak człowiek jedną noga w grobie....
do przodu
\masz całe zycie przed sobą;)
hehe bo jak narazie czuje sie jak czlowiek jedna noga w grobie z tego wzgledu ze minelo dopiero 2 dni od konkretnego rozstania ale mam nadzieje ze jakos sie uspokoje i przestane histeryzowac nie dam mu satysfakcji ze prosze dzwonie pisze itd.
nie dam mu satysfakcji ze prosze dzwonie pisze itd.
.
BRAVO
End_aluzja napisał/a:no to poszerz krąg znajomych, zaprzyjażnij się z ludźmi....
jestes młoda, a gadasz jak człowiek jedną noga w grobie....
do przodu
\masz całe zycie przed sobą;)hehe bo jak narazie czuje sie jak czlowiek jedna noga w grobie z tego wzgledu ze minelo dopiero 2 dni od konkretnego rozstania ale mam nadzieje ze jakos sie uspokoje i przestane histeryzowac nie dam mu satysfakcji ze prosze dzwonie pisze itd.
mówię o tym, że napisałaś, że był jedynym człowiekiem który cię wspierał....
nie rozumiem tego
chodzilo mi o swoje sprawy tzn wszystkie rozmowy miedzy nim a mna to co sie dzieje w pracy w szkole w zyciu moglam z nim o tym porozmawiac znajomy maja swoje zycie i nie koniecznie rozumieja ze cos mnie martwi bo to co dla nich moze byc banalnym problemem dla mnie jest powazne i odwrotnie. ale znowu sie zawiodlam znowu boli i pewnie bedzie bolalo. to jak nalog palacz i papierosy. chcesz rzucic ale cie ciagnie chociaz wiesz ze to jest zle
Jednak nie jest to zadanie nie do wykonania.
.
Jestem teraz od prawie dwóch lat w nowym związku. Bardzo szczęśliwa i bardzo zważam na to co mówie,
Nie chciała bym słowami skrzywdzić Svena palnąć coś czego sama będę żałować.
Widzę,że on też nie.
Jesteśmy obydwoje po przejściach i chyba już wiemy czego sami byśmy nie chcieli.
Cenaaa napisał/a:Jednak nie jest to zadanie nie do wykonania.
.
Jestem teraz od prawie dwóch lat w nowym związku. Bardzo szczęśliwa i bardzo zważam na to co mówie,
Nie chciała bym słowami skrzywdzić Svena palnąć coś czego sama będę żałować.
Widzę,że on też nie.
Jesteśmy obydwoje po przejściach i chyba już wiemy czego sami byśmy nie chcieli.
bo wszystko siedzi w glowie czlowieka i trzeba duzo silnej woli zeby sobie pomoc Ty to widocznie zrobilas
LŁooo ja ciem. Jakie to wszystko zaczyna być przewidywalne
LŁooo ja ciem. Jakie to wszystko zaczyna być przewidywalne
slabo wyszla Ci ta zlosliwosc bo ja wiem gdzie tkwi moj problem i doskonale wiem ze wszystko siwdzi w mojej glowie ale nie umiem sobie tego wybic z glowy i pomoc.dlatego podziwiam osoby ktore to potrafia
bo wszystko siedzi w glowie czlowieka i trzeba duzo silnej woli zeby sobie pomoc Ty to widocznie zrobilas
.
Kinia za nim do tego doszłam, musiałam też nie z jednego pieca jeść chleb. Nie wiem czy czytałaś mój wątek.
Może i nie a może jak przeczytasz to stwierdzisz z jakiej racji wypowiadam się na Twój temat.
Miłość różne ma imię i nie zależy od wieku.
Zależy od szacunku.
