Z góry przepraszam jeśli to zły dział, ale naprawdę nie wiedziałam gdzie to wcisnąć ![]()
Dziś byłam u swojej babci i poszłam wynieść śmieci. Nie było ich zbyt wiele, ot taka mała reklamóweczka. I taki facet [ babcia zawsze na niego nadawała; że to ham, że jak on wygląda (facet koło 50, skóra, dłuższe włosy) no ale mniejsza z tym] otworzył przede mną drzwi. Pierwszy raz poczułam w sobie taką jakąś radość, takie fajne uczucie. Bo jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie miły. Dla wszystkich jestem niewidzialna; nikt nigdy nie domyśli się, że mam problem, że potrzebuję pomocy. Nikogo nigdy nie stać na najdrobniejszy gest. Czasem tylko obmawiają za plecami.
Otworzenie przed kimś drzwi-prosta sprawa. Niby taki normalny gest, a ile człowiekowi może dać radości ![]()
Dobrze, że się tym podzieliłaś. Często nie zdajemy sobie sprawy jak nasze drobne gesty, takie które niewiele nas kosztują, mogą wpłynąć na nastrój innych osób. Czy zgodzisz się ze mną, że w tej całej sytuacji istotne było to, że ten człowiek poświęcił Ci uwagę, że przez chwilę byłaś dla niego ważna? A dlaczego jesteś niewidzialna dla innych?
3 2014-02-16 22:09:36 Ostatnio edytowany przez Schneekonigin (2014-02-16 22:14:28)
Jestem bardzo cichą osobą, większość ma mnie za dziwaka. Ci, którzy mnie kojarzą (tak to ujmę) nie lubi mnie. Może dlatego, że nie lubię dzikich imprez i tej całej obecnej ,,kultury". Zawsze byłam taka introwertyczna, tajemncza i trudno mi było naeiązać kontakt z osobami w moim wieku. W końcu zaczęłam słuchać rocka, metalu i zespołów z kręgu gotyckiego. No i zostałam gotką. Czasem noszę gorset, czasem koszulki moich ulubionych zespołów, ubieram się przeważnie na czarno. Jest mi z tym dobrze, ale tak wiele osób zachowuje się tak jakbym im coś zrobiła, albo udają że mnie nie ma. Dlatego taki mały gest tak mnie ucieszył. W końcu ktoś zobaczył, że jednak istnieję. I w końcu uśmiechnęłam się tak z serca, szczerze. Dlatego zgodzę się z Tobą, że to było istotne. Nawet najbliższe osoby wydają się być dla mnie takie obce; wydaje się jakbym dla nich była czymś tak mało ważnym.
W takim razie ten drobny gest był dla Ciebie jak kubek wody na pustyni, prawda? Ale spróbuj też zrozumieć innych, być może nie rozumieją Ciebie, czarny kolor kojarzy się z czymś negatywnym, z czymś o czym ludzie wolą nie myśleć. A może spróbujesz czasem ubrać się bardziej kolorowo i bardziej dziewczęco? No i Twój życzliwy uśmiech czy gest też może komuś poprawić nastrój.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Dziękuję za Twoje słowa. Rozumiem, że ludziom mogę kojarzyć się negatywnie, że czasem trudno jest zrozumieć. Ubieram się tak, bo to jest zgodne ze mną, nie lubię kolorowych ubrań, źle się w nich czuję. Ale nie noszę tylko samej czerni; fiolet, czerwień, szary itp. Kolory te jednak są raczej ciemne.
Staram się uśmiechać do ludzi i pomagać im, próbuję zauważać ich problemy. Nie chcę, aby ktoś w trudnych, ciężkich dla siebie chwilach był sam (wiem jak to boli gdy zostajemy tylko sami sobie). Jestem osobą, która nue lubi mówić, ale słuchać innych.
Rozumiem więc, że ciemne kolory oddają Twój nastrój, gdybyś ubrała coś jasnego czuła byś się nienaturalnie. Może też jest to wołanie o pomoc, sygnał SOS? Czy również dla rodziców czujesz się mało ważna? Czy nie czujesz się kochana? Widzę, że jesteś życzliwa dla innych, bądź też dobra dla siebie. Może warto czasem otworzyć się i wygadać przed kimś bliskim?
Wolę ciemne kolory, w nich czuję się po prostu lepiej. Z rodzicami nie mam zbyt bliskich więzi. Czuję, że mnie kochają ale chyba tylko dla tego, że jestem ich dzieckiem. Mam przyjaciółkę, której mogę powiedzieć wszystko co mnie trapi. Ale mam jakąś taką pustkę w sercu, czuję się samotna.