Więc szanujmy ją gdy jest i trwa.
swiete slowa co do tego szacunku. cachmir myslisz ze on sobie cos wkoncu przemysli jezeli zobaczy ze odpuscilam ? juz nie chodzi o powrot ale o to zeby chociaz zalowal tego ze wodzi mnie na nos
Kiniu! Napisalas, ze dopoki trzymalas go na dystans, on o ciebie zabiegal. Taka juz męska natura
Zabiegajac o niego przez ten rok dalas mu do zrozumienia, ze nie potrafisz zyc normalnie bez niego, ze jestes od niego uzalezniona emocjonalnie. Wiem, ze chcialas walczyc o Wasz zwiazek i robilas to by pokazać mu że bardzo go kochasz i że powinniscie byc razem. Niestety, takie zachowanie zwykle powoduje zupełnie odwrotny skutek. Twoj chlopak odebral to jako oznake twojej słabości i postanowil to zwyczajnie wykorzystać. Nie wiem czy zrobil to specjalnie, w kazdym razie wiedzial że jesteś gotowa zrobić wszystko dla niego, dlatego zaczął stawiać warunki. W tym momencie Wasz zwiazek zaczął być toksyczny. Twój chlopak postanowił uzyć szantażu emocjonalnego - zerwał bo były kłótnie i on nie będzie się szarpał? Byliscie razem 2 lata, napewno wiele razem przeszliście. Skoro przez te 2 lata umieliście rozwiązywać swoje konflikty bez rozstawania się, to powód który ci podał był łatwym pretekstem. Nie chciał już być z tobą, więc obrócił kota ogonem i nie dość że odszedł, to jeszcze obarczył cię winą (no bo skoro cie rzuca z powodu kłótni, to oczywiste jest, że te kłótnie to była tylko twoja wina). Opcja idealna
zerwał i przy okazji łatwo wymigał się od odpowiedzialności. Rozumiem, że potem znów się zeszliście? Zaczął stawiać warunki i to on decydował o wszystkim, ty albo się dostosowałaś albo nara. Powiedziałaś mu że nie chce z tobą rozmawiać, doradzić ci. Nie chciało mu się rozwiązywać tego problemu, więc zlał cię. Po co się męczyć skoro można zerwać a wtedy ty się zamkniesz i spełnisz jego warunki, bo go kochasz. Na drugi dzień z Tobą zerwał, pomimo że próbowałaś ''załagodzić''. Pewnie miał inne plany na wieczór więc szybko znów wzbudził w Tobie poczucie winy. Podejrzewam, że byłaś już wtedy sfrustrowana i miały prawo puścić ci nerwy (nie dlatego, że pojechał na imprezę sam, tylko ogółem za całą sytuacje). Niestety, dałaś tym policzkiem swojemu chłopakowi idealny pretekst do zerwania (i znów nie z jego winy!). Nie wiem co kierowało twoim chłopakiem, może wrócił do ciebie po tym roku tylko z litości, żebyś przestała za nim ''biegać'' a może on czuł i cały czas czuje coś do ciebie ale nie chce się zobowiązać, więc za każdym razem kiedy miał ochotę zrobić coś czego nie powinien zrobić będąc z tobą, szybciutko znajdywał powód, zrywał i nie miałaś wtedy prawa mu niczego zabronić. Zcwanił się, to on decydował kiedy chce z tobą być a kiedy chce się zabawić (np. dyskoteka z kolegami). Wiedział, że i tak wrócisz do niego, a on miał czyste ręce. Piszesz, że on zawsze zrywa a potem wraca. Wydaje mi się, że on coś do ciebie czuje, ale znalazł idealny sposób na manipulowanie twoimi uczuciami i waszym związkiem. Nie ma do ciebie szacunku i będzie cię tak traktował tak długo, jak ty będziesz na to przyzwalać. Nie łudź się, że on sam z siebie się zmieni. Jesteś manipulowana i jesteś jedyną osobą, która może to zmienić. Jeśli znów zerwie, to ty musisz powiedzieć ''nie''. Zobaczysz jak się zdziwi i zgaduję, że będzie brał cię na litość, bo pokrzyżujesz mu plany. Powiedz