Czy Twoja przyjaciółka słucha podobnej muzyki? Też lubi ciemne kolory? A jak się czujesz w szkole (o ile jeszcze chodzisz do szkoły)? Jak sobie radzisz z nauką? Jakie masz plany na przyszłość?
Bardzo fajnie, że się z nami tym podzieliłaś ![]()
W pewnym sensie Cię rozumiem. Ja zawsze byłam dla znajomych niewidzialna. A jeśli już mnie dostrzegali to sprowadzało się to do dokuczania mi. Więc albo nie istniałam, ale traktowano mnie jak śmiecia. Każdy miły gest był dla mnie czymś cennym.
Niestety pewne rzeczy wyolbrzymiałam. Teraz jak na to patrzę z perspektywy czasu to wiem, że tak działa psychika dziecka. A ja zawsze doszukiwałam się w tym głębszego sensu, którego nie było. No bo skoro ktoś jest dla mnie miły to pewnie mnie lubi i może chce się ze mną zakolegować? Później w 90% przypadków okazywało się, że każdy ma w tym jakiś interes.
Krytykowano też mój sposób ubierania się. Koronki, falbanki i delikatne tkaniny były kiedyś traktowane jako coś okropnego, a teraz o dziwo osoby, które tak krytykowały mój ubiór same się w to ubierają. Dowartościowywuję się tym, że ich vintage to tylko marna imitacja mojego ![]()
Tak na marginesie mogę dodać, że słucham bardzo dużo muzyki rockowej i metalowej, w tym właśnie gotyku ![]()
Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko ![]()
10 2014-02-19 23:33:00 Ostatnio edytowany przez Schneekonigin (2014-02-19 23:40:15)
Nie, przyjaciółka w zasadzie to nie słucha żadnej muzyki; czasem coś mojego, czasem to, co w radiu. Jest zupełnie inna niż ja, ale bardzo dobrze się rozumiemy. W zasadzie to ostatnio odkrywamy w sobie więcej podobieństw. Ubiera się normalnie; nie nosi często ciemnych kolorów, ale też nie ubiera się jakoś kolorowo. Z nauka? raczej nie mam problemów. Chcę być fryzjerką. Po szkole chciałabym zostać też wizażystką, charakteryzatorką, tatuażystką i piercerką. W szkole jakoś żyję. Mam jedną jedyną przyjaciółkę. Ludzie raczej traktują mnie neutralnie. Ale podejrzewam, że gdyby nie to że czasem pomagam im z nauką, zaczęli by mi dokuczać. Czasem zdarzają się jakieś durne docinki, ale to sporadycznie.
Ja raczej nic nie wyolbrzymiam i rozumiem, że nie każdy miły gest od razu oznacza przyjaźń. Cały czas walczę jednak z własną ufnością, naiwnością. Ludzie bardzo łatwo.mogą zdobyć moje zaufanie, łatwo mogą mnie oszukać.
Dziękuję Wam i również pozdrawiam.
Pewnie z czasem będziesz lepiej rozumieć ludzi. Ciekawy jest Twój awatar. Czy to Twój rysunek? Czy to autoportret? Czy tak widzisz siebie?
![]()
"
Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata
za niepewność wśród jego pewności
Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych
Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie niepokój świata
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie
Bądźcie pozdrowieni
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
za wasz lęk przed bezsensem istnienia
Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie
Bądźcie pozdrowieni
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
i praktyczność w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego
Bądźcie pozdrowieni
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami
Bądźcie pozdrowieni
za waszą twórczość i ekstazę
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno
Bądźcie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was
Bądźcie pozdrowieni
za to, że jesteście leczeni
zamiast leczyć innych
Bądźcie pozdrowieni
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
przez siłę brutalną i zwierzęcą
za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego
za samotność i niezwykłość waszych dróg
bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi"
(Kazimierz Dąbrowski )
Z góry przepraszam jeśli to zły dział, ale naprawdę nie wiedziałam gdzie to wcisnąć
Dziś byłam u swojej babci i poszłam wynieść śmieci. Nie było ich zbyt wiele, ot taka mała reklamóweczka. I taki facet [ babcia zawsze na niego nadawała; że to ham, że jak on wygląda (facet koło 50, skóra, dłuższe włosy) no ale mniejsza z tym] otworzył przede mną drzwi. Pierwszy raz poczułam w sobie taką jakąś radość, takie fajne uczucie. Bo jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie miły. Dla wszystkich jestem niewidzialna; nikt nigdy nie domyśli się, że mam problem, że potrzebuję pomocy. Nikogo nigdy nie stać na najdrobniejszy gest. Czasem tylko obmawiają za plecami.