mu spokojnie, że nie na tym polega związek i nie dasz się więcej tak traktować. Wtedy albo role się odwrócą i znów to on będzie o ciebie zabiegać, albo odpuści i rozejdziecie się na dobre. Wtedy będziesz wiedziała, że on cię nie kocha i nie jest ciebie wart. Złamane serducho zawsze boli, a twój chłopak obarczył cię jeszcze poczuciem winy. Musisz zrozumieć, że to on cię krzywdzi i to on pogarsza waszą relacje. Nie obwiniaj się, jego oskarżenia były łatwym pretekstem do ''uzyskania wolności'' kiedy tylko tego chciał, a ciebie obarczał winą i tym sposobem on wygląda na niewiniątko, a ty przecież ''zawiniłaś'' więc jak będzie chciał wrócić, to powinnas ''odpokutować'' czyli być z nim na jego warunkach. Koło się zamyka. Musisz wiedzieć, ze za każdym razem kiedy do niego wracasz, nie imponujesz mu tym, ale tracisz w jego oczach, bo pokazujesz jak bardzo ci zależy i że jesteś gotowa zrobić wszystko, żeby tylko z nim być. On będzie tobą pomiatał tak długo jak długo na to pozwolisz. Aha, pamiętaj, że do tej pory zrywał z tobą jak chciał np iść na dyskotekę z kolegami. Ale jeszcze parę powrotów na jego życzenie i może zacząć zrywać z tobą (oczywiscie z twojej winy), po to, żeby mieć wolną rękę żeby np spotkać się z inną dziewczyną. Ty nie będziesz mogła mu nic zarzucić, bo przecież to przez ciebie musiał z tobą zerwać. Ale referat
byłam w identycznej sytuacji więc wiem co czujesz, dopiero teraz widząc niektóre związki moich znajomych widzę jak żałośnie wyglądałam dając sobą pomiatać ''w imię miłości''. Trzymam kciuki, głowa do góry!
swiete slowa co do tego szacunku. cachmir myslisz ze on sobie cos wkoncu przemysli jezeli zobaczy ze odpuscilam ? juz nie chodzi o powrot ale o to zeby chociaz zalowal tego ze wodzi mnie na nos
.
Jeżeli przemyśli i wróci to nie jesteś i nie byłaś mu obojętna, po prostu był zły na cyrk, który mu odstawiłaś.
jezeli nie to nie będzie też niczego żałował. To musisz zrozumieć,że tylko Ty w tym momencie cierpisz
a on już żyje innym i nowym życiem.
Kiniu! Napisalas, ze dopoki trzymalas go na dystans, on o ciebie zabiegal. Taka juz męska natura
Zabiegajac o niego przez ten rok dalas mu do zrozumienia, ze nie potrafisz zyc normalnie bez niego, ze jestes od niego uzalezniona emocjonalnie. Wiem, ze chcialas walczyc o Wasz zwiazek i robilas to by pokazać mu że bardzo go kochasz i że powinniscie byc razem. Niestety, takie zachowanie zwykle powoduje zupełnie odwrotny skutek. Twoj chlopak odebral to jako oznake twojej słabości i postanowil to zwyczajnie wykorzystać. Nie wiem czy zrobil to specjalnie, w kazdym razie wiedzial że jesteś gotowa zrobić wszystko dla niego, dlatego zaczął stawiać warunki. W tym momencie Wasz zwiazek zaczął być toksyczny. Twój chlopak postanowił uzyć szantażu emocjonalnego - zerwał bo były kłótnie i on nie będzie się szarpał? Byliscie razem 2 lata, napewno wiele razem przeszliście. Skoro przez te 2 lata umieliście rozwiązywać swoje konflikty bez rozstawania się, to powód który ci podał był łatwym pretekstem. Nie chciał już być z tobą, więc obrócił kota ogonem i nie dość że odszedł, to jeszcze obarczył cię winą (no bo skoro cie rzuca z powodu kłótni, to oczywiste jest, że te kłótnie to była tylko twoja wina). Opcja idealna