Otworzenie przed kimś drzwi-prosta sprawa. Niby taki normalny gest, a ile człowiekowi może dać radości
Dobrze przeczytać ten post, na tle tych wszystkich zdrad, sypiania z mężami koleżanek i zostawiania dzieci ![]()
Tak, mój awatar to mój rysunek. To nie ja, tylko Emily i tytuowa ,, Gnijąca Panna Młoda". Uwielbiam tę animację, jest taka ...piękna. Szczególnie ostatnie sceny, gdy Emily nie chce aby Victoria cierpiała tak jak ona kiedyś i odchodzi mimo, że kocha Victora i chciałaby być jego żoną. W sumie to w pewnym sensie odnajduję w niej siebie. Generalnie to uwielbiam twórczość Tima Burtona. Pokazuje taki inny świat, inne spojrzenie na rzeczywistość i poprzez ten bajkowy świat przekazuje nam wartości, o których mam wrażenie, że tak wiele osób zapomniało.
Czarna Kotka, dziękuję Ci za ten piękny wiersz. W sercu poczułam, że dotyczy on mnie. Dał mi wiele do myślenia. Może kiedyś ktoś doceni taki charakter. Bo mnie jest ze sobą dobrze (choć kilka cech chciałabym zmienić, ale przecież trzeba nad sobą pracować), bo ja jakoś nie mam zamiaru wytworzyć siebie na wzór dzisiejszego świata, tak abym.idealnie do niego pasowała.
Nie wiem co myslec ![]()
Ale tak to czasem jest ze jezeli pokazujemy sie na zewnatrz inni niz jestesmy w srodku to prowadzi to do długotrwałego roztrzasania rozmaitych spraw wewnatrz.
Tak wiec jezeli ubierzesz sie tak jak lubisz pokazesz ze jestes ponurym nosferatu to jak to sie mowi ilosc dobrych gestów jest ograniczona .
To chyba tak jak z kamuflarzem w naturze , moze ktos tam cie odbiera przez pryzmat tego jak sie prezentujesz .
Ale jezeli ta prezencja nie jest zgodna z tym czego oczekujesz albo jaka jestes to coz ..jest to dziwne bo chyba nie dobrane .
Albo moze dobrane w ten sposob zebys mogla nurzac sie w tym dysonansie i zaspokajac wlasne potrzeby niezrozumienia ,niedowartosciowania czy czegos innego.
Mozesz po prostu lubic taki stan bo on jakos cie spelnia w danym momencie.
Tak czy inaczej jak to mawiaja nic nie trwa wiecznie i kiedys sie nudzi nawet taki stan .
Uwielbiam Burtona, chociaż mnie bardziej urzekło Miasteczko Halloween.
I Miyazakiego, chociaż wcale nie jest mroczny
ale światy w jego filmach są tak piękne, że dech zapiera.
"bo ja jakoś nie mam zamiaru wytworzyć siebie na wzór dzisiejszego świata, tak abym.idealnie do niego pasowała."
No i dobrze.
W zeszłym roku byłam po raz pierwszy na Castle Party i bardzo podobała mi się tam atmosfera takiej całkowitej wolności wyrażania siebie. Było oczywiście mnóstwo Mrocznych Pomiotów Chaosu
ale był i chłopak przebrany za zielonego leśnego ludka, była para gejów - "zakonników", byli ludzie ubrani całkiem normalnie, byli młodsi i starsi i wszyscy dobrze się bawili, nikt nikogo nie wytykał palcami.
Wolę ciemne kolory, w nich czuję się po prostu lepiej. Z rodzicami nie mam zbyt bliskich więzi. Czuję, że mnie kochają ale chyba tylko dla tego, że jestem ich dzieckiem. Mam przyjaciółkę, której mogę powiedzieć wszystko co mnie trapi. Ale mam jakąś taką pustkę w sercu, czuję się samotna.
Jak myślisz, skąd się wzięła pustka w Twoim sercu? Może w Twojej rodzinie są jakieś niezdrowe relacje? Czy rodzice źle Cię traktują, albo jakoś obojętnie? Może czujesz, że jesteś im niepotrzebna? Jeśli coś jeszcze leży Ci na sercu to możesz o tym napisać. Ja też nie chcę, żebyś ze swoim smutkiem czuła się samotna. Pozdrawiam Cię serdecznie!