zerwał i przy okazji łatwo wymigał się od odpowiedzialności. Rozumiem, że potem znów się zeszliście? Zaczął stawiać warunki i to on decydował o wszystkim, ty albo się dostosowałaś albo nara. Powiedziałaś mu że nie chce z tobą rozmawiać, doradzić ci. Nie chciało mu się rozwiązywać tego problemu, więc zlał cię. Po co się męczyć skoro można zerwać a wtedy ty się zamkniesz i spełnisz jego warunki, bo go kochasz. Na drugi dzień z Tobą zerwał, pomimo że próbowałaś ''załagodzić''. Pewnie miał inne plany na wieczór więc szybko znów wzbudził w Tobie poczucie winy. Podejrzewam, że byłaś już wtedy sfrustrowana i miały prawo puścić ci nerwy (nie dlatego, że pojechał na imprezę sam, tylko ogółem za całą sytuacje). Niestety, dałaś tym policzkiem swojemu chłopakowi idealny pretekst do zerwania (i znów nie z jego winy!). Nie wiem co kierowało twoim chłopakiem, może wrócił do ciebie po tym roku tylko z litości, żebyś przestała za nim ''biegać'' a może on czuł i cały czas czuje coś do ciebie ale nie chce się zobowiązać, więc za każdym razem kiedy miał ochotę zrobić coś czego nie powinien zrobić będąc z tobą, szybciutko znajdywał powód, zrywał i nie miałaś wtedy prawa mu niczego zabronić. Zcwanił się, to on decydował kiedy chce z tobą być a kiedy chce się zabawić (np. dyskoteka z kolegami). Wiedział, że i tak wrócisz do niego, a on miał czyste ręce. Piszesz, że on zawsze zrywa a potem wraca. Wydaje mi się, że on coś do ciebie czuje, ale znalazł idealny sposób na manipulowanie twoimi uczuciami i waszym związkiem. Nie ma do ciebie szacunku i będzie cię tak traktował tak długo, jak ty będziesz na to przyzwalać. Nie łudź się, że on sam z siebie się zmieni. Jesteś manipulowana i jesteś jedyną osobą, która może to zmienić. Jeśli znów zerwie, to ty musisz powiedzieć ''nie''. Zobaczysz jak się zdziwi i zgaduję, że będzie brał cię na litość, bo pokrzyżujesz mu plany. Powiedz mu spokojnie, że nie na tym polega związek i nie dasz się więcej tak traktować. Wtedy albo role się odwrócą i znów to on będzie o ciebie zabiegać, albo odpuści i rozejdziecie się na dobre. Wtedy będziesz wiedziała, że on cię nie kocha i nie jest ciebie wart. Złamane serducho zawsze boli, a twój chłopak obarczył cię jeszcze poczuciem winy. Musisz zrozumieć, że to on cię krzywdzi i to on pogarsza waszą relacje. Nie obwiniaj się, jego oskarżenia były łatwym pretekstem do ''uzyskania wolności'' kiedy tylko tego chciał, a ciebie obarczał winą i tym sposobem on wygląda na niewiniątko, a ty przecież ''zawiniłaś'' więc jak będzie chciał wrócić, to powinnas ''odpokutować'' czyli być z nim na jego warunkach. Koło się zamyka. Musisz wiedzieć, ze za każdym razem kiedy do niego wracasz, nie imponujesz mu tym, ale tracisz w jego oczach, bo pokazujesz jak bardzo ci zależy i że jesteś gotowa zrobić wszystko, żeby tylko z nim być. On będzie tobą pomiatał tak długo jak długo na to pozwolisz. Aha, pamiętaj, że do tej pory zrywał z tobą jak chciał np iść na dyskotekę z kolegami. Ale jeszcze parę powrotów na jego życzenie i może zacząć zrywać z tobą (oczywiscie z twojej winy), po to, żeby mieć wolną rękę żeby np spotkać się z inną dziewczyną. Ty nie będziesz mogła mu nic zarzucić, bo przecież to przez ciebie musiał z tobą zerwać. Ale referat
byłam w identycznej sytuacji więc wiem co czujesz, dopiero teraz widząc niektóre związki moich znajomych widzę jak żałośnie wyglądałam dając sobą pomiatać ''w imię miłości''. Trzymam kciuki, głowa do góry!
kochana trafilas w 100 % wszystko co napisalas sie zgadza
ale ogolnie chcialam wszystkim podziekowac bo wszystkie macie racje. wiec moja decyzja jest taka ze ja milcze odszedl trudno i albo mu zalezy i wroci bo ludzie wybaczaja sobie gorsze rzeczy np zdrada albo poprostu woli kolegow niz mnie. i wtedy mam czarne na bialym.
mortisha napisał/a:LŁooo ja ciem. Jakie to wszystko zaczyna być przewidywalne
slabo wyszla Ci ta zlosliwosc bo ja wiem gdzie tkwi moj problem i doskonale wiem ze wszystko siwdzi w mojej glowie ale nie umiem sobie tego wybic z glowy i pomoc.dlatego podziwiam osoby ktore to potrafia
a tam od razu złośliwość, po prostu stwierdzenie faktów ![]()
Kiniu! Jasne, nikt nie mówi że nie masz mu wybaczać. Myślę, że macie szanse jeszcze coś zmienić, ale tym razem niech to on zawalczy. Ale musisz twarda być i jeśli wrócisz do niego, to on musi wiedzieć, że od teraz obowiązują nie jego warunki, tylko wasze wspólne. Szacunek i lojalność. Powiedz mu o tym wprost. Musi też oduczyć się zrywania z tobą jako sposób na rozwiązanie problemów. Powiedz mu, że następnym razem kiedy zerwie, to będzie to definitywny koniec waszego związku z twojego wyboru. Musisz uważać, bo pewnie będzie tak, że on będzie o ciebie zabiegał do momentu, aż do niego wrócisz. Musisz trzymać rękę na pulsie i spróbować odwrócić role na stałe tak jak było to przez te 2 lata kiedy byliście razem. Nie odrzucaj go, nie strzelaj fochów, bo to może go zniechęcić, ale pozwól mu zabiegać o ciebie. Dbaj o siebie, wychodź czasem do koleżanek na babskie spotkania. Niech wie, że już nie jesteś tak w niego wpatrzona i gdyby zaszła taka potrzeba, umiałabyś żyć bez niego. To jedyny sposób na naprawienie waszych relacji
życzę wam powodzenia i głowa do góry ! Myśl przedewszystkim o sobie kochana !
Kiniu! Jasne, nikt nie mówi że nie masz mu wybaczać. Myślę, że macie szanse jeszcze coś zmienić, ale tym razem niech to on zawalczy. Ale musisz twarda być i jeśli wrócisz do niego, to on musi wiedzieć, że od teraz obowiązują nie jego warunki, tylko wasze wspólne. Szacunek i lojalność. Powiedz mu o tym wprost. Musi też oduczyć się zrywania z tobą jako sposób na rozwiązanie problemów. Powiedz mu, że następnym razem kiedy zerwie, to będzie to definitywny koniec waszego związku z twojego wyboru. Musisz uważać, bo pewnie będzie tak, że on będzie o ciebie zabiegał do momentu, aż do niego wrócisz. Musisz trzymać rękę na pulsie i spróbować odwrócić role na stałe tak jak było to przez te 2 lata kiedy byliście razem. Nie odrzucaj go, nie strzelaj fochów, bo to może go zniechęcić, ale pozwól mu zabiegać o ciebie. Dbaj o siebie, wychodź czasem do koleżanek na babskie spotkania. Niech wie, że już nie jesteś tak w niego wpatrzona i gdyby zaszła taka potrzeba, umiałabyś żyć bez niego. To jedyny sposób na naprawienie waszych relacji
życzę wam powodzenia i głowa do góry ! Myśl przedewszystkim o sobie kochana !
dziekuje bardzo